Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

niedziela, 31 maja 2020

Etykietki bez znaczenia



Czy jest faszystą ktoś, kto głosuje na demokratów? Śmieszne pytanie? Tak się tylko wydaje.

Od jakiegoś czasu obserwuję coraz większą rozbieżność między deklarowanymi lub przypisywanymi przez innych etykietkami, a rzeczywistością.

Polska prawica, która więcej robi dla pracowników najemnych niż lewica czy też lewica, która dba bardziej o interesy właścicieli kapitału, niż o robotników, to nie jedyne z takich paradoksów. To zresztą aż tak bardzo nie dziwi, gdyż w polityce wszystko jest w mniejszym lub większym stopniu kłamstwem. Gorzej, że ludzie zaczynają konkretne osoby kategoryzować tylko i wyłącznie w oparciu o etykietki (zarówno deklarowane, jak nadane) i czynią to coraz częściej zarówno w stosunku do innych, jak i do siebie samych.

Kiedyś na przykład, w czasach początków chrześcijaństwa, łatwo było rozpoznać chrześcijanina. Nie musiał mówić, że jest chrześcijaninem ani się ubierać w cudaczne ciuchy. Po czym? Po czynach oczywiście. Najkrócej mówiąc po tym, że przestrzegał Dekalogu. Nie zabijał, nawet w samoobronie. Czcił dzień święty. I tak dalej. Oczywiście, zdarzały się grzechy, ale były to wypaczenia potępiane i wymagające pokuty. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, by oficjalnie sankcjonować bezkarne łamanie któregokolwiek z przykazań. Pierwszym, które się tego doczekało, było oczywiście to najważniejsze – Nie zabijaj. Najpierw delikatnie usankcjonowano to na samoobronę, ale z czasem jej znaczenie rozciągnięto na tak wiele kompletnie irracjonalnych płaszczyzn, że teraz nikt nie widzi niczego dziwnego w tym, że polski kapelan święci narzędzia, które posłużą polskim żołnierzom do zabijania ludzi w Iraku. Kraju, który nigdy nas nie zaatakował,  a został podbity i jest okupowany na podstawie równie prawdziwych pretekstów, co te, które posłużyły Hitlerowi w ataku na Polskę. Dotyczy to oczywiście nie tylko Polski. W 1939 obie strony uważały, że Bóg jest z nimi, przy czym wersja Gott mit uns wygrała. I tak jest do dzisiaj – wszyscy uważają, że Bóg jest z nimi. Warto też zauważyć, że to właśnie środowiska chrześcijańskie najczęściej optują za karą śmierci. Z czasem ta, jakbyśmy to w dzisiejszej Polsce powiedzieli, falandyzacja Dekalogu rozciągała się na coraz to inne tematy.

Kiedyś wierni chodzili na msze, przynajmniej te obowiązkowe, niezależnie od tego, czy było to zgodne z prawem, czy nie. Teraz wystarczyła zwykła choroba o niezbyt wysokiej śmiertelności, która jak się okazuje w ogóle nie wpływa na ogólną ilość zgonów, by nie tylko pojedyncze osoby, ale – pierwszy raz w historii – by władze kościelne zwolniły wszystkich wiernych z obowiązku wynikającego z trzeciego przykazania. Nagle, z dnia na dzień, ludzie którzy uważali, że ten obowiązek jest ponad wszystko, uznali iż jest nieważny.

Zacytuję tutaj ks. Krzysztofa Mierzejewskiego (Metropolitalny Sąd Archidiecezji Gdańskiej Prawo Kanoniczne, 57 (2014) nr 4):
Kościół niezmiennie stoi na stanowisku, iż udział we Mszy Świętej w niedziele i święta nakazane jest obowiązkiem wiernych. Znalazło ono swój wyraz także w obecnie obowiązującym Kodeksie prawa kanonicznego, który w ostatnim kanonie przypomina, że najwyższym prawem jest dobro dusz.

Sytuacja z koronawirusem wyraźnie pokazuje, że prawo ciał stanęło przed prawem dusz.

Ktoś zapyta czemu wybrałem za przykład akurat chrześcijaństwo, a nie inną kategorię społeczną. Po prostu jest to w Polsce grupa najliczniejsza, najczęściej i najgłośniej deklarowana.

Ta sytuacja oczywiście nie dotyczy tylko chrześcijaństwa - jest powszechna i dotyka coraz większej liczby etykiet służących do dzielenia ludzi na różne kategorie. Nie byłoby może w tym niczego aż tak bardzo złego, gdyby wraz z utratą jakiegokolwiek realnego znaczenia, oddziaływania tych etykiet również traciły na znaczeniu. Tymczasem mam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie. Etykiety, które niczego w rzeczy samej nie oznaczają, bo albo każdy sam sobie może je nadać nie spełniając żadnych warunków, albo też jedni nadają je innym nie patrząc w ogóle na ich znaczenie i wymagane kryteria, stają się podstawą nie tylko do oceniania ludzi i ich wartościowania, do tworzenia podziałów i antagonizmów, ale nawet do nienawidzenia ludzi o których niczego nie wiemy.

Może zastanówmy się nad tym, czy te etykietki społeczne, których używamy, mają naprawdę sens i czy ktoś ma prawo do naszego uznania tylko dlatego, że przedstawił nam się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Czy to, że ktoś sam siebie zadeklarował jako wierzącego czy ateistę, prawicowca czy lewicowca, naprawdę stanowi podstawę do tego, żeby go za takiego uznać?

Oczywiście, katalizatorem takiego pochopnego oceniania, bezpodstawnego kategoryzowania i stygmatyzowania jest internet. Nie patrzymy jednak na przyczyny i na innych. Czy nie czas, byśmy sami dla siebie otrząsnęli się i wrócili do oceniania ludzi po czynach oraz dzielenia ich przede wszystkim na dobrych i złych, a dopiero potem na takich czy innych.

Doszło do tego, że ostatnio najbardziej ze wszystkich postaci literackich i filmowych, rzeczywistych oraz fikcyjnych, wzbudził moją sympatię... Pablo Acosta (El Zorro de Ojinaga) z serialu Narcos. Zapytany o to, czy jest przestępcą, obruszył się i powiedział:
- Ja nie jestem żadnym przestępcą. Ja jestem bandytą.
Postać autentyczna, a czy tekst również, tego nie wiem. Marzy mi się jednak, by więcej ludzi potrafiło uczciwie i celnie nazywać innych, a przede wszystkim siebie samych


Wasz Andrew

sobota, 30 maja 2020

Lee Know - Mądre mitochondria, czyli jak umrzeć zdrowym

Lee Know 

Mądre mitochondria. Jak opóźnić procesy starzenia i żyć zdrowiej

tytuł oryginału: Mitochondria and the Future of Medicine: The Key to Understanding Disease, Chronic Illness, Aging, and Life Itself
tłumacz: Bartłomiej Kotarski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 2019-06-05
liczba stron: 336
ISBN: 9788366234819


Książka Mądre mitochondria. Jak opóźnić procesy starzenia i żyć zdrowiej autorstwa Lee Know, kanadyjskiego licencjonowanego naturopaty, była na mojej liście must read od momentu, kiedy się o niej pierwszy raz dowiedziałem. Niestety w tej kategorii jest też sporo innych rzeczy oczekujących na moje zmiłowanie, więc tak sobie i Mitochondria czekały. Gdybym wcześniej spojrzał na tytuł oryginału, który znacząco różni się od polskiej wersji językowej, prawdopodobnie już dawno bym się za tę książkę zabrał. Przy okazji - rozbieżność między treścią polskiego i angielskiego tytułu jest interesującym przyczynkiem do rozważań na temat tego, jak wydawcy i marketingowcy polscy oraz anglosascy postrzegają potencjalnych nabywców swoich książek, a konkretnie jak postrzegają ich poziom umysłowy. Nasza rodzima wersja sugeruje, że mamy raczej do czynienia z kolejnym poradnikiem dla gospodyń wiejskich lub nawiedzonych poszukiwaczy cudownych diet czy też innych odmian panaceum na wszelkie choroby, zaś angielski wskazuje, iż trafiliśmy na książkę przede wszystkim popularnonaukową. Nie muszę dodawać, że choć polski tytuł nie jest formalnie kłamliwy, to oryginalny zdecydowanie bardziej oddaje zasadniczą problematykę dzieła i brzmi dużo poważniej, bardziej naukowo.



piątek, 29 maja 2020

Elif Şafak "Araf" - Obczyzna jako czyściec

Elif Şafak

Araf

Tytuł oryginału: The Saint of Incipient Insanities 
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 416




Chociaż statystyczna ludzka jednostka to istota dbająca przede wszystkim o interes własny i swoich najbliższych, to zdarzają się okoliczności, które powodują iż pomiędzy obcymi sobie ludźmi zawiązuje się całkiem trwała nić porozumienia. Taką sytuacją, za sprawą której osoby bliżej sobie nieznane odczuwają dość silną solidarność jest wspólnie doświadczana emigracja. Zatopienie się w środowisku innej kultury błyskawicznie uświadamia nam, że wspólne braki – słaba znajomość języka czy wrażenie wyalienowania – okazują się niebagatelnymi podwalinami, na których zbudować można mocne relacje. Bardzo umiejętnie pokazuje to Elif Şafak (ur. 1971), turecka pisarka, felietonistka, nauczycielka akademicka i działaczka feministyczna, autorka powieści Araf.

czwartek, 28 maja 2020

wtorek, 26 maja 2020

Stephen King - Ukryte okno, ukryty ogród




Stephen King

Ukryte okno, ukryty ogród

z tomu Cztery po północy
tytuł oryg. Secret Window, Secret Garden
tłumacz: Paweł Korombel
czyta: Wojciech Żołądkowicz
wydawca: Wydawnictwo Albatros
długość: 6 godzin 7 minutAutor: 
ISBN: 978-83-8125-821-0
data wydania: 29 listopada 2019


Audiobook Wiosna nadziei: Skazani na Shawshank w którym w roli lektora wystąpił Zbigniew Zapasiewicz, bardzo mi się spodobał, choć wersję filmową tego opowiadania, dzięki różnorodności programowej oferowanej przez polską telewizję, znam niemal na pamięć. Idąc za ciosem sięgnąłem po kolejne dziełko Stephena Kinga w postaci książki mówionej, a mianowicie opowiadanie Ukryte okno, ukryty ogród pochodzące z tomiku Cztery po północy. Tak jak w przypadku Skazanych na Shawshank i Ukryte okno doczekało się znanej ekranizacji. Wersja filmowa otrzymała tytuł Sekretne okno (Secret Window, 2004) a w roli głównej wystąpił Johnny Depp wspomagany przez Johna Turturro. Film Davida Koeppa ogląda się z przyjemnością głównie dzięki znakomitej grze aktorskiej tego duetu. Johnny Depp wzniósł się na wyżyny swego wielkiego talentu tworząc prawdziwie natchnioną rolę a John Turturro sekunduje mu z nie gorszym efektem. Niestety, sama fabuła nie jest najmocniejszą stroną tego obrazu i jak łatwo się domyślić, przyczyny należy szukać w literackim pierwowzorze.


niedziela, 24 maja 2020

sobota, 23 maja 2020

Pięść - debiut powieściowy Bożeny Walewskiej



Pięść

Bożena Walewska

czyta: Anna Paliga
wydawca: SAGA Egmont
data wydania: 2019-11-20
czas trwania: 11h 58'
ISBN: 9788379954506


Jakiś czas temu odważyłem się na podejście do współczesnej polskiej fantastyki w postaci powieści Distortion Cezarego Zbierzchowskiego. Okazała się ona bardzo pozytywnym zaskoczeniem i na fali czytelniczej odwagi, którą we mnie wzbudziła, sięgnąłem obecnie po powieść Pięść Bożeny Walewskiej. Wybrałem książkę czytaną przez Annę Paligę.



piątek, 22 maja 2020

Ian McDonald "Luna: Wschód" - Tylko przyzwoite zakończenie lunarnej trylogii


Ian McDonald

Luna: Wschód

Tytuł oryginału: Moon Rising
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Wydawnictwo: MAG
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 400



Księżyc, jedyny naturalny ziemski satelita, to także jedyne ciało niebieskie, na którym udało się wylądować człowiekowi. Ostatnia tego typu misja – w ramach programu Apollo 17 – miała miejsce 7 grudnia 1972 roku. Od tej pory powierzchnię Srebrnego Globu eksplorują wyłącznie bezzałogowe sondy, chociaż obecnie pojawiają się plany, by po raz kolejny wysłać ludzi na Lunę. Najbliżej realizacji tego kosztownego przedsięwzięcia zdaje się być Program Artemis, amerykański program lotów kosmicznych realizowany przez Narodową Agencję Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA (ang. National Aeronautics and Space Administration), prywatne spółki kosmiczne oraz partnerów międzynarodowych, którego celem jest wylądowanie na Księżycu w roku 2024. I o ile lot na Srebrny Glob jest rzeczą możliwą do realizacji, o tyle kolonizacja tego ciała niebieskiego jest jak na razie tylko domeną literatury science fiction. Przyznać jednak trzeba, że owe wizje rodzące się w wyobraźni pisarzy potrafią być niezwykle przekonujące, o czym najlepiej świadczy trylogia Luna autorstwa Brytyjczyka Iana McDonalda, której zwieńczeniem jest powieść Luna: Wschód.