Yukio Mishima
The Frolic of the Beasts
Kiedy miłosne uniesienie skażone zostanie ziarnem psychozy, może ono przekształcić się w jedną ze swoich najbardziej pokracznych form, tj. w zaborczą i obsesyjną zazdrość. Obiekt westchnień staje się zarazem źródłem perwersyjnej niechęci, ocierającej się o nienawiść i wzbudza równie silne, co przeciwstawne emocje. Pożądaniu towarzyszy poczucie krzywdy, a w parze z namiastką czułości pojawia się paranoiczna podejrzliwość. Udręczony umysł, targany nieustannym, nerwowym napięciem, zagania się na skraj przepaści, za którą rozpościera się bezdenna otchłań szaleństwa. W takich okolicznościach bywa, że ratunkiem przed samounicestwieniem jest radykalne przecięcie potężnego uczuciowego węzła, tj. wepchnięcie ukochanej osoby w cudze ramiona – powątpiewanie przeradza się w pewność, zaś wydumane przewiny przywdziewają szaty realności. Cóż jednak, jeśli pajęczyna misternie plecionego planu zostanie zaburzona przez przekroczenie założonego marginesu błędu? Jak wygląda krajobraz po burzy, której przebieg jest zupełnie inny, niż zaplanował to sobie jej inicjator? Interesującym pejzażem po tego typu kataklizmie raczy nas Yukio Mishima (1925 – 1970) w swojej powieści The Frolic of the Beasts.



