Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

czwartek, 19 listopada 2020

Baaa! Vetulani! Baa! - czyli Marii Mazurek Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko



Jerzy Vetulani i Maria Mazurek

Neuroerotyka

Rozmowy o seksie i nie tylko

Ostatnia książka profesora

wydawnictwo: Znak 2018
ISBN: 978-83-240-4274-6

Kiedy na październikowym spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej dowiedzieliśmy się, iż w listopadzie 2018 lekturą będzie książka Marcina Rotkiewicza Mózg i błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim jedna z koleżanek skomentowała to w ten sposób:

- Baaa! Vetulani! Baa!

Zapamiętałem to przez zaskoczenie, którego doznałem, bo nazwisko profesora Vetulaniego było mi wówczas całkowicie obce, mimo iż to niemal Noblista, a ja interesuję się nauką, zaś jedną z dziedzin, które szczególnie mnie fascynują, jest właśnie działanie mózgów. Mózgów, bowiem nie tylko ludzkie są niezgłębionym morzem zagadek. I o Vetulanim do tego momentu nie słyszałem obracając się głównie w opracowaniach uczonych amerykańskich, więc było to niemal jak objawienie.

Mózg i błazen okazał się jak najbardziej godny tego - Baaa!, więc z niecierpliwością i wielkimi oczekiwaniami sięgnąłem teraz po ostatnią, niedokończoną książkę nieżyjącego już Vetulaniego, czyli zapis rozmów, jakie prowadziła z nim Maria Mazurek, która je zapisała dla potomności, za co jej chwała.



wtorek, 17 listopada 2020

[●REC] - sam strach - żadnych pierdół



[REC]

data premiery- 29 sierpnia 2007 r.
kraj produkcji - Hiszpania
czas trwania - 78 minut
reżyseria- Jaume Balagueró, Paco Plaza
scenariusz - Jaume Balagueró, Paco Plaza, Luis Berdejo
zdjęcia - Pablo Rosso
scenografia - Gemma Fauria
kostiumy - Glòria Viguer
montaż - David Gallart
produkcja - Julio Fernández
aktorzy - Manuela Velasco jako Ángela Vidal oraz Ferrán Terraza, Carlos Vicente, Vicente Gil, Jorge Serrano i inni


poniedziałek, 16 listopada 2020

Marie Luise Kaschnitz "Miejsca" - O meandrach pamięci

Marie Luise Kaschnitz

Miejsca

Tytuł oryginału: Orte
Tłumaczenie: Edyta Gałuszkowa-Sicińska
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 260




Człowiek to istota śmiertelna, co niesie ze sobą szereg implikacji. Jedną z nich jest fakt, że ludzie w mniejszym bądź większym stopniu przywiązują się do przestrzeni, w których przychodzi im egzystować, z racji tego, że dane miejsca wiążą się z określonymi wydarzeniami, przeżyciami oraz bliźnimi. Wszystko, wraz z upływem lat, składa się na mozaikę, którą zwiemy pamięcią – o tym jak skomplikowane kształty może ona przybierać najczęściej przekonujemy się dopiero wtedy, gdy zdecydujemy się spojrzeć wstecz i damy dojść do głosu naszym wspomnieniom. Dobrym przykładem takiego bytu pełnego najróżniejszych meandrów losu jest książka Miejsca autorstwa Marie Luise Kaschnitz (1901 – 1974), niemieckiej poetki, pisarki i eseistki.

niedziela, 15 listopada 2020

Prosto w nos – obrońcy życia na odpuście



Niezmiennie mierzi mnie zakłamanie i dwulicowość. Brzydzi mnie to i u ludzi, i u grup społecznych. O politykach nie będę wspominał, bo szkoda na to tracić czas, ale dziś podzielę się z Wami refleksją odpustową.

Po uroczystej mszy wierni wychodzą z kościoła i idą między stragany, gdzie pełno różnych smakołyków i zabawek. Zabawek, wśród których często najwięcej, obok "biżuterii" dla dziewczynek, wszelkiego rodzaju broni – mieczy, noży, karabinów i pistoletów. Nieco mniej jest granatów, lecz jak dobrze poszukać, nie tylko je, ale i inne rzeczy się znajdzie, z czołgami włącznie. To chyba świetny komentarz do tego, jak od małego wychowuje się nowe pokolenie w środowiskach, które promują się na obrońców życia. No chyba, że w obronie życie planuje się zabijać – wtedy wszystko jest logiczne.


Wasz Andrew

sobota, 14 listopada 2020

Dzień Czystego Powietrza w państwie na niby

Dzień Czystego Powietrza w Raciniewie. Foto by FB/Kuba Danielewicz. Więcej o pożarze na rp.pl.


Ten, kto wymyślił Polsce etykietkę państwo na niby chyba miał na myśli efekty działań konkretnej opcji politycznej, ale moim zdaniem trafił w samo sedno jeśli chodzi o całą naszą obecną rzeczywistość. Kiedyś zrobiłem na przykład eksperyment i liczyłem kierowców, którzy mnie mijają rozmawiając przez telefon - wyszło mi, że pomiędzy 1/3 a 1/2 łamie zakaz permanentnie, nawet w trakcie takich trudnych manewrów jak włączanie się do ruchu tyłem. Nie wspomnę już o tych stadach psów wałęsających się wszędzie bez żadnego nadzoru. Można tak zresztą w nieskończoność. Dzisiaj jednak osłabiłem się do końca

14 listopada - Dzień Czystego Powietrza. I mamy w Raciniewie w województwie kujawsko-pomorskim pożar ogromnego składowiska (śmietniska) opon, który gasi sześćdziesiąt zastępów straży pożarnej. Ironia losu, ale jakże symptomatyczna.



Wasz Andrew

czwartek, 12 listopada 2020

11 listopada – wszyscy płaczą, a my świętujemy

Koszty I wojny światowej - Zdjęcia ukazują żołnierzy Queens Own Cameron Highlanders, stojących przed zamkiem w Edynburgu. Pułk wyjechał z prawie tysiącem żołnierzy do Francji, a po Bożym Narodzeniu 1914 roku wrócił z niespełna 30.


11 listopada to w Polsce Święto Niepodległości, więc powód do radości, ale mam wrażenie, że przez to ucieka nam coś bardzo ważnego, coś, co łączy mentalność Europy, a przynajmniej powinno, a nas od niej oddziela. Bo ta data, 11 listopada, dzień zakończenia I wojny światowej, nawet dla państw zwycięskiej koalicji, to dzień żałoby. Żałoby po 17 milionach żołnierzy i cywilów, ofiar tej wojny. Dla mnie jest aż nieprzyzwoite, że w ogóle u nas się nie pamięta o tym, jaka była cena wydarzeń przy okazji których ugraliśmy naszą niepodległość. Właściwie tylko połowa ceny, gdyż już wtedy mądrzy ludzie prorokowali, że aż tak niekorzystny dla Niemiec ład powojenny doprowadzi niebawem do jeszcze większej tragedii niż Wielka Wojna, która według optymistów miała być ostatnią wojen. Swoją drogą, symptomatyczne jest i to, że po II wojnie nikt takich złudzeń nie miał, ale to już inna historia.

Przy okazji obchodów naszego święta miałem replay z refleksji jeszcze ze Święta Zmarłych. Otóż mam wrażenie, że zatrzymaliśmy się w tym aspekcie rozwoju społecznego jeśli nie na jawnej nienawiści, to na braku wybaczenia, nieufności i kompleksach wobec wszystkich sąsiednich narodów. Próżno u nas szukać, a przynajmniej ja nigdy na nic takiego nie trafiłem, pomników ofiar wojny. Są tylko pomniki naszych ofiar. Jaki kontrast choćby z Niemcami, gdzie do dzisiaj widać pomniki upamiętniające wszystkie ofiary wojny, nie tylko żołnierzy, nie tylko Niemców; zabitych i zaginionych.

Jeszcze przykrzejsze odczucia miałem, gdy spojrzałem na to zdjęcie:



To holenderski cmentarz 8300 amerykańskich żołnierzy poległych w II wojnie światowej. Od powstania cmentarza co sobotę holenderscy wolontariusze z rodzinami przychodzą doglądać grobów, którymi się opiekują i jest tylu chętnych, że obecnie w kolejce do tego zaszczytu oczekują setki rodzin, które chcą adoptować jakiś grób. Czy to u nas byłoby możliwe? Zwłaszcza, że chodzi tu o pracę tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, pokolenie po pokoleniu. I nawet nie ma się jak przed innymi pokazać, bo wszystkie groby takie same...


Wasz Andrew

wtorek, 10 listopada 2020

Tom Clancy jakiego lubię – Czas patriotów



Tom Clancy

Czas patriotów

oryg. Patriot Games (1987)
cykl: (Jack Ryan #2)
tłumacz:Leszek Erenfeicht
lektor: Janusz Zadura
wydawca: Biblioteka Akustyczna 2015
długość nagrania: 25:22:15
ISBN: 978-836-473-273-7

czy



Czas patriotów
oryg. Patriot Games, 1992
reżyseria Phillip Noyce
główna rola - Harrison Ford






poniedziałek, 9 listopada 2020

Kallia Papadaki "Dendryty" - O ludzkich płatkach śniegu

Kallia Papadaki

Dendryty

Tytuł oryginału: Dendrites
Tłumaczenie: Ewa T. Szyler
Wydawnictwo: Ezop
Seria: Wyszukane
Liczba stron: 272




Ludzkie istoty są niczym płatki śniegu. Na pierwszy rzut oka identyczne, przy baczniejszym przyjrzeniu ujawniają niemałe różnice: Każdy kryształek to arcydzieło formy, każdy z nich ma niepowtarzalną strukturę [1]. Ta rzekoma jednakowość postulowana jest szczególnie w przypadku ludzi nam obcych, a posiadających pewne wspólne elementy, takie jak choćby język czy kultura. Na własnej skórze, nierzadko boleśnie, bo poprzez stereotypy i uprzedzenia, doświadczają tego migranci, a więc osobnicy, którzy decydują się porzucić ojczystą ziemię i szukać szczęścia na obczyźnie, gdzie – jak się złudnie wydaje – można rozpocząć nowe życie, zrzucając z barków ciężar błędów i grzechów przeszłości. O niełatwym losie marzycieli i desperatów opuszczających rodzime strony ciekawie pisze Kallia Papadaki (1978), scenarzystka i literatka, autorka powieści Dendryty.