Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

sobota, 14 listopada 2020

Dzień Czystego Powietrza w państwie na niby

Dzień Czystego Powietrza w Raciniewie. Foto by FB/Kuba Danielewicz. Więcej o pożarze na rp.pl.


Ten, kto wymyślił Polsce etykietkę państwo na niby chyba miał na myśli efekty działań konkretnej opcji politycznej, ale moim zdaniem trafił w samo sedno jeśli chodzi o całą naszą obecną rzeczywistość. Kiedyś zrobiłem na przykład eksperyment i liczyłem kierowców, którzy mnie mijają rozmawiając przez telefon - wyszło mi, że pomiędzy 1/3 a 1/2 łamie zakaz permanentnie, nawet w trakcie takich trudnych manewrów jak włączanie się do ruchu tyłem. Nie wspomnę już o tych stadach psów wałęsających się wszędzie bez żadnego nadzoru. Można tak zresztą w nieskończoność. Dzisiaj jednak osłabiłem się do końca

14 listopada - Dzień Czystego Powietrza. I mamy w Raciniewie w województwie kujawsko-pomorskim pożar ogromnego składowiska (śmietniska) opon, który gasi sześćdziesiąt zastępów straży pożarnej. Ironia losu, ale jakże symptomatyczna.



Wasz Andrew

czwartek, 12 listopada 2020

11 listopada – wszyscy płaczą, a my świętujemy

Koszty I wojny światowej - Zdjęcia ukazują żołnierzy Queens Own Cameron Highlanders, stojących przed zamkiem w Edynburgu. Pułk wyjechał z prawie tysiącem żołnierzy do Francji, a po Bożym Narodzeniu 1914 roku wrócił z niespełna 30.


11 listopada to w Polsce Święto Niepodległości, więc powód do radości, ale mam wrażenie, że przez to ucieka nam coś bardzo ważnego, coś, co łączy mentalność Europy, a przynajmniej powinno, a nas od niej oddziela. Bo ta data, 11 listopada, dzień zakończenia I wojny światowej, nawet dla państw zwycięskiej koalicji, to dzień żałoby. Żałoby po 17 milionach żołnierzy i cywilów, ofiar tej wojny. Dla mnie jest aż nieprzyzwoite, że w ogóle u nas się nie pamięta o tym, jaka była cena wydarzeń przy okazji których ugraliśmy naszą niepodległość. Właściwie tylko połowa ceny, gdyż już wtedy mądrzy ludzie prorokowali, że aż tak niekorzystny dla Niemiec ład powojenny doprowadzi niebawem do jeszcze większej tragedii niż Wielka Wojna, która według optymistów miała być ostatnią wojen. Swoją drogą, symptomatyczne jest i to, że po II wojnie nikt takich złudzeń nie miał, ale to już inna historia.

Przy okazji obchodów naszego święta miałem replay z refleksji jeszcze ze Święta Zmarłych. Otóż mam wrażenie, że zatrzymaliśmy się w tym aspekcie rozwoju społecznego jeśli nie na jawnej nienawiści, to na braku wybaczenia, nieufności i kompleksach wobec wszystkich sąsiednich narodów. Próżno u nas szukać, a przynajmniej ja nigdy na nic takiego nie trafiłem, pomników ofiar wojny. Są tylko pomniki naszych ofiar. Jaki kontrast choćby z Niemcami, gdzie do dzisiaj widać pomniki upamiętniające wszystkie ofiary wojny, nie tylko żołnierzy, nie tylko Niemców; zabitych i zaginionych.

Jeszcze przykrzejsze odczucia miałem, gdy spojrzałem na to zdjęcie:



To holenderski cmentarz 8300 amerykańskich żołnierzy poległych w II wojnie światowej. Od powstania cmentarza co sobotę holenderscy wolontariusze z rodzinami przychodzą doglądać grobów, którymi się opiekują i jest tylu chętnych, że obecnie w kolejce do tego zaszczytu oczekują setki rodzin, które chcą adoptować jakiś grób. Czy to u nas byłoby możliwe? Zwłaszcza, że chodzi tu o pracę tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, pokolenie po pokoleniu. I nawet nie ma się jak przed innymi pokazać, bo wszystkie groby takie same...


Wasz Andrew

wtorek, 10 listopada 2020

Tom Clancy jakiego lubię – Czas patriotów



Tom Clancy

Czas patriotów

oryg. Patriot Games (1987)
cykl: (Jack Ryan #2)
tłumacz:Leszek Erenfeicht
lektor: Janusz Zadura
wydawca: Biblioteka Akustyczna 2015
długość nagrania: 25:22:15
ISBN: 978-836-473-273-7

czy



Czas patriotów
oryg. Patriot Games, 1992
reżyseria Phillip Noyce
główna rola - Harrison Ford






poniedziałek, 9 listopada 2020

Kallia Papadaki "Dendryty" - O ludzkich płatkach śniegu

Kallia Papadaki

Dendryty

Tytuł oryginału: Dendrites
Tłumaczenie: Ewa T. Szyler
Wydawnictwo: Ezop
Seria: Wyszukane
Liczba stron: 272




Ludzkie istoty są niczym płatki śniegu. Na pierwszy rzut oka identyczne, przy baczniejszym przyjrzeniu ujawniają niemałe różnice: Każdy kryształek to arcydzieło formy, każdy z nich ma niepowtarzalną strukturę [1]. Ta rzekoma jednakowość postulowana jest szczególnie w przypadku ludzi nam obcych, a posiadających pewne wspólne elementy, takie jak choćby język czy kultura. Na własnej skórze, nierzadko boleśnie, bo poprzez stereotypy i uprzedzenia, doświadczają tego migranci, a więc osobnicy, którzy decydują się porzucić ojczystą ziemię i szukać szczęścia na obczyźnie, gdzie – jak się złudnie wydaje – można rozpocząć nowe życie, zrzucając z barków ciężar błędów i grzechów przeszłości. O niełatwym losie marzycieli i desperatów opuszczających rodzime strony ciekawie pisze Kallia Papadaki (1978), scenarzystka i literatka, autorka powieści Dendryty.

niedziela, 8 listopada 2020

o szmirach i wolności



Nikomu bowiem nie wolno twierdzić, iż jakakolwiek książka „w ogóle nie powinna ukazać się drukiem” tylko dlatego, że jest to książka niedobra. Ostatecznie codziennie publikuje się tony literackiej makulatury i nikogo to szczególnie nie wzrusza.

George Orwell Folwark zwierzęcy

sobota, 7 listopada 2020

W poszukiwaniu Świętego Graala - Sam Quinones i Dreamland. Opiatowa epidemia w USA



Sam Quinones

Dreamland. Opiatowa epidemia w USA

tytuł oryg. Dreamland: The True Tale of America’s Opiate Epidemic
tłumaczenie: Maciej Kositorny
Wydawnictwo Czarne 2018
ISBN: 978-83-8049-741-2

Kiedy sięgałem po książkę Sama Quinonesa, amerykańskiego dziennikarza i pisarza non-fiction, wydawało mi się, że wiem sporo o narkotykach, narkomanii i narkomanach, a zwłaszcza o ich wersji w realiach w Ameryce. W końcu to chyba jeden z głównych tematów filmów i powieści made in USA. Chyba nie ma nikogo, kto nie oglądał choćby prześwietnego serialu Narcos (jeśli jest, to niech szybko zaległości nadrobi). Mimo tego tytuł książki Quinonesa - Dreamland. Opiatowa epidemia w USA nie był dla mnie zrozumiały, więc rozpocząłem lekturę zarazem zaintrygowany i nieco przepełniony obawą, że to jakaś szmira.


środa, 4 listopada 2020

Iris Murdoch "Zielony Rycerz" - Raz jeszcze o martwym Bogu i aniołach

Iris Murdoch

Zielony Rycerz

Tytuł oryginału: The Green Knight
Tłumaczenie: Małgorzata Tyszowiecka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Kameleon
Liczba stron: 575




Przyjmując założenie, że istoty ludzkie powoływane do istnienia w wyobraźni pisarzy i pisarek są zdolne do doświadczania takich samych czy choćby zbliżonych bodźców, jakie są naszym udziałem, trzeba by uznać, że Iris Murdoch (1919 – 1999), anglo-irlandzka literatka i filozofka, to demiurg równie ciekawski, co bezwzględny, by nie rzec złośliwy. Murdoch uwielbia bowiem umieszczać kreowanych przez siebie protagonistów w sytuacjach niewygodnych, nietypowych czy niekomfortowych. Ich egzystencja zdaje się biec ustalonymi i prostymi torami, aż nagle, niczym grom z jasnego nieba, spada na nich nieszczęście tudzież zdarzenie na tyle niespodziewane i zaskakujące, że budowany latami ład rozpada się w puch. Tym samym Murdoch zyskuje okazję, by obserwować zachowania ludzkie w okolicznościach ekstremalnych, kiedy to człowiecza dusza obnażona zostaje z wszelkich szat, za jakimi na co dzień się skrywa. Jedną z książek napisanych wg tego schematu jest Zielony Rycerz.