Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

środa, 15 lipca 2020

Salwa Bakr "Złoty rydwan" - O egipskich kobietach

Salwa Bakr

Złoty rydwan

Tytuł oryginału: al-'Araba al-dhahabiyya la Tas'ad ila-l-Sama
Tłumaczenie: Izabela Szybilska-Fiedorowicz
Wydawnictwo: Smak Słowa
Seria: Z Przyprawami
Liczba stron: 256


Jedną z najpiękniejszych i najpotężniejszych zdolności człowieka jest umiejętność posługiwania się wyobraźnią i poniekąd związana z nią możność snucia marzeń. Dzięki fantazjom ludzie wyrywają się, choćby na chwilę, z oków twardej i nierzadko brutalnej rzeczywistości, wzbijając się ponad codzienne troski i znój. Tym samym nasze umysłowe projekcie niejednokrotnie pozwalają nam przetrwać trudne momenty w naszej egzystencji, kiedy to fortuna odwraca od nas swoje łaskawe spojrzenie. O tym jak ważne są marzenia w życiu tych, którzy pozbawieni zostają nadziei na lepsze jutro, bardzo ciekawie pisze Salwa Bakr (ur. 1949), egipska powieściopisarka i krytyczka literacka, autorka powieści Złoty rydwan.

niedziela, 12 lipca 2020

Po wyborach - czy to dobrze, czy to źle?







No i jesteśmy po wyborach. Jedni zadowoleni, inni wręcz przeciwnie. Czy to dobrze, że wygrał, kto wygrał? Proponuję lekturę tej przypowieści, którą można ciągnąć w nieskończoność i którą na pewno wielu z Was już poznało. Zawiera się w niej pewna głęboka mądrość i pokora, które warto sobie przyswoić:



sobota, 11 lipca 2020

kto zgadnie, co będzie dalej?


...sukces kapitalizmu w wydaniu chińskich komunistów jest złowróżbnym znakiem tego, że małżeństwo kapitalizmu z demokracją zmierza do rozwodu


Slavoj Žižek Żądanie niemożliwego

piątek, 10 lipca 2020

Takashi Nagai "Listy do dzieci" - Japoński Hiob z Nagasaki

Takashi Nagai

Listy do dzieci

Tytuł oryginału: Kono Ko o Nokoshite
Tłumaczenie z j. ang.: Krzysztof Bednarek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Księży Marianów PROMIC
Liczba stron222




Człowiek to istotna śmiertelna, w związku z czym każdy krok na naszej życiowej drodze sukcesywnie przybliża nas do opuszczenia ziemskiego padołu. Tyle, że na co dzień świadomość nieuchronności śmierci jest raczej nikła – fakt ów spychany jest ona ma margines, dzięki czemu w trakcie egzystencji snujemy plany i zamierzenia, bezwiednie zakładając, że skoro naszym udziałem staje się dzisiaj, to podobnie będzie i z jutrem. Jak jednak zmienia się postrzeganie chwili bieżącej przez tych, którzy dobrze wiedzą, kiedy przyjdzie im umrzeć? Propozycją spojrzenia na ostatnie lata człowieka w pełni zdającego sobie sprawę z rychłego zgonu jest utwór Takashiego Nagaiego (1908 – 1951), zatytułowany Listy do dzieci.

czwartek, 9 lipca 2020

drugie dno manifestowania indywidualizmu i przynależności do mniejszości


Jest skrajną ironią historii, że radykalny indywidualizm służy za ideologiczne uzasadnienie nieograniczonej władzy czegoś, czego zdecydowana większość jednostek doświadcza jako wszechobecnej anonimowej siły, która poza wszelką demokratyczną kontrolą publiczną rządzi ich życiem.


Slavoj Žižek Żądanie niemożliwego

wtorek, 7 lipca 2020

Brandon Sanderson - Słowa światłości

Słowa światłości Brandon Sanderson audiobook okładka



Brandon Sanderson

Słowa światłości

tytuł oryginału: Words of Radiance
cykl: Archiwum burzowego światła (tom 2)
(The Stormlight Archive #2)
tłumaczenie: Anna Studniarek
czyta: Wojciech Żołądkowicz
czas słuchania: 50 godzin 18 minut
wydawnictwo: Heraclon International
za wydaniem papierowym wydawnictwa Mag
ISBN: 9788365864390

Droga królów, pierwsza księga cyklu powieściowego Archiwum Burzowego Światła pióra amerykańskiego współczesnego pisarza specjalizującego się w fantastyce przeznaczonej dla młodzieży i nauczyciela twórczego pisania Brandona Sandersona, choć dała mi wiele frajdy z odsłuchania jej wersji audio, nie doczekała się z mojej strony recenzji. Wypada więc to nadrobić recenzją Słów światłości, drugiej części cyklu, tym bardziej, że okazała się równie dobra, a może i lepsza.

niedziela, 5 lipca 2020

Antypisiory – nowy gatunek, czyli dlaczego w końcu pójdę na wybory



Kiedy nastały pisiory, nie zapałałem do nich żadnym cieplejszym uczuciem. Moi stali czytelnicy wiedzą, że udział w powszechnych wyborach, w których głosujemy co najwyżej na ludzi, o których tak naprawdę niczego nie wiemy, a najczęściej tylko na partie, jest dla mnie bezsensowny. Nawet w wyborach lokalnych, gdzie możemy głosować na osoby, o których myślimy, że je znamy, może się okazać po wyborach wielkim zawodem, gdy się przekonamy, że jednak nam się tylko wydawało, iż kogoś znamy. Inna strona medalu to fakt, że wolne powszechne wybory są oparte na karkołomnym założeniu, jakoby większość ludzi nie zachowywała się jak idioci. Być może koncepcja takich wyborów, równych i powszechnych, korespondowała przez chwilę z naukowym poglądem na rzeczywistość, bo był taki krótki okres, gdy zachwycano się świeżo odkrytą zbiorową mądrością, ale w nauce zaraz wszystko odwróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy odkryto siłę wielokroć potężniejszą – zbiorową głupotę. Tak więc, żeby nie przynudzać, wybory do parlamentu olewałem programowo, a wybory na prezydenta również dlatego, iż tylko człowiek bardzo naiwny może sądzić, że kandydaci są osobami niezależnymi, reprezentującymi tylko siebie i swoje poglądy, że nie ciągną się za nimi nie tylko niewidzialne sznurki, niczym u żywych marionetek, ale wręcz smycze.