Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

wtorek, 19 maja 2020

Ładowarka solarna za grosze – krótki test





Brak prądu jest problemem, ku któremu zwracają się wszyscy zapobiegliwi pragnący przygotować się na „złe czasy”. Niezależnie od tego, czy będzie on przyczyną, czy skutkiem, jego brak odczujemy bardzo dotkliwe. Najtrudniej będzie pokoleniu smartfono sapiens, gdyż ich drugie połówki padną już po kilku godzinach – w końcu postęp polega (nie tylko) w tej branży nie na wydłużaniu czasu między ładowaniami, a na jego skracaniu. Co poradzić?

niedziela, 17 maja 2020

siła dehumanizacji



...w domach publicznych na dawnym Południu, w Nowym Orleanie przed wojną secesyjną, Afroamerykanin, czarny służący, nie był postrzegany jako człowiek, więc pary białych – prostytutki i jej klienta – zupełnie nie krępowało wejście do pokoju takiego sługi z napojami. Nie czuli się zakłopotani i po prostu kontynuowali kopulację, gdyż jego spojrzenie nie uchodziło za spojrzenie innej osoby.


czwartek, 14 maja 2020

Koronawirus a perspektywa czasu




Jakiś czas temu moja piękniejsza połowa stwierdziła, że może przez koronawirusa ludzie pójdą po rozum do głowy i przestaną zaciągać kredyty bez opamiętania oraz w przekonaniu, że są nieśmiertelni a świat będzie zawsze taki, jak chcą. Niestety mam wrażenie, że przynajmniej w Polsce nic takiego nie nastąpi, między innymi z powodu konsekwentnego działania władz wszystkich poprzednich i obecnych, a z pewnością i następnych kadencji. Wszyscy są bowiem zainteresowani, by społeczeństwo się zadłużało na nie niezbędne cele, gdyż to napędza gospodarkę.

Do działań rządu dochodzi jeszcze obciążenie historyczne, czyli perspektywa czasowa (Time perspective). Wśród Polaków dominują orientacje na przeszłość i teraźniejszość, a to nie sprzyja analizie ryzyka i zabezpieczaniu się „na złe czasy”, sprzyja natomiast choćby braniu kredytów. Orientacja czasowa jest też lepszym prognostykiem przyszłości niż inne badania psychologiczne, a to również dobrze nie wróży. Jestem gotów się założyć, że koronawirus poza pojedynczymi przypadkami, nic tutaj nie zmieni.

Może nie wszystkie kraje na świecie, ale na pewno kraje kapitalistyczne („demokratyczne”), świadomie przeznaczają na konsumpcję więcej niż mają, gdyż jak już wspomniałem, napędza to gospodarkę. W dziele tym rządy są wspierane z zapałem przez banki i wszelkie inne przedsięwzięcia kredytowe, co prowadzi co jakiś czas do katastrofy, ale nikt się tym nie przejmuje, bo jak zwykle najwięcej tracą biedni, a najbogatsi tylko zyskują. Z tego samego też powodu, czyli ze względu na spodziewane zyski, sektor handlowy jest więcej niż zainteresowany w popieraniu mody na codzienne zakupy, gdyż odpada wtedy problem magazynowania towaru – łatwo ocenić dzienne zapotrzebowanie i sklepy coraz częściej posiadają pokrycie tylko w takim zakresie. Gdyby klienci robili zakupy powiedzmy raz na tydzień, a nie daj Boże jeszcze rzadziej, magazyny sklepowe musiałyby być znacznie większe na wypadek, gdyby ci cotygodniowi przyszli wszyscy jednego dnia.

Nie wiem jak jest w innych krajach, ale na przykład w Niemczech urzędy rozprowadzają wśród obywateli instrukcje, jak powinni się przygotować na wypadek katastrofy (wojny, blackoutu, zarazy czy innego dopustu Bożego)  – jakiego rodzaju i jak duże powinni mieć zapasy, jakie przygotować wyposażenie, itd. Propaguje się też posiadanie oszczędności na poziomie kilkumiesięcznych dochodów na wypadek choroby, utraty pracy czy innych zdarzeń. Skandynawowie takie ulotki otrzymują nawet do domów. W Polsce podobne rządowe materiały, wątpliwej zresztą wartości, można odszukać tylko w najciemniejszych zakamarkach na govie, ale najpierw trzeba by wiedzieć, że coś takiego w ogóle tam jest. Dla odmiany co pewien czas propagowane są w telewizji wypowiedzi osób zadowolonych z kupowania co dzień „wszystkiego świeżego” i wyśmiewane są osoby robiące zapasy. Tylko jak może być świeże coś, co ma rok czy więcej lat przydatności do spożycia i po co kupować to na bieżąco, skoro można podobne towary kupować choćby raz na kwartał? Jest to nie tylko rozsądne (zapasy), ale i ekologiczne (mniej kursów do sklepów).

Podobnie ma się sprawa z finansami. Sprawa frankowiczów jest jednym z dowodów na to, że kolejne rządy dążą do zniewolenia społeczeństwa, bo czym innym niż niewolnikiem jest ktoś, kto pracuje i mieszka w domu, który do niego nie należy, który do pracy jeździ nie swoim samochodem, a nawet wyposażenie domu nie jest jego własnością, bowiem wszystko należy do banków. Gdy coś pójdzie nie tak zostaje nie tylko, że bez niczego, ale jeszcze z długami. Jeśli dobrze poszukacie w sieci, być może jeszcze znajdziecie na forach głosy frankowiczów, którzy naśmiewali się z biorących kredyty w złotówkach i chwalili się swoją mądrością oraz sprytem – wyliczali ile zaoszczędzili („zarobili”) w stosunku to tych idiotów kredytowanych w PLN. Udawali, że nie wiedzą, że im większy możliwy zysk, tym większe ryzyko. A gdy sprawa się rypła, państwo postanowiło im dopłacić z kieszeni innych obywateli, przez co dopiero wtedy „złotówkowicze” stali się prawdziwymi idiotami.

We wszystkich opracowaniach o tym, jak ludzie tracili realną wartość oszczędności przy kolejnych zawirowaniach polskiej polityki i bankowości pomija się milczeniem fakt, że to biło tylko w jedną stronę; jeśli miałeś oszczędności, to traciłeś, ale jeśli miałeś kredyt, to ci się wcale nie upiekło.

W Polsce wojny nie będzie. Może być w Jugosławi albo na Ukrainie, ale nie u nas. Blackoutu u nas nie będzie, tylko Niemcy są tacy głupi, by się na podobną okoliczność przygotowywać. Prawdziwa zaraza to może być we Włoszech, albo w Ameryce. I tak dalej.

Jestem przekonany, że ludzie dalej będą się zadłużać, nie tylko dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą mieć samochód, dom czy telewizor, którego sąsiedzi pozazdroszczą. Zastaw się a postaw się. Koronawirus nic tu nie zmieni, bo mamy to we krwi od wieków.

Ponieważ jednak te moje rozmyślania dotyczą tylko większości, a wiem, że zawsze jest trochę outsiderów, którzy myślą inaczej, więc już wkrótce coś dla domowych preppersów - recenzja solarnej ładowarki za grosze i radia nasłuchowego (nie za grosze niestety)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich przezornych.


Wasz Andrew


wtorek, 12 maja 2020

Murzyn musi być, czyli Skazani na Shawshank Stephena Kinga




Stephen King 

Wiosna nadziei: Skazani na Shawshank

tytuł oryginału: Rita Hayworth and Shawshank Redemption
tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
czyta: Zbigniew Zapasiewicz
czas trwania: 04:22:00
wydawnictwo: Albatros 2008
ISBN: 978-83-7359-746-4
seria: Cztery Pory Roku cz.1 


Czy jest ktoś w Polsce, kto nie oglądał jeszcze Skazanych na Shawshank w reżyserii Franka Darabonta z Timem Robbinsem i Morganem Freemanem w rolach głównych? Jeśli tak, to niech nadrobi ten błąd przy najbliższej okazji, która na pewno wkrótce się nadarzy, gdyż jest to jeden z obrazów często przypominanych na zmianę przez chyba wszystkie nasze stacje telewizyjne. Można też oczywiście skorzystać z innych mediów, a warto, gdyż to jedno z najlepszych dzieł kina światowego ever. Premierę miało w 1994 roku (oryginalny tytuł The Shawshank Redemption), a jego rosnąca z latami popularność i coraz wyższe oceny we wszystkich liczących się rankingach mówią same za siebie. Film otrzymał siedem nominacji do Oscara w 1995 roku, ale nie zdobył żadnej statuetki, co świadczy chyba nie najlepiej o poziomie jury z 1995, które się na nim nie poznało. Inna sprawa, że miał pecha – spotkał się z Forrestem Gumpem, który zgarnął sześć posążków, i który nadal jest oceniany niemal tak wysoko jak Skazani, a przez wielu nawet wyżej.



poniedziałek, 11 maja 2020

Paolo Bacigalupi "Wodny nóż" - Wodne wojny

Paolo Bacigalupi

Wodny nóż

Tytuł oryginału: The Water Knife
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Wydawnictwo: MAG
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 400



Cząsteczka wody, na którą składają się 2 atomy wodoru i 1 atom tlenu to jeden z najprostszych, a jednocześnie jeden z najbardziej niezwykłych związków chemicznych. Unikalne własności tlenku wodoru wynikają z faktu posiadania 4 niesparowanych elektronów walencyjnych – za ich sprawą cząstkowy ładunek elektryczny jest rozłożony nierównomiernie, z racji czego woda jest dipolem. Stąd biorą się wiązania wodorowe, które opowiadają za wyjątkowe cechy wody, takie jak wysokie wartości napięcia powierzchownego, temperatury wrzenia, ciepła parowania czy osiąganie maksymalnej gęstości w temperaturze 4°C. Woda to także życie – nie bez kozery Ziemia nazywana się Błękitną Planetą. Prawie 71% powierzchni naszego globu znajduje się pod wodą, zaś głównym składnikiem naszego ludzkiego ciała jest woda. Tyle, że zapasy wody, szczególnie słodkiej, nie są niewyczerpane, a kiedy wody zacznie brakować, naturalną konsekwencja będą walki o wszelkie jej rezerwy. Ciekawą wizję tego, jak mógłby wyglądać i przebiegać tego typu konflikt snuje Paolo Bacigalupi (ur. 1972), amerykański pisarz science fiction, autor książki Wodny nóż.

niedziela, 10 maja 2020

Czy nie czas zlikwidować kastę sędziowską? – kij w szprychy 12


O polskich wpadkach sędziowskich można by długo i bez końca. Znam osobiście na przykład sprawę kolizji drogowej, której jeden uczestnik został uznany współwinnym, a w uzasadnieniu sąd nawet z imienia i nazwiska wymienił jako drugiego współwinnego drugiego uczestnika kolizji. Tylko że ten drugi nigdy nie został choćby wezwany na przesłuchanie (casus SR w Rawie Mazowieckiej). Bulwersowała mnie też swego czasu sprawa z innego miasta powiatowego, gdzie sędzina tamtejszego SR została złapana na kradzieży sklepowej i nawet na piśmie złożyła oświadczenie, w którym się do czynu przyznała. Nic nie pomogło, sędzina okazała się całkiem bezkarna, nie poniosła żadnych konsekwencji, które poniósłby Kowalski, choć pisano do wszystkich możliwych instancji. Moim zdaniem powinna zostać wywalona na zbity pysk jeśli nie za kradzież, to za niekompetencję (co to za prawnik, który się na piśmie przyznaje, choć nie musi), podobnie zresztą jak sędziowie, którym się zdarzało orzekać na podstawie nieistniejących przepisów i inne wołające o pomstę do nieba przypadki. Tak się jednak nie dzieje.

Jak mawiał świętej pamięci Mistrz Tadeusz Józef de Virion, w Polsce każda norma prawa karnego zaczyna się od słówka „Kto...”, i to wszystko tłumaczy. Nie tyle ważne jest, że „...zabija człowieka” czy że „...zabiera w celu przywłaszczenia...”, co „Kto zabija człowieka..” czy też „Kto zabiera w celu przywłaszczenia...”

Przekupstwa i układy, głupota i nieudolność pewnie są w każdym kraju, ale mam wrażenie, że Polska ma z tym szczególny problem. Nie zdziwi mnie już w tej materii nic. Jednak sprawa, którą zaraz przypomnę, zbulwersowała mnie szczególnie.

Jak niedawno podały media, SR w Myszkowie wydał właśnie wyrok w sprawie Rafała B., mieszkańca gminy Syców, który w październiku 2019 kilkakrotnie świadomie i z premedytacją przejechał psa, swój bestialski czyn sfilmował a następnie dla radochy opublikował nagranie w sieci. Zgodnie z Art. 35 pkt. 2. Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt Dz.U.2020.0.638 Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a (zabicie zwierzęcia niezgodnie z przepisami ustawy lub znęcanie się nad nim) działa ze szczególnym okrucieństwem podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Prokurator i czynnik społeczny żądali kary bezwzględnego pozbawienia wolności, tymczasem Sąd Rejonowy w Myszkowie wysłał sprawcę nie do więzienia, a do... prac społecznych. Ciekaw jestem co według SR w Myszkowie trzeba zwierzęciu zrobić, by na to więzienie zasłużyć?

Ta sprawa zwiera moim zdaniem drugi, dużo poważniejszy temat. Sędzia, czy też sędzina, bo orzekała konkretna osoba (sumienie wzbrania mi się użyć wobec niej słowa człowiek), wiedział/a, że sprawa jest śledzona przez organizacje społeczne, a więc i media. Było oczywiste, że taki wyrok nie przejdzie bez echa, a mimo wszystko zapadł. Osoba, która go wydała, w mojej ocenie nie tylko wykazała się kompletnym brakiem jakiejkolwiek empatii i zrozumienia ducha prawa, ale przede wszystkim arogancją wynikającą z totalnego poczucia bezkarności, gdyż było oczywiste, jak taki wyrok zostanie odebrany.

Wiem, wiem, że wyroków się nie komentuje. Tyle, że tę zasadę utworzono, gdy nikt nie myślał o takich cudach, wobec których człowiek porządny nie może przejść obojętnie, jeśli chce zachować czyste sumienie. I nie chodzi nawet o to, że podobne kwiatki widzimy co chwilę, ale o to, co potem. Środowisko sędziowskie nie robi praktycznie niczego, by się pozbyć czarnych owiec ze swego grona, a wręcz przeciwnie – robi wszystko, by nawet ewidentnie źli sędziowie byli nietykalni. Jak mawiają socjologowie społeczni – gdyby nie bierność dobrych, zło by nie istniało. Myślę, że niezależnie od przekonań politycznych, popieranych lub nielubianych partii, każdy uczciwy człowiek powinien być za zrobieniem porządku w tym środowisku i zlikwidowaniem czegoś, co miało być elitą, a jest hermetyczną i bezkarną... takie inteligentne niedomówienie.

Na zakończenie powołam się znów na słowa Tadeusza Józefa de Virion:

Każde prawo, nawet to złe, może być dobrze wykorzystane, jeśli jest stosowane przez dobrych sędziów, dobrych prokuratorów, dobrych adwokatów. Natomiast nawet najlepsze prawo może zostać zaprzepaszczone i źle stosowane przez złych ludzi, przez złych sędziów, którzy są niezawiśli...

Wasz Andrew

sobota, 9 maja 2020

Jeffery Deaver - Kolekcjoner Kości




Jeffery Deaver

Kolekcjoner Kości

tytuł oryginału: The Bone Collector
cykl: Lincoln Rhyme (tom 1)
tłumaczenie: Konrad Krajewski
czyta: Ireneusz Załóg
Prószyński Media 2016
ISBN:9788380695009
na podstawie wydania
wydawnictwa  Prószyński i S-ka 2013


Jefferya Deavera, współczesnego amerykańskiego autora thrillerów psychologicznych, bez żadnych wątpliwości można zaliczyć do czołówki najbardziej znanych i najpoczytniejszych pisarzy świata. Szczerze mówiąc, moje czytelnicze spotkania z jego twórczością wypadały jednak jak dotąd różnie, z akcentem na różnie. Postanowiłem więc spróbować jeszcze raz, tym razem od początku, i zacząć od Kolekcjonera Kości, pierwszej odsłony sztandarowej serii powieściowej Deavera pod tytułem Lincoln Rhyme, której głównym bohaterem jest niemal całkowicie sparaliżowany ekspert od badania miejsc zbrodni Lincoln Rhyme wspierany przez policjantkę Amelię Sachs.



piątek, 8 maja 2020

Keigo Higashino "Cuda za rogiem" - O cudownej mocy porad

Keigo Higashino

Cuda za rogiem

Tytuł oryginału: Namiya zakkaten no kiseki
Tłumaczenie: Nikodem Karolak
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 320




Życie niejednokrotnie stawia nas w obliczu trudnych do rozwikłania dylematów, które wymagają od nas podejmowania określonych decyzji. Tyle, że dokonywanie wyborów nieodzownie wiąże się z ponoszeniem ich konsekwencji, stąd nierzadkie jest pragnienie, by w newralgicznym momencie, gdy wahamy się jak postąpić, otrzymać dobrą radę. Czyż nie byłoby cudowne mieć kogoś, kto zawsze podzieliłby się z nami swoim poglądem na temat naszej sprawy i udzieliłby podpowiedzi, nawet jeśli owa osoba miałaby pozostać dla nas zupełnie obca? Taką właśnie wizję cudownego anonimowego głosu pomagającego rozstrzygać drobne i wielkie zgryzoty roztacza przed nami Keigo Higashino (ur. 1958), japoński pisarz, autor powieści Cuda za rogiem.