Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

sobota, 4 maja 2019

Podwójna metamorfoza, czyli Biel Helsinek Jamesa Thompsona




James Thompson

Biel Helsinek

tytuł oryginału Helsinki White
tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
cykl: Inspektor Vaara (tom 3)
wydawnictwo: Amber 2013
liczba stron: 320







Po lekturze Słońca Scortów, pięknej nostalgicznej opowieści o południowych Włoszech, stworzonej przez Francuza, nie pozostało mi nic innego jak powrócić do cyklu o Finlandii pióra Amerykanina, który przeniósł się do Helsinek, czyli do świetnej jak dotąd serii powieściowej o perypetiach Inspektora Vaara z fińskiej policji. Gdybym przeglądnął oceny ze szczytu listy z największego polskiego serwisu o książkach, pewnie bym miał trochę stracha podchodząc do Bieli Helsinek, trzeciej odsłony serii, ale uzbrojony tylko we wspomnienia wrażeń z lektury dwóch poprzednich powieści przekonany byłem, iż czeka mnie wspaniale spędzony czas.




piątek, 3 maja 2019

Haruki Murakami "Śmierć Komandora. Pojawia się idea" - Nie zawsze fakty unieważniają iluzje [1]

Śmierć Komandora. Pojawia się idea

Haruki Murakami

Tytuł oryginału: Kishidanchōgoroshi.  Daiichibu. Arawareru idea hen
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 480




Protagonista powieści autorstwa Harukiego Murakamiego zatytułowanej Śmierć Komandora. Pojawia się idea, konstatuje, że: W abstrakcjach znaczenie wszystkiego stawało się symboliczne, a przez połączenie symbolu z symbolem rodziło się nowe znaczenie [2]. Stwierdzenie w pewnej mierze dobrze opisuje dorobek japońskiego autora, bowiem wyróżnikiem jest prozy jest mariaż tego, co niecodzienne i niebywałe z tym, co banalne i wtórne, któremu towarzyszy wplatanie elementów zaczerpniętych z popkultury, baśni i innych literackich dzieł. Warto się jednak zastanowić, czy wypadkową tych zabiegów jest nowe znaczenie, czy wręcz przeciwnie – przecież uparte stosowanie podobnych, albo wręcz identycznych zabiegów może prowadzić do wrażenia wtórności. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem tego dylematu jest sięgnięcie po najnowszą książkę pisarza, wspomnianą Śmierć Komandora. Pojawia się idea.

czwartek, 2 maja 2019

Czysty, żywy trup, czyli Outsider Stephena Kinga



Stephen King

Outsider

tytuł oryginału: The Outsider
tłumaczenie: Tomasz Wilusz
wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2018
liczba stron: 640



Lekturą kwietnia 2019 Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej była powieść Stephena Kinga Outsider. Z tym autorem mam od zawsze problem. Z jednej strony uwielbiam jego styl – klarowny, jednoznaczny a jednocześnie nie pozbawiony niuansów, plastyczny i dynamiczny. Z drugiej – nie przepadam za horrorami, które, przynajmniej w powszechnej świadomości, niejako są wyznacznikiem twórczości tego pisarza. W szczególności zaś nie uznaję wprowadzania elementów irracjonalnych, nadprzyrodzonych czy fantastycznych, pod koniec jak najbardziej racjonalnie prowadzonych historii, co ostatnio się Kingowi coraz częściej zdarza. Warsztat literacki Mistrza, bo tak go jednak na pewno można nazywać, jest mimo wszystko na wystarczająco wysokim poziomie, by na przykład Ręka Mistrza mnie oczarowała, choć zawierała w epilogu ową znienawidzoną przeze mnie manierę. Stephen King „popełnił” również powieści pozbawione elementów fantastycznych, jak Ostatni bastion Barta Dawesa, dlatego sięgając po naszą kwietniową lekturę nie wiedziałem czego się spodziewać, tym bardziej, iż notka na okładce nie dawała pewności co do drogi, jaką tym razem autor nas poprowadzi:

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Ingeborg Bachmann "Symultanka" - Dysharmonia wszelkich stosunków

Symultanka

Ingeborg Bachman

Tytuł oryginału: Simultan
Tłumaczenie: Anna Maria Linke
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 273

 




W kultowej powieści Szklany klosz pióra Sylvii Plath pojawia się interesujący wątek z tłumaczami kabinowymi pracującymi dla ONZ. Esther, 19-letnia bohaterka dzieła z zadumą i podziwem obserwuje pracę tych ludzi: Przyglądałam się intensywnie młodej Rosjance, wciśniętej w obcisły szary kostium. Wyrzucała z siebie jak automat idiom za idiomem w tym jakże obcym dla mnie języku – Konstanty powiedział, że tłumaczenie z angielskiego na rosyjski jest dlatego takie trudne, że idiomy tych języków są zupełnie różne – i myślałam, że dałabym nie wiem co, żeby wleźć w jej skórę i przez całe życie już nic innego nie robić, tylko sypać jak ona bezbłędnie tymi idiomami. Może nie stałabym się od tego szczęśliwsza, ale zbliżyłabym się w pewnym sensie do doskonałości [1]. Gdyby jednak Esther zdecydowała się sięgnąć po opowiadanie Symultanka ze zbioru o tym samym tytule, autorstwa Ingeborg Bachmann (1926 – 1973), austriackiej pisarki i poetki, to szybko uświadomiłaby sobie, że wspomniany zawód nie jest ani gwarancją szczęścia, ani doskonałości.

piątek, 26 kwietnia 2019

Petr Šabach "Dowód osobisty" - Smaki młodości

Dowód osobisty

Petr Šabach

Tytuł oryginału: Občanský průkaz
Tłumaczenie: Julia Różewicz
Wydawnictwo: Afera
Liczba stron: 216
 
 
 
  
 
Młodość to ten okres naszego życia, kiedy robimy rzeczy nieco szalone i zwariowane – świat ludzi dorosłych, pełen sztywnych reguł i zasad, jawi się jako miejsce niezwykle drętwe i formalistyczne, które aż prosi się o zmianę. Tyle, że w miarę dorastania, boleśnie przekonujemy się, że zastana rzeczywistość jest twarda, oporna i bardzo niechętnie poddaje się wszelkim bodźcom zewnętrznym, w rezultacie czego, nawet najmniejsze przeobrażenia wymagają ogromnych nakładów sił. Sprawa jest tym trudniejsza, że zdecydowana większość młodych ludzi nie posiada wystarczającego doświadczenia życiowego – stąd wiele kwestii pozostaje niejasnych, o niektórych dopiero przyjdzie dowiedzieć się autopsji (nierzadko w dość przyjemnych okolicznościach), a niemała część okaże się jedynie naiwnymi rojeniami. To zderzenie z panującymi realiami bywa mniej lub bardziej gwałtowne i dotkliwe – w przypadku protagonistów książki Dowód osobisty autorstwa czeskiego pisarza Petra Šabacha (1951 – 2017) mamy do czynienia z tą drugą, bardziej drastyczną opcją.

piątek, 19 kwietnia 2019

João Guimarães Rosa "Wielkie pustkowie" - O paktowaniu z diabłem

Wielkie pustkowie

João Guimarães Rosa

Tytuł oryginału: Grande Sertão: Veredas
Tłumaczenie: Helena Czajka
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 481





Podróż, która wiąże się z poznaniem i ujrzeniem zupełnie nieznanych dotąd miejsc czy ludzi, jawi się jako przygoda dostarczająca z wszech miar radości oraz satysfakcji. Kiedy jednak wędrówka trwa i trwa, krajobraz razi swoją monotonią, a cel wyprawy z wolna rozmywa się, może nawiedzić nas znużenie. Lekarstwem na nudę i wiążącym się z nią psychicznym zmęczeniem jest gawęda – nic tak nie umila czasu jak interesująca opowieść, która bez reszty zajmuje naszą wyobraźnię. Z pewnością wiedział o tym doskonale João Guimarães Rosa (1908 – 1967), brazylijski prozaik, z wykształcenia lekarz, pracujący też jako dyplomata, autor powieści Wielkie pustkowie.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Karty, czyli spadek po komunie




W 1949 Przewodnia Siła Narodu (PZPR) pod kierownictwem Bolesława Bieruta doszła do wniosku, że trzeba zdopingować rozwój przemysłu ciężkiego i eksportu. A że głównym towarem eksportowym i zarazem surowcem dla przemysłu był węgiel, więc w dniu 30 listopada 1949 roku Rada Ministrów PRL pod światłym przewodnictwem Józefa Cyrankiewicza uchwaliła


KARTĘ GÓRNIKA

Ciekawe czym się kierował się ostatni władca PRL, wówczas I Sekretarz KC PZPR i zarazem premier oraz Przewodniczący Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego gen. Wojciech Jaruzelski, kiedy darował nauczycielom

KARTĘ NAUCZYCIELA

I to w formie ustawy (data wydania 26 stycznia 1982, data wejścia w życie 1 lutego 1982).

Ciekawe dlaczego nauczyciele już nie pamiętają, kto był ich dobroczyńcą i jaka jest geneza ich Karty, tego bękarta Stanu Wojennego. Chyba najgłośniej plują na "komunę", ale spadku po niej bronią zacieklej niż Kmicic Częstochowy.


Wasz Andrew

środa, 17 kwietnia 2019

Przybywa jeździec, czyli magiczne Słońce Scortów




Laurent Gaudé

Słońce Scortów


tytuł oryginału: Soleil des Scorta 
tłumaczenie: Jacek Giszczak
seria: Don Kichot i Sancho Pansa
wydawnictwo: W.A.B. 2005
liczba stron: 272



Lekturą marca 2019 w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej była powieść Słońce Scortów pióra Laurenta Gaudé. Tomik niewielki objętościowo, nazwisko autora też mi nic nie mówiło, a jednak, gdy wziąłem go do ręki, miałem przeczucie, że to może być coś dobrego. Może spodobała mi się, będąca przeciwieństwem wydań nachalnie promowanych „gwiazd” najnowszej polskiej literatury, stonowana okładka, w której wykorzystano nastrojową fotografię Dominoque Houyet, a może w jakiś tajemny sposób książka sama do mnie przemówiła? Bo racjonalnych przesłanek do tego uczucia nie było – w końcu co dobrego o dawnych Włoszech może napisać współczesny Francuz*?