Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 4 maja 2018

Margaret Atwood "Opowieść podręcznej" - Ziemskie raje o piekielnym charakterze

Opowieść podręcznej

Margaret Atwood

Tytuł oryginału: The Handmaid's Tale
Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 368
 
 
 
 
Nic nie dzieje się w sposób natychmiastowy: biorąc kąpiel w podgrzewanej wannie, nawet się nie obejrzysz, kiedy ugotujesz się na śmierć [1]. Zmiany, szczególnie te, które prowadzą do skrajności, przeprowadzać należy powoli acz sukcesywnie. Stopniowanie oraz cierpliwość to dwa czynniki, umożliwiające osiągnięcie poziomu, który początkowo zdaje się niemożliwy i nieakceptowalny. Jeśli dołożyć jeszcze do tego terror i zaszczucie, zyskujemy przepis na wprowadzenie ustroju totalitarnego, będącego ucieleśnieniem najbardziej chorych i wyrodnych wizji. Przed takimi scenariuszami stara się uprzedzać nas literatura, chociaż, jak pokazuje historia, słane sygnały rzadko trafiają na podatny grunt. Z tego względu książkę Opowieść Podręcznej (1985) autorstwa Margaret Atwood warto potraktować z tym większą uwagą, bowiem kreślony przez Kanadyjkę obraz zatrważa, a jednocześnie niepokoi z racji nawiązań do aktualnie rozgrywających się wypadków. 

środa, 2 maja 2018

postapokaliptyczna foto-zagadka

Te fotografie wywołały u mnie szczególne refleksje. Dlatego dziś szczególna foto-zagadka dla wszystkich chętnych. Bez nagród ;) Co to za miasto i w którym roku tak wyglądało? Proszę o typy w komentarzach. Odpowiedź za kilka dni.




poniedziałek, 30 kwietnia 2018

O Lalce Prusa trochę inaczej



Lalka

Bolesław Prus

wydawnictwo: Biblios
czytają: Tomasz Bielawiec (narracja i postaci drugoplanowe), Jacek Król (S. Wokulski), Jan Wojciech Krzyszczak (I. Rzecki), Katarzyna Skoniecka (I. Łęcka)
czas trwania: 33 godziny 5 minut



Lekturą marca i kwietnia roku 2018 w rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki była Lalka Bolesława Prusa. Dla większości klubowiczek i klubowiczów stało się to okazją do odświeżenia sobie dawnej lektury szkolnej i spojrzenia na nią z innej niż kiedyś perspektywy uwzględniającej upływ czasu oraz nieodłącznie z nim związane nowe doświadczenia, dla mnie zaś, którym się od tej lektury w liceum wymigał, zadowalając się jedynie serialem telewizyjnym oraz poznaniem pierwszego rozdziału pierwszego, środkowym rozdziałem środkowego i ostatnim rozdziałem ostatniego* tomu, była to po prostu rzecz nowa.



piątek, 27 kwietnia 2018

Olav Duun "Ludzie i żywioły" - Godzina próby

Ludzie i żywioły

Olav Duun

Tytuł oryginału: Menneske og maktene
Tłumaczenie: Beata Hłasko
Wydawnictwo: Poznańskie 
Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Liczba stron: 225
 
 
 
Istota ludzka to stworzenie butne i dumne, które przejawia tendencje do bezrozumnej wiary we własną siłę i potęgę. Przeświadczenie to pleni się niczym bujny chwast do momentu, kiedy człowiekowi przyjdzie zmierzyć się z tym, co wymyka się dotychczasowym doświadczeniom. Wyrzuceni z kolein rutyny, postawieni w obliczu zjawiska, którego złożoność i wielkość wymyka się naszemu pojmowaniu, ze zgrozą uświadamiamy sobie własną małość. O tym, że nie jesteśmy wszechmocni, ba, że nie jesteśmy w stanie w pełni kontrolować nawet naszego losu regularnie przypomina nam m.in. przyroda, która w mgnieniu oka potrafi zniszczyć to, co wznosiliśmy przez tyle lat – nasze fizyczne dziedzictwo oraz poczucie bezpieczeństwa. O tym jak bezwzględna i surowa może być natura oraz jak słaby i bezbronny jest człowiek, który musi się z nią skonfrontować możemy przekonać za sprawą lektury książki Ludzie i żywioły, pióra norweskiego pisarza Olava Duuna (1876 – 1939).
 

wtorek, 24 kwietnia 2018

piątek, 20 kwietnia 2018

Alejo Carpentier "Eksplozja w katedrze" - Kiedy świat drży w posadach

Eksplozja w katedrze

Alejo Carpentier

Tytuł oryginału: El siglo de las luces
Tłumaczenie: Kalina Wojciechowska
Wydawnictwo: Czytelnik 
Seria: Nike
Liczba stron: 512
 
 
Człowiek, szczególnie młody, którego światopogląd dopiero rozkwita, kształtując się pod wpływem warunków i otoczenia, w jakich przyszło mu wzrastać, mniej lub bardziej świadomie poszukuje wzorców, autorytetów czy też nauczycieli. Ich rola sprowadza się do ukierunkowania formującej się osobowości oraz subtelnego stymulowania intelektualnego fermentu – nierzadko człowiek cieszący się naszym uznaniem, jest także przewodnikiem, wprowadzającym nas do świata idei, przy okazji uświadamiającym nam złożoność rzeczywistości, z którą stykamy się na co dzień. Ale postać mistrza nie zawsze jest jednoznaczna, o czym przekonują się bohaterowie powieści Eksplozja w katedrze, pióra Alejo Carpentiera (1904 – 1980), kubańskiego pisarza, autora m.in. Harfy i cienia oraz Wojny czasu.

polskie obozy koncentracyjne, czyli robienie z ludzi idiotów




Polskie obozy koncentracyjne to zwrot penalizowany przez polskie prawo, gdyż podobno sugeruje, że Polacy są odpowiedzialni za powstanie i funkcjonowanie owych obozów. Nie będę komentował poziomu umysłowego osób, które mogą się poddać takiej sugestii, podobnie jak tych, którzy sławetną nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej przygotowali, popierali i w życie wprowadzili. Zwrócę tylko uwagę na pewien fakt, który stawia całą tę szopkę w odpowiednim świetle.


Analogia jest jedną z podstawowych metod stosowania prawa i uczą się o tym wszyscy, którzy nie zakończyli edukacji na poziomie obowiązkowym dla największych nawet matołów. Można się zresztą jej dorozumieć i bez żadnej wiedzy, więc nawet brak wykształcenia nikogo nie tłumaczy. Skoro więc zwrot

polskie obozy koncentracyjne jest mylący i jego używanie ma być karane, to i zwrot

warszawskie getto jest mylący i musi być zakazany, gdyż, stosując analogię, sugeruje, iż to Warszawiacy są odpowiedzialni za powstanie i funkcjonowanie owego getta.

Mądrość naszych ustawodawców nie przestaje mnie zadziwiać!

W dodatku, wbrew mniemaniu znakomitej większości Polaków, we wspomnianej nowelizacji nie ma literalnie wymienionych zakazanych sformułowań, a więc i zwrotu polskie obozy koncentracyjne, a skoro tak, to tym bardziej, jeśli jeden zwrot jest penalizowany, to i inne, analogicznie sformułowane, także być powinny. Chyba, że to po prostu kolejny element państwa na niby.

Wasz Andrew


czwartek, 19 kwietnia 2018

Jaka szkoda

Wstyd to potężna broń, ale działa tylko wtedy, gdy wszyscy przestrzegają reguł. Nikt nie był ponad prawem, a widok senatora odbierającego piętnaście batów za dorabianie się na wojnie czynił dla zwalczania przestępczości znacznie więcej niż postawienie policjanta na każdym rogu.

Max Brooks - World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników

Jaka szkoda, że w rzeczywistości ten tok myślenia udaje się zastosować tak rzadko i tak krótkotrwale...