Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

czwartek, 11 sierpnia 2016

Jones z Goliatem, czyli W Dolinie Elah




W Dolinie Elah (2007)

In the Valley of Elah

scenariusz i reżyseria:
Paul Haggis

Tommy Lee Jones
jako Hank Deerfield
Charlize Theron
jako detektyw Emily Sanders
Susan Sarandon
jako Joan Deerfield


Kilka dni temu przypadkiem trafiłem w telewizji na film Paula Haggisa W Dolinie Elah. Tommy Lee Jones jest jednym z moich ulubionych aktorów i raczej nie występuje w kiepskich filmach, więc zacząłem oglądać z nadzieją na świetną rozrywkę.

Emerytowany sierżant żandarmerii Hank Deerfield (Tommy Lee Jones) stracił już jednego z dwóch synów w katastrofie wojskowego śmigłowca. Kiedy drugi wraca ze swą jednostką z Iraku, a potem nie powraca z przepustki, Hank wyrusza na poszukiwania. Los styka go z ambitną policjantką Emily Sanders (Charlize Theron). Gdy znalezione zostaje ciało syna Hanka, zamordowanego w okrutny sposób, akcja nabiera tempa. Na całe szczęście nie jest to akcja w stylu amerykańskim (pościgi i mordobicia), a w sensie dobrego kryminału czy sensacji (sprawdzanie tropów, poszukiwanie poszlak, prowokowanie podejrzewanych). Tommy Lee Jones i Charlize Theron stworzyli piękny duet aktorski i sami mogliby udźwignąć temat, ale okazuje się, że Susan Sarandon (grająca żonę Hanka), choć trafiła się jej tylko rola epizodyczna, swymi krótkimi pojawieniami się na ekranie dodaje całości tego sznytu, który oddziela produkcję od sztuki. Efekt jest momentami naprawdę głęboko poruszający.



środa, 10 sierpnia 2016

Ściśle tajne. Tajemnice zbrodni wojennych




inny tytuł: Poziom tajności 18
oryg. Рівень секретності 18
ang. The Level of Secrecy 18
główny reżyser: Włodzimierz Ribasja (Головний режисер: Володимир Рибась)
reżyser: Oleg Rogoży (режисер: Володимир Іванов*)
Scenariusz Iłłarion Pawliukov (Автор ідеї: Ілларіон Павлюк)
Ukraina, 2011**



Misja telewizji publicznej, misja polskiej telewizji, brzmi dumnie, tylko co to znaczy? Nic, albo jeszcze mniej. Nawet takie kanały jak TVP Historia, które powinny walczyć z ugruntowanym przez komunę i Rosję obrazem przeszłości, na okrągło puszczają produkcje z Moskwy lub nasze rodzime stworzone według scenariuszy napisanych przez ludzi, którzy tytuły i wiedzę zdobywali na komunistycznych uczelniach. O innych kanałach nie wspomnę, bo na nich najczęściej zobaczymy na zmianę Czas honoru oraz Czterech pancernych i psa, które w sumie są siebie warte, choć prezentują obraz wypaczony w przeciwne strony. Sam nie wiem, co gorsze; czy infantylna, propagandowa przygodowa fikcja, czy „dokumentalne” opowieści o bohaterskich radzieckich „partyzantach” (akurat lecą na Focus TV, gdy to piszę***). Na to jest czas antenowy na wszystkich kanałach. Jakiś czas temu pisałem o prześwietnym łotewsko-europejskim obrazie The Soviet Story z 2008, który, choć powinien być absolutnym priorytetem polskich programów sięgających do tematyki historii, tym bardziej, iż darmowym, konsekwentnie jest blokowany i, jeśli się nie mylę, w ogóle nie doczekał się dotąd w polskiej telewizji premiery. Gdzie tu patriotyzm, polska racja stanu, niezawisłość i niepodległość?




poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Po pierwsze – nie karać, czyli KLIKER Karen Pryor

Dodaj napis




Kliker - skuteczne szkolenie psa

Karen Pryor

Wydawnictwo: Galaktyka 2014
liczba stron: 118


Kiedy do zamawianej przez internet paczki z zakupami przeznaczonymi dla Aviska, mojego kochanego amstaffa, dorzucałem książkę Karen Pryor, amerykańskiej pisarki specjalizującej się w psychologii behawioralnej i biologii ssaków morskich, Kliker – skuteczne szkolenie psa, miałem już jakie takie teoretyczne pojęcie o pozytywnym szkoleniu zwierząt, w szczególności zaś o metodzie klikerowej. Muszę przyznać więc, że równie jak na książce, zależało mi na płytce DVD z filmem The HOW of BOW WOW (wyprodukowanym przez Sherri Lippman i Virginię Broitman), która była dołączona do tego wydania. Widziałem już jego fragment w internecie i wydał mi się interesującym.



piątek, 5 sierpnia 2016

Zajęci deklarowaniem, za co nie chcemy umierać, czyli "Cudza krew" S. de Beauvoir

Cudza krew

Simone de Beauvoir

Tytuł oryginału: Le Sang des Autres
Tłumaczenie: Kazimierz Kossobudzki
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 373
 
 
Wielu jest ludzi, którym przelewanie cudzej krwi przychodzi wyjątkowo łatwo, nie sprawiając żadnych problemów, nie wzbudzając przy tym żadnego moralnego niepokoju. Bliźni traktowani są jako narzędzia niezbędne do realizacji swoich zamierzeń. Ich byt nie znaczy zbyt wiele – cena jego jest niska i łatwo przeliczalna na pieniądze, pożywienie, żywot innych. Cynizm, poczucie wyższości, bezwzględność ułatwiają posługiwanie się bliźnim w sposób instrumentalny i bezduszny. Należy jednak zauważyć, że jest grupa ludzi, dla których takie podejście jest niedopuszczalne i niegodne istoty ludzkiej – tymi osobnikami są m.in. młodzi, dla których znamienny jest idealizm, przekonanie o możliwości ulepszenia świata. Niestety na ogół otoczenie brutalnie weryfikuje te zapatrywania, co dobrze udało się uchwycić Simone de Beauvoir w swojej powieści zatytułowanej Cudza krew. 

piątek, 29 lipca 2016

Max Blecher "Zabliźnione serca", czyli Sanatorium pod Powozem

Zabliźnione serca

Max Blecher

Tytuł oryginału: Inimi cicatrizate
Tłumaczenie: Tomasz Klimkowski
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Nowy Kanon
Liczba stron: 200
 





Popuśćmy wodzę fantazji i spróbujmy wyobrazić sobie obraz, który z pewnością mógłby stworzyć szalony malarz, lubujący się w grotesce oraz czerpaniu motywów do swoich płodów z wszelakich epok. Oczom naszym ukazuje się sala. Z początku niewyraźna, zamglona, już po chwili nabiera coraz wyraźniejszych konturów. Sylwetki poszczególnych gości zarysowują się coraz mocniej i szybko konstatujemy, że niemal wszyscy obecni przyjęli pozycje półleżące, co natychmiast przywodzi na myśl jedną ze sławetnych uczt, wyprawianych w okresie Starożytnego Rzymu. Ale, kiedy pejzaż klaruje się na tyle, że możemy pozwolić sobie na jego zbliżenie, ze zdziwieniem zauważamy, że wszyscy osobnicy są ubrani zaskakująco współcześnie, a na ich twarzach zamiast rozpustnych uśmiechów oraz pijackich grymasów, widoczne są bolesne skrzywienia. Ponadto goście sprawiają wrażenie dziwnie sparaliżowanych – ruchy przychodzą im z trudem, a spektrum przyjmowanych postaw jest bardzo wąskie, w zasadzie ograniczające się wyłącznie do leżenia bądź półleżenia. Wyjątkowo wprawny obserwator dostrzega także, że postacie unieruchomione są w gipsowych gorsetach… Co czują ludzi uchwyceni na impresji szalonego artysty? Dlaczego ich ciała zostały uwięzione w tak wymyślny sposób? Jak wygląda ich codzienny byt? Jak już kiedyś wspominałem, literatura często odpowiada na pytania, nad którymi nigdy nawet nie rozważaliśmy. Podobnie jest w przypadku przytoczonej wizji, którą czytelnik ma okazję odszukać na łamach powieści Zabliźnione serca, autorstwa Maxa Blechera.

piątek, 22 lipca 2016

Antyczny dramat w nowych szatach - "Filoktet" Sofoklesa

Filoktet

Sofokles

Tytuł oryginału: Φιλοκτήτης
Tłumaczenie: Antoni Libera
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 124
 
 
 
 
Filoktet to według mitologii greckiej pochodzący z Malii król Tesalii. Osobnik ten znany był jako wyborny łucznik, wsławił się również tym, że zgodził się podpalić stos żałobny Heraklesa, który był zresztą jego bliskim przyjacielem. Filoktet odziedziczył po wielkim herosie jego łuk oraz strzały. W momencie wybuchu wojny trojańskiej, Filoktet, mimo, iż nie wiązała go przysięga, postanowił wesprzeć kampanię królów Myken i Sparty, tj. Agamemnona i Menelaosa, oferując siedem swoich okrętów. W trakcie wyprawy na Troję, podczas jednego z postojów Filoktet został ukąszony przez okrutną nimfę Chryze pod postacią żmii. Według różnych wersji miała to być kara za nieopatrzne zbliżenie się do przybytku Ateny bądź też za zdradzenie miejsca, w którym spoczęły prochy Heraklesa, mimo złożonej obietnicy o dochowaniu tajemnicy. Rana zadana przez węża paskudnie ropiała oraz cuchnęła, uniemożliwiając Filoktetowi udział w walce – ponadto rozpaczliwe krzyki chorego wywołane niespodziewanymi paroksyzmami bólu obniżały morale greckiego wojska, przeszkadzały również kapłanom składać ofiary i odprawiać modły. Rozważywszy wszystkie aspekty sytuacji, dowództwo zdecydowało się pozostawić Filokteta na odludnej i dzikiej wysepce Lemnos, pozwalając mu jedynie na zachowaniu łuku, aby mógł zdobywać pożywienie. Nieprzyjemna misja porzucenia ochotnika, który dobrowolnie zgłosił się do udziału w wojnie i wzmocnił grecką flotę własnymi trierami, przypadła Odyseuszowi. Wypełnienie rozkazu kosztowało Odyseusza szczerą nienawiść, jaką zaczął żywić do niego Filoktet. Po dotarciu pod Troję, Grecy wszczęli długie, trwające 10 lat oblężenie. W tym czasie samotny i opuszczony Filoktet prowadził nędzną egzystencję na Lemnos. Wybawcą, który zamierzał zabrać go z miejsca zesłania okazał się … Odyseusz – porwawszy Helenosa, syna Priama, będącego uznanym wieszczem, Grecy dowiedzieli się, że Troja nie zostanie zdobyta bez udziału Neoptolema, syna Achillesa oraz łucznika Filokteta. W ten oto sposób Odyseusz, człowiek od zadań specjalnych, raz jeszcze musiał przechytrzyć Filokteta, żądnego zemsty i uzbrojonego w śmiercionośny w łuk, sprowadzając go pod Troję. Dramat Sofoklesa rozpoczyna się w momencie, kiedy Odyseusz razem z Neoptolemem oraz grupką marynarzy staje na skalistej wyspie Lemnos, po to by odnaleźć Filokteta i podstępem skłonić go do udziału w wojnie trojańskiej.

środa, 20 lipca 2016

Już nie wojna i jeszcze nie pokój




Magdalena Grzebałkowska

1945. Wojna i pokój

Seria: Biblioteka Gazety Wyborczej
Wydawnictwo: Agora S.A. 2015
liczba stron: 420





1945 w Polsce - Już nie wojna i jeszcze nie pokój. Fascynująca podróż po dwunastu miesiącach strachu, nadziei, euforii i rozczarowania.*


To sformułowanie idealnie ukazuje temat wiodący książki Magdaleny Grzebałkowskiej 1945. Wojna i pokój, która była lekturą czerwca w rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki. Od razu rodzi się pytanie, czy ten nie do końca określony, z samej istoty niejednoznaczny i relatywny czas da się opisać wystarczająco wieloaspektowo, bezstronnie i dogłębnie?





piątek, 15 lipca 2016

Miłość niejedno ma imię, czyli "Norwegian Wood" H. Murakamiego


Norwegian Wood

Haruki Murakami

Tytuł oryginału: Noruwei no mori
Tłumaczenie: Dorota Marczewska, Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 472
 
 
 
Imponderabilia to rzeczy niewyrażalne, nieuchwytne, niematerialne i niedające się dokładnie zmierzyć czy obliczyć, które jednak wywierają wpływ na człowieczy żywot. Wydaje się, że wbrew powszechnym sądom, mimo wielu utartych formułek, do imponderabiliów można zaliczyć również miłość, rozumianą jako uczucie rodzące się między dwójką ludzi. Miłość to emocja, której nie sposób uchwycić w karby słów, która rozumiana jest na wiele różnych sposobów. Miłość można sprowadzić do wzniosłej, duchowej więzi, potraktować jako wynikową fizjologicznych odruchów czy też zredukować do chemicznych reakcji oraz wydzielających się hormonów. Ten niejednoznaczną postać miłości całkiem dobrze udało się odzwierciedlić Harukiemu Murakamiego w swojej powieści Norwegian Wood.