Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

sobota, 29 sierpnia 2015

Batlle Isle 2

Jakiś czas temu pisałem o komputerowej grze History Line 1914-1918 w pełni zasługującej na miano kultowej. Do dziś jest to tytuł znany bardzo dobrze wśród miłośników strategii i, pomimo lawinowego wręcz rozwoju informatyki oraz rynku gier komputerowych, nadal wielu graczy do niej powraca. Teraz chciałbym przypomnieć grę, której silnik i założenia wykorzystano przy tworzeniu HL, czyli Battle Isle.


W 1990 roku, a więc w zamierzchłej informatycznej prehistorii, niemiecka firma Blue Byte Software, wydała grę Battle Isle. Na heksagonalnej mapie uwzględniającej wpływ wysokości, przeszkody wodne, obiekty urbanizacyjne i inne atrakcje, przedstawiono powierzchnię fikcyjnej planety Chronos, której mieszkańcy dysponują, sądząc po dostępnym arsenale, technologami na poziomie nieco przewyższającym nasz obecny. Jak wspomniałem, gra osiągnęła wielki sukces komercyjny (ciekaw jestem czy w Polsce kupiono w tamtym czasie chociaż jedną oryginalną kopię) i w 1993, idąc za ciosem, wypuszczono History Line, a w 1994 Battle Isle 2. Potem zresztą ukazywały się ciągle nowe wariacje tej ostatniej, którą się bliżej zajmiemy.




piątek, 28 sierpnia 2015

Kwestia odpowiedzialności, czyli "Krakatit"

Krakatit

Karel Čapek

Tytuł oryginału: Krakatit
Tłumaczenie: Emilia Witwicka
Wydawnictwo: Śląsk
Seria: Biblioteka Pisarzy Czeskich i Słowackich
Liczba stron: 316
 
 
 
Masa oraz energia to wielkości fizyczne, które są ze sobą powiązane w sposób nierozerwalny niczym yin i yang – pochodzące z antycznej filozofii chińskiej dwie pierwotne, przeciwstawne, lecz uzupełniające się siły, wypełniające cały Wszechświat. Masa, czyli objawianie się materii poprzez zjawisko bezwładności może w szczególnych warunkach przybrać formę kwantów promieniowania, z drugiej zaś strony energia posiada bezwładność. Idąc dalej, dowiedziono (a zrobił to nie byle kto, bo sam Albert Einstein), że gdyby masę dowolnej substancji całkowicie i zupełnie przekonwertować w energię, to ilość powstałej energii byłaby dana wzorem:
E = m×c2
gdzie: E – energia, m – masa spoczynkowa ciała, c – prędkość światła, wynosząca 300 000 km/s.
Powyższe równanie, często określane mianem wzoru Einsteina, zostało sformułowane w 1905 roku i niemal z miejsca odbiło się głośnym echem po całym świecie. Na rewelację żywo zareagowały nie tylko środowiska naukowe, ale również artystyczne. Z szybkich kalkulacji wynika, że ciało o masie spoczynkowej równej 1 g, skrywa w sobie … 90 teradżuli (9×1013 J) energii! Dla porównania Słońce w ciągu jednej sekundy emituje 4×1026 dżuli energii. Potencjał, nad którego wyzwoleniem głowił się nie jeden uczony (ludzkość do dziś nie jest go w stanie w pełni wykorzystać – we współczesnych elektrowniach atomowych stosowane jest zjawisko rozpadu promieniotwórczego, gdzie energia pochodzi z rozpadu wiązań i stanowi niewielki ułamek tej, jaka zostałaby wyzwolona przy całkowitej anihilacji), błyskawicznie zaczął oddziaływać także na literaturę, o czym można przekonać się na podstawie lektury dzieła Krakatit, autorstwa czeskiego pisarza Karela Čapka.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Narodziny buntowniczki




Suzanne Collins

W pierścieniu ognia

tytuł oryginału: Catching Fire
tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
cykl: Igrzyska śmierci (oryg. The Hunger Games) tom 2
wydawnictwo: Media Rodzina 2009



Opisując wrażenia z pierwszej części trylogii pióra Suzanne Collins Igrzyska śmierci pod tym samym tytułem nie uniknąłem, bo chyba nie jest to możliwe, gdy się już obie powieści poznało, analogii i porównań z pierwszą częścią później napisanej przez Joelle Charbonneau serii trzech powieści Testy, z których pierwsza, podobnie jak u Collins, nosi taki sam tytuł jak i cały cykl. Oba pierwsze tomy oceniłem jako zdecydowanie warte przeczytania, przy czym jednak, ze względu na poważniejsze potraktowanie prawideł psychologii społecznej i mniej uproszczeń nie tylko na tym polu, nieco wyżej postawiłem jednak następcę, niż pierwowzór. Sięgając po tom drugi Igrzysk, czyli W pierścieniu ognia, byłem więc ciekaw nie tylko, czy udało się autorce utrzymać poziom z pierwszej powieści, ale i jak wypadnie w porównaniu z drugą częścią cyklu Charbonneau zatytułowaną Samodzielne studia.




piątek, 21 sierpnia 2015

Umberto Eco "Dzieło otwarte" - Odbiorca - (współ)kreator

Dzieło otwarte. Forma i nieokreśloność w poetykach współczesnych

Umberto Eco

Tytuł oryginału: Opera aperta: formae indeterminazione nelle poetiche contemporanee
Tłumaczenie: Jadwiga Gałuszka, Lesław Eustachiewicz, Alina Kreisberg, Krzysztof Żaboklicki
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 352
 
 
Geniusz to osoba wykraczająca poza okres, w którym przyszło mu egzystować. Jego wielkość sprawia, że bardzo często jego działalność, czy to naukowa czy artystyczna, jest negowana, bądź umniejszana, tak by można ją było zmieścić w ciasnych ramach ówczesnych umysłów. Sytuacja nie jest obca także literackim tuzom – dobrym przykładem jest choćby osoba Stanisława Lema, którego najczęściej określa się mianem pisarza science fiction. Wyrażenie jest o tyle niefortunne, że Lem regularnie posługiwał się science fiction, ale jego literacka twórczość i zagadnienia w niej poruszane wybiegały daleko poza granice gatunku, śmiało wkraczając na pole ontologii, metafizyki, etc. Ale Stanisław Lem to także filozof, językoznawca, felietonista oraz autor interesujących powieści obyczajowych (Szpital przemienia) czy kryminalnych (Sknocony kryminał, Katar, Śledztwo). Podobnie rzecz ma się z Umberto Eco, który w powszechnej opinii znany jest za sprawą książki Imię róży. Rzadko wspomina się, że Włoch to również wybitny filozof, eseista oraz semiolog. O nieprzeciętnym talencie językoznawczym tego wszechstronnego artysty i badacza można przekonać się dzięki lekturze Dzieła otwartego – jednej z najgłośniejszych publikacji Umberto Eco z 1962 roku, która w Polsce ukazała się w 1973 roku, a w roku 2008 doczekała się wznowienia na łamach oficyny W.A.B.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

W pogoni za szczęściem




W pogoni za szczęściem

tytuł oryg. The Pursuit of Happyness
premiera 2006 (Polska 2007)
reżyseria: Gabriele Muccino
scenariusz: Steve Conrad

Co pewien czas na różnych kanałach naszej telewizji wyświetlany jest film pod niezbyt chyba chwytliwym tytułem W pogoni za szczęściem. Obejrzałem go przypadkiem – akurat nie było niczego innego, czego jeszcze bym nie oglądał, a co rokowałoby na interesujące, a na książkę ani tym bardziej aktywną formę spędzenia czasu akurat nie miałem nastroju. Ten wybór okazał się strzałem w dziesiątkę.

Obraz został nakręcony podstawie książki Christophera Gardnera pod tym samym tytułem. Jest to opowieść o życiu autora, czyli powieść i film oparte na faktach.



niedziela, 16 sierpnia 2015

Głodowe igrzyska




Suzanne Collins

Igrzyska śmierci

tytuł oryginału: The Hunger Games
tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
cykl: Igrzyska śmierci (tom 1)
wydawnictwo: Media Rodzina 2012



Suzanne Collins jest znaną amerykańską pisarką, której twórczość nakierowana była na najmłodszych odbiorców, aż do czasu, gdy w 2008 roku opublikowała powieść Igrzyska śmierci rozwiniętą potem w trylogię pod tym samym tytułem, która przyniosła jej prawdziwie międzynarodową sławę. Pokutuje u nas twierdzenie, iż ten ostatni cykl powieściowy jest adresowany tylko do młodzieży, lecz mnie ta teza nie przekonuje. Ale po kolei.

O Igrzyskach śmierci dowiedziałem się, gdy opublikowałem recenzję świetnej powieści Testy (The Testing) Charbonneau Joelle. W komentarzach do mojego tekstu niektórzy zarzucali Testom wtórność wobec Igrzysk. Postanowiłem sobie, że sięgnę kiedyś po powieść Suzanne Collins i zobaczę, jak się sprawy mają. No i właśnie nadszedł ten czas.





sobota, 15 sierpnia 2015

Jedna Polska, dwa światy



Dziś miała być kolejna recenzja, lecz będzie co innego. Myślałem, że do wszystkiego w Polsce już się przyzwyczaiłem, że nic mnie nie zadziwi, ale się myliłem. I nie wytrzymałem. W naszym kraju mamy coś, co nazywam Polskim Pendolino - mamy wszystko to, co gdzie indziej, tylko że na ogół różni się drobnym, lecz najbardziej znaczącym szczegółem od tego, co myślą wszyscy na całym świecie patrząc na coś i wymawiając jakąś nazwę. Pendolino (z wł. „wahadełko”) to rodzina włoskich elektrycznych zespołów trakcyjnych o prędkościach maksymalnych od 200 do 250 km/h. Mamy? Mamy! Ale inne niż wszyscy. Bo funkcja, która jest wyróżnikiem tej konstrukcji, i od której nazwa pochodzi, w Polsce nie działa*. I tak w niezliczonych aspektach naszej rzeczywistości, zwłaszcza tych najważniejszych, bo odpowiedzialnych za procesy regulacyjne w społeczeństwie, państwie, ekonomii, itd. W dodatku mamy w Polsce dwa światy - deklarowany i rzeczywisty. Tu też można wymieniać w nieskończoność. Dotąd jednak, jak się okazuje błędnie, myślałem, że współistnienie tych dwóch sprzecznych światów wymaga ich rozdzielenia - ksiądz nie może publicznie przyznać się do spłodzenia w trakcie pełnienia posług kapłańskich grupki dzieci, choć może do nich publicznie mówić „synu” i „córko”, urzędnik PIP jadący co dzień obok pola należącego do jego krewnego, który nikogo nigdy nie zatrudniał, może widzieć dwudziestu robotników rolnych zasuwających przy zbiorach, ale nie może na ten temat napisać oficjalnego dokumentu w pracy, itd. Ale okazuje się, że niedługo dojdziemy do takiego stopnia społecznego zakłamania, że i ten rozdział pozostanie tylko urokliwym wspomnieniem. W ostatnim programie z cyklu Kuchenne rewolucje właściciel restauracji bez najmniejszego cienia krępacji, wręcz z dumą, oświadczył Marcie Gessler, że kelnerka może u niego zarobić nawet 3 zł za godzinę, a kucharz nawet 5! I w dodatku z dalszej wypowiedzi wynikało, iż uważa, że to i tak za dużo. I co? I nic.