Wiele razy zdarzało mi się podkreślać wieloaspektową przepaść między Polską a Niemcami, w której ekonomia wcale nie jest na pierwszym miejscu, jak choćby w pościku Dwa narody, dwa światy. Zdarzyło mi się popełnić felietonik na temat Katastrofy Smoleńskiej i poruszać kwestie gigantycznych, wręcz haniebnie wysokich odszkodowań, jakie przyznano rodzinom ofiar*. Dlaczego teraz powracam do katastrofy, która miała miejsce pięć lat temu?
Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.
sobota, 28 marca 2015
piątek, 27 marca 2015
Afonso Henriques de Lima Barreto "Smutny koniec Polikarpa Quaresmy" czyli Smutny zapis upadku wielkiego człowieka
Smutny koniec Polikarpa Quaresmy
Afonso Henriques de Lima Barreto
Tytuł oryginału: Triste firn de Policarpo Quaresma
Tłumaczenie: Janina Z. Klave
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Proza Iberoamerykańska
Liczba stron: 236
Kierując się
w życiu własnymi zasadami, konsekwentnie unikając tego, co według własnego
kodeksu moralnego uważane jest za zło, nie akceptując żadnych kompromisów,
półprawd czy półśrodków, bardzo łatwo jest wyjść na wariata. Nieważne, pod jaką
szerokością geograficzną się znajdujemy, takie postępowanie zawsze wiąże się z
łatką szaleństwa czy braku umiejętności przystosowania się do egzystencji w
społeczeństwie. O tym jak wygląda przebieg takiej aberracji w południowoamerykańskim wydaniu, możemy przekonać się za
sprawą interesującej lektury, zatytułowanej Smutny
koniec Polikarpa Quaresmy. Autorem tej niedługiej powieści jest Afonso
Henriques de Lima Barreto, żyjący w latach 1881 – 1922, brazylijski pisarz i
dziennikarz. W swojej prozie, osadzonej na solidnych fundamentach
realistycznych, artysta odmalowywał społeczno-obyczajową panoramę Brazylii. Smutny koniec Polikarpa Quaresmy to
jedyna przetłumaczona jak dotąd na język polski powieść Limy Barreto.
niedziela, 22 marca 2015
Słowo na nadzielę – ochlokracja
Dzisiaj zajmiemy się słówkiem ochlokracja. Samemu też zdarza mi się go używać, ale zawsze z przekąsem, gdyż jest to typowa nowomowa. Słowo, które nic nie znaczy, albo też tak naprawdę nikt nie wie dokładnie, co ono znaczy. Komuniści by powiedzieli, że to jeden z terminów pseudonauk burżuazyjnych mających ogłupić masy pracujące miast i wsi (tak jakby ich głupota nie była sama z siebie wystarczająca), a ja bym powiedział, że to termin wymyślony po to, by rozmydlić problemy najważniejsze i odsunąć je poza swoją kadencję. Nie byłoby o czym mówić, gdyby nie to, że wiąże się to ze sprawami ustrojowymi, a więc o znaczeniu kardynalnym i podstawowym. Ale po kolei.
By nasze rozważania uprościć wykorzystamy definicje pochodzące z jednego i tego samego Słownika internetowego PWN.
piątek, 20 marca 2015
Grecka tragedia w kolumbijskim wydaniu - "Szarańcza"
Szarańcza
Gabriel García Márquez
Tytuł oryginału: La hojarasca
Tłumaczenie: Carlos Marrodán Casas
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 168
Niemal każdy
zapalony czytelnik musi mierzyć się ze swoimi literackimi wyrzutami sumienia –
należą do nich tytuły bądź autorzy, z którymi od dawna obiecywaliśmy sobie
zetknąć, a które z różnych przyczyn i zawirowań czasoprzestrzennych, wciąż
pozostają dla nas terra incognita.
Dla mnie, jako fana literatury iberoamerykańskiej, ogromnym brakiem w
książkowych doświadczeniach była nieznajomość zmarłego w ubiegłym roku Gabriela
Garcíi Márqueza, laureata literackiej Nagrody Nobla (przyznanej za powieści i opowiadania, w których fantazja i
realizm łączą się w złożony świat poezji, odzwierciedlającej życie i konflikty
całego kontynentu), uważanego za wybitnego przedstawiciela realizmu
magicznego. Z racji faktu, że solennie kontynuuję moje postanowienie, by
regularnie sięgać po twórców z Ameryki Łacińskiej, zdecydowałem się wreszcie
przełamać pierwsze lody i poznać legendarnego Kolumbijczyka. Po krótkim namyśle
przy bibliotecznej półce, mój wybór padł na powieściowy debiut Márqueza, dzieło
zatytułowane Szarańcza, napisane w
1947 roku, choć po raz pierwszy wydane dopiero 8 lat później.
środa, 18 marca 2015
Prawdziwa kasa
Istnieją dwa rodzaje bogactwa. To, które liczy pieniądze, i to, które je waży. Jeśli nie posiadasz bogactwa drugiego rodzaju, nie wiesz, czym naprawdę jest władza. Tego nauczyłem się od handlarzy narkotyków.
wtorek, 17 marca 2015
Niezbędność narkotyków
Nie ma nic bardziej antymilitarnego niż wrzask rannego na wojnie. Jedynie morfina jest w stanie zdławić te wrzaski i przekonać pozostałych, że wykręcą się sianem i wyjdą z tego zwycięsko cali i zdrowi.
poniedziałek, 16 marca 2015
Zero zero zero
Roberto Saviano
Zero zero zero. Jak kokaina rządzi światem
tytuł oryginału: ZERO ZERO ZEROtłumaczenie: Joanna Kluza
wydawnictwo: Sonia Draga 2014
liczba stron: 400
Lekturą marca 2015 w rawskim DKK* była książka Zero zero zero Roberta Saviano. Jakiś czas temu na klubowym warsztacie gościł prześwietny dokument utrzymany w oryginalnej formie świadectwa, czyli osławiona Gomorra tego autora, więc obiecywałem sobie i tym razem prawdziwą ucztę czytelniczą.
piątek, 13 marca 2015
"Zerwać pąki, zabić dzieci" Kenzaburō Ōe - Obrzydliwa i karykaturalna dorosłości
Zerwać pąki, zabić dzieci
Kenzaburō Ōe
Tytuł oryginału: Memushiri kouchi
Tłumaczenie (z j. ang.): Jan Rybicki
Wydawnictwo: Amber
Seria: Złota Seria
Liczba stron: 120
Dziecko to młoda ludzka istota, która nie weszła jeszcze w świat
dorosłości. Na ogół kojarzy się ono z niewinnością, czystością oraz
ciekawością. Okres dzieciństwa uchodzi za symbol beztroski, wynikającej z
niewiedzy i nieznajomości wszystkich mechanizmów, wedle których funkcjonuje
okrutny i bezwzględny świat. Z tej nieświadomości wynika lekkomyślność oraz
naiwność, przeplatane zachowaniami spontanicznymi, w oczach ludzi dorosłych
uchodzącymi bardzo często za irracjonalne i głupie. Odkrywanie mrocznych stron
rzeczywistości najczęściej następuje stopniowo, sukcesywnie, wraz z
upływającymi latami i kolejnymi, negatywnymi doświadczeniami. Co się jednak
dzieje, kiedy dzieci zostają brutalnie wyrwane ze swojego dzieciństwa i siłą
wrzucone w dorosłość?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







