Irys. Opowiadania japońskie
Osamu Dazai, Masuji Ibuse, Ryūnosuke Akutagawa, Fumiko Hayashi, Atsushi Nakajima, Naoya Shiga, Fumio Niwa
Tłumaczenie (z j. ang.): Anna Gostyńska
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 200
O tym, że
sylwetka tłumacza jest niezwykle ważną składową każdej książki wiadomo nie od
dziś, ale od niedawna, przynajmniej w sferze publicznej, zaczęto przywiązywać
do tego coraz większą wagę. O niepośledniej roli zdolnego translatora, który
prócz żmudnej walki z kolokwializmami i równie zaciętymi pojedynkami z
idiomami, musi zmierzyć się także z kontekstem kulturowym danego dzieła,
najlepiej świadczy przykład Państwowego Instytutu Wydawniczego i osoby
profesora Mikołaja Melanowicza, wybitnego japonisty i tłumacza literatury
japońskiej. Melanowicz to prawdziwy gigant translatorski i śmiało można pokusić
się o stwierdzenie, że w ogromnej mierze to właśnie dzięki niemu polski
czytelnik może czytać w oryginale dzieła takich twórców jak nobliści Kenzaburō
Ōe czy Yasunari Kawabata oraz poznać całą paletę innych wybitnych japońskich
autorów, wśród których warto wymienić choćby Kōbō Abe, Ryūnosuke Akutagawę, Jun'ichirō
Tanizakiego, Sōsekiego Natsume, Masujiego Ibuse, Endō Shūsaku, Osamu Dazai czy Yasushiego
Inoue. Jak jednak wyglądała epoka przed Melanowiczem? W jaki sposób słyszalny
był głos młodej Japonii? Jak radziło sobie wydawnictwo, które od początku
swojego istnienia przejawiało inklinacje do bycia przewodnikiem po obszarach
humanistyki oraz literatury pięknej. Odpowiedź jest dość prosta i oczywista –
PIW musiał zadowalać się tłumaczeniami z innych, zdecydowanie mniej
orientalnych języków. Przekład przekładu to zawsze ogromne ryzyko zagubienia
ducha oryginalnego dzieła po drodze, ale mimo wszystko uważam, że takie prace
także zasługują na czytelniczą uwagę. Świadczy o tym najlepiej jedno z wielu
dzieci PIW-u, książka zatytułowana Irys. Opowiadania
japońskie, z którą niedawno miałem przyjemność się zetknąć.







