Nie tak dawno pisałem o prześwietnej książce Diany West Wielkie kłamstwa Ameryki przestrzegającej przed islamem i ukazującej analogie między nim a komunizmem. W obu przypadkach w doktrynie zapisana jest konieczność zdobycia hegemonii nad światem i w obu kamuflowana jest ona pod maską miłującej pokój ideologii.
Cele ich agresji, czyli społeczeństwa Zachodu, są pełne pożytecznych idiotów, inspirowanych przez agentów wpływu, którzy próbują udowadniać, że żadnej nienawiści nie ma. Wczoraj miała miejsce spektakularna rzeź w Paryskiej redakcji, której jedynym podłożem były przekonania religijne. W dodatku nie była to żadna zbrodnia w afekcie spowodowanym niedawną obrazą religijną, gdyż bezpośredni pretekst, czyli opublikowanie karykatur Mahometa, miało miejsce rok temu. Była to więc zbrodnia przemyślana, z pełną premedytacją. W dodatku zbrodnia na filarze zachodniej demokracji, czyli wolnej prasie. I co?







