Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

środa, 29 października 2014

O wadze stylu






Z chwilą gdy człowiek zaakceptuje język ideologii, pozwala, aby wraz z językiem odebrano mu jego świat psychiczny i jego poczucie szacunku do samego siebie. Choćby posłużył się oficjalnym językiem zupełnie nieumyślnie, jest teraz częścią ideologii i, by tak rzec, zawarł pakt z diabłem (...).”



Alain Besançon


przytoczyła Diana West w niezwykle wartościowej książce Wielkie kłamstwa Ameryki

wtorek, 28 października 2014

Faszyzm, komunizm, islam...





Diana West



Wielkie kłamstwa Ameryki.

Tłumienie niewygodnej prawdy historii.

Szpiegowska Rosja manipuluje – dokumentalny thriller.



tytuł oryginału: American Betrayal: The Secret Assault on Our Nation's Character.

tłumaczenie: Barbara Gadomska

wydawnictwo: A.M.F. Plus Group 2014

liczba stron: 465,  w tym 52 strony przypisów



Jeszcze kilka dni temu imię i nazwisko Diana West niczego mi nie mówiło, choć ta urodzona w 1961 w Hollywood w Kalifornii publicystka i pisarka ma ugruntowaną pozycję w amerykańskich mediach i często porusza kontrowersyjne tematy.

Biorąc do ręki jej książkę, miałem mieszane uczucia. Jak zwykle tytuł i podtytuł w polskim wydaniu znacząco różny od oryginału. W dodatku ta końcówka drugiego podtytułu: „dokumentalny thriller” i początek notki na tylnej okładce: częściowo dokumentalny thriller, częściowo narodowa tragedia. Ciekawe, co autor miał na myśli – thriller, czyli dreszczowiec, to literatura piękna, rzecz zmyślona. Więc co? Drakula oparty na faktach? I gdzie przebiega granica pomiędzy tymi częściami, o których mowa? Narodowa tragedia nie jest dreszczowcem i nie jest dokumentalna, a jakiś (jaki?) dreszczowiec jest dokumentem? Nie wspominałbym o tym może tak wyraźnie, ale... Później okazało się to ważne, więc w swoim czasie wrócimy do tego.

poniedziałek, 27 października 2014

Wuwuzela i Mandela




Wojciech Jagielski



Trębacz z Tembisy. Droga do Mandeli.


Wydawnictwo Znak Kraków 2013


Październikową lekturą w Rawskim DKK* była książka Wojciecha Jagielskiego Trębacz z Tembisy. Droga do Mandeli. Z twórczością tego autora, absolwenta Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, wielokrotnie nagradzaną, dotąd się nie spotkałem, dlatego po książkę sięgnąłem z ciekawością i dużymi nadziejami.

Okres przemian ustrojowych w Republice Południowej Afryki, odejście od apartheidu, dojście do władzy Mandeli, jest niezwykle interesujący z wielu punktów widzenia; historyka, socjologa, psychologa, politologa, czy po prostu człowieka, który lubi wiedzieć. Jagielski sięgając po ten temat obiecywał wiele. Tym bardziej, że nie ograniczył się tylko do wrażeń i obserwacji z tego burzliwego okresu w dziejach RPA, ze swoich działań, jakie podejmował, by spotkać się z Mandelą oraz przeprowadzić z nim wywiad. Wątki wiodące nakładają się na opowieść o Freddiem „Saddamie” Maake, fanatycznym kibicu piłki nożnej, znanym głównie jako twórca wuwuzeli, co wnosi do całości powiew świeżości i oryginalność spojrzenia. Wszystko to przeplata się ze wspomnieniami autora z wcześniejszych wojaży po świecie, z innych konfliktów wojennych. Zamierzenie ambitne, koncepcja ciekawa, lecz...

piątek, 24 października 2014

Kōbō Abe "Kobieta z wydm" - Piaskowy zamek

Kobieta z wydm

Kōbō Abe

Tytuł oryginału: Suna no onna
Tłumaczenie: Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 178






Niejeden człowiek jest śmiertelnie znużony prowadzoną dotychczas egzystencją, w której wszystkie rzeczy, przedmioty, osoby, relacje są należycie uporządkowane, piekielnie przewidywalne. Proza życia oraz przekonanie, że nic interesującego nie ma prawa się w nim wydarzyć przytłaczają, wypełniając byt marazmem oraz apatią. Człowiek brnie mozolnie przed siebie, zbliżając się powoli, acz sukcesywnie do wyznaczonego kiedyś celu, pytając się jednocześnie, do czego właściwie zmierza. Czy ucieczkę od dobrze znanej codzienności, która powinna być środkiem, można traktować jako ów mistyczny, dawno zapomniany cel? Czy świadomość nieodwracalności podjętych wyborów oraz decyzji nakazuje rozpatrywać je w zupełnie innym świetle, stosując do tego kompletnie inne miary? Jak to jest z osobnikiem wyrzuconym z koleiny swojej codzienności, wtłoczonym do całkowicie nowej formy? Dobra literatura ma to do siebie, że zmusza to zadawania sobie wszelakiej maści pytań oraz to, że na wiele z nich znajduje jeśli nie prawidłowe, to z pewnością interesujące i godne rozważenia odpowiedzi. Nie inaczej jest w przypadku dzieła Kōbō Abego, zatytułowanego Kobieta z wydm.

piątek, 17 października 2014

Haruki Murakami "Kronika ptaka nakręcacza" - Sprężyna świata

Kronika ptaka nakręcacza

Haruki Murakami

Tytuł oryginału: Nejimakidori kuronikuru
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 632








Bukowski w Szmirze, mojej ulubionej książce tego autora, pisał „Jemy i jemy. Jesteśmy obrzydliwi, skazani na swoją nędzną egzystencję. Jemy, pierdzimy, drapiemy się, uśmiechamy i obchodzimy święta”. Trudno zanegować powyższą konstatację. Proza codziennego życia, jeśli tylko na chwilę zwolnić jego pęd, zatrzymać się na moment i pogrążyć się w refleksji, oddać się zadumie, jest porażająco trywialna. Z każdą przeżytą godziną, z kolejnym wybiciem zegara przybliżamy się do grobu, ale w zgiełku codzienności nie mamy nawet czasu, żeby się nad tym dłużej zastanowić. Koncentrujemy się na krótkich odcinkach czasu, nie wybiegamy myślami zbyt daleko w przyszłość, zamykamy się w ciasnej klatce teraźniejszości. Staramy się zasypiać o regularnych porach, by będąc wypoczętym i pełnym sił stawić czoła następnemu dniu harówki. Podejmujemy pracę zarobkową, często taką, do której nie żywimy ani cienia sympatii, po to, by zaspokoić swoje podstawowe potrzeby – żywność, która coraz więcej ma wspólnego z chemią, a coraz mniej z naturą, lokum (a w przypadku sporej rzeszy mieszkańców naszego kraju – klitka) do egzystencji oraz lekkostrawna rozrywka pochłaniają większość naszych oszczędności. W ten sposób upływa doba za dobą. W tym samym rytmie, w tym samym tempie. Sukcesywnie i niezmiennie. Co jednak, jeśli wytrącić nas z koleiny tego bytu? Jak to jest, kiedy sprężyna, która nakręca nasz codzienny świat zatnie się i cały mechanizm zatrzyma się? W moim przekonaniu Haruki Murakami ma naprawdę sporo do powiedzenia w tej kwestii, o czym przekonałem się za sprawą lektury Kroniki ptaka nakręcacza.
 

wtorek, 14 października 2014

Wsparcie dla projektu "Sudaz – Twoje oczy mówią wszystko"

Ogłoszenie

 
Parę dni temu do naszej siedziby, pardon, na nasze skrzynki mailowe została dostarczona nietypowa wiadomość, która okazała się prośbą o pomoc od  debiutującej polskiej pisarki. Jak w wielu tego typu przypadków, duża i oczywiście póki co anonimowa oficyna zaoferowała możliwość wydania książki pod warunkiem, że artysta również zatroszczy się o źródło finansowania swojego debiutu. Praktyka coraz częściej spotykana, doskonale świadcząca o tym, jak w naszym kraju traktowani są początkujący literaci, którzy na szczęście nie są bez szans. Z odsieczą w tego typu sytuacjach przychodzi coraz popularniejszy, także nad Wisłą, crowdfunding, czyli finansowanie społeczne. O skuteczności tej formy wsparcia miałem okazję przekonać się za sprawą portalu "Polak potrafi", na łamach którego Teatr BARAKAH zbierał fundusze na oświetlenie do swojej nowej siedziby. Cała akcja zakończyła się sukcesem, a tymczasem kolejny śmiałek, także poprzez portal "Polak potrafi", stara się przekonać tłum, czyli nas, do swojego pomysłu. Bohaterką dzisiejszego odcinka jest Aleksandra Zimnik, dwudziestoczterolatka, która potrzebuje 6 000 zł, by jej debiut, zatytułowany Sudaz. Twoje oczy mówią wszystko, ujrzał światło dzienne. Szczegóły dotyczące powieści, informacje o całym projekcie, krótki materiał wideo, próbkę literackich umiejętności oraz wszelkie wymogi formalne dotyczące ewentualnego wsparcia możecie odnaleźć pod adresem https://polakpotrafi.pl/projekt/sudaz.

Zatem jeśli podoba wam się idea powieści, wspieranie młodych polskich twórców traktujecie jako misję, albo nie wiecie, co robić ze swoją gotówką...
 

http://polakpotrafi.pl/projekt/sudaz

piątek, 10 października 2014

Ivo Andrić "Panna" - Żądza jak ogień paląca

Panna

Ivo Andrić

Tytuł oryginału: Gospodjica
Tłumaczenie: Hanna Kalita
Wydawnictwo: Czytelnik

Seria: Nike

Liczba stron: 287





Nie tak dawno, przy okazji mojej sylwestrowej wizyty w Pradze, podjąłem postanowienie, że w trakcie podróży do danego kraju, będę poznawał jego uroki nie tylko organoleptycznie, poprzez zwiedzanie jego zabytków, poznawanie panujących obyczajów, baczne przyglądanie się mieszkańcom, ale również za sprawą tamtejszej literatury. Niestety tegoroczne wakacje zorganizowałem w ostatniej chwili, do końca czekając na atrakcyjną ofertą, zaproponowaną przez któreś z biur podróży. Ostatecznie wylądowałem w Chorwacji i już kilka godzin po podjęciu decyzji znalazłem się w miejskiej bibliotece, by zaopatrzyć się w stosowną lekturę. Pech chciał, że zastana półka musiała jeszcze doskonale pamiętać okres minionego ustroju – pani bibliotekarka skierowała mnie do działu z literaturą jugosłowiańską. Gnany przez czas nie mogłem pozwolić sobie na przeglądanie poszczególnych nazwisk i sprawdzanie personaliów autora, by odkryć jego pochodzenie. W ten oto sposób, godząc się na kompromis, który jest nieodzowną składową naszej ludzkiej egzystencji, zaopatrzyłem się w dzieło Panna, autorstwa Ivo Andricia. Jak się okazało, mój wybór nie okazał się tak daleki od zamierzonego przeze mnie chorwackiego celu.

środa, 8 października 2014

Jak to się robi w wyższych sferach





Lars Bill Lundholm



Dobra dziewczyna. Morderstwa na Östermalmie


tytuł oryginału Östermalmsmorden
Tłumaczenie: Sabina Grabowska
Cykl: Axel Hake (tom 1)
wydawnictwo: Filia 2014
liczba stron464

Nie ma chyba miłośnika literatury szwedzkiej ani kryminalnej, który by nie słyszał o komisarzu Wallanderze. Jest on główną postacią cyklu powieści stworzonych przez jednego z bardziej znanych żyjących pisarzy szwedzkich - Henninga Mankella. Kiedy więc pojawiła się okazja, by poznać powieść pióra Larsa Billa Lundholma, który z kolei był scenarzystą telewizyjnej wersji przygód Wallandera, sięgnąłem po nią z wielkim zaciekawieniem. Prawie zawsze seriale są dużo płytsze niż ich książkowe odpowiedniki i Wallander nie jest tu wyjątkiem, więc pragnąłem przekonać się, czy proza Lundholma stanowi coś wartościowego, czy może będzie tylko uproszczoną wersją twórczości Mankella.

Dobra dziewczyna” to pierwsza odsłona cyklu powieściowego o perypetiach Axela Hake, szwedzkiego komisarza z wydziału zabójstw policji w Sztokholmie. Opowieść zaczyna się od ujawnienia zwłok Catherine Haldeman-Spegel, dziewczyny z wyższych sfer, w jej własnym mieszkaniu. Ponieważ clou każdej powieści kryminalnej jest fabuła, więc nie będę zdradzał jak śledztwo się potoczy. Trzeba jednak podkreślić, iż choć po zakończeniu lektury intryga wydaje się prosta, to jednak tożsamość sprawcy do samego końca pozostaje frapującą zagadką, a przebieg procesu wykrywczego urozmaicają wolty, którym towarzyszą wielokrotne zmiany na stanowisku głównego podejrzanego.

Lars Bill Lundholm w swej powieści okazał się godnym reprezentantem szwedzkiej szkoły kryminału kładącej duży nacisk na realia i problemy społeczne. Świetnie oddał klimat pracy policjantów zajmujących się ściganiem sprawców najcięższych przestępstw, którzy mają problemy nie tylko z permanentnym brakiem sił i środków, czasu na wypoczynek i życie rodzinne, ale w równym stopniu z szefostwem, najczęściej pochodzącym z politycznego klucza, nie mającym żadnej wiedzy o pracy dochodzeniowej i rozumującym nie w kategoriach sprawiedliwości czy prawdy, a statystyk, koneksji partyjnych i źródeł finansowania. Bardzo ładnie oddał autor rujnujący wpływ, jaki na efektywność śledztwa wywierają naciski na szybkie znalezienie podejrzanego, którego by można przedstawić mediom, aby odtrąbić sukces.

Odnotować należy, iż Lundholm podkreśla, że nie tylko cywile, ale nawet część policjantów uważa, iż prowadzenie śledztwa to jak wypisanie mandatu – raz, dwa, trzy i jest. Ukazuje, że przy poważnie przeprowadzonych oględzinach miejsca zbrodni samo posortowanie i skatalogowanie a potem przeanalizowanie zabezpieczonego materiału wymaga dużo czasu i pracy.

Jest w książce i to, co sobie szczególnie cenię w dobrych powieściach, nie tylko kryminalnych, czyli wypełnienie tła szczegółami. One bowiem ukazują uważnemu czytelnikowi, iż każdy kraj i każdy naród ma swoją odrębną mentalność, która sprawia, że nawet w tak podobnych dziedzinach, jak praktyka pracy służb, występują znaczące różnice. Wyobrażacie sobie na przykład, czy jest w Polsce możliwe, by jeden z głównych funkcjonariuszy ekipy pracującej przy prestiżowym śledztwie w sprawie zabójstwa poszedł na wolne z powodu grypki? Przecież nawet zwykli pracownicy na podrzędnych stanowiskach faszerują się u nas prochami, ryzykując poważne konsekwencje zdrowotne, gdyż boją się brać zwolnienie. A w Szwecji? Przeczytacie sami.

Wspomniałem już, iż fabuła stoi na najwyższym poziomie. Na wielki plus dla autora należy policzyć to, że zrezygnował z naśladowania wzorów zza oceanu i epatowania czytelnika nieuzasadnionym okrucieństwem, zmasakrowanymi zwłokami, hektolitrami krwi oraz kilometrami wnętrzności. Napięcie budowane jest nie przez infantylne pościgi samochodowe, strzelaniny rodem z westernu czy kanibalistyczne obrzędy, a przez presję czasu, mnogość możliwych rozwiązań skonfrontowaną z brakiem dowodów pozwalających wybrać prawidłowe rozwiązanie i odrzucić fałszywe tropy, zmęczenie i zagrożenie, że sprawca nie zostanie ujęty albo, co gorsza, iż w konsekwencji tego zginie ktoś jeszcze.

Oczywiście klimaty dochodzeniowe i realia środowiska policyjnego to nie jedyne aspekty poruszane w powieści. Zgodnie z kanonem szwedzkiej szkoły kryminału społecznego, krytyce poddawane są realia, w tym wypadku klasy wyższej, bogaczy i arystokratów. Szczególnie dające do myślenia jest ich milczenie, tuszowanie wszystkiego, co tylko da się zatuszować, w imię unikania skandalu i nieszkodzenia interesom. Przypomina się omertà, a porównanie do mafii samo się nasuwa.

Oczywiście, co pewnikiem szczególnie ważne dla czytelniczek, ale dla mnie również bardzo pozytywne, nie zabrakło w powieści i poważnych spraw sercowych. A że są one przedstawione w typowo szwedzki sposób, znacząco odmienny od naszego punktu widzenia i sposobu myślenia, a w dodatku interakcje uczuciowo-seksualne rozgrywają się pomiędzy śmiało wykreowanymi, nieschematycznymi postaciami, więc aż miło się czyta.

Szkoda, że wydanie zostało dotknięte chorobą naszych czasów, czyli błędami, które chyba nie tyle są winą chochlika drukarskiego, co raczej spowodowane brakiem solidnej korekty po tłumaczeniu. Nie dotyczą bowiem tylko i wyłącznie końcówek oraz tym podobnych drobiazgów, ale również ewidentnych potknięć stylistycznych. Choć zauważalne, na szczęście są na tyle sporadyczne, by nie zepsuć przyjemności z lektury. Śmiem twierdzić, iż Lars Bill Lundholm pokazał się jako autor plasujący się w czołówce twórców gatunku i już nie mogę się doczekać na kolejne spotkanie z sympatycznym, choć z pozoru chropawym, komisarzem Axelem Hake.


Wasz Andrew

Seria z Axelem Hake:
  1. Östermalmsmorden (2002) - Dobra dziewczyna. Morderstwa na Östermalmie
  2. Södermalmsmorden (2003) - Oddech smoka. Morderstwa na Sodermalmie
  3. Kungsholmsmorden (2005)
  4. Gamla Stan-morden (2009)
Dobra dziewczyna. Morderstwa na Östermalmie [Lars Bill Lundholm]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Dobra dziewczyna [Lars Bill Lundholm]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE