Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

środa, 10 września 2014

O przywódcach



Uważam, że dzieje się coś dziwnego. W niektórych krajach zachodnich i w USA można być prawdziwą mendą lub zupełnym idiotą – nie ma tu granicy – a mimo to pozostawać przywódcą.


Żądanie niemożliwego Slavoj Žižek

wtorek, 9 września 2014

O psie, który kochał życie



Hans Hellmut Kirst


Pies i jego pan. Opowieść o przyjacielu


tytuł oryginału: Hund mit Mann

tłumaczenie: Karol Czejarek

wydawnictwo: Interart 1994

stron 136

Hans Hellmut Kirst, urodzony 5 grudnia 1914 w Osterode w Prusach Wschodnich (obecnie Ostróda) i zmarły 23 lutego 1989 w Bremie, był niemieckim pisarzem i krytykiem filmowym. Na jego dorobek składa się ponad 50 książek, a największą sławę przyniosły mu powieści poświęcone II Wojnie Światowej i kryminały. Kiedyś zaczytywałem się tymi pierwszymi i choć było to dawno, do dziś pamiętam ich głęboką antywojenną wymowę, która zresztą sprawiła, że w Niemczech jego dorobek jest niżej oceniany niż za granicą. Z ciekawością sięgnąłem więc po powieść „Pies i jego pan. Opowieść o przyjacielu” nie bardzo w sumie wiedząc, czego się spodziewać. No i wdepnąłem.

Od pierwszej do ostatniej strony miałem wrażenie, że to nie ten Kirst, którego pamiętam choćby z „Fabryki oficerów”. Opowieść o życiu pudla, przedstawiciela rasy, której zdecydowanie nie lubię, który trafił do dość zamożnej rodziny. Nie dość, że nudna, to jeszcze w dodatku infantylna.

Jest takie przekorne powiedzenie, że wyższa forma inteligencji zawsze zdominuje niższą. Główny bohater książki, czarny pudel Mukiel, rządzi rodziną, w której się znalazł. Najskuteczniej chyba dorosłymi. Ich zachowanie to karykatura postępowania z psem, w dodatku niezamierzona niestety przez autora. Pudel, który co chwilę wyzwala się ze smyczy, nawet trzymanej w ręku przez dorosłą osobę! Miałem i boksery, i rottweilera, i za wyjątkiem sytuacji, gdy pies szarpnął z taką siłą, że rozerwał stalowe ogniwo łańcucha, którym był przypięty do drzewa, nie zdarzyło mi się coś takiego. Ze smyczy trzymanej w ręce zaś nigdy się żaden nie uwolnił. Nie ma takiej możliwości. A pudel? To nawet trudno sobie wyobrazić! Innych bezsensów, z których nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, nie będę już nawet wymieniał. Każdego prawdziwego psoluba ta książka doprowadzi do rozpaczy, a nieobeznanego z realiami posiadania psa tylko wprowadzi na manowce. Z psią psychologią, tą prawdziwą, podobnie nawet jak z psią fizjologią, nie ma ona niczego wspólnego.

Zawsze opisując swe wrażenia staram się przedstawić uczciwie dobre i złe strony zakończonej lektury. Jestem zaszokowany, ale tym razem nie znalazłem żadnego absolutnie pozytywnego akcentu, który mógłbym przywołać. Gniot, szmira oraz totalna bzdura to i tak słowa delikatne na określenie wartości tego „dzieła”. Sam nie wiem, jak taki pisarz, w końcu znany i uznany, mógł popełnić coś podobnego. Pisałem to z prawdziwym żalem, ale takie właśnie były moje odczucia


Wasz Andrew


poniedziałek, 8 września 2014

Zimbardo polityki




Slavoj Žižek


Żądanie niemożliwego


Demanding the Impossible

tłumaczenie: Bogdan Baran

wydawnictwo: Aletheia 2014

stron 171


Slavoj Žižek jest urodzonym w 1949 roku słoweńskim socjologiem, filozofem i krytykiem kultury. Wikipedia nazywa go marksistą, a notka na okładce książki, o której za chwilę będzie mowa, tytułuje go enfant terrible antykapitalizmu. Moim zdaniem te dwa ostatnie określenia są chybione. Tak jak Zimbardo krytycznie spogląda na panującą rzeczywistość społeczną i za pomocą psychologii społecznej stara się ją naprawić, tak Žižek w „Żądaniu niemożliwego” poddaje krytycznemu oglądowi politykę i ustroje społeczne, zarówno obecne jak i historyczne. Ponieważ zaś kapitalizm, fałszywie utożsamiany z demokracją, pretenduje obecnie do najlepszego rozwiązania z tych jakie były, są i będą, więc zrozumiałe jest, iż jego analiza zajmuje najwięcej miejsca. No, a że nie wypada ona aż tak dobrze, jak by niektórzy chcieli... Fakt, że autor często odwołuje się do Marksa, wcale nie znaczy, że jest marksistą, podobnie jak ktoś często cytujący Pismo nie od razu jest świętym, nawet jeśli sam się tak tytułuje.

W Korei Południowej grupa młodzieży skupionej w „Indigo Project” wydaje kwartalnik „Indigo” poświęcony uniwersalnym ludzkim wartościom. W ramach projektu zapraszane są do Korei osoby o wybitnych umysłach, jak choćby Zygmunt Bauman*. W gronie zaproszonych znalazł się również Slavoj Žižek. Właśnie z zapisów rozmów, jakie z nim przeprowadził Park Yong-jun, edytor „Indigo”, powstała książka „Żądanie niemożliwego”, która po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w roku 2013. Zachowano formę rozmowy, przy czym każdy z rozdzialików składa się z pytania edytora i odpowiedzi Žižka. Publikacja jest, niestety, bardzo skromna objętościowo, ale siła zawartego w niej materiału jest porażająca. Oczywiście, z racji samej swej genezy, wypowiedzi mają luźną formę, stosowną bardziej do rozmowy przyjaciół niż wykładu akademickiego. Ta skrótowość wypowiedzi, sygnalizowanie pewnych problemów niejednokrotnie zaledwie kilkoma zdaniami, duża ilość jednostkowych, często szokujących przykładów z życia i historii, tworzą niepowtarzalny klimat i chyba skuteczniej niż podręcznik akademicki zachęcają do myślenia. Do stawiania pytań i samodzielnego szukania odpowiedzi. Bo taki też jest między innymi główny zamysł „Indigo Project”.

Gdy, po zakończeniu lektury oczywiście, przeglądałem recenzje zagraniczne, uderzyło mnie, iż nawet te obszerne, wymieniające wiele z tematów, które Žižek porusza, w różny sposób je szeregowały i co innego uważały za myśl przewodnią. Wielkość bowiem tej skromnej rozmiarami książeczki nie polega tylko na ogromnej ilości kluczowych dla dzisiejszej ludzkości problemów, które porusza, ale przede wszystkim na stawianiu otwartych pytań, na oferowaniu ważkich obserwacji i inspirujących pomysłów tym, którzy zainteresowani są zrozumieniem współczesnego świata, którzy próbują znaleźć odpowiedzi na kardynalne dla przyszłości pytania.

Jak wspomniałem, Slavoj Žižek zauważywszy, iż mechanizm demokracji zaczyna szwankować, iż w jej imię robi się coraz więcej niedemokratycznych rzeczy, niczym dobry lekarz diagnosta, zaczyna poszukiwać przyczyny tej choroby, a nie mogąc jej znaleźć zmuszony jest prześwietlić cały organizm. W tym wypadku całą naszą społeczno-polityczną rzeczywistość, obecną i przeszłą. Znajdziemy niesamowicie celne, dla wielu szokujące, refleksje o ekologii i genetyce, o komunizmie, Rewolucji Francuskiej, kolonializmie i oczywiście kapitalizmie. Rozważania o faszyzmie, polityce, odpowiedzialności i etyce. O etyce zła i niemoralności dobra. O obsesji harmonii i przymusie utożsamiania. O slumsach i rewolcie w Egipcie. I wielkiej ilości innych fascynujących tematów, gdyż wszystkie one wypływają przy okazji rozmowy o problemach podstawowych dla rozważań o przyszłości świata – polityce, demokracji, ponowoczesności, przemocy i fanatyzmie. Warto też podkreślić, iż autor zaskakuje wyjątkowo dobrą orientacją w najnowszych trendach naukowych i nowinkach technologicznych. To bycie na bieżąco jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem, u w końcu typowego humanisty.

Choć Žižek ma swoją bardzo ogólną koncepcję „nowego lepszego świata”, to wciąż powtarza, iż to nowe musi w tej chwili wydawać się niemożliwe, a rolą naszą jest wypatrywać sygnałów jego nadejścia. Pytanie więc o to, jak ten nowy lepszy świat ma wyglądać, jest więc tak naprawdę pozostawione przez filozofa bez odpowiedzi. Co najwyżej wskazuje on nam, jakich elementów w przyszłości nie może zabraknąć, jeśli jutro ma być lepsze i ostrzega przed tym, co już istnieje, a co może sprawić, że będzie ono gorsze.

Nie mam złudzeń, by książka ta stała się wielce popularną lekturą w kraju, w którym czytanie jest mniej powszechne niż alkoholizm. W kraju, w którym każdy interesuje się nie tyle historią i polityką, co własnymi wyobrażeniami o nich. W kraju, który zachłysnął się nową rzeczywistością i wyjątkowo długo nie może powrócić do równowagi, by zdecydować się, w którym kierunku chce płynąć. A szkoda, gdyż nie jest to książka tylko i wyłącznie dla zainteresowanych polityką, filozofią i socjologią. Poprzez wielką ilość symbolicznych, dających do myślenia przykładów, może być bardzo interesującą nawet dla czytelników zainteresowanych tylko sobą i swoim życiem, co zresztą paradoksalnie jest, według Žižka, bardzo zdrową społecznie postawą. Rozdział o lęku przed prawdziwą miłością w naszym społeczeństwie jest jak z mych ust wyjęty, a to tylko jedna z takich perełek.

Choć o Polsce jest w tej książce bardzo niewiele, to jednak i ten aspekt wart jest wypunktowania. Dokładniej o co rzecz idzie nie będę oczywiście zdradzał. Inną sprawą jest, że i tak każdy czytelnik będzie refleksje przykładał do własnego świata – tego, w którym on żyje.

Można tak jeszcze długo, gdyż mnogość aspektów rzeczywistości społecznej, których w swych rozmowach o ponowoczesnym świecie dotykają Slavoj Žižek i Park Yong-jun jest ogromna, a ilość refleksji, które się w czytelniku budzą - jeszcze większa. Ponadto wielką zaleta Žižka jest to, iż nawet jeśli jego przemyśleń nie uznamy za zgodne z naszymi, to wytrąca on umysł czytelnika z otępienia, w które od najmłodszych lat wprawiają go massmedia, religia i inne ideologie podające jak na tacy gotowe prawdy i gotowe odpowiedzi. Zmusza do szerszego otwarcia oczu, do zauważania rzeczy, których wcześniej nie zauważaliśmy, stawiania własnych pytań i poszukiwania własnych odpowiedzi. Z pełnym przekonaniem zachęcam więc do lektury i niezwykle gorąco polecam. To pozycja naprawdę wyjątkowa i warta poznania


Wasz Andrew


* Zygmunt Bauman (ur. 19 listopada 1925 w Poznaniu) – polski socjolog, filozof, eseista, jeden z twórców koncepcji postmodernizmu – ponowoczesności, płynnej nowoczesności, późnej nowoczesności. (za Wiki)

sobota, 6 września 2014

Sandor Márai "Pokrzepiciel" - Płonie ogień jak serca gorący

Pokrzepiciel

Sandor Márai

Tytuł oryginału: Erősítő
Tłumaczenie: Irena Makarewicz
Wydawnictwo: Czytelnik

Seria: Nike

Liczba stron: 248






Nieodłącznym elementem ludzkiej natury jest niechęć wobec tych, których zachowanie diametralnie różni się od przyjętych wzorców. Dla wielu osobników ogromnie istotne jest, by reszta społeczności posiadała ten sam, albo przynajmniej bardzo zbliżony światopogląd, wyznawała te same wartości, działa podług tych samych zasad. Człowiek zatem, już od zarania dziejów wtłacza swojego bliźniego w ciasne ramy schematów, które zawczasu dla niego przygotował – miłość do pobratymca trwa dopóty, dopóki ten godzi się pozostawać w tym więzieniu. Podobną drogą podążał kościół katolicki, który obserwując postępujący rozkład chrześcijańskiej jedności, przyznał sobie monopol na jedyną i słuszną wiarę. Początkowo starał się on krzewić swoje wyznanie za pomocą dyskusji i perswazji, ale kiedy eksplikacje słowne nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, a kolejne zastępy katarów, waldensów oraz innych odszczepieńców wzrastały w siłę, konieczne okazało się przeniesienie środka ciężkości przytaczanych argumentów w stronę rozwiązań siłowych. W ten oto sposób, krok po kroku, narodziła się instytucja Świętej Inkwizycji, której funkcjonowanie, za sprawą swojego dzieła zatytułowanego Pokrzepicie, postarał się zobrazować i przybliżyć Sándor Márai.

piątek, 5 września 2014

Inne spojrzenie




…gdy żyje się tylko raz, to żyje się lepiej – warto być dobrym i przyzwoitym, ponieważ drugiej szansy nie będzie, co znaczy również, że nie będzie nagrody i kary.




Ignacy Karpowicz Balladyny i romanse

wtorek, 2 września 2014

poniedziałek, 1 września 2014

Spirala zbrodni





Tami Hoag


Spirala zbrodni


tytuł oryginału: Prior Bad Acts

wydawnictwo: Mira ® (Harlequin Polska Sp. z o.o. ®) 2014

tłumaczenie: Stanisław Tekieli

liczba stron: 432

Spirala zbrodni” nie jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością amerykańskiej pisarki Tami Hoag, której książki zwykle długo okupują czołowe miejsca list bestsellerów nie tylko w USA. Poprzednio spodobały mi się cajuńskie klimaty Akadii, które były tłem dla wydarzeń w powieści „Fałszywy alarm” („Wolf Cry”) i obrazki snobów z Palm Beach odmalowane w „Alibi” („The Alibi Man”). Tym razem rzecz cała będzie się rozgrywać w Minneapolis, największym mieście stanu Minnesota, dość dużym jak na polskie realia, ale na amerykańskie zdecydowanie zaściankowym. Zanim jednak przejdziemy do samej powieści, kilka słów o wydaniu.

Jak na obecne standardy, na pierwszy rzut oka, nie można mu niczego zarzucić. Dobrze dobrana szata graficzna okładki, wyjątkowo mało efektów działań chochlika drukarskiego. Jak na budżetową edycję dobra jakość grzbietu. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie popis autora notki reklamowej na tylnej okładce powieści. Zawsze odradzam innym czytanie tych tekstów przed lekturą samej książki i sam zwykle tak postępuję. Tym razem się skusiłem i zostałem ukarany, gdyż zepsuła mi ona część frajdy. Jeśli ktoś w recenzji, czy innym tekście, zdradza przyszłym czytelnikom wydarzenia, które nastąpią dopiero pod koniec książki, to potrzeby marketingowe nie są tu usprawiedliwieniem i na określenie takiego postępowania nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów wystarczająco dosadnych. Na szczęście frajdy i tak zostało jeszcze na tyle dużo, że Tami nadal jest jedną z moich ulubionych autorek.

Spirala zbrodni” zaczyna się ujawnieniem makabrycznego zabójstwa dwójki dzieci i ich matki, a więc akcentem w stylu charakterystycznym dla wielu amerykańskich i im podobnych „bestsellerów” z krainy kryminału doprawionego thrillerem, które poza epatowaniem wydumanymi, wynaturzonymi zbrodniami niczego czytelnikowi nie dają. Na szczęście w przypadku Tami Hoag szybko przekonujemy się, iż wzorem poprzednich powieści tej pisarki jest to tylko pozór, za którym skrywa się coś więcej.

Taka budząca oburzenie społeczne i powszechne żądanie zemsty zbrodnia podobna jest do kamienia rzuconego na gładką wodę kałuży. Jak kręgi rozchodzą się po wodzie burząc nie tylko jej powierzchnię, ale i muł zalegający dno, tak i podobne zdarzenia mogą powodować szereg następstw trudnych do przewidzenia. To chyba motto tej powieści. Wyjaśnieniem sprawy w hrabstwie Hennepin zajmie się sympatyczna policyjna para Sam Kovac i Nikki Liska. Nie będzie to dla nich łatwy orzech do zgryzienia, wbrew obiecującemu początkowi śledztwa, a sprawa okaże się przyjemnie skomplikowana i zaskakująca. Nie dla wszystkich postaci oczywiście, a dla czytelnika. Szczegółów fabuły zdradzać jak zwykle nie będę, gdyż jej konstrukcja jest jednym z głównych atutów książki. Na szczęście nie jedynym. Tempo akcji narasta dość szybko i sprawia, że po pewnym czasie od lektury trudno się już oderwać. W tle mamy ciekawie odmalowany obraz tego regionu USA, w którzym rzecz się dzieje, a już niejako wyznacznikiem pióra autorki jest celność i łatwość w odawaniu odmienności poszczególnych miejsc Stanów, kraju całkiem bezpodstawnie i fałszywie przez wielu odbieranego jako monolit. Szczególny talent ma Tami Hoag w ukazywaniu specyfiki wpływu środowiska społecznego na ludzi, którzy do niego należą, a zwłaszcza celnie tworzy charakterystykę kręgów policyjnych i z nimi związanych oraz bieguna przeciwnego, czyli światka przestępczego i korespondujących z nim ciemnych interesów.

Jak zwykle u tej autorki, wplata ona w tworzywo powieści refleksje na temat działania wymiaru sprawiedliwości, resocjalizacji i pomocy społecznej. Szczególny akcent tym razem kładzie na pracę sędziego, która niezorientowanym wydaje się prosta i łatwa, a w rzeczywistości, jeśli ma być dobrze wykonywana, jest wielkim wyzwaniem. Zwraca także uwagę na wielkie znaczenie, jakie ma dla działania Temidy nie tylko oskarżyciel, ale i obrońca. Piętnuje też tak powszechne wśród społeczeństwa i hierarchów policyjnych, prokuratorskich oraz politycznych, zwłaszcza w bulwersujących sprawach o podtekście seksualnym, parcie na szybki wymiar kary, która z racji pośpiechu nierzadko dotyka niewinnych, a przez to dodatkowo osłania rzeczywistych sprawców. Po raz pierwszy również tak wyraźnie pojawia się spostrzeżenie i refleksja, iż choć mało zaangażowany policjant jest nieskuteczny, to zbytnio zaangażowany zaczyna popełniać błędy i często prowadzi to do sytuacji, gdy trudno już odróżnić zapał, aktywność i oddanie sprawie od pychy i przeświadczenia o własnej nieomylności.

Te mroczne policyjne klimaty krążące wokół zbrodni, perfekcyjnie prowadzony wzrost napięcia i poczucia zagrożenia, tak charakterystyczne dla powieści Hoag, są okraszone początkiem delikatnego, nieśmiałego uczucia, które nagle budzi się w starym policyjnym wydze i rozwodniku Kovacu, przechodząc w zapowiedź pełnego ostrożności i niepewności romansu przypominającego chodzenie po polu minowym. To bardzo tonuje wydźwięk całości i dodaje lekturze dodatkowych zalet, zwłaszcza w oczach czytelniczek jak mniemam, choć i co wrażliwsi na te nuty czytelnicy też pewnikiem to docenią.

Jednym słowem Tami Hoag znów, po raz kolejny, mnie nie zawiodła, podając w „Spirali zbrodni” kawał solidnej, dobrej rozrywki i jak na gatunek typowo rozrywkowy, sporo innych smakowitych dodatków. Zachęcam więc do spróbowania, a sam już nie mogę się doczekać na następne takie danie


Wasz Andrew


Cykl Detektywi Kovac i Liska
Ashes to Ashes (1999)I w proch się obrócisz (Libros, 2001)
Dust to Dust (2000)Z prochu powstałeś (Świat Książki, 2003), również pod nazwą W proch i pył (Harlequin Polska, 2014)
Prior Bad Acts (2006), również pod nazwą Dead SkyZa dawne winy (Wydawnictwo Dolnośląskie, 2007), również pod nazwą Spirala zbrodni (Harlequin Polska, 2014)
The 9th Girl (2013)Dziewczyna #9 (Harlequin Polska, 2014)