Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

"Till September Petronella" Jean Rhys - Czteroaktowa opowieść o niedopasowaniu

Jean Rhys

Till September Petronella

Wydawnictwo: Penguin Classics 
SeriaPenguin Modern
Liczba stron64
Format: papier
 

 
 
  

Po części wykuty, po części odziedziczony charakter w połączeniu z nabytym doświadczeniem oraz z wysoce zindywidualizowaną paletą zmysłów służącą do odbierania płynących z otoczenia bodźców, skutkują tym, że jedni ludzie dobrze czują się w człowieczych skupiskach, podczas gdy inni wręcz przeciwnie, nie potrafią odnaleźć się w ludzkiej gromadzie, błąkając się gdzieś na marginesie, mierząc się z poczuciem niedopasowania i odstawania od przyjętych wzorców i szablonów. Do tej drugiej kategorii śmiało można zaliczyć postacie kreowane przez Jean Rhys (1890 – 1979), pochodzącą z Dominiki, karaibską pisarkę, autorkę dłuższych i krótszych form literackich.

Okazją do – z jednej strony szybkiego, z drugiej zaś całkiem przekrojowego – poznania jej pióra jest zbiorek Till September Petronella, stanowiący dwunasty tom serii Penguin Modern wydawnictwa Penguin Classics. Na charakterystyczną, cieniutką książkę liczącą sobie nieco ponad 50 stron, składają się 4 opowiadania: The Day They Burned the Books, Till September Petronella, Rapunzel, Rapunzel oraz I Used to Live Here Once.

Otwierające zbiór dzieło, The Day They Burned the Books (Dzień, w którym spalili książki) to gorzka pocztówka z Dominiki, ojczyzny autorki, państwa położonego na wyspie Dominika na Morzu Karaibskim w grupie Wysp Nawietrznych, pomiędzy Gwadelupą i Martyniką. Narratorką jest dziewczynka, która dzieli się z nami historią o swoim rówieśniku, przyjacielu Eddiem oraz jego rodzinie. Ojciec, pan Sawyer, któremu daleko do miana gentlemana, to pochodzący z Anglii przedstawiciel brytyjskiej firmy żeglugowej na Karaibach. Matka, pani Sawyer, to miejscowa kolorowa kobieta, która ze strony męża zaznaje ciągłych upokorzeń i poniżających żartów. Symbolem tego (patriarchalnego, ale i kolonialnego) ucisku są książki, które namiętnie kolekcjonuje pan Sawyer, sprowadzając je bezpośrednio z Anglii – zebrana biblioteczka reprezentuje dla pani Sawyer wszystko, co najgorsze w małżonku: przeświadczenie o wyższości białej rasy, pogardę okazywaną kolorowym, przekonanie o prawie do stanowienia o losach innych. W The Day They Burned the Books ukazane zostaje ponadto, jak toksyczny jest rasizm, jak łatwo wsącza się w umysły młodego pokolenia, które, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, podświadomie korzysta z przywilejów zarezerwowanych dla białych – tutaj kolor skóry gwarantuje bezkarność, szczególnie w obliczu zarzutów stawianych przez kolorową kobietę.

Tytułowe Till September Petronella (Do września, Petronello) to opis perypetii młodej kobiety, migrantki, imającej się różnorakich zajęć związanych z fizycznością, własną aparycją (modelka, tancerka), która bezskutecznie szuka szczęścia w Londynie. W chwili rozpoczęcia fabuły, bohaterka korzysta z otrzymanego zaproszenia, by razem z dwójką mężczyzn i jedną kobietą, spędzić weekend na wsi. Początkowa ekscytacja, nadzieja na odwrócenie się życiowej karty (Spakowałam sukienkę w paski, którą pomogła mi wybrać Estelle, oraz tę tanią białą, która dobrze na mnie leżała, a także moją najlepszą bieliznę, czując się bardzo szczęśliwa podczas pakowania. Drobna odmiana, o tyle pożądana, że owe lato nie należało do najszczęśliwszych [1]), szybko przemienia się w znużenie i rozczarowanie – męscy towarzysze, malarz Marston oraz krytyk muzyczny Julian, to zakochane w sobie snoby z klasy wyższej, które lubują się w zabawianiu się kosztem innych. Majątek, koneksje, wykształcenie – o takich możliwościach Petronella oraz druga z dziewcząt, Frankie, gnieżdżące się na co dzień w tanich pokojach do wynajęcia za z trudem uciułane pieniądze, mogą jedynie pomarzyć i co rusz, brutalnie zostaje im to uświadomione. Chłodny i fałszywie troskliwy Marston oraz jowialny i zaczepny Julian tworzą zgrany, męski duet, pozornie bardzo nonkonformistyczny i nie dbający o konwenanse, który za sprawą aluzji i podtekstów, prowadzi wyrafinowaną grę pełną prowokacji i napięcia, dążąc do upokorzenia swojej ofiary (w pewnym momencie, świadoma wszystkiego Frankie ostrzega Petronellę: Jeśli im na to pozwolisz, rozbiją ci twarz na kawałki. I będą się śmiać do rozpuku z wyrządzonych szkód. Ale ja im na to nie pozwolę – o nie... [2]). Frankie oraz Petronella stoją na straconej pozycji – są jedynie damami do towarzystwa, zostają w pełni uprzedmiotowione. Ich rolą jest zapewnienie rozrywki słomianym buntownikom o narcystycznych inklinacjach, umilających sobie czas seksistowskimi, szowinistycznymi czy rasistowskimi żartami – dziewczęta muszą posłusznie znosić wszelkie nieprzyjemne wybuchy, humory i kaprysy, uśmiechając się przy tym i nie sprzeciwiając się (Niech się trochę uspokoi... Odpychasz Marstona, prawda? A on tego nie lubi, jest bardzo przygnębiony. Musisz uważać na takich ludzi, potrafią być bardzo okrutni [3]). Jakie jednak alternatywy ma Petronella? Czy ucieczka mogłaby coś zmienić? A może warto przeczekać tą złą passę? Być może wrzesień przyniesie odmianę? Tchnąca melancholią i niemałą dawką beznadziei, urokliwa nowela.

Rapunzel, Rapunzel (Rapunzel, po polsku Roszpunka, to postać z niemieckich baśni ludowych, pojawia się w tekstach spisanych przez braci Grimm) to opowieść snuta przez pierwszoosobową narratorkę, starszą kobietę, pacjentkę londyńskiego szpitala, która trafia do ośrodka rekonwalescencyjnego. Tutaj poznaje pochodzą z Australii panią Peterson, posiadaczkę pięknych, długich, srebrnobiałych włosów, które są przedmiotem jej troski (codziennie starannie je rozczesuje). Narratorka z sympatią obserwuje swoją długowłosą sąsiadkę i wkrótce staje się świadkiem dramatycznego wydarzenia, które bardzo boleśnie uzmysławia, jak przedmiotowo i bezdusznie traktowane są starszego kobiety w tego typu przybytkach – proces starzenia się i wynikająca z tego postępująca nieporadność, zwiększająca się zależność od innych w połączeniu z bezdusznym, pełnym ignorancji i mało empatycznym podejściem skutkują tym, że pacjentki, których potrzebami nikt się zbytnio nie przejmuje, szybko pogrążają się w bagnie apatii, marazmu i bezwolności. 

Ostatni utwór, dwustronnicowy I Used to Live Here Once (Kiedyś tu mieszkałam) można odczytać dosłownie i wtedy jest to historia z dreszczykiem, z przejmującym zakończeniem. W warstwie bardziej metaforycznej, bohaterka, kobieta (jak można przypuszczać kolorowa) po latach powracająca do miejsca, niegdyś będącego jej domem (prawdopodobnie na Dominikę), uparcie ignorowana przez dwójkę dzieci, nowych gospodarzy, może wyrażać pogardę i brak szacunku, jaką koloniści odczuwają wobec ludności tubylczej, która, w zależności od sytuacji i kontekstu, traktowana jest jako tania siła robocza, jako atrakcja, ale też niczym powietrze, jeśli stara się zbytnio spoufalać.

Jean Rhys w swoich czterech opowiadaniach portretuje kobiety w różnych stadiach człowieczego żywota, kobiety, które zmagają się z poczuciem odrzucenia, zagubienia czy wyalienowania. W prezentowanych migawkach dominują smutne i przygnębiające tony, przesycone melancholią i wrażeniem osamotnienia – bohaterki brną przez życie, nie mając u boku nikogo, kto okazałby im wsparcie czy zrozumienie. W rezultacie Till September Petronella, zdaje się być przejmującą, naznaczoną smutkiem czteroaktową opowieścią o niedopasowaniu. 


 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie

 
 
Ambrose

 ------------------------------------

[1] Jean Rhys, Till September Petronella w: Till September Petronella, Wydawnictwo Penguin Books, Londyn 2018, s. 10
[2] Tamże, s. 15
[3] Tamże, s. 22
 

1 komentarz:

  1. Lubię historie o ludziach niedopasowanych, a tutaj takich bohaterek jest aż cztery. Najbardziej ciekawi mnie ostatnia historia ze względu na przejmujące zakończenie. Widzę, że autorka miała dość długie życie. Czy te opowiadania pochodzą z wczesnego, czy też późnego okresu jej twórczości?

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)