Margaret Atwood
Ślepy zabójca
Rzeczywistość bywa czarno-biała jedynie w wyobrażeniach (czy bardziej marzeniach) ludzi, naiwnie wierzących, że można sprowadzić ją do zero-jedynkowej postaci, w której istnieją jedynie odpowiedzi „tak” lub „nie”. Tymczasem jest to konstrukt niesłychanie złożony, na który składa się cała paleta różnorakich odcieni szarości – kolejne, wyłaniające i zazębiające się konteksty uzupełniają daną sytuację, będącą wynikową wielu, wielu oddziałujących na siebie czynników, jak i splotów (mniej lub bardziej fortunnych) okoliczności. O tym, jak nieoczywiste, a przy tym skomplikowane mogą być ludzkie żywoty przypomina nam Margaret Atwood, kanadyjska pisarka, poetka i krytyczka literacka, aktywistka społeczna i ekologiczna, autorka uhonorowanej w 2000 roku The Man Booker Prize for Fiction książki Ślepy zabójca.
Dzieło to utrzymana w formie powieści szkatułkowej historia Laury Chase oraz Iris Chase Griffen, sióstr pochodzących z szacownej acz podupadłej rodziny Chase’ów, kanadyjskich przemysłowców. Już na początkowych stronach dowiadujemy się o tragicznych epizodach naznaczających życiorysy obu kobiet, o których – jako staruszka, z perspektywy kilkudziesięciu lat – opowiada Iris. Dorastanie w cieniu pierwszowojennej traumy, która okalecza psychicznie ojca, śmierć Laury tuż po zakończeniu II wojnie światowej (samobójcza w opinii Iris, będąca następstwem nieszczęśliwego wypadku wedle oficjalnej wersji), zgon małżonka w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach niewiele lat później, nieudane małżeństwo oraz trudne relacje ze szwagierką, córką i wnuczką to sprawy, na które jeszcze raz decyduje się spojrzeć Iris poprzez spisanie wspomnień, towarzyszących każdemu z tych wydarzeń. Wydaje się, że Iris nie oczekuje, iż słowa ujawnią lecznicze czy kojące właściwości, ale być może pozwolą lepiej zrozumieć, jaki ciąg zdarzeń doprowadza do takiej, a nie innej, tj. naznaczonej samotnością oraz poczuciem klęski i rozczarowania teraźniejszości.
Wyróżnikiem Ślepego zabójcy (stanowiącym też dla niektórych rodzaj wyzwania, co odkryłem z pewnym zaskoczeniem, czytając inne recenzje poświęcone utworowi) jest wspomniana forma szkatułkowa. Pierwszoosobowa narracja Iris przeplata się z rozdziałami powieści pt. Ślepy zabójca pióra Laury Chase, która wysiłkiem Iris zostaje wydana pośmiertnie – dzieło, zapewniające Laurze miano wybitniej pisarki (w pewnych kręgach) oraz skandalistki (w innym towarzystwie) to szorstka i jak na ówczesne standardy wulgarna opowieść o związku wywodzącej się z porządnego i bogatego domu, młodej dziewczyny oraz ubogiego buntownika, rewolucjonisty i pisarza podrzędnych powieści pulp science fiction. Stałym elementem, ukradkowych i pospiesznych, miłosnych schadzek jest snuta przez mężczyznę historia miłości dwójki mieszkańców tajemniczego miasta Sakiel-Norn na planecie Zykron, tytułowego ślepego zabójcy i mającej zostać złożonej w ofierze dziewicy z wyrwanym językiem. Uzupełnieniem są wycinki artykułów z lokalnych gazet z najróżniejszych okresów, które wzbogacają sytuacyjny oraz historyczny kontekst.
Owa mozaikowa konstrukcja pozwala Margaret Atwood poruszyć szereg zagadnień. Ważką kwestią jest rola kobiety w kanadyjskim społeczeństwie na początku XX wieku. Atwood akcentuje fakt, że niewiasty to w istocie obywatelki drugiej kategorii, bez względu na zajmowaną w społecznej hierarchii pozycję. Te biedniejsze mogą liczyć na lepiej płatne stanowiska robotnicze w fabrykach dopiero, gdy trwająca Wielka Wojna na tyle zubaża męską populację, że aby podtrzymać produkcję konieczne jest dopuszczenie do wszystkich maszyn żeńskiego pierwiastka. Zarazem, tuż po zakończeniu konfliktu i powrocie do ojczyzny weteranów, kobiety ponownie zostają zepchnięte na ekonomiczny margines, na mniej intratne pozycje lub poza rynek pracy (bezrobocie). W pewnym momencie kapitalizm zdaje się więc dawać kobietą szansę na równość wobec mężczyzn, ale owa emancypacja szybko okazuje się tylko potrzebą chwili – robotnice są jedynie zasobem, mniej cennym niż robotnicy, od których wymaga się produktywność i utylitarności, ale którym daje się skąpe wynagrodzenie, ledwie umożliwiające utrzymanie się na finansowej powierzchni. Co znamienne, położenie kobiet z wyższych klas wcale nie jest lepsze. Na przykładzie Laury oraz Iris, uzmysłowione zostaje, jak niewiele do powiedzenia mają kobiety w sprawie własnej podmiotowości. Iris boleśnie przekonuje się, że instytucja małżeństwa nie ma nic wspólnego z miłością, że to rodzaj transakcji, a jej przedmiotem jest kobieta wydawana za tego, który więcej za nią zaoferuje. Laura, która zdecydowanie buntuje się przeciwko takiemu stanowi rzeczy, zostaje brutalnie spacyfikowana i ubezwłasnowolniona – życie na własną rękę, wedle własnych zasad jest możliwe jedynie w przypadku stosowania wyrafinowanej mimikry, tak jak czyni to szwagierka Iris, Winifred Griffen Prior, wprawna manipulatorka i intrygantka, biorąca czynny udział we wzmacnianiu opresyjnego, patriarchalnego układu, skrzętnie tuszująca jego patologie i wynaturzenia oraz surowo każąca śmiałkinie, które ośmielają się poddać w wątpliwość jego zasadność.
Nie mniej ciekawie ukazane zostały lata 20-te oraz 30-te XX wieku w Kanadzie, ze szczególnym uwzględnieniem perspektywy robotniczej. Margaret Atwood przywołuje echa Wielkiego Kryzysu, który w Kanadzie również odciska potężne piętno. Tak, jak wszędzie, najwyższą cenę za perturbacje ekonomiczne płacą najbiedniejsi: W tym czasie zaczął się kryzys. Ojciec nie stracił wiele przez krach, ale jednak coś stracił. Stracił także margines błędu. Powinien był pozamykać fabryki w odpowiedzi na zmniejszone zapotrzebowanie, powinien był wpłacić pieniądze do banku – zgromadzić je, jak robiło wielu ludzi na jego stanowisku [1]; Być może to lokatorzy stłoczeni w piwnicach i dziwnych zaułkach, żeby dokładać się do czynszu [2]. Beznadzieja, brak perspektyw, bieda, galopująca inflacja oraz wysokie bezrobocie katalizują gniewne i burzliwe nastroje: W sierpniu tego roku miał podejrzenia co do rozmaitych spraw, powiedział, że powinniśmy bacznie rozglądać się wokół siebie. W Ottawie odbył się wielki marsz – tysięcy, dziesiątków tysięcy ludzi, którzy twierdzili, że są bezrobotni, żądali pracy i uczciwej zapłaty. Ludzie podjudzani byli przez wywrotowców zdecydowanych obalić rząd [3], które w ujęciu wielu przemysłowców i kapitalistów należy bezwzględnie tłumić: (…) mówili o nich szyderczo Królewskie Klasyczne Wyroby ze Sraniny, gdyż pan Griffen był nie tylko głównym rywalem ojca, ale także jego wrogiem. Atakował ojca w prasie za to, że jest zbyt miękki dla bezrobotnych, pozostających na zasiłku i w ogóle dla wszystkich lewicujących. A także dla związkowców, co akurat było bezzasadne, gdyż w Port Ticonderoga nie istniały związki zawodowe, a nieprzychylne poglądy ojca na ich temat nie stanowiły żadnej tajemnicy [4]; – Z obozów? – powtórzył zaintrygowany ojciec. – Z jakich obozów? – Obozów pomocy, proszę pana – odparł Alex. – Z obozów pracy Bennetta dla bezrobotnych. Dziesięć godzin dziennie i marne zarobki. Chłopcom nie bardzo się to podoba – ponoć robią się niespokojni. – Żebracy nie mają prawa wyboru – powiedział Richard – To lepsze niż jeżdżenie z miejsca na miejsce koleją. Dostają trzy pełne posiłki, czyli więcej niż to, na co może liczyć robotnik z rodziną na utrzymaniu, i słyszałem, że jedzenie nie jest najgorsze. Można by pomyśleć, że będą wdzięczni, ale ten rodzaj ludzi nigdy nie jest [5].
Z racji faktu, że narracja prowadzona jest w ogromnej mierze przez wiekową Iris Chase Griffen, Ślepy zabójca to również opowieść o starości, o zmierzchu człowieczego żywota. W snutych wspomnieniach co rusz pojawiają się wstawki i dygresje dotyczące aktualnej sytuacji życiowej Iris, z ogromnym naciskiem na biologię, fizyczność – kobieta opisuje trapiące ją bolączki, przybliża postępujące dysfunkcje starzejącego się ciała, nad którym stopniowo zaczynamy tracić kontrolę: Teraz jestem uziemiona. A także wściekła na siebie. Nie na siebie – na to, co zrobiło mi moje ciało. Po tym, jak zacznie narzucać się nam jako samolub, domagając się swoich praw, wysuwając paskudne i niebezpieczne żądania, ostatnia sztuczka ciała to po prostu lekceważenie nas [6]. Ta postępująca degradacja naszej zewnętrznej skorupy w mniejszym bądź większym stopniu nas uprzedmiotawia i ubezwłasnowalnia, skazując na łaskę innych: Parter, na razie dobrze. Wzdłuż korytarza do kuchni, potem włączyć światło w piwnicy i roztrzęsiony skok w wilgoć. Niemal natychmiast nadciągnęła trwoga. Miejsca w domu, które kiedyś z łatwością pokonywałam, stały się zdradliwe: opuszczane okna przypominają pułapki gotowe przyciąć mi ręce, stołek zagraża upadkiem, górne półki regałów nafaszerowano drogocennym szkłem [7].
Połączeniem tych wszystkich elementów, z jakich Margaret Atwood konstruuje swoje dzieło, jest utwór przypominający o sile opowieści, o mocy języka, za sprawą którego istota ludzka może wprowadzać nas w zakamarki i meandry swojej duszy. Kanadyjska pisarka prowadzi 3 równoległe wątki, które w końcowej fazie ciekawie splatają się ze sobą, tworząc książkę o mocno feministycznej i antykapitalistycznej wymowie, obrazującej niesprawiedliwości i krzywdy, jakich zaznają kanadyjskie kobiety oraz robotnicy, zdani na kaprysy patriarchalnych i kapitalistycznych systemów i układów.
P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie
------------------------------------

Sam pomysł na lekturę ciekawy ale nie znam ani tytułu ani autorki.
OdpowiedzUsuńO, akurat Margaret Atwood to dosyć głośne nazwisko, nie tylko w literackim światku. Kojarzysz może serial "Opowieść podręcznej"? Bo to właśnie adaptacja powieści kanadyjskiej pisarski.
Usuń