Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 4 grudnia 2023

"Płomień" Magdalena Salik - O przygotowaniach do podróży w nieznane

Magdalena Salik

Dodatkowa dusza

Wydawnictwo: Powergraph
Liczba stron: 301
Format: .epub
 
 
 
 
 

Jednym z motorów napędowych rozwoju technicznego jest ciekawość. Przedstawiciele ludzkości od zarania dziejów usiłują dostać się poza horyzont tego, co znane i oswojone, by przekonać się, cóż takiego się tam skrywa. By odbywać swe śmiałe i pionierskie eskapady, konstruowane są wszelakiej maści wynalazki – część z nich odciska niezatarte piętno na naszej cywilizacji, wytyczając nowe ścieżki, którymi podąża ludzkość. W rezultacie postęp technologiczny, szczególnie w ostatnich latach, przyspiesza w sposób wręcz eksponencjalny, tyle, że za tym rozwojem niemal zupełnie nie nadąża nasza człowiecza natura, która nadal niewiele różni się od tej sprzed kilku tysięcy lat – tymczasem nowe możliwości, to także nowe dylematy i problemy etyczne, moralne czy filozoficzne, z którymi dotychczas nigdy się nie mierzyliśmy, co do których brakuje nam doświadczenia, by przewidzieć czy choćby ocenić nasze własne reakcje. Przypomina nam o tym Magdalena Salik (1978), polska pisarka fantasy i dziennikarka, autorka powieści Płomień.

Akcja utworu osnuta jest wokół przedsięwzięcia wiekopomnego, jakim jest projekt terraformowania i kolonizacji planety bardzo podobnej do naszej macierzystej Ziemi. Położona w gwiazdozbiorze Łabędzia, składająca się z tlenu, azotu, dwutlenku węgla i pary wodnej Kepler-973d znajduje się w odległości 21 lat świetlnych od Błękitnej Planety. Ten dystans, niewielki w skali Wszechświata, w ujęciu ludzkim oznacza ponad 100-letnią podróż do celu najnowszym osiągnięciem ludzkiej inżynierii, jakim jest tytułowy statek kosmiczny Płomień. I o ile wiele klasycznych powieści science fiction koncentruje się na przebiegu dostosowywania nowego świata do ludzkich potrzeb bądź traktuje o trudnych początkach tego typu akcji, o tyle dzieło Magdaleny Salik stawia najmocniejsze akcenty na sam proces przygotowań do międzygwiezdnej wyprawy.

Płomień to typ dojrzałej literatury spod znaku fikcji naukowej, gdzie ponad dynamiczną fabułę przedkładane są rozważania orbitujące wobec wszelakiej maści zagadnień. Autorka, za sprawą swoich bohaterów, zastanawia się, co skłania ludzkość do podejmowania ryzyka i wypuszczania się na nieznane lądy, zauważając, że gdy chodzi o najbardziej pionierskie eskapady, chłodna kalkulacja kapituluje w obliczu mieszanki ciekawości i odwagi, ocierającej się o szaleństwo: (…) pragnienie eksploracji nie jest intelektualne, lecz impulsywne [1]. Ważkim elementem książki są także dywagacje poświęcone możliwości zmapowania ludzkiego mózgu i stworzenia jego cyfrowego odpowiednika – Salik zastanawia się, w jaki sposób można by obejść problem istnienia umysłu w oderwaniu od ciała, sugerując bardzo ciekawe rozwiązanie, którego jednak nie sposób zdradzić, by nie psuć przyjemności z lektury. Wątek mapowania ludzkiego mózgu służy również do krytycznego ukazania mediów głównego nurtu, które w świecie przedstawionym, podobnie jak ma to miejsce w naszej rzeczywistości, przejawiają tendencje do infantylizowania i spłycania fundamentalnych tematów (Tym jednak, co początkowo najbardziej zdumiewało Evelyn, była mimo wszystko powtarzalność i zarazem banalność pytań, jakie jej zadawano (…) [2]) – opinia publiczna zbyt łatwo zadowala się powierzchowną wiedzą, pełną uproszczeń, sprowadzaną do trywialnych przykładów, co jest jednoznaczne z przyzwoleniem na bylejakość. Istotnym komponentem Płomienia są również przemyślenia dotyczące moralności – Evelyn, jedna z kluczowych postaci powieści bardzo mocno zastanawia się nad implikacjami, jakie niesie za sobą misja Płomienia, uzmysławiając sobie, że jej operatorzy, ale i organizatorzy zmierzą się z zupełnie nowymi dylematami, w przypadku których ludzkość nie posiada żadnej matrycy wzorców reakcji. Wybory dokonywane w takich okolicznościach są o tyle trudne, że z jednej strony brzemienne w skutkach, z drugiej zaś, niemal niemożliwe do oceny z punktu widzenia humanitarnego z racji braku ludzkich doświadczeń. Ta luka rodzi obcość, za sprawą której podejmowane decyzje okazują się ograniczone do wachlarza możliwości budzących lęk i nieufność – nietrudno o zapędzenie się w sytuację, w której żadna opcja nie wydaje się przyzwoita czy etycznie uzasadniona. Co istotne, Salik, podobnie jak choćby Stanisław Lem, zauważa, że ludzka natura zmienia się w tempie ewolucyjnym, co w porównaniu z rewolucyjną szybkością postępu technicznego z ostatnich lat stwarza coraz szybciej rozrastającą się lukę pomiędzy technologią, a moralnością – Salik, tak jak i Lem, nie łudzi się, że rozwój techniczny uczyni człowieka lepszym z etycznego punktu widzenia: Maksym wcale nie musiał się zastanawiać, dlaczego ludzie gotowi są łamać normy wszędzie, gdziekolwiek się pojawią. Ani nad tym, że rozwój technologiczny nie uczynił ich – i nigdy prawdopodobnie nie uczyni – ani odrobinę bardziej etycznymi [3]. Technika to jedyne narzędzie, które w dalszym ciągu wykorzystuje istota zdolna do rzeczy wzniosłych, wizjonerskich i szlachetnych, ale nierzadko targana najgorszymi i najniższymi instynktami, takimi jak agresja, mściwość czy egoizm. Ta podatność na zewnętrzne bodźce i związany z tym szeroki wachlarz stanów uczuciowych jest też o tyle istotny, że ma wpływ na postawę, jaką będę mieć koloniści i terraformatorzy nowego świata: Ich praca zadecyduje o tym, kto tak naprawdę dotrze do Lodowej Ziemi i kto, z jakimi motywacjami, w jakiej kondycji psychicznej i emocjonalnej, zabierze się do jej przekształcania [4].

Ta wielość różnorakich kwestii podejmowanych przez Magdalenę Salik powoduje, iż Płomień rezonuje motywami wykorzystywanymi i znanymi z wielkich dzieł poprzedników tworzących literaturę science fiction. Jak już wspomniano, mocne położenie nacisku na sprawy moralne i etyczne upodabniają prozę Salik do utworów Stanisława Lema, który swoje futurystyczne czy fantastyczne wizje wykorzystywał do studiowania ludzkiej natury (Solaris, Pokój na Ziemi, Głos Pana, Fiasko, Eden). Oprócz tego w Płomieniu zasygnalizowana zostaje problematyka, która stanowi sedno Powrotu z gwiazd, tj. tego, jak przyszłe pokolenia będą oceniać nasze obecne, pionierskie działania. Książka Salik ma także w sobie coś z dorobku Philipa K. Dicka, u którego ważkim lejtmotywem jest niepewność, co do autentyczności otaczającego nas świata – senne mary i koszmary przeplatają się z tym, co uchodzi za realne (którego kontury są poszarpane, zamazane), nakazując postawić pytania o to, czym rzeczywistość właściwie jest. Ponadto Magdalena Salik pisze o odpowiedzialności twórców za swoje dzieła (o czym traktuje choćby Krakatit Karela Čapka), co w przypadku innowacji daleko wykraczających poza naszą obecną wiedzę w danej dziedzinie, jest bardzo problematyczne: Czy w ogóle użyteczne jest jeszcze stosowanie pojęcia odpowiedzialności – a może ono właśnie zostaje przez nas anulowane? Może w świecie, do którego nadejścia się przyczyniamy, odpowiedzialność w ogóle przestanie być istotna, podobnie jak wolność, która z zasady nie będzie już naruszała niczyjej wolności? Język, a zatem i podstawowe pojęcia, działają przecież tylko w osnowie realnego, to jest rozpoznanego świata… [5].

Mnogość jest w Płomieniu widoczna także w stylu, jakim operuje Magdalena Salik. Autorka stawia na trzy główne linie fabularne, które poprzecinane są różnorodnymi wstawkami. W efekcie opis przygotowań do międzygwiezdnej misji z perspektywy jej organizatorów i uczestników uzupełniony zostaje o bardziej ogólnikowe informacje – wyimki z prasy, fragmenty kronik filmowych, transkrypcja wideobloga, zapis spotkania naukowego z dziećmi, relacja z konferencji prasowej czy notatka z posiedzenia komisji pozwalają lepiej zrozumieć na czym polega projekt związany z lotem Płomienia. Zabieg jest interesujący, bowiem umożliwia Salik doprecyzowanie świata przedstawionego, nadając jednocześnie książce charakteru autentycznego dokumentu, podsumowującego międzygwiezdną wyprawę.

Dodając jeszcze do tego wątek obyczajowy, który staje się punktem wyjścia do studiowania jednostek wybitnych i wyjątkowych, mających o sobie bardzo duże, wręcz übermenschowe mniemanie o sobie, Płomień okazuje się bardzo intrygującą powieścią, mającą sporo do zaoferowania nie tylko miłośni(cz)kom literatury science fiction, ale i czytelni(cz)kom ceniących sobie dzieła traktujące o człowieku i jego naturze.

  

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/dfa8df


------------------------------

[1] Magdalena Salik, Płomień, Wydawnictwo Powergraph, Warszawa 2021, s. 15

[2] Tamże, s. 61

[3] Tamże, s. 141

[4] Tamże, s. 167

[5] Tamże, s. 185

5 komentarzy:

  1. No - sam bym sięgnięcia po tę lekturę nie sięgnął. Co Ciebie skusiło? Niemniej zaciekawiła mnie po lekturze Twojego postu. Ciężko o nową, dobrą SF, więc zaryzykuję. Szczególnie intryguje mnie wątek cyfrowego odpowiednika ludzkiego mózgu. Przyznaję, że uważam to za niemożliwe i wprost mówiąc ciekaw jest nie czy, ale jak się autorka na tym wyłożyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałem o tej książce u Qbusia ("Spodziewaj się (nie)spodziewanego"), no i generalnie Powergraph kojarzy mi się z solidną literaturą. A co do niemożliwości stworzenia cyfrowego odpowiednika ludzkiego mózgu, to jeszcze niedawno wiele rzeczy wydawało się nieprawdopodobnych z ówczesnego poziomu wiedzy ;)

      Usuń
    2. O - nie chodzi o problem na wyjściu, tylko na wejściu. Nauka poszła do przodu i wiadomo, że „ja” nie siedzę w samej głowie. Jeśli stworzenie kopii mózgu jest skrótem myślowym, który w rzeczywistości określa wszystko to, co się składa na człowieka, na jego osobowość, umysłowość, itd. to wiemy już na pewno, że na samym mózgu sprawa się nie kończy. Z definicji więc przeniesienie samego mózgu do kompa nic nie da, gdyż miałby tyle wspólnego z prawdziwym mózgiem co potwór Frankensteina z normalnym człowiekiem. Tyle, że potworak miał okaleczoną zewnętrzność, a tutaj możemy co najwyżej skopiować kaleki umysł. Zresztą - nauka do tego wcale nie była potrzebna. Każdy, kto się opiekował poważnie chorymi i jest dobrym obserwatorem potwierdzi, że nie trzeba wcale ingerować w mózg, by zmienić człowieka. Nie samym mózgiem człowiek jest.

      Usuń
    3. No ale właśnie u Salik sprawą nie kończy się na samym mózgu.

      Usuń
    4. No - jak tak, to książka wskakuje na szybką ścieżkę!

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)