czwartek, 20 lutego 2020

Rzeźnik, czyli John Lutz po raz drugi



John Lutz

Rzeźnik

tytuł oryginału: In for the Kill
tłumacz: Magda Witkowska
cykl: Frank Quinn (tom 2)
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 2015-02-05
liczba stron: 432
ISBN: 9788379611690



Ponieważ pierwsze spotkanie z Frankiem Quinnem (powieść Mrok), nowojorskim policjantem i protagonistą cyklu powieściowego Frank Quinn pióra Johna Lutza, amerykańskiego twórcy kryminałów, sensacji i thrillerów, uznałem za udane, więc siłą rzeczy musiałem sięgnąć po drugą książkę serii, czyli Rzeźnika. Nieraz wyśmienitym nawet pozycjom zdarza się czekać w tej sytuacji dość, albo nawet bardzo długo, ale ten cykl wydawniczy ma na grzbiecie każdego tomu wypisany bardzo czytelną i rzucającą się w oczy czcionką tytuł oraz nazwisko autora, a ponieważ poszczególne tomy są dość grube, więc grzbiety szerokie i z daleka kuszą na bibliotecznej półce. Tak więc jakoś wychodzi, że ile razy zajdę do biblioteki, to Lutz też ląduje w plecaku.





Jak się łatwo domyślić po tytule, Rzeźnik to kryminał z odrobiną makabreski, a tytuł wziął się z modus operandi i przydomka głównego czarnego bohatera, który morduje kobiety a rozkawałkowane ciała ofiar układa w przemyślne stosiki. Nie gustuję za takimi klimatami, zwykle są one w ogóle nieuzasadnione w psychice i przeszłości powieściowych sprawców, przez co aż niesmaczne staje się zabieganie o sukces sprzedażowy przez odwoływanie się do niezdrowych fascynacji masowego czytelnika. Lutz jednak staje na wysokości zadania i w tym przypadku geneza takiej a nie innej zbrodniczej fiksacji jest przyzwoicie umotywowana i akceptowalnie prawdopodobna.

Fabuły nie będę zdradzał, gdyż w literaturze kryminalnej i sensacyjnej samodzielne odkrywanie tego, co dalej, jest jednym z kluczowych elementów satysfakcji czytelnika. Powiem tylko, że mamy do czynienia z klasycznym połączeniem kryminału (powieści detektywistycznej) i thrillera. Fabuła prosta, nieco może na siłę wzbogacona, by utrudnić czytelnikowi odgadnięcie przed czasem who is who. W dodatku każdy, kto się oczytał w amerykańskich produkcjach wie, jak się historia w tym kanonie musi skończyć. O zaskakiwaniu czytelnika raczej nie ma więc mowy, a postacie wydają się jeszcze bardziej komiksowe niż w Mroku. O dziwo, czyta się to, mimo makabrycznych w założeniu opisów zwłok, całkiem lekko, szybko i przyjemnie. Rzeźnik świetnie by się nadał do, jak to mówię, literatury pociągowej i poczekalniowej lub też na serial HBO. Szkoda, że wydawca nie do końca się przyłożył i ilość drobnych błędów jest jak dla mnie nieco zbyt duża. Niestety autor też zaliczył drobne wpadki merytoryczne (kryminalistyczne), ale nie na tyle poważne, by naruszyły logikę fabuły czy zniesmaczyły czytelnika, zwłaszcza mniej uważnego.

Reasumując – specjalnie nie ma co Rzeźnika wychwalać, to nie żadne arcydzieło, ale na tyle trzyma poziom, że chyba po trzecią odsłonę cyklu sięgnę niedługo.


Wasz Andrew


Ocena:

  • nie podobało mi się 
  • było w porządku 
  • podobało mi się 
  • naprawdę mi się podobało
  • było niesamowicie

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)