sobota, 12 maja 2012

Z przejmującego zimna


Powieść szpiegowska Z przejmującego zimna (oryg. The Spy Who Came in from the Cold) Johna Le Carre trafiła do mnie przypadkiem. Sam bym po nią nie sięgnął, gdyż dawno temu czytałem Za późno na wojnę (oryg. The Looking Glas War) tego samego autora i jedyne co z tej lektury zapamiętałem, to straszliwa nuda. Skoro już jednak do mnie trafiła, zacząłem czytać.


Styl Le Carre jest niepowtarzalny. Już po pierwszych stronach Z przejmującego zimna przypomniałem sobie atmosferę Za późno na wojnę; wypalenia, cynizmu, bezwzględności, beznadziei i spełniania obowiązku mimo tego. W przeciwieństwie jednak do dawno przeczytanej książki, ta okazała się dobra, nawet bardzo. Może nawet za bardzo.

Rzecz rozgrywa się w czasach Muru Berlińskiego, Berlina Zachodniego i NRD. Śledzimy poczynania Aleca Leamasa, brytyjskiego agenta, który traci swojego najlepszego szpiega. Najcenniejszego, jakiego miał za żelazną kurtyną. W dodatku zostaje on zabity przez NRD-owców dosłownie na oczach naszego bohatera, ledwo kilka kroków przed przejściem na stronę zachodnią. Co stanie się dalej nie będę zdradzał. Cała przyjemność to śledzić akcję bez żadnych przecieków na temat tego, co się stanie na następnej stronie. Znajdziemy tu i poświęcenie, i skomplikowaną intrygę, i wielką miłość, wszystko, czego można chcieć. Nie można powiedzieć, że lektura porywa, ale na pewno wciąga.

Wspomniałem, że książka jest dobra, nawet za dobra. Jak to rozumieć? Choć całkowicie fikcyjna*, jest aż zbyt prawdziwa w pokazanym obrazie świata tajnych służb. Tak prawdziwa, że aż dołująca. Nie sądzę by wielu chciało ją czytać po raz drugi, gdyż lubimy się łudzić, że świat jest lepszy, że istnieje dobro i zło, a zwłaszcza, że nasi są dobrzy.

Wiele powieści szpiegowskich lub sensacyjnych pokazuje, iż świat wywiadów i kontrwywiadów to nie realia płaszcza i szpady ale rządy cynizmu, bezwzględności i okrucieństwa. Wielu autorów zwraca uwagę na to, iż tak jak pedofile ciągną tam, gdzie mogą szukać bezkarności i kontaktu z dziećmi, tak wielu innych dewiantów przyciągają jak magnes tajne służby stojące ponad prawem i chronione magicznym hasłem tajności w imię dobra państwa. Wielu zwraca uwagę, iż wielokrotnie w imię ochrony normalnych ludzi właśnie ich się cynicznie poświęca. Le Carre jednak obnaża to z niespotykaną bezwzględnością, otwartością i siłą. Pokazuje nam, iż naprawdę nie są to żądne wypaczenia. Pokazuje nam świat tak bezwzględny, że zanika w nim pojęcie przyzwoitości, a pojęcie dobra i zła są zastępowane przez my i oni. Widzimy to na co dzień, jak choćby w Afganistanie czy Libii, gdzie najpierw ci sami ludzie są przyjaciółmi, a za chwilę celami, na które poluje się jak na zwierzęta, choć oni sami nie zmienili się wcale. Zmieniły się tylko interesy i z nimi granica, która oddziela naszych od onych. My jednak nie chcemy tego widzieć, a jeśli widzimy to tylko przez chwilę. Le Carre natomiast każe nam o tym pamiętać od pierwszej do ostatniej strony.

Wnioskiem z tej książki jest też refleksja, iż między bajki można włożyć tezy o zjednoczeniu ludzkości. Zawsze są oni, którzy chcą nam zrobić krzywdę. Dlatego ludzkość to my i nasi przyjaciele, a oni to wrogowie. Ludźmi się staną, gdy z takich czy innych powodów nie będą już wrogami.

Z przejmującego zimna nie ma aż tak niesamowitej, ciemnej atmosfery jak niezrównani Strażnicy bezprawia (The Guards) Kena Bruena. Poraża jednak prawdziwością i nieodpartą świadomością, iż niestety świat jest właśnie taki. I choć mamy w tej powieści również wielką miłość, jest to zdecydowanie cyniczna i beznadziejna wizja naszego świata. W dodatku prawdziwa, i to jest najgorsze.

Od napisania książki minęło kilka dziesięcioleci. Nie ma już komuny i NRD. A nic się nie zmieniło. Wciąż w imię ideałów, właśnie te ideały się depcze. Wciąż są tajne służby. Zawsze są jacyś wrogowie i jakieś tajne służby, które w imię dobra będą czynić zło. Które będą stały ponad prawem. I w dodatku jest ich coraz więcej.

Po lekturze tej powieści chce się o niej jak najszybciej zapomnieć. Jest zbyt prawdziwa. Pokazuje nam, również przez to, iż tak wiele rzeczy się w świecie zmieniło od jej pierwszego wydania, że nie zmienia się zło, które jest wpisane w ludzką naturę, w pojęcia my i oni. Upadają państwa i ustroje, mijają wieki, a zło ma się wciąż dobrze, o ile nie coraz lepiej. My i oni. Tylko ten jest dobry, kto jest z nami. Tylko ten jest prawy, kto wygra. Dlatego nie polecam jej tym, którzy szukają rozrywki. Lepiej poczytać Milczenie owiec albo inne opowieści, gdzie bohaterem jest zło zindywidualizowane, a nie zinstytucjonalizowane. Mieć nadzieję, że świat jest dobry i kiedyś zapanuje pokój, miłość i braterstwo, że wszelkie straszne rzeczy są tylko działaniem zła, które kiedyś uda się wyplenić. Jeśli jednak nie boicie się zobaczyć świata tajnych służb takim, jaki jest, jeśli nie zależy wam na rozrywce, a chcecie poczytać coś, co na pewno Was poruszy, to polecam Z przejmującego zimna szczerze i gorąco


Wasz Andrew



* To moje subiektywne odczucie. Nie sprawdzałem, czy podstawą fabuły nie były jakieś rzeczywiste wydarzenia.

3 komentarze:

  1. Le Carre od dawna jest dla mnie absolutnym Parnasem powieście szpiegowiskiej i sensacyjnej, mistrzem niedoścignionym, wirtuozem detali, malarzem wiernych psychologicznych portretów... o intrydze, zawsze perfekcyjnie skonstruowanej nie wspominając. I zawsze, człowiek po lekturze ma wrażenie - to mogła być (była?) historia prawdziwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jego Za późno na wojnę to była tragedia. Ale ta powieść jest super.

      Usuń
  2. Ciekawa recenzja. Niestety (albo stety) do tej pory nie słyszałam ani o autorze ani o jego książkach. Myślę, że kiedyś po nią sięgnę ale na pewno jeszcze nie teraz- na taką książkę po prostu trzeba mieć nastrój- obecnie jestem w zbyt dobrym by zatapiać się w ponurą, prawdziwą historię.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)