Julius Margolin
Podróż do krainy zeków
Niebo z nagła się zachmurzyło. Zadęło, zaszeleściło i ciemność zasnuła ziemię. Błysnęło. Rozległ się grzmot, po którym dało się słyszeć potężny głos: Upadła, upadła Moskwa, wielka stolica. I stała się siedliskiem czerwonych demonów i kryjówką ducha krwiożerczego, i kryjówką wszelkiego plugastwa nieczystego i budzącego wstręt, bo winem paranoi i bezwzględności napojeni zostali jej władcy. Zszokowani ludzie rozdziawili w zaskoczeniu usta, do ich umysłów nie doszło jeszcze w pełni znaczenie zasłyszanych słów, gdy donośny głos raz jeszcze zabrzmiał: Ludu mój, uchodź z niej; byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie podlegali, bo grzechy jej narosły – aż do nieba! Jak jednak uciekać od zła na tyle wszechpotężnego, że zdolne jest ono do przesuwania państwowych granic? Dokąd zresztą się udać, kiedy z przeciwległej strony nadciąga brunatny terror, równie okrutny i bezwzględny co ten czerwony? Po 17 września 1939 roku, kiedy wschodnia część II Rzeczpospolitej zaczyna być „wyzwalana” przez Armię Czerwoną, trudno w Polsce o dobry wybór. Z jednej strony III Rzesza, z drugiej ZSRR – ci, którym nie udaje się umknąć przez granicę rumuńską, muszą podjąć wybór czy okupację spędzić pod jarzmem niemieckim czy rosyjskim. Julius Margolin (1900 – 1971) decyduje się na opuszczenie Łodzi i udaje się do rodzinnego Pińska – nowa władza, z racji odmowy przyjęcia radzieckiego paszportu, wkrótce uznaje go za element niepożądany i wysyła na reedukację do łagrów. Długi, pięcioletni pobyt w sieci radzieckich obozów opisany zostaje w biograficznej książce Podróż do krainy zeków.


ne.jpg)




