Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

sobota, 21 listopada 2020

Żywioł ognia Nelsona DeMille - oby tym razem się mylił



Nelson DeMille

Żywioł ognia

tytuł oryginalny: Wild Fire
cykl: John Corey (tom: 4)
tłumacz: Krzysztof Mazurek
rok pierwszego wydania: 2006
rok pierwszego wydania polskiego: 2007
wydanie książki nagrywanej: Wydawnictwo Znak
miejsce i rok wydania: Kraków, 2007

audioksiążka:
Zakład Nagrań i Wydawnictw Związku Niewidomych w Warszawie
rok nagrania: 2008
czyta: Leszek Teleszyński
czas trwania: ~19 godz. 35 min. 35 s.


Nelson DeMille (Nelson Richard DeMille, urodzony w 1943) jest gwiazdą amerykańskiej literatury z pogranicza thrillera, kryminału, sensacji i akcji ze sporą domieszką przedrostka techno, powiązanych z armią, wojskiem i wojną. Ekranizacji doczekały trzy z jego książek, z których polskiemu widzowi najbardziej znana jest Sprawa honoru (The General’s Daughter) nakręcona na podstawie powieści Córka generała (The General’s Daughter).



piątek, 20 listopada 2020

Stanisław Lem "Głos Pana" - Neutrinowe krzywe zwierciadło

Stanisław Lem

Głos Pana

Wydawnictwo: Agora
Seria: Dzieła Stanisława Lema
Liczba stron: 198
 
 
 
 


Jednym z niezrealizowanych jak dotąd marzeń ludzkości jest nawiązanie kontaktu z pozaziemską cywilizacją. Hipoteza, że nasz rodzaj jest jedyną formą inteligencji w niewyobrażalnie rozległym i wciąż rozszerzającym się Wszechświecie, jest tyleż przerażająca (bo skazywałoby to nas na wieczną samotność), co niezwykła ze statystycznego punku widzenia (przy prawdopodobieństwie, że jesteśmy jedyną myślącą formą życia w Kosmosie, szanse na trafienie szóstki w Lotka są rzeczą wręcz nieuchronną, acz wymagającą – z kosmicznego punktu widzenia – odrobinę cierpliwości), stąd też intensywne starania, by ją zanegować. Pozornie najprostszym rozwiązaniem jest odebranie sygnału z gwiazd – w tym celu już w 1959 roku powołano do istnienia program SETI (z ang. Search for Extraterrestrial Intelligence, czyli Poszukiwania Pozaziemskiej Inteligencji), którego celem jest poszukiwanie sygnałów radiowych bądź świetlnych wytworzonych w sposób sztuczny (ale nie przez człowieka), a pochodzących z przestrzeni kosmicznej. Jak dotąd owo przeczesywanie nieba nie przyniosło żadnych rezultatów, chociaż to niepowodzenie nie przeszkadza w snuciu wizji, jak mogłoby wyglądać i do czego doprowadzić otrzymanie wiadomości pochodzącej z gwiazd. Niezwykle ciekawy przebieg tego typu zdarzenia odmalował nasz polski mistrz (nie tylko literacki) Stanisław Lem (1921 – 2006), autor powieści Głos Pana.

czwartek, 19 listopada 2020

Baaa! Vetulani! Baa! - czyli Marii Mazurek Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko



Jerzy Vetulani i Maria Mazurek

Neuroerotyka

Rozmowy o seksie i nie tylko

Ostatnia książka profesora

wydawnictwo: Znak 2018
ISBN: 978-83-240-4274-6

Kiedy na październikowym spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej dowiedzieliśmy się, iż w listopadzie 2018 lekturą będzie książka Marcina Rotkiewicza Mózg i błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim jedna z koleżanek skomentowała to w ten sposób:

- Baaa! Vetulani! Baa!

Zapamiętałem to przez zaskoczenie, którego doznałem, bo nazwisko profesora Vetulaniego było mi wówczas całkowicie obce, mimo iż to niemal Noblista, a ja interesuję się nauką, zaś jedną z dziedzin, które szczególnie mnie fascynują, jest właśnie działanie mózgów. Mózgów, bowiem nie tylko ludzkie są niezgłębionym morzem zagadek. I o Vetulanim do tego momentu nie słyszałem obracając się głównie w opracowaniach uczonych amerykańskich, więc było to niemal jak objawienie.

Mózg i błazen okazał się jak najbardziej godny tego - Baaa!, więc z niecierpliwością i wielkimi oczekiwaniami sięgnąłem teraz po ostatnią, niedokończoną książkę nieżyjącego już Vetulaniego, czyli zapis rozmów, jakie prowadziła z nim Maria Mazurek, która je zapisała dla potomności, za co jej chwała.



wtorek, 17 listopada 2020

[●REC] - sam strach - żadnych pierdół



[REC]

data premiery- 29 sierpnia 2007 r.
kraj produkcji - Hiszpania
czas trwania - 78 minut
reżyseria- Jaume Balagueró, Paco Plaza
scenariusz - Jaume Balagueró, Paco Plaza, Luis Berdejo
zdjęcia - Pablo Rosso
scenografia - Gemma Fauria
kostiumy - Glòria Viguer
montaż - David Gallart
produkcja - Julio Fernández
aktorzy - Manuela Velasco jako Ángela Vidal oraz Ferrán Terraza, Carlos Vicente, Vicente Gil, Jorge Serrano i inni


poniedziałek, 16 listopada 2020

Marie Luise Kaschnitz "Miejsca" - O meandrach pamięci

Marie Luise Kaschnitz

Miejsca

Tytuł oryginału: Orte
Tłumaczenie: Edyta Gałuszkowa-Sicińska
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 260




Człowiek to istota śmiertelna, co niesie ze sobą szereg implikacji. Jedną z nich jest fakt, że ludzie w mniejszym bądź większym stopniu przywiązują się do przestrzeni, w których przychodzi im egzystować, z racji tego, że dane miejsca wiążą się z określonymi wydarzeniami, przeżyciami oraz bliźnimi. Wszystko, wraz z upływem lat, składa się na mozaikę, którą zwiemy pamięcią – o tym jak skomplikowane kształty może ona przybierać najczęściej przekonujemy się dopiero wtedy, gdy zdecydujemy się spojrzeć wstecz i damy dojść do głosu naszym wspomnieniom. Dobrym przykładem takiego bytu pełnego najróżniejszych meandrów losu jest książka Miejsca autorstwa Marie Luise Kaschnitz (1901 – 1974), niemieckiej poetki, pisarki i eseistki.

niedziela, 15 listopada 2020

Prosto w nos – obrońcy życia na odpuście



Niezmiennie mierzi mnie zakłamanie i dwulicowość. Brzydzi mnie to i u ludzi, i u grup społecznych. O politykach nie będę wspominał, bo szkoda na to tracić czas, ale dziś podzielę się z Wami refleksją odpustową.

Po uroczystej mszy wierni wychodzą z kościoła i idą między stragany, gdzie pełno różnych smakołyków i zabawek. Zabawek, wśród których często najwięcej, obok "biżuterii" dla dziewczynek, wszelkiego rodzaju broni – mieczy, noży, karabinów i pistoletów. Nieco mniej jest granatów, lecz jak dobrze poszukać, nie tylko je, ale i inne rzeczy się znajdzie, z czołgami włącznie. To chyba świetny komentarz do tego, jak od małego wychowuje się nowe pokolenie w środowiskach, które promują się na obrońców życia. No chyba, że w obronie życie planuje się zabijać – wtedy wszystko jest logiczne.


Wasz Andrew

sobota, 14 listopada 2020

Dzień Czystego Powietrza w państwie na niby

Dzień Czystego Powietrza w Raciniewie. Foto by FB/Kuba Danielewicz. Więcej o pożarze na rp.pl.


Ten, kto wymyślił Polsce etykietkę państwo na niby chyba miał na myśli efekty działań konkretnej opcji politycznej, ale moim zdaniem trafił w samo sedno jeśli chodzi o całą naszą obecną rzeczywistość. Kiedyś zrobiłem na przykład eksperyment i liczyłem kierowców, którzy mnie mijają rozmawiając przez telefon - wyszło mi, że pomiędzy 1/3 a 1/2 łamie zakaz permanentnie, nawet w trakcie takich trudnych manewrów jak włączanie się do ruchu tyłem. Nie wspomnę już o tych stadach psów wałęsających się wszędzie bez żadnego nadzoru. Można tak zresztą w nieskończoność. Dzisiaj jednak osłabiłem się do końca

14 listopada - Dzień Czystego Powietrza. I mamy w Raciniewie w województwie kujawsko-pomorskim pożar ogromnego składowiska (śmietniska) opon, który gasi sześćdziesiąt zastępów straży pożarnej. Ironia losu, ale jakże symptomatyczna.



Wasz Andrew

czwartek, 12 listopada 2020

11 listopada – wszyscy płaczą, a my świętujemy

Koszty I wojny światowej - Zdjęcia ukazują żołnierzy Queens Own Cameron Highlanders, stojących przed zamkiem w Edynburgu. Pułk wyjechał z prawie tysiącem żołnierzy do Francji, a po Bożym Narodzeniu 1914 roku wrócił z niespełna 30.


11 listopada to w Polsce Święto Niepodległości, więc powód do radości, ale mam wrażenie, że przez to ucieka nam coś bardzo ważnego, coś, co łączy mentalność Europy, a przynajmniej powinno, a nas od niej oddziela. Bo ta data, 11 listopada, dzień zakończenia I wojny światowej, nawet dla państw zwycięskiej koalicji, to dzień żałoby. Żałoby po 17 milionach żołnierzy i cywilów, ofiar tej wojny. Dla mnie jest aż nieprzyzwoite, że w ogóle u nas się nie pamięta o tym, jaka była cena wydarzeń przy okazji których ugraliśmy naszą niepodległość. Właściwie tylko połowa ceny, gdyż już wtedy mądrzy ludzie prorokowali, że aż tak niekorzystny dla Niemiec ład powojenny doprowadzi niebawem do jeszcze większej tragedii niż Wielka Wojna, która według optymistów miała być ostatnią wojen. Swoją drogą, symptomatyczne jest i to, że po II wojnie nikt takich złudzeń nie miał, ale to już inna historia.

Przy okazji obchodów naszego święta miałem replay z refleksji jeszcze ze Święta Zmarłych. Otóż mam wrażenie, że zatrzymaliśmy się w tym aspekcie rozwoju społecznego jeśli nie na jawnej nienawiści, to na braku wybaczenia, nieufności i kompleksach wobec wszystkich sąsiednich narodów. Próżno u nas szukać, a przynajmniej ja nigdy na nic takiego nie trafiłem, pomników ofiar wojny. Są tylko pomniki naszych ofiar. Jaki kontrast choćby z Niemcami, gdzie do dzisiaj widać pomniki upamiętniające wszystkie ofiary wojny, nie tylko żołnierzy, nie tylko Niemców; zabitych i zaginionych.

Jeszcze przykrzejsze odczucia miałem, gdy spojrzałem na to zdjęcie:



To holenderski cmentarz 8300 amerykańskich żołnierzy poległych w II wojnie światowej. Od powstania cmentarza co sobotę holenderscy wolontariusze z rodzinami przychodzą doglądać grobów, którymi się opiekują i jest tylu chętnych, że obecnie w kolejce do tego zaszczytu oczekują setki rodzin, które chcą adoptować jakiś grób. Czy to u nas byłoby możliwe? Zwłaszcza, że chodzi tu o pracę tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, pokolenie po pokoleniu. I nawet nie ma się jak przed innymi pokazać, bo wszystkie groby takie same...


Wasz Andrew