Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

czwartek, 30 sierpnia 2018

dysonans poznawczy a niesłusznie skazani




Policjant decyduje, że podejrzany jest sprawcą, i w ten sposób zamyka się na inne możliwości. Prokurator okręgowy pod wpływem impulsu postanawia wnieść oskarżenie przeciwko domniemanemu sprawcy – zwłaszcza jeśli jego sprawa jest sensacyjna – mimo że nie dysponuje pełnym materiałem dowodowym. Ogłasza swoją decyzję w mediach, a później trudno mu się z niej wycofać, kiedy dowody okazują się słabe. Po drugie, kiedy dana sprawa trafia do sądu, a oskarżony zostaje uznany za winnego, przedstawiciele organów ścigania mają motywację do odrzucania wszelkich ujawnionych później dowodów jego niewinności.


Z perspektywy teorii dysonansu można zrozumieć, dlaczego ofiary niesłusznych wyroków skazujących są traktowane tak surowo. Owa surowość jest wprost proporcjonalna do sztywności systemu. Jeśli wiesz, że błędy są nieuniknione, to nie będziesz zaskoczony, kiedy się zdarzą, i będziesz dysponował gotowymi środkami, żeby im zaradzić. Jeżeli jednak nie chcesz przyznać przed samym sobą bądź przed światem, że błędy się zdarzają, to każda niesłusznie uwięziona osoba jest jaskrawym, upokarzającym dowodem na to, jak bardzo się myliłeś. Przeprosić tych ludzi? Dać im pieniądze? To niedorzeczność. Przecież wyszli z więzienia ze względów formalnych. Ach, te względy formalne to wyniki testów DNA? No cóż, na pewno byli winni jakiegoś innego przestępstwa.

środa, 29 sierpnia 2018

Zdrowy rozsądek, czyli gdzieś między preppersami a idiotami

rozkład normalny (Gaussa)
M. W. Toews - Praca własna, based (in concept) on figure by Jeremy Kemp


Preppersi, dla niezorientowanych, to jednostki lub grupy aktywnie przygotowujące się do przetrwania hipotetycznych sytuacji kryzysowych, w tym ewentualnych zakłóceń porządku społecznego lub politycznego, spowodowanych zarówno przez czynnik ludzki jak i katastrofy naturalne, zarówno w skali lokalnej, jak międzynarodowej, a nawet globalnej. Do celu prowadzą różne środki, od szkoleń i zdobywania wiedzy oraz specjalnych umiejętności, przez gromadzenie zapasów, tworzenie grup samopomocowych, aż po budowę specjalnych struktur, na przykład schronów. W języku angielskim istnieje też termin survivaliści, ale w moim przekonaniu ma on nieco inne znaczenie. W Polsce na preppersów patrzy się trochę jak na nieszkodliwych wariatów, ale nikt nie zastanawia się, jak ma się ich przeciwieństwo, ani jak powinna wyglądać normalność, norma jak kto woli.


W naturze szczególne znaczenie ma krzywa dzwonowa będąca graficznym przedstawieniem rozkładu normalnego (Gaussa). Można uznać, że jest ona najważniejszym wykresem w statystyce, gdyż odzwierciedla wiele rozkładów dotyczących prawdopodobieństwa przy bardzo dużej liczbie elementów, na przykład rozkładu IQ w społeczeństwie. Jest bardzo intuicyjna – każdy czuje, że ludzi o przeciętnej inteligencji jest najwięcej (wierzchołek krzywej) a szczególnie głupich lub wybitnie inteligentnych tym mniej (ramiona krzywej), im bardziej odstają od średniej (im dalej na prawo lub na lewo od wierzchołka znajduje się ich poziom inteligencji oznaczony na osi poziomej.

Łatwo się domyślić, że zaangażowani preppersi, poświęcający na przygotowania do sytuacji kryzysowych czas i pieniądze, znajdują się na jednym z ramion wykresu. Jak jednak wygląda średnia i drugie ramię?

Do sformułowania tego pytania i odpowiedzi na nie popchnęły mnie... ostatnie wiadomości. Chodzi o newsy o tym, że nasi turyści (jak co roku zresztą) nie mogą wrócić z wywczasów w dalekich ciepłych i prestiżowych lokacjach, bo kolejne coś-tam nawaliło (biuro podróży, linie lotnicze, zawsze się coś znajdzie). Szczególnie uderzyła mnie dramatyczna sytuacja tych ludzi, gdyż... Nie mieli już pieniędzy? – Nie. Nie mieli gdzie mieszkać? – Nie.

Zabrakło im lekarstw, które stale przyjmują, gdyż na wyjazd na drugi kraniec świata zabrali tylko ich ilości wyliczone co do dnia!

Jaki szczególny rodzaj umysłu trzeba mieć, by nie zabrać nie mówię już podwójnego, ale choćby z 50% większego zapasu niezbędnych leków? Dlaczego ich nie wzięli ze sobą - przecież to praktycznie nie zwiększyłoby ciężaru ani objętości ich bagażu?

No – to już wiemy, jak wygląda przeciwieństwo preppersa. Nie jest na nic przygotowany. Lekarstwa ma wyliczone co do dnia, zakupy robi tak, by w domu broń boże nie było żadnych zapasów, itd. A jak w takim razie wygląda norma – gotowość do przygotowań na czarną godzinę u największej liczby ludzi?

Mam wrażenie, że niestety ta akurat cecha, czyli skłonność do zabezpieczenia się przed niespodziewanym obrotem spraw, w przeciwieństwie do inteligencji, wzrostu, wagi czy innych parametrów, nie podlega rozkładowi normalnemu. Dlaczego? Dlatego, że wpływ mediów, reklamy, kultury codziennych zakupów i wszystkiego o wyciągnięcie ręki, życie dniem dzisiejszym bez myślenia o jutrze w rozumieniu zmian otoczenia, a nie własnych planów, spowodowały, iż normą są właśnie tacy ludzie, którzy wyjeżdżają z lekarstwami wyliczonymi co do dnia.

Pamiętam niedawne w sumie czasy, gdy niemal w każdym gospodarstwie domowym były jakieś zapasy, konserwy, itd. Ilu znacie ludzi, którzy mają w domu cokolwiek, poza zawartością lodówki? A przecież wystarczyłby brak światła choćby przez dwie doby na odpowiednio dużym obszarze, by skończyło się to katastrofą. Wystarczyłaby jakaś prawdziwa zima stulecia czy jakiś większy niż zwykle koronalny wyrzut masy, które przecież też się już kiedyś zdarzały w czasach, gdy ludzie jednak robili zapasy, gdy były magazyny i inne takie. I po co wojny, trzęsienia ziemi, czy inne „prawdziwe” katastrofy...

Wydaje mi się, że teraz nie ma stanów pośrednich, normalności, średniej. Normalnością jest skrajność. Albo w ogóle nie myśli się o „czarnej godzinie” i jest się normalnym, albo od razu, nawet jeśli podejmuje się bardzo ograniczone działania, wpada się w worek z „prawdziwymi” preppersami i innymi „dziwakami”. Może, gdy to sobie uzmysłowimy, znów zaczniemy, choć czasami, zastanawiać się, że może by jednak coś na czarną godzinę przygotować. I nie chodzi o przygotowania na zagrożenia, które przewidujemy, jak na przykład wykupienie ubezpieczenia samochodu czy mieszkania, bo sąsiad na nim „zarobił”, gdy rozbił auto albo obrobili mu dom, więc my też się przygotujemy. Chodzi o przygotowanie na czarną godzinę, czyli coś, czego natury tak naprawdę nie znamy i możemy tylko przypuszczać, jaki będzie miała charakter i co nam wówczas może pomóc. Ale każde działanie, choćby zapas niezbędnych lekarstw na więcej niż „na styk” do następnej wizyty lekarskiej, może okazać się granicą między przetrwaniem lub porażką. O tym ostatnim, to akurat już niejeden chory się w Polsce przekonał i to bez żadnej katastrofy.


Wasz Andrew

wtorek, 28 sierpnia 2018

o lekach na otyłość




...jeżeli «lek» na otyłość definiujemy jako spadek wagi do poziomu idealnego 
i utrzymanie go przez pięć lat, znacznie łatwiej jest wyleczyć się z większości 
form nowotworów niż z otyłości...



K.D. Brownell, „Obesity: Understanding and Treating a Serious, Prevalent, and Refractory Disorder”, Journal of Consulting and Clinical Psychology 50, nr 6 (grudzień 1982): 820–840.

wykorzystane przez Traci Mann w przeciekawej książce Bzdiety. Czego nie powie ci dietetyk

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Prawdziwa magia, czyli Chleb Jeffreya Hamelmana



Jeffrey Hamelman

Chleb. Techniki wypieku, przepisy, wskazówki, wydanie nowe, uzupełnione


tytuł oryginału: Bread: A Baker's Book of Techniques and Recipes, 2nd Edition
tłumaczenie: Jakub Kowalczyk
wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal 2018
liczba stron: 678


Po książkę Chleb Jeffreya Hamelmana, a konkretnie po jej nowe, uzupełnione wydanie sięgnąłem z polecenia, które padło w toku rozmów i wymiany doświadczeń na temat pieczenia chleba, do którego wróciłem w związku z jakością pieczywa, które możemy nabyć w sklepach.



niedziela, 26 sierpnia 2018

Zdrowe napoje izotoniczne, czyli nie wierzmy aptekom



W reklamach telewizyjnych, a pewnie i w innych mediach, często pojawia się stwierdzenie promowane przez lobby aptekarskie, by leki kupować w aptekach, a nie w sklepach, gdyż w aptece to...

Człowiek jednak jest głupi! Ja myślałem, że jest jasne, iż każde lekarstwo ma skutki uboczne, na jedno pomaga, a na drugie szkodzi, ale przynajmniej nie powinno więcej szkodzić niż pomagać. Tym bardziej coś, co nie jest lekiem, a sprzedawane jest w aptece, nie powinno zawierać substancji szkodliwych.

Produkty kupowane w sklepach skanuję aplikacją Zdrowe zakupy, o której już kiedyś pisałem. Pastylek do sporządzania napoju izotonicznego znanej i reklamowanej marki, które kupowałem w aptece, nie skanowałem. Aż do niedawna. I już więcej go nie kupię. Nie rozumiem też jak w aptece można sprzedawać rzeczy, które nie są lekami, niczego nie leczą, a ewidentnie mogą szkodzić. Tym bardziej, że ich zamiennik, który nie zawiera szkodliwych składników, można bez problemu sporządzić nawet w domu.

Dla zainteresowanych podaję przykładowy przepis na sporządzenie napoju izotonicznego, który w razie wysokich temperatur (czy odwodnienia z innego powodu) może być naprawdę pomocny, nie mniej niż te sklepowe i apteczne. Równie skutecznie wyrówna poziom wody i elektrolitów w organizmie a nie zawiera szkodliwych substancji:


do około 1 litra wody dodać 5 do 10 gram soli kuchennej
dodać sok wyciśnięty z jednej cytryny
dodać miodu do smaku, a jeśli napój ma mieć cechy napoju energetycznego dodać około 4-5 łyżek miodu


Woda użyta do sporządzenia napoju powinna mieć temperaturę pokojową, więc lepiej używać miodu o płynnej konsystencji; zestalony będzie się trudno rozpuszczał. Po wymieszaniu wszystkich składników napój w razie potrzeby schłodzić w lodówce.

Smacznego


Wasz Andrew

sobota, 25 sierpnia 2018

piątek, 24 sierpnia 2018

Amitav Ghosh "Koło rozumu" - Gawęda znad Gangesu

Koło rozumu

Amitav Ghosh

Tytuł oryginału: Circle of reason
Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Kameleon
Liczba stron: 468
 
 
 
 
Mózg, a więc organ, który stanowi fundament naszej inteligencji, to z naukowego punktu widzenia wciąż terra incognita. W kwestii funkcjonowania tego narządu nadal pełno jest białych plam, rzeczy nie do końca wyjaśnionych i spraw wątpliwych. Odkrycie zasad, według których działa mózg czy dokładnie zrozumienie wpływu budowy na jego aktywność to marzenie niejednego uczonego, a próby zmierzające w tym celu czynione są już od wielu stuleci. Przykładem jest choćby frenologia, teoria z XVIII i XIX wieku opracowana przez Franza Josefa Galla (1758 - 1828) i Johanna Spurzheima (1776 - 1832), głosząca, że poszczególne części mózgu odpowiadają za konkretne cechy psychiczne człowieka, a na podstawie budowy czaszki można te przymioty w miarę precyzyjnie określić. Obecnie frenologia postrzegana jest w kategoriach pseudonauki (do jej kompromitacji przyczynił się fakt, że była ona narzędziem stosowanym przez zwolenników eugeniki czy nazistów), ale jej echa ciągle jeszcze pobrzmiewają, choćby w literaturze, o czym można przekonać się dzięki lekturze powieści Koło rozumu, pióra hinduskiego pisarza Amitava Ghosha (ur. 1956).

czwartek, 23 sierpnia 2018

chyba nie tylko o Stanach


Ten kraj, podobnie jak ja sam, miał dotąd szczęście i udawało mu się zawsze jakoś uchylić przed fatalną kulą. Jednakże szczęście – jak nauczyłem się na ulicy, przy stołach do gry i w miłości – w końcu się wyczerpuje. I jeśli jeszcze nie jest za późno, warto przyjąć do wiadomości fakty, a potem skonstruować taki plan przetrwania, który nie przewiduje szczęśliwych zbiegów okoliczności.