Todo modo
Leonardo Sciascia
Tytuł oryginału: Todo modo
Tłumaczenie: Zofia Ernstowa
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 172
Człowiek
lubi wierzyć, że podejmowane przez niego działania mają sens, że są one
wynikiem zaplanowanej akcji, że wszystko ma swój powód, który można odkryć. Z
tego względu świat często odmalowywany jest jako arena w pełni logicznych i
racjonalnych zależności przyczynowo-skutkowych. Na margines spychana jest rola
przypadku, ślepego trafu, fartu. Co interesujące tę tendencję można odnaleźć
również w literaturze, w szczególności w książkach zaliczanych do kryminałów
oraz powieści detektywistycznych. W tego typu utworach każda popełniona
zbrodnia, wykroczenie, przestępstwo jest rezultatem starannie przemyślanych
ludzkich działań. Rola śledczego sprowadza się zatem do odgadnięcia bądź
wydedukowania motywów, którymi kierował się winny, co pozwala rozwiązać kryminalną
zagadkę. Ale od czasu do czasu pośród literackich płodów pojawiają się pozycje,
które ukrywając się pod płaszczykiem kryminału zdecydowanie wychodzą poza ramy
gatunku, uzmysławiając, że chaos, nieład, zaskakujący zbieg okoliczności to
równie ważne składowe człowieczej egzystencji, a winnego, mimo iż na pozór
trzyma się w garści wszelkie nici pozwalające zakończyć śledztwo, nie zawsze
udaje się odnaleźć i należycie ukarać. Takim właśnie dziełem jest Todo modo, autorstwa Leonarda Sciascii, pochodzącego
z Sycylii włoskiego literata, publicysty oraz polityka, żyjącego w latach 1921
– 1989, z którego pisarstwem zetknąłem się za sprawą powieści Kontekst.








