Richard Preston
Strefa skażenia
tytuł oryginału: The Hot Zone
tłumaczenie: Jerzy Kuryłowicz
wydawnictwo: SQN Kraków 2015
liczba stron: 320
Co pewien czas, zwykle tylko przez dzień lub najwyżej kilka, media karmią nas katastroficznymi wizjami zagłady w następstwie pandemii grypy lub innego paskudztwa. Impulsem do fali takich newsów bywa zwykle wybuch jakiejś miejscowej zarazy, najczęściej bardzo ograniczonej obszarowo lub czasowo i daleko od nas. Po najdalej tygodniu, gdy sytuacja na miejscu wydaje się opanowana, temat wygasa i w mediach nie istnieje, aż do następnego razu. Podobnie ma się sytuacja z bronią masowego rażenia, którą powinno się raczej zwać bronią masowej zagłady. Wątkiem tym też mass media zajmują się tylko epizodycznie, najczęściej przy okazji jakiegoś incydentu dyplomatycznego lub zbrojnego z udziałem państw, które takimi środkami dysponują, choć przecież zagrożenie użyciem broni ABC pozostaje mniej więcej stałe zależąc głownie od ilości takich środków na świecie i procedur ich zabezpieczania oraz użycia, a te od lat zmieniają się bardzo mało dynamicznie. Ma to pewne uzasadnienie od momentu, gdy ilość broni jądrowej osiągnęła poziom wystarczający do wytrzebienia homos sapiens. Nie jest też specjalnie interesujący sam mechanizm zagłady w wyniku użycia broni atomowej, biologicznej czy chemicznej – skutki użycia takich środków są znane. Całkiem inaczej jest jednak z bronią biologiczną, jakiej może użyć przeciw nam biosfera zagrożona w swym obecnym kształcie radosną i natchnioną działalnością człowieka. Ona może nas zaskoczyć całkowicie, a właściwie zaskakuje nas permanentnie, więc tutaj owa infantylność mediów i brak systematycznie oferowanych informacji są dla ludzi lubiących wiedzieć bardzo bolesne, w związku z czym, gdy tylko w me ręce, przypadkowo zresztą, wpadła Strefa skażenia, rzuciłem się nią niczym wygłodniały pies na kość.