czwartek, 31 lipca 2014

Po zagładzie




Dmitry Glukhovsky


(Дмитрий Алексеевич Глуховский)


Metro 2033


tytuł oryginału: Метро́ 2033

tłumaczenie: Paweł Podmiotko

wydawnictwo: Insignis Media 2010

Do debiutanckiej powieści Dmitrija Głuchowskiego podszedłem jak zwykle, czyli nie zapoznając się bliżej ani z autorem, ani z historią powstania książki. Oczywiście w tym wypadku mniej więcej wiedziałem, w jakich realiach, czasach i kanonie rzecz będzie się rozgrywać, gdyż trudno chyba, czy to wśród maniaków gier komputerowych, czy to wśród miłośników literatury, spotkać kogoś, kto o Metrze 2033 w ogóle nie słyszał, tym bardziej, iż dało ono impuls do powstania dwóch dość głośnych gier i stanowiło początek całej serii powieści piór różnych autorów, którzy fabułę swych dzieł oparli na uniwersum wykreowanym przez Głuchowskiego, który też zresztą napisał i swój własny ciąg dalszy.

Metro 2033; jak sam tytuł wskazuje, to przyszłość. Choć niezbyt już daleka – pułapka umieszczania dat w sf. Świat po wymianie ciosów, również atomowych, między wielkimi mocarstwami. Co się stało z cywilizacją, z całą ludzkością, dokładnie nie wiadomo, ale pewnie szlag ją trafił. W Moskwie niedobitki, które już ludzkością trudno nazwać, schroniły się w tunelach metra. Tam próbują przetrwać. Na powierzchni nie wszystko wymarło. To co wybiło ludzi i sprawiło, iż Ziemia nie jest już miejscem dla nich, jednocześnie uruchomiło przyspieszoną ewolucję gatunków, które przetrwały pierwsze uderzenie i promieniowanie, jakie pozostało po kataklizmie. I te właśnie formy życia są największym zagrożeniem dla ukrywających się w tunelach, którzy nie mogą się do końca odciąć się od świata na górze, gdyż szaber resztek dawnej cywilizacji jest podstawą ich istnienia na jakim takim poziomie. Jakby tego było mało, pod ziemią też pojawiają się nowe elementy łańcucha pokarmowego, w którym człowiek niekoniecznie stanowi ostatnie ogniwo.

Herosem naszej opowieści jest Artem, młody chłopak ze społeczności zamieszkującej stację WOGN, jak i inne przypominającą teraz plemienną, podziemną wersję państwa-miasta. Jak każda zewnętrzna stacja systemu metra, WOGN od dawna zmaga się z większymi przeciwnościami niż stacje wewnętrzne, ale ostatnio napór niespotykanych wcześniej potwornych przeciwników sprawia, iż nad WOGN-em zawisła realna groźba zagłady. W poszukiwaniu pomocy Artem wyrusza w pełną przygód podróż do stacji, które zachowały więcej z dorobku dawnej ludzkości; wiedzy i technologii.

Jak widać z powyższego, fabuła nie jest specjalnie skomplikowana, choć od razu trzeba bardzo podkreślić, iż cały czas trzyma czytelnika w niepewności nie tylko co do zakończenia, ale i sposobów, w jaki rozwiną się poszczególne sytuacje. Epilog powieści jest zaś prawdziwie zaskakujący i potężnym akcentem wpisuje się w warstwę filozoficzno-moralizatorską, do której jeszcze powrócę.

O postapokaliptycznych światach napisano już powieści wiele, podobnie jak i powieści drogi pojawiło się sporo. Muszę jednak przyznać, że tak dobrze oddanego klimatu jednego i drugiego, jak dotąd, nie zdarzyło mi się spotkać, no może poza Strugackimi i jeszcze kilku innymi dawnymi tytanami s-f. Kiedy czytałem Metro, wprost dźwięczała mi w uszach kultowa ścieżka dźwiękowa Fallout*, do czego nawet Drodze Cormaca McCarthy’ego, przez wielu uznawanej za arcydzieło, bardzo było daleko.

Klimat, realia uzbrojenia i wyposażenia, gdzie autor uniknął wpadek, co cieszy prawdziwe tygrysy, to nie jedyne zalety, które i tak same by wystarczyły, by jako postapokaliptyczna przygodówka powieść weszła na trwałe do kanonu literatury fantastycznonaukowej. Po pewnym czasie czytelnik zaczyna zdawać sobie sprawę, iż opowieść ma bardzo odważną i racjonalną warstwę filozoficzno-moralną. Pytania o wiarę, o jej istotę i wartość, o człowieczeństwo i jego ocenę, o naturę Boga i człowieka, a nawet o naturę rzeczywistości w zderzeniu z literaturą, są nie tylko wyartykułowane wprost, ale również bez reszty powiązane z motorem napędzającym akcję i z zaskakującym zakończeniem, które zarazem stanowi tych rozważań tych podsumowanie. Jakie ono jest, tego oczywiście zdradzać nie będę.

Tyle wynika z samej powieści. Tym razem warto jednak dodać małe co nieco o okolicznościach jej powstania. Głuchowski zaczął pisać Metro (taki był pierwszy tytuł - bez cyferek - co było chyba jednak bardziej perspektywicznym pomysłem) jako nastolatek. Jako uczeń dojeżdżał moskiewskim metrem do szkoły i jego znajomość była pewnie impulsem do wykreowania takiego właśnie świata, a zarazem dodała powieści wiarygodności w tle. Na pewno wpływ na autora wywarł szereg klasyków s-f, jacy tworzyli przed nim oraz kultowa, wspomniana już seria gier Fallout, która pozostawia niezatarty ślad na każdym, kto się z nią zetknął. Pierwsza wersja powieści została w 2002 roku bezpłatnie opublikowana w internecie wraz z linkami do muzyki proponowanej do słuchania w trakcie lektury. W świetle powyższego twierdzenia niektórych recenzentów, iż powieść „wyraźnie została napisana pod kasę”, najlepiej świadczą o ich autorach.

W tej pierwotnej wersji opowieść miała inne zakończenie niż obecnie, lecz pod naciskiem fanów i wydawnictw zmieniono je przed pierwszą publikacją papierową, która miała miejsce w roku 2005 (jedna z prezentacji Metra 2033 miała miejsce w przeciwatomowym bunkrze Ministerstwa Łączności na Tagance.). Warto też wspomnieć, że dzisiejszy ostateczny kształt powieść uzyskała w trakcie interaktywnych internetowych konsultacji autora z czytelnikami, również fachowcami od metra, uzbrojenia i służb specjalnych. Tutaj należałoby spoliczkować następnych recenzentów; tych, którzy piszą, iż powieść miała napędzać sprzedaż gry pod tym samym tytułem (i odwrotnie). Sęk w tym, że pierwsza część gry miała premierę dopiero w roku 2010(!), a powieść do dziś jest dostępna za darmo na stronie autora. To jednak przerasta jak widać możliwości umysłowe wielu moich rodaków i kolegów po piórze, dla których nienawiść jest ważniejsza niż fakty. To ostatnie uczucie jest chyba jednym z nieodłącznych, o ile nie głównych, atrybutów bycia człowiekiem, o czym z wielkim żalem opowiada również Metro 2033. Może właśnie tego niektórzy nie mogą w nim znieść. Nie muszę już chyba dodawać, że do lektury gorąco i z pełnym przekonaniem zachęcam, choć jako bezproblemowa, bezrefleksyjna rozrywka, na którą liczyłem, powieść wcale się sprawdziła


Wasz Andrew


* seria gier RPG osadzona w świecie po wojnie atomowej (jest też odnoga strategiczna - Brotherhood of Steel)


Uniwersum Metro 2033: Metro 2033 [Dmitry Glukhovsky]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Metro 2033 - nowe wydanie [Dmitry Glukhovsky]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

12 komentarzy:

  1. Cała seria książek, którą Gluchovsky rozpoczął, na szczęście jeszcze przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie nie palę się do sięgania po kontynuacje Metra. Właśnie dlatego, że pomimo dziwnej historii powstania, ostatecznie jest to bardzo udana powieść. Nie wiem natomiast, jak będzie z następnymi. Mam pewne obawy i wolę się na razie zbyt prędko nie przekonywać, czy są one bezpodstawne, czy też wręcz przeciwnie :)

      Usuń
  2. Hej :) Możesz dać link do soundtracku, o którym wspomniałeś? Poza tym świetna recenzja, umocniłeś mnie w zamiarze sięgnięcia po tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.m-e-t-r-o.ru/ Przy każdym rozdziale jest link do audio.

      Usuń
  3. Bardzo dobrze się zbiegła twoja recenzja z moimi planami wzięcia Metra na urlop. Mój syn męczy tę powieść od kilku miesięcy, pewnie bez bólu się podzieli egzemplarzem.
    Dam znać, jeśli uda mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Będę czekał na wieści, jakie były Twoje wrażenia z lektury.

      Usuń
    2. Nie udało się, ale syn był zachwycony. Rozmawialiśmy o książce na tyle, na ile się da nie zdradzając fabuły i zastanawialiśmy się nad realizmem samego pomysłu przeżycia w metrze. Sama kwestia wpompowania powietrza na taka głębokość (do 80 metrów pod ziemią) mając dość słabe źródła energii, kwestia żywienia się i zwierząt tylko grzybami, to pierwsze co mi podpadło. Jak oceniasz Metro pod tym względem?

      Usuń
    3. Cóż - ichnie metro zdaje się było projektowane właśnie pod tym kątem między innymi. Życie tam przez tyle lat? Kto wie? Pomysłowość homo sapiens wielokrotnie okazywała się wręcz zaskakująca.

      Inna sprawa to odporność człowieka. Uwielbiam czytać o tych, którzy przeżyli w sytuacjach, w których przeżyć nie mieli prawa i rzeczywistość czasem bardziej zaskakuje niż fikcja. Podobnie jak granice możliwości przeżycia gatunku homo sapiens. Mamy duży rozrzut - to co zabójcze dla jednych, jest do przeżycia dla drugich. Są odporni ponad miarę na niskie ciśnienie, na brak tlenu, na wysokie i niskie temperatury, są ludzie wielbłądy... Kto wie, co się może okazać w godzinie próby? A metro, to w końcu tylko fikcja. No i w końcu mieli te dostawy z góry.

      Usuń
  4. Ta książka intrygowała mnie odkąd tylko pojawiła się na polskim rynku wydawniczym. Czekałem na rzetelną recenzję, bo nie byłem przekonany do wielu hurraoptymistycznych głosów, ale widzę, że lektura jest naprawdę interesująca, ciekawa oraz posiada coś więcej niż tylko warstwę przygodową. Jeśli jest chociaż w części tak dobra jak "Piknik na skraju drogi" to będę musiał się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metro bardzo szybko się czyta, więc... ;) Inna sprawa, że do jakiegoś wielkiego artyzmu ono raczej aspirować nie może, w ściśle językowym sensie, ale nie w tym leży lego siła :)

      Piknik czytałem tak dawno, że praktycznie niczego już nie pamiętam, więc trudno mi rzetelnie porównać. Ale mam zamiar kiedyś doń wrócić :) No i pamiętam, że był świetny, choć brakowało mi nadziei na ciąg dalszy :)

      Usuń
  5. Bardzo rzetelna recenzja:) Ja byłem zachwycony książką, czytanie jej to była świetna rozrywka, i prawdopodobnie świadomie nie przyłożyłem większej uwagi do warstwy filozoficzno-moralnej. A ta jak napisałeś występowała i biedny Artem co chwila musiał się stykać z nienawiścią i chęcią mordu na jakimś człeku tylko i wyłącznie za to, że ten człek nie wyznawał podobnej religii czy też poglądów. Drugiej części jednak już nie przeczytałem, a w sumie nie wiem dlaczego, bo mam ją u siebie na półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa. U mnie druga część też czeka na zmiłowanie. I chciałbym już po nią sięgnąć, i się boję ;)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)