Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 23 stycznia 2015

Shūsaku Endō "Milczenie", czyli Ja jestem cisza, milcz dumny

Milczenie

Shūsaku Endō

Tytuł oryginału: Chimmoku
Tłumaczenie: Izabela Denysenko
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
Liczba stron: 172






Czy zastanawialiście się kiedyś, co decyduje o tym, że dana książka napisana przez zagranicznego twórcę zostanie przetłumaczona na język polski? Sprawa na pozór wydaje się dość oczywista – każda powieść, która doczeka się miana bestselleru, prędzej czy później, trafi także nad Wisłę. Ale co z całą rzeszą pozycji, które mimo, iż nie sprzedają się w milionach egzemplarzy, dotarły na nasz czytelniczy rynek? Jak się tutaj znalazły, dlaczego ktoś postanowił zadać sobie trud przełożenia ich na nasz ojczysty język?

Wydaje mi się, że o tym jak niezwykłe mogą być dzieje obcojęzycznego pisarza doskonale świadczy przykład japońskiego artysty Shūsaku Endō. Endō to twórca, który po bezkonkurencyjnym Harukim Murakamim, może poszczycić się największą liczbą przełożonych dzieł na język polski – oprócz opowiadań Pająk (do odnalezienia w antologii Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej) oraz Młodsza siostra (ze zbioru Tydzień świętego mozołu), wydano także książki: Głęboka rzeka, Morze i trucizna, Kobieta, którą porzuciłem, Samuraj, Szaleniec? oraz Milczenie. Wszystkie powieści ukazały się na łamach wydawnictwa PAX, oficyny o katolickich korzeniach, publikującej książki o tematyce filozoficznej, teologicznej i religioznawczej. Sądzę, że kluczowym powodem, dla którego zdecydowano się na przekład dzieł Shūsaku Endō był fakt, że japoński pisarz był wyznawcą katolicyzmu. Fascynujące jest to, że gdyby matka autora pod wpływem siostry nie przyjęła chrztu, decydując się na zmianę wyznawanej religii, moglibyśmy nigdy nie otrzymać możliwości, by dzieła Endō czytać w rodzimym języku. A o tym, że jego utwory są godne uwagi świadczy choćby powieść Milczenie, którą miałem przyjemność ostatnio poznać.

czwartek, 22 stycznia 2015

Mądrość papieża

photo by Russavia CC BY-SA 2.0


Media zachwycają się mądrością i reformatorską wolą papieża Franciszka, który oświadczył, że katolicy nie muszą się mnożyć jak króliki, że troje dzieci na jedną parę to optymalna opcja. Jego intelekt aż poraża!

Szkoda, że nie powiedział tego w Chinach. Pewnie od razu zyskałby adekwatne do swej mądrości komentarze. U nas nawet widmo bezrobocia nie budzi krytycyzmu wobec tej wypowiedzi, choć są i sprawy znacznie ważniejsze. Jak wyglądałby świat, gdyby nagle wszyscy ludzie poszli za jego duchowym przykładem? Ziemia to wielka wyspa, w kosmosie co prawda, ale tylko wyspa. A skoro tyle się mówi o ekologii, to nawet papież powinien pewien podstawowy stopień wiedzy ekologicznej prezentować, przynajmniej na poziomie szkoły podstawowej. O szkodliwości i głupocie tezy o konieczności ciągłego wzrostu pisałem już w poście Koniec świata homo sapiens sapiens, ale polecam też historię Wyspy Wielkanocnej, która wyraźnie pokazuje, czym kończy się wzrost populacji powyżej granicy, którą wyspa jest w stanie znieść. O tym już jednak pisałem, więc tym razem o czym innym.

środa, 21 stycznia 2015

Rocznica śmierci Marian Mazura

 Marian Mazur na przełomie lat 70-80, zdjęcie Marek Banach.


Dziś przypada kolejna rocznica śmierci genialnego polskiego uczonego - Mariana Mazura. Był twórcą polskiej szkoły cybernetyki, a jego teoria systemów autonomicznych i jakościowa teoria informacji do dziś urzekają prostotą, oryginalnością i uniwersalnością. Nie będę tutaj przypominał sylwetki naszego wielkiego rodaka. Jego życiorys można znaleźć choćby w Wikipedii. Pragnę z okazji tej rocznicy po raz kolejny zwrócić uwagę na chyba najbardziej popularną książkę Mariana Mazura Cybernetyka i charakter. Pozycja w Polsce dużo mniej znana niż za granicą, podobnie jak sama sylwetka autora i jego teoria. To już chyba taka nasza narodowa tradycja, by cudze chwalić, a swego nie znać. Czasami mam wrażenie, że gdyby Kopernika za swego nie uznawały inne narody, a zwłaszcza Niemcy, co przez zazdrość mobilizuje naszą pamięć o nim, to byłby w kraju zupełnie zapomniany. Analogia tym bardziej uprawniona, iż Marian Mazur dokonał rewolucji na miarę kopernikańską, nie tylko w cybernetyce jako takiej, ale również w psychologii przy pomocy tejże cybernetyki. By przeciwstawić się zapomnieniu, zapraszam do lektury mojej opinii, a potem samej książki, która wbrew tytułowi więcej zmienia w wiedzy o nas samych, niż cybernetyce, a zawarta w niej nowatorska teoria jest narzędziem również dla innych dziedzin.

Książka Mariana Mazura świetnie się uzupełnia z publikacjami Zimbardo w tworzeniu prawdziwego opisu najdziwniejszego gatunku na świecie - homo sapiens i zasad, jakimi się to zwierzę kieruje w najtrudniejszym dla niego środowisku - społeczeństwie.
Gorąco polecam


Wasz Andrew


wtorek, 20 stycznia 2015

Nuda wydziału zabójstw




Viveca Sten



Na spokojnych wodach


tytuł oryginału: I de lugnaste vatten

tłumaczenie: Paulina Jankowska

cykl: Morderstwa w Sandhamn (tom 1) | Seria: Czarna seria [Czarna owca]

Wydawnictwo: Czarna Owca 2014

liczba stron: 384



Na spokojnych wodach to debiut literacki szwedzkiej prawniczki Viveci Sten. Jak to przy debiucie – rozpoczynając lekturę miałem mieszane uczucia; od obaw napotkania kolejnej kryminalnej sztampy po nadzieję, iż znów objawi się ktoś godny miana mistrza szwedzkiej szkoły kryminału społecznego. Niepewność budziła dość duża ilość negatywnych rodzimych recenzji, zaś optymizmem napawały pełne zachwytów opinie Skandynawów.


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Kotojady są wśród nas




Joanna Bator



Ciemno, prawie noc


Seria: ...archipelagi...

Wydawnictwo: W.A.B. 2013

liczba stron: 528



Chyba każdy książkolub, czyli lubiący czytać, nie mylić z lubiącymi posiadać książki, po pewnym czasie dorabia się własnego algorytmu, według którego dobiera sobie lektury. Jedni polują na literaturę ambitną, drudzy na nowości, trzeci mają swój ulubiony gatunek, a jeszcze inni kierują się odmiennymi, sobie tylko wiadomymi, a często i nieuświadomionymi upodobaniami. To niestety ogranicza, a trudno się wyrwać z okowów własnych preferencji. Tym bardziej, jeśli kolejne próby sięgnięcia po coś nowego kończą się zawodem. Dyskusyjny Klub Książki jest świetnym lekiem na to swoiste czytelnicze skostnienie. Raz w miesiącu klubowicze są zmuszeni przeczytać wybraną przez ich oddział lekturę, często taką, po którą nie tylko sami by nie sięgnęli, ale nawet by jej nie tknęli, gdyby dostali w prezencie. To jedna z wielu zalet klubów dyskusyjnych, w których spotykają się żywi ludzie.


niedziela, 18 stycznia 2015

Biedni górnicy



W mediach odnotowano „sukces” negocjacji rządu z górnikami. Nie mówi się co prawda czyj to konkretnie sukces, ani kto za realizację tego sukcesu zapłaci. Wiadomo bowiem, że zapłacimy wszyscy; głównie ci, którzy pracują, gdyż ściąganie podatków najlepiej państwu polskiemu wychodzi z pensji pracownika. Z biznesmena, który go zatrudnia, z rolnika czy bambra, już nie za bardzo.

Od wielu już lat chodziło za mną, by opisać prawdziwą dolę górnika, tak odbiegającą od lansowanej przez związki zawodowe, jak dzień od nocy. O dziwo, zdarzyło się coś niezwykłego, ktoś się odważył i mnie wyręczył. Na interii pojawił się świetny artykuł Jak oszukują w kopalniach – spowiedź górnika.

sobota, 17 stycznia 2015

Urlopowe śledztwo




Håkan Nesser



Sprawa Ewy Moreno


tytuł oryginału: Ewa Morenos fall

tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska

cykl: Komisarz Van Veeteren (tom 8)

seria: Czarna seria [Czarna owca]

wydawnictwo: Czarna Owca 2014



Jakkolwiek śmiało można o mnie powiedzieć, iż jestem miłośnikiem szwedzkich kryminałów społecznych (inna sprawa, że tych miłostek literackich mam wiele), to jakoś tak się dziwnie złożyło, że z prozą Håkana Nessera, jednego z najbardziej popularnych i nagradzanych szwedzkich autorów (obecnie mieszkającego w USA), znanego głównie z dwóch serii kryminalnych (o komisarzu Van Veeterenie i o komisarzu Barbottim), dotąd się nie zapoznałem. Ostatnio zdarzyło mi się kilka szwedzkich kryminałów, które nie do końca były udane, więc do Sprawy Ewy Moreno, ósmej powieści cyklu z Van Veeterenem, podchodziłem z pewną dozą ostrożności.

piątek, 16 stycznia 2015

" Martwe domy. Nowe miasteczko" Miguel Otero Silva - Roponośne siewy

Martwe domy. Nowe miasteczko

Miguel Otero Silva

Tytuł oryginału: Casas muertas. Oficina No 1
Tłumaczenie: Zofia Wasitowa
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 299







Ostatnimi czasy o Wenezueli możemy usłyszeć głównie za sprawą gwałtownie pogarszającej się sytuacji ekonomicznej oraz wybuchającymi w związku z tym zamieszkami. W kolejnych porcjach wiadomości prezenterzy ze sztucznie odmalowanym na twarzy niepokojem informują nas o klęsce socjalnej polityki, jaką próbuje prowadzić prezydent Nicolas Maduro, kontynuując działania Hugo Chaveza. Polityka ta, która w ogromnej mierze bazuje na cenie baryłki ropy naftowej, przynajmniej na razie, nie ma racji powodzenia. Wg niektórych szacunków (telewizji Al-Jazeera), gospodarka Wenezueli w ok. 95 % bazuje na eksporcie ropy naftowej, a pieniądze z jej sprzedaży stanowią ok. 60 % wszystkich wpływów do państwowego budżetu. Kraj posiada jedne z największych udokumentowanych złóż tego surowca (szacunki mówią nawet od 513 mld baryłek), ale dla zbilansowania budżetu Wenezueli potrzebna jest cena ropy na poziomie ok. 120 $ (niektóre źródła mówią nawet o 140 $!) za baryłkę. W chwili obecnej cena oscyluje wokół 45 $, co dla państwa uzależnionego od łatwych, ale demoralizujących, bo zabijających innowacyjność gospodarki, petrodolarów oznacza prawdziwą katastrofę. Litr ropy naftowej jest co prawda tańszy od butelki wody pitnej, ale czarną mieszanką węglowodorów nie sposób napełnić wzdętych od głodu brzuchów. Ponadto w państwie grasuje ogromna inflacja, która pożera oszczędności obywateli, spychając kolejne zastępy w otchłań nędzy. W kraju o niełatwej historii wrze, społeczna masa wręcz kipi od spienionego gniewu. Jak jednak wyglądało to wszystko, zanim odkryto złotodajne, ale i przeklęte złoża ropy naftowej? Jak wyglądało życie w młodej jeszcze Wenezueli, której udało zrzucić się hiszpańskie jarzmo? Jeśli jesteście wystarczająco odważni, by zrezygnować z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji, jeśli nie przeraża was niemiłosiernie prażące słońce, to zapraszam was w krótką podróż po Wenezueli z przełomu XIX i XX wieku, jaką możemy odbyć dzięki lekturze książki Martwe domy. Nowe miasteczko autorstwa Miguela Otero Silvy.