Wojna czasu
Alejo Carpentier
Tytuł oryginału: Guerra del tiempo
Tłumaczenie: Kalina Wojciechowska
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria: Nike
Liczba stron: 272
Jedną z najbardziej
charakterystycznych cech upartego czasu jest jego maniakalna wręcz tendencja do
gnania naprzód, bez zatrzymywania się, bez oglądania się za siebie. Owa
właściwość sprawia, że czas nie jest sojusznikiem zbyt wielu ludzi, oddanych
wielbicieli posiada raptem kilku, a większości rodzajowi ludzkiemu zdecydowanie
daje się we znaki, budząc, prędzej czy później, szczerą niechęć. Brak sympatii
dla tego jegomości wynika zapewne z jego tajemniczej natury, której nie
sposób dociec. Ba, problem pojawia się już w momencie, kiedy przychodzi do
podania jego ścisłej definicji. Próbowano podejść go z różnej strony, niejeden
śmiałek pragnął przygiąć jego kark i wcisnąć go w ciasne formy schematów,
wzorów czy słów, ale żadna z pojęciowych pułapek nie była na tyle pojemna, by w
całości oddać jego istotę. Zatem czas, nie niepokojony, swobodny, cudownie
niezależny i niejednoznaczne sunie sobie w podskokach ścierając na proch
kolejne pokolenia ludzkości, które okazują się bezradne wobec jego porażającej
potęgi. Jednak od czasu do czasu pojawia się zuchwały spryciarz, który stara
się wyszarpać chociaż odrobinę skrywanego sekretu i zakląć go w literackie
ramy, by niczym Prometeusz dać ludzkości odrobinę nadziei na poznanie
nieznanego. Chociaż pisarz to często artystyczna dusza, w której wygrywane są
wszelakiej maści melodie, więc może powstanie zbioru opowiadań Wojna czasu,
autorstwa Alejo Carpenteriera, miało zupełnie inne podłoże?