Sprawa Rembrandta
Daniel Silva
tytuł oryginału: The Rembrandt Affair
tłumaczenie: Wojciech Jędruszek
wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A. 2012
Sięgając po Sprawę Rembrandta, dziesiątą powieść w cyklu* opowieści o Gabrielu Allonie, izraelskim szpiegu-zabójcy, który wycofał się z branży i zajął renowacją obrazów największych malarzy wszech czasów, w czym okazał się wirtuozem równie znakomitym, co wcześniej w eliminacji wrogów państwa żydowskiego, miałem nadzieję, iż znów czeka mnie klasyczna powieść szpiegowska z tłem historycznym, politycznym i społecznym, w specyficzny sposób przypominająca jeden z moich ulubionych gatunków beletrystyki – szwedzką szkołę kryminału społecznego.
Allon zwany Aniołem osiadł wraz z żoną w romantycznym, odludnym zakątku wybrzeża Kornwalii. Zamierzał zająć się przywracaniem pierwotnej świetności dziełom dawnych mistrzów pędzla. Zdążył już zdobyć w tej branży renomę nie mniejszą niż w trudnej sztuce zabijana. Przyjaciel Gabriela, ekscentryczny londyński marchand Julian Isherwood trafia na kolejną okazję życia. W jego ręce wpada sfatygowany, lecz wspaniały i niezwykle cenny obraz Rembrandta. Ponieważ Julian wie, iż Anioł nie jest jeszcze gotowy do pracy po ostatnich przygodach, zleca odnowienie arcydzieła innemu specjaliście. Niestety, nieznany sprawca kradnie Rembrandta zabijając przy okazji konserwatora, który stanął w obronie tego skarbu sztuki. Teraz Isherwood nie ma już innego wyjścia, jak zwrócić się o pomoc do swego żydowskiego przyjaciela. Oczywiście te fakty są tylko wierzchołkiem góry lodowej, z którą zderzy się nasz dotąd niezwyciężony Anioł. Fabuły nie będę zdradzał, jest wielkim atutem powieści. Główna intryga, pomysłowa, oryginalna i przekonująca, początkowo bardziej wyglądająca na kryminał niż opowieść o tajnych służbach, perfekcyjnie oparta jest w szerokim i głębokim tle utkanym z polityki i historii. Muszę stwierdzić, iż pod tym względem jest to rzecz dużo lepsza niż pozostałe dwie powieści cyklu, które już czytałem (druga i jedenasta), a ponieważ i one są bardzo dobre, więc nie pozostaje nic innego, jak użyć określenia, iż jest świetna.
Zwykle używa się haseł szybka akcja, pełna zwrotów, trzymająca w napięciu. I w tym wypadku nie byłyby to zwykłe zwroty reklamowe, ale szczera prawda. Byłyby, gdyby nie to, że tym razem Silva osiąga poziom wyższy – staje się wirtuozem gatunku. Nie katuje nas ciągłym pędem zdarzeń, bezustannym nużącym czytelnika napięciem. Wplata elementy życia i realiów świata cieni – momenty przestoju, oddechu, a nawet czekania. Gra emocjami czytelnika i gra na nich, prowadzi nas przez fabułę raz podnosząc nam adrenalinę, za chwilę dając moment na refleksję, to znów rzucając w niespodziewany wir gwałtownych wydarzeń. Całość nakreślona bardzo przejrzyście, przekonująco, ze znawstwem realiów pierwszoplanowych a przy tym wszystkim, co bardzo rzadko spotykane w tym gatunku, w tle serwując wiele informacji, które mogą być zaskoczeniem nawet dla interesujących się polityką i jej mechanizmami oraz historią. Ludziom znającym te dziedziny tylko z pobieżnej lektury szkolnych podręczników i propagandowych stereotypów upowszechnianych przez masmedia niektóre fakty mogą się wydać wręcz zmyślone, ale niestety nie są.
Haniebna rola banków szwajcarskich w zagrabieniu majątku Żydów wymordowanych przez III Rzeszę, równie niegodziwy udział Holandii w Ostatecznym Rozwiązaniu kwestii żydowskiej, godne najwyższej pogardy zachowanie Watykanu wobec Hitlera i jego siepaczy nie tylko w czasie wojny, ale przede wszystkim po niej, to tematy mocne i wciąż aktualne, gdyż ich następstwa są widoczne nawet dzisiaj. Nie brak i aspektów jak najbardziej na czasie, jak choćby agresywny islam, rola USA jako żandarma świata czy budząca poważne obawy potęga niektórych firm, a nawet osób prywatnych, które ze względu na środki, którymi dysponują, mogą być poważnym problemem, w razie konfliktu interesów, nawet dla bogatych i mocnych państw. Mniejsze nie mogą nawet podjąć z nimi równorzędnej walki, o ile w ogóle są na tyle niezależne, by zdołały wyartykułować jakąkolwiek sprzeczność dążeń.
Ze szczegółów dotyczących świata tajnych służb świetnie oddany jest problem, którego nie tylko Polska zdaje się w ogóle nie zauważać. Co się dzieje z odchodzącymi do cywila specjalistami? Jeśli nie da się im atrakcyjnej alternatywy, jeśli się ich nie będzie monitorować, poszukają sobie miejsca w prywatnych firmach, których cele niekoniecznie są zbieżne z dobrem państwa lub narodu, albo wręcz trafią do mafii czy wrogich struktur. Innym smaczkiem jest pozornie poroniony pomysł, by zawartość archiwum chronić przez… bałagan. W rzeczywistości pomysł równie genialny, co szalony. Utrudnia co prawda korzystanie z bazy danych również uprawnionym użytkownikom, ale za to skutecznie uniemożliwia nieupoważnionym, gdyż zawsze dla nieautoryzowanego dostępu czas jest ograniczony, w związku z czym znajomość struktury (możliwość poszukiwania interesujących danych) jest aspektem kluczowym. A gdy takiej struktury brak…
Zapewniam, że po przeczytaniu tej powieści Ci z was, którzy wciąż jeszcze nie widzą niczego złego w telefonii komórkowej i myślą o niej jako o zdecydowanie lepszym rozwiązaniu niż tradycyjna, całkiem inaczej zaczną postrzegać komórki, tablety, laptopy, internet i inne najnowsze technologie.
Chyba jedyną rzeczą, którą można autorowi zarzucić, za to bardzo poważną, choć to błąd spotykany powszechnie, jest przedstawianie zbrodniarzy nazistowskich jako bestie, jako ludzi bez sumienia czy psychopatów. Rzeczywistość jest dużo gorsza – byli to w zdecydowanej większości ludzie jak najbardziej normalni. I to jest właśnie tak przerażające, że prawdy nie chcemy przyjąć do świadomości, co z kolei sprawia, iż takie rzeczy wciąż się powtarzają i będą się powtarzać tak długo, jak długo nie będziemy mieli odwagi, by zrozumieć przyczyny takiego zła i im przeciwdziałać. Odbiegam jednak od tematu, więc zainteresowanych odsyłam do Efektu Lucyfera i innych dzieł Zimbardo.
Przy okazji Sprawy Rembrandta naszła mnie taka refleksja – dlaczego w zdecydowanej większości powieści i filmów „po fakcie” to mężczyzna idzie spać, a kobieta robi to, co ma zamiar zrobić, czyli na przykład grzebie mu w komputerze? Freud miałby pewnie na to jakieś wytłumaczenie.
Po poprzedniej mojej lekturze książki z tego cyklu (Portret szpiega) padła w komentarzach kwestia, iż ciekawą może być przyczyna, dla której Daniel Silva zmienił wyznanie z katolickiego na judaizm. Wydawało mi się, iż pewną odpowiedź na to można uzyskać już przez uważną lekturę tamtej powieści, ale Portret Rembrandta wykłada wręcz kawę na ławę.
Wszyscy tęsknimy za poczuciem przynależności i wspólnoty. To można zaspokoić poprzez podpięcie się pod piłkarski klub kibica lub jakąkolwiek inną wspólnotę, z religijnymi włącznie. Jednak dla ludzi, którzy pragną wyższego etapu, którzy pragną wiary spójnej z ich głębokimi, osobistymi przekonaniami, wiary dającej niezachwianą pewność w słuszność obranej drogi, siły by z uporem przez całe życie tą drogą podążać, katolicyzm raczej nie jest zbyt atrakcyjną opcją. Jest pełny dwulicowości, od podstaw doktryny poczynając**, na prowadzeniu się kościelnych hierarchów i polityce Watykanu kończąc. Nie mówię tutaj o ludziach, którzy wierzą w znaczeniu słownikowym, w naturze raczej nie spotykanym, czyli tych, którzy widzieli Boga albo słyszeli Głosy. Mam na myśli wszystkich tych, którzy jeśli się urodzili katolikami, to wierzą w Chrystusa, a jeśli rzut kostką losu wypadnie inaczej, i urodzą się gdzie indziej, to wierzą Allacha. I którym nie objawia się jakikolwiek Bóg, tylko zgodnie z wiarą deklarowaną ktoś z ich panteonu – Jezus albo Matko Boża objawia się chrześcijanom, ale nie muzułmanom, i odwrotnie. Ci ludzie, gdy sobie uzmysłowią, że ich wiara to tylko kaprys losu, który kazał im być katolikami, a nie kimkolwiek innym, mogą poczuć atrakcyjność judaizmu. Silne, bardzo silne poczucie wspólnoty, jakie on oferuje, wspólni wrogowie i, co chyba szczególnie ważne, pewnego rodzaju uczciwość, której brak choćby Watykanowi, a co szczególnie widać wobec narastającego konfliktu z islamem, i za co przyjdzie kiedyś Zachodowi zapłacić rachunek. Co jakiś czas wspomina się u nas o mordowaniu chrześcijan w krajach islamskich, ale obowiązuje hasło, że muzułmanie to dla katolików bracia w wierze. Ba! Kraje na wskroś katolickie, jak Polska, wysyłają swe wojska, by broniły rządów, które zakazują wyznawania chrześcijaństwa, a za propagowanie tej religii karzą śmiercią. Totalne zakłamanie. Judaizm zaś wyraźnie mówi – to są wrogowie Izraela i Zachodu. Może nie wszyscy muzułmanie są wrogami, ale znacząca większość na pewno. Islam to obcy świat, który jest sprzeczny z ideałami i kulturą Zachodu w sposób uniemożliwiający ich połączenie. To podejście, obrażające naszą poprawność polityczną, może być bardzo atrakcyjne dla ludzi lubiących uczciwość i ceniących prawdę. Poza tym, przyjmujący judaizm automatycznie staje się Żydem. To również znacząca, zdecydowanie jednocząca współwyznawców, różnica w porównaniu do innych religii, gdzie można być tego samego wyznania, ale nienawidzić się i mordować z powodu przynależności choćby do innych narodowości, czego w dziejach niezliczone przykłady, podobnie jak w dniu dzisiejszym. Oczywiście, faktyczne powody decyzji autora mogły być inne, ale taki jest wydźwięk jego powieści w tym zakresie. To była jednak tylko taka luźna refleksja, która nie powinna mieć znaczącego wpływu na ocenę książki, a jeśli ma , to tylko jako dodatkowy plusik, za subiektywne, ale odważne i wyraźne ujęcie tego akurat aspektu.
Czy jest to książka dla wszystkich? Nie wiem. Na pewno jednak mogę polecić ją tym, którzy nie odrzucają lektury tylko dlatego, iż ktoś ją zaszufladkował do takiego czy innego gatunku. Kawał dobrego literackiego rzemiosła. Fabuła i jej umocowanie w wyważonym połączeniu realiów oraz fikcji tak dobre, że na pewno wymagały prawdziwego natchnienia. Gratka dla miłośników dobrych książek bez aspiracji do wielkiej sztuki. A dla lubiących te klimaty spod znaku walki wywiadów – prawdziwa perełka. Im szczególnie tą akurat powieść polecam, choć i wszystkich Was do jej poznania zachęcam
Wasz Andrew
* seria a Gabrielem Allonem:
1. The Kill Artist (2000)
2. The English Assassin (2002)
3. The Confessor (2003)
4. A Death in Vienna (2004)
5. Prince of Fire (2005)
6. The Messenger (2006)
7. The Secret Servant (2007)
8. Moscow Rules (2008)
9. The Defector (2009)
10. The Rembrandt Affair (2010)
11. Portrait of a Spy (2011)
12. The Fallen Angel (2012)
13. The English Girl (2013)
1. The Kill Artist (2000)
2. The English Assassin (2002)
3. The Confessor (2003)
4. A Death in Vienna (2004)
5. Prince of Fire (2005)
6. The Messenger (2006)
7. The Secret Servant (2007)
8. Moscow Rules (2008)
9. The Defector (2009)
10. The Rembrandt Affair (2010)
11. Portrait of a Spy (2011)
12. The Fallen Angel (2012)
13. The English Girl (2013)
** Stary Testament to nakaz zemsty totalnej i bez przebaczenia. Nowy Testament to absolutny zakaz wyrównywania krzywd, a nawet obrony, nakaz kompletnego przebaczenia i miłosierdzia. I podobno można wierzyć w oba te przekazy od Boga jednocześnie.



















