Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Archiwum Neptuna







Archiwum Neptuna

Jerzy Miciński

Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej Warszawa 1957

Dawno, dawno temu, kiedy byłem jeszcze dzieckiem nie myślącym nawet o czymś takim, jak bycie młodzieżą, dzięki moim rodzicom wpadały mi w ręce, niby przypadkiem, różne książki, które, jak później dopiero doceniłem, rozbudziły we mnie ciekawość; pragnienie by wiedzieć. By wiedzieć dla zaspokojenia własnej ciekawości, gdyż ciekawe jest wszystko. Wiele z nich pamiętam do dziś, a jedną z bardziej szczególnych było Archiwum Neptuna. Publikacja, której autorem jest Jerzy Miciński, stanowi zbiór krótkich tekstów, ciekawostek z wielu dziedzin, których większość ukazała się wcześniej w różnych czasopismach, a które łączyło jedno słowo: MORZE.







Niedawno przypadkiem trafiłem na niezwykle godną reklamowania inicjatywę. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego w Gdańsku przystąpiła do współtworzenia Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej. Mam nadzieję, iż przedsięwzięcie będzie się rozwijać. Czemu o tym wspominam? Gdyż tam właśnie trafiłem na wspomniane Archiwum Neptuna (link prowadzi do książki, którą można czytać online lub ściągnąć na dysk. Z nutką nostalgii zacząłem czytać i nagle się okazało, iż choć nie ma już, co oczywiste, w tej publikacji niczego dla mnie nowego, to urzeka mnie ów niepowtarzalny klimat lamusa ciekawostek. Okazało się, że mimo prawie sześćdziesięciu lat, które minęły od wydania Archiwum, nadal jest ono bardzo interesującą lekturą. Tym bardziej wartościową, że na obecnym rynku wydawniczym widać chroniczny brak podobnych publikacji.

Ta stara książka wywołuje wiele refleksji na różnych poziomach. Pokazuje, między innymi, jak kłamliwy jest powtarzany przez wielu slogan, iż jeśli czegoś nie ma w internecie, to takie coś po prostu nie istnieje. Wiedza sieciowa jest dziurawa, przy czym złudzenie, iż jest kompletna, okazuje się niejednokrotnie tym groźniejsze, że wielu nie zdaje sobie z tego sprawy. Spróbujmy wyszukać w sieci informacje o Jerzym Micińskim, autorze Archiwum. O tym, czym się zajmował, co stworzył, znajdziemy wiele, choć to tylko ułamek rzeczywistych jego osiągnięć. A o nim samym? O tym, kim był i jak żył? Ale wróćmy do jego książki.

Archiwum Neptuna na pozór monotematyczne, gdyż poświęcone morzu, w rzeczywistości zawiera „posty” z tak różnych dziedzin jak historia, biologia, geografia, technika i konstrukcje. Jest przyjemną lekturą nawet dla dorosłych obeznanych z tematem. Jestem przekonany, iż nawet miłośnicy marynistyki znajdą ciekawostki całkiem im nieznane. Najbardziej polecam jednak książkę rodzicom dzieci wyrastających z bajek i przeżywających szok z wejścia w świat szkolnej urawniłowki i lektur obowiązkowych. Różnorodność tematyki i zwartość poszczególnych artykułów składających się na publikację sprawi, że mały odbiorca nie zdąży się znudzić. Nim minie zainteresowanie jedną ciekawostką, już ma nową, całkiem odmienną tematycznie, a zawsze interesującą, intrygującą lub nawet zadziwiającą. Takie książki jak Archiwum Neptuna to droga, by przeciwstawić się wizji świata wyłaniającej się z mass-mediów, w którym do wyboru są tylko takie drogi życiowe jak muzyka, sport i polityka. To sposób do pokazania i zobaczenia, jakie dziwne rzeczy się działy na przestrzeni dziejów i jak niezwykłymi drogami podążały ludzkie umysły próbujące poznać i okiełznać morze. Niewiele jest książek potrafiących równie lekko i zarazem interesująco pokazać, jak wiele jest ciekawych rzeczy dookoła nas, którymi można się w życiu zajmować, a ta jest jedną z tych nielicznych. Dlatego gorąco polecam wszystkim, od maluszka do staruszka. Jednym, by szerzej otworzyli oczy i umysł, drugim dla rozrywki niosącej jednak konkretną wiedzę. Każdemu w innym celu, ale każdemu przyda się zajrzeć do tej zapomnianej nieco książki. Tym bardziej, iż można za darmo, co jest ewenementem w erze płatnych ebooków próbujących zmusić nas do zapomnienia o papierowych książkach, które zawsze były w bibliotekach dostępne za darmo





Wasz Andrew











piątek, 15 lutego 2013

Galaktyczne śledztwo

Okładka książki Nagie słońce

Nagie słońce

Isaac Asimov


Tytuł oryginału: The Naked Sun
Tłumaczenie: Michał Wroczyński
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Liczba stron: 211






Na Solarii, jednym z pięćdziesięciu odległych Światów Zaziemskich, zamordowany został embriolog Rikaine Delmarre. To pierwsze tego typu wydarzenie w historii planety. Mimo, że sprawca zbrodni wydaje się być znany, bowiem jedyną osobą, mającą sposobność zabicia obywatela Solarii była jego żona Gladia, śledztwo utknęło w martwym punkcie. Nie odnaleziono narzędzia, którego uderzenie pozbawiło życia Delmarre’a, ponadto brakuje dowodów bezpośrednio obciążających Gladię. Do ich zebrania oraz gładkiego wyjaśnienia całej tajemniczej sprawy zostaje zaangażowany duet znany doskonale z Pozytonowego detektywa, czyli Ziemianin Elijah Baley oraz mieszkaniec Aurory R. Daneel Olivaw.

Aby w pełni zrozumieć niezwykłość wydarzenia, tj. prośbę Solarian o przysłanie obcych na ich świat, należy dokładnie nakreślić panującą sytuację. Solaria, to jeden z 50 Światów Zaziemskich, zamieszkiwanych przez Przestrzeńców, czyli potomków ludzkich kolonistów, którzy kilka wieków wcześniej zasiedlali Galaktykę. Solaria jest dominującą planetą, jeśli chodzi o produkcję robotów, co pozwala jej zachować bardzo silną pozycję wśród Światów Zaziemskich. Glob ten zamieszkiwany jest jedynie przez 20 tysięcy mieszkańców oraz 200 milionów robotów. Niemal każda czynność wykonywana jest tutaj przez mechanicznego sługę. Ludzie zajmują się naukami wyższymi, sztuką, psychologią oraz sobą. Rozsianie 20 tysięcy osób po planecie wielkości Ziemi sprawa, że każdy z ludzi żyje w niemal zupełnej izolacji. Poszczególne włości są rozległe i ogromne, przebywają na nich jedynie właściciel wraz z podległymi mu maszynami. Na Solarii zdarzają się małżeństwa, są jednak one wcześniej zaaranżowane, będąc wynikiem genetycznego kojarzenia danych osobników. Ale nawet mąż i żona ledwie znoszą swoją fizyczną obecność, ograniczając ją do absolutnego minimum. Ludzie na Solarii spotykają się najczęściej za pomocą hologramów. Oddychanie tym samym powietrzem co drugi człowiek, fizyczna obecność, czy nawet kontakt w postaci niewinnego dotyku napawa większość Solarian głębokim obrzydzeniem oraz strachem. Baley’owi, przyzwyczajonemu do bezpośrednich przesłuchań świadków oraz oskarżonych, z pewnością nie będzie łatwo poprowadzić tego śledztwa.

Solaria

W dodatku na Solarii, w przeciwieństwie do Ziemi, ludzie żyją na otwartej przestrzeni. Dla Ziemianina, całe życie spędzającego w Mieście, ogromnej, zatłoczonej żelaznej jaskini (The Caves of Steel to oryginalny tytuł pierwszej części serii, które akcja rozgrywa się na Ziemi), chroniącej przed działaniami promieni słonecznych, opadów atmosferycznych i innych kaprysów pogodowych, otwarta przestrzeń wzbudza niemal ten sam paniczny lęk, co fizyczny kontakt dla Solarianina. Tytułowe nagie słońce (The Naked Sun) to nawiązanie do strachu Baley’a przed dominującą pustką, z którą kojarzony jest błękit nieba, czy bezkresny horyzont.

Książka, pod względem konstrukcyjnym jest bardzo zbliżona do pierwszego tomu serii, Pozytonowego detektywa. W Nagim słońcu również mamy trudne do rozwikłania morderstwo, zagadkę kryminalną, w rozwiązaniu której ktoś wyraźnie próbuje przeszkodzić. Elijah Baley ponownie będzie musiał zmierzyć się z tajemniczymi siłami, którym bardzo będzie zależało na zachowaniu dyskrecji przez detektywa. Asimov nie omieszka przypomnieć nam swoich trzech Praw Robotyki, poznamy meandry psychiki robota. Po raz kolejny okaże się także, że połączenie ludzkiego, nieszablonowego intelektu oraz chłodnego i do szpiku kości logicznego pozytonowego mózgu robota, przyniesie nieoczekiwane skutki oraz rewelacje.

Asimov, znany także jako twórca literatury popularnonaukowej, podobnie jak i w Pozytonowym detektywie, uraczy czytelnika obfitymi opisami planety. Przedstawiając Solarię, amerykański twórca science fiction skupił się głównie na jej mieszkańcach, dość szczegółowo i precyzyjnie opisując historię Solarian, rozwój ich kultury na przestrzeni 300-letniej egzystencji. Bardzo ciekawie zostały także zaprezentowane oraz wyjaśnione obyczaje i normy panujące na tym zdominowanym przez roboty globie. Czytając o jednostkach żyjących w niemal absolutnej izolacji, zagorzałych samotników, unikających spotkań twarzą w twarz, na myśl przychodzi wizja przedstawiona w Możliwości wyspy, współczesnego pisarza francuskiego Michela Houellebecq’a. Świat kreowany przez Asimova jest może mniej groźny, ale oddać należy, że w sposób bardzo celny zostało ukazane konsekwencje, do jakich mogą prowadzić bezrozumne podążanie za własną przyjemnością, hedonizm rozrośnięty do granic, w obrębie których nie ma już praktycznie miejsca dla drugiego człowieka.

W Nagim słońcu Asimov błyszczy również intuicją. Nie od dziś wiadomo, że wielu autorów science fiction to w mniejszym lub większym stopniu futurolodzy. I o ile trudno jest rozstrzygnąć spór, czy powstanie pewnych gałęzi nauki, przedmiotów, wynalazków udało im się przewidzieć, czy też sami stali się źródłem natchnienia do ich stworzenia, to niewątpliwym jest fakt, że wielu pisarzy parających się tym szczególnym gatunkiem literackim potrafi sięgać w przyszłość nieco dalej niż zwykły śmiertelnik. Jeden z czołowych naukowców Solarii, postać literacka z książki napisanej w 1957 roku, marzy o przyszłej metodzie prokreacji, do której potrzebne będzie jedynie nasienie mężczyzny oraz komórka jajowa kobiety, co pozwoliłoby uniknąć jakże niepożądanych kontaktów cielesnych. Dla przypomnienia dodam, że pierwsze dziecko poczęto metodą in vitro przyszło na świat w 1978 roku, po dziesięciu latach intensywnych badań w tym temacie.

Lektura Nagiego słońca przy znajomości najpopularniejszej serii Asimova, Fundacji, wyraźnie zwiastuje znacznie bardziej panoramiczną wizję pisarza. Morderstwo oraz kryminalne zagadki rozgrywają się na szerszym horyzoncie, w którym dominuje zalążek stworzenia społeczeństwa idealnego, tj. nie powielającego błędów Ziemian, żyjących w swoich żelaznych klatkach oraz okazujących pogardę i niechęć robotom, nie potrafiącym wykorzystać potencjału myślących maszyn oraz pomyłek długowiecznych Przestrzeńców, za sprawą luksusów i wygód zapewnianych przez roboty, pozbawionych bodźców do dalszego rozwoju.

Książka to z pewnością dobra pozycja z rozrywkowego punktu widzenia. Po raz kolejny Asimov serwuje nam klasyczny kryminał w futurystycznym opakowaniu, które wesoło skrzy się od bogactwa kreowanych zdarzeń. Językiem lekkim oraz bardzo przyjemnym amerykański pisarz odmalował interesujący świat, w którym ludzie niemal kompletnie uzależnili się od niewolniczej pracy robotów, kosztem zerwania wszelkich społecznych więzi. Ponadto Asimov z dużą pieczołowitością opisał wymyśloną kulturę mieszkańców niezwykłej planety, przedstawiając interesujący scenariusz, do którego może prowadzić zbyt duża koncentracja na jednostce, kosztem jej uczestnictwa w życiu całej społeczności. Być może nie jest to dzieło wybitne, ale z pewnością poczytne.

Wasz Ambrose


Mała pieszczocha

Miało być co innego, ale jako szalony na punkcie sów nie mogę sobie odpuścić skorzystania z linku od Pauliny (dzięki):

czwartek, 14 lutego 2013

Te oczy... ;)


Miałem nie wrzucać na blog takich rzeczy, ale tym razem nie mogłem odpuścić. Te oczy... ;)

wtorek, 12 lutego 2013

Kochajmy biblioteki



"Biblioteka jest instytucją, która samym swym istnieniem świadczy o rozwoju kultury. Jest ona bowiem skarbnicą piśmiennictwa, przez które człowiek wyraża swój zamysł twórczy, inteligencję, znajomość świata i ludzi, a także umiejętność panowania nad sobą, osobistego poświęcenia, solidarności i pracy dla rozwoju dobra wspólnego".
 
Jan Paweł II

poniedziałek, 11 lutego 2013

"Pozytonowy detektyw" Isaac Asimov - Nietypowy duet

Okładka książki Pozytonowy detektyw

Pozytonowy detektyw

Isaac Asimov

Tytuł oryginału: The Caves of Steel
Tłumaczenie: Julian Stawiński
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Liczba stron: 216






Isaac Asimov to amerykański pisarz rosyjskiego pochodzenia, który zasłynął stworzeniem tzw. praw robotyki. Zasady te miały na celu regulację w kwestii stosunków pomiędzy ludźmi a humanoidalnymi maszynami, które wyposażone w mózg pozytonowy potrafiły myśleć. Po raz pierwszy zostały one przedstawione w opowiadaniu Zabawa w berka z 1942 roku, które weszło w skład zbioru opowiadań o robotach Ja, robot. Trzy pierwotne prawa robotyki brzmią następująco:
  1. Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
  2. Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
  3. Robot musi chronić sam siebie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.
Znaczenie później, bo dopiero w 1985 roku Asimov dołożył tzw. prawo zerowe, będące nadrzędne w stosunku do pierwotnych trzech:
  1. Robot nie może skrzywdzić ludzkości, lub poprzez zaniechanie działania doprowadzić do uszczerbku dla ludzkości.
Pierwszym robotem, który stosował prawo zerowe był R. Daneel Olivaw, główny bohater książki Pozytonowy detektyw. Akcja powieści rozgrywa się w XXX wieku. Kolonizacja przestrzeni kosmicznej trwa w najlepsze. Oprócz Ziemi, zamieszkałych jest pięćdziesiąt planet rozsianych po bezbrzeżnej pustce Galaktyki. Jednak potomkowie kolonistów, Przestrzeńcy nie pałają zbytnią sympatią do swoich ziemskich protoplastów. Prowadzą oni dostatnie oraz luksusowe życie. Wszelakie problemy natury ekonomicznej zostały rozwiązany dzięki pracy robotów. Dzięki rygorystycznej kontroli przyrostu naturalnego, obce są również kłopoty związane z przeludnieniem. W zgoła innych warunkach egzystują Ziemianie, 8 miliardów ludzi stłoczonych w gigantycznych Miastach, wykonanych z żelbetonu i stali klatkach (The Caves of Steel to oryginalny tytuł powieści, który zdaje się właśnie do tego nawiązywać), liczących po kilkanaście milionów mieszkańców. Obywatele planety będącej kolebką ludzkości traktowani są dość chłodno przez Przestrzeńców. Podróże na Światy Zaziemskie są dla nich możliwe jedynie dzięki specjalnym pozwoleniom, które jest jednak bardzo trudno uzyskać. Samo życie na Ziemi nie należy do łatwych i przyjemnych. Miasta są co prawda zaprojektowane bardzo racjonalnie: w centrum dzielnice mieszkalne oraz administracyjne, na obrzeżach fabryki, zakłady hydroponiczne (hydroponika – bezglebowa hodowla roślin na pożywkach wodnych), hodowle drożdży oraz elektrownie. Mimo to, niezbyt ściśle kontrolowany wzrost ludności zdaje się prowadzić nieuchronnie do sytuacji, w której liczba kalorii przypadająca na jedną osobę spadnie poniżej niezbędnego poziomu.

Społeczeństwo w miastach oparte jest na systemie kastowym. Istnieją poszczególne klasy, a im wyższa klasa, tym większa liczba przywilejów przysługująca jej członkom: lepsze lokum, większy przydział mięsa, krótsze czekanie w kolejce, czy prywatna toaleta. Zrozumiała jest zatem bezustanna rywalizacja oraz walka o społeczny awans. Jednocześnie ciągłe jest poczucie strachu, by na skutek błędu, czy przestępstwa nie zostać zdeklasyfikowanym, czyli wyrzuconym poza nawias społeczeństwa i pozbawionym środków do życia. Jednak nawet zdeklasyfikowani nie budzili takiej pogardy i odrazy jak roboty. Na Ziemi owe humanoidalne istoty były przeznaczone jedynie do uprawy roli, do pracy na polach ciągnących się na połaciach otwartej przestrzeni pomiędzy Miastami, czy ciężkich i niebezpiecznych robót w kopalniach. Zrozumiała jest zatem niechęć oraz obawa wobec nacisków Przestrzeńców, by roboty wprowadzać do Miast i kierować je do wykonywania zajęć, które do tej pory były jedynie udziałem ludzi. Co prawda humanoidalne maszyny, pozbawione własnej woli, posłuszne płynącym dla nich rozkazom, nie były winne zaistniałej sytuacji, w której widmo zdeklasyfikowania i zastąpienia przez robota stawało się coraz bardziej realne, ale jako nie mogące się bronić jednostki były one najłatwiejszym celem do wyładowania ludzkich frustracji i niepokojów. Stąd sytuacja w Miastach pozostawała bardzo napięta, a żaden robot w towarzystwie zdesperowanych ludzi nie mógł czuć się bezpieczny.

W takim właśnie burzliwym okresie, w eksterytorialnym Kosmopolu, zamieszkiwanym przez Przestrzeńców, zostaje zamordowany doktor Roj Nemennuhem Sarton, który zajmował się robotyzacją ludzkiego społeczeństwa. Działka, w której pracował się naukowiec przysparzała mu na Ziemi całą rzeszę wrogów, więc, przynajmniej teoretycznie, chętnych do jego zabójstwa nie brakowało. Pojawia się jednak pewna nieścisłość – morderca, aby dostać się do Kosmopolu niezauważony, musiałby pokonać otwartą przestrzeń, na co nie odważyłby się żaden Ziemian. Nikt z ludzi od kilkuset lat żyjących w zamkniętych kopułach, w których regulowane są ściśle temperatura, wilgotność powietrza, stopień natężenia światła słonecznego, za nic w świecie nie odważyłby się wyjść na otwartą przestrzeń, która budziła bezgraniczny lęk.

Cała sprawa jest bardzo poważna i może mieć kluczowy wpływ na relację pomiędzy Ziemią a Światami Zaziemskimi. Przestrzeńcy posiadają flotę zdolną do obrócenia Ziemi w pył, stąd uzasadnione obawy części populacji. Atmosferę podsycają organizacje głoszące konieczność powrotu do przeszłości, zadeklarowani przeciwnicy robotów – pragną oni przedstawić Przestrzeńców jako krwawych i egoistycznych tyranów, którzy uczucia zastąpili zimną i wyrachowaną (mechaniczną można by rzec) inteligencją.

Tymczasem sprawa morderstwa doktora Sartona została powierzona dwójce detektywów. Duet śledczych jest jednak bardzo nietypowy – jednym z nich jest Ziemianin, Elijah Baley, drugim robot Przestrzeńców, R. Daneel Olivaw. Oczywiście Elijah Baley, jak niemal każdy Ziemianin, nie jest pozbawiony nieufności oraz niechęci wobec mechanicznych kopii rodzaju ludzkiego. Początkowo ziemski detektyw nie jest w stanie patrzeć inaczej na robota jak tylko na rywala. W mniemaniu Baley’a, jeśli śledztwo zakończy się sukcesem, a R. Daneel Olivaw będzie mieć w tym niewspółmierny udział, nieuchronnie dojdzie do sytuacji, w której niemal wszystkie prace wykonywane do tej pory przez ludzi zostaną powierzone mechanicznym humanoidom. Rodzajowi ludzkiemu pozostanie tylko deklasyfikacja oraz stopniowe, sukcesywne odejście w cień historii.

W trakcie śledztwa wychodzi na jaw, że rezultaty dochodzenia wybiegają daleko poza ramy poważnego skandalu politycznego i mogą oznaczać o wiele więcej niż naprawienie, czy też popsucie relacji na linii Przestrzeńcy – Ziemianie. Baley zostaje wtajemniczony w ideę budowy społeczeństwa opartego na zasadzie C/Fe, czyli racjonalnym stosunku ludzi oraz robotów. Być może jedynym ratunkiem dla przeludnionej Ziemi jest ponowna wyprawa w Kosmos oraz kolonizacja kolejnych światów. Jak jednak zmusić ludzi, zrośniętych niemal ze swoimi metalowymi klatkami, którzy panicznie boją się widoku błękitu nieba, czy podmuchu wiatru, by wyruszyli w ogromną kosmiczną pustkę?

Pozytonowy detektyw to jedna z najpopularniejszych książek Asimova. Trudno mi się nie zgodzić z taką opinią, bowiem i ja uległem jej urokowi. Jest to bardzo udane połączenie klasycznego kryminału, w którym mamy morderstwo, niebanalny motyw oraz najeżone niebezpieczeństwami śledztwo oraz typowej literatury science fiction z fantastyczną wizją przyszłości, nasyconą technicznymi nowinkami oraz dość szczegółowymi opisami kształtu przyszłej cywilizacji. Akcja powieści toczy się dość szybko, a wątki kryminalne przeplatane są z obszernymi informacjami na temat zmian, jakie zaszły w społeczeństwie oraz ludzkiej psychice na przestrzeni kilkuset lat. Pojawia się i nutka filozofii, etyki, rozważania na temat roli robotów w egzystencji ludzkiej, zalet, wad oraz zagrożeń płynących z rozwiązania, wedle którego humanoidy służą człowiekowi. Jednym słowem Pozytonowy detektyw to bardzo dobra lektura, zarówno dla fanów science fiction jak i miłośników klasycznego kryminału.

Wasz Ambrose