Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 23 lutego 2026

"Kot Bułhakowa" Adda Djørup - Nieudana rola Behemota

Adda Djørup

Kot Bułhakowa

Tytuł oryginału: Bulgakovs Kat
Tłumaczenie: Zuzanna Zywert
Wydawnictwo: ArtRage
Liczba stron128
Formatpapier
 
  


Człowiek współczesny to człowiek egzystujący szybko, wokół którego dzieje się bardzo dużo. Nadmiar nieustannie atakujących nas bodźców jest w dłuższej perspektywie niesłychanie nużący, stąd możliwe są chwile kryzysu. Perspektywa przerwy od dotychczasowego bytu, od przytłaczającej rutyny, bywa ogromnie atrakcyjna, choć mało kto może sobie na nią pozwolić – no, chyba, że za takową uznamy błąkanie się po odmętach naszej wyobraźni, nurkowanie w jej przepastnych przestrzeniach, co daje wrażenie odcięcia się (choćby chwilowego), od tego, co nas otacza. Obcowanie z naszymi skrytymi myślami, zaglądanie w najmroczniejsze zakamarki naszego umysłu może okazać się ważnym etapem poznawania siebie i rozumienia własnych potrzeb – ale czy prezentowanie tego intymnego procesu innym niesie za sobą jakąś wartość dla ogółu? Przyznaję, że po przeczytaniu powieści Kot Bułhakowa pióra duńskiej pisarki i poetki Addy Djørup (ur. 1972) mam w tej materii pewne wątpliwości.

Główna bohaterka a zarazem pierwszoosobowa narratorka utworu to zawodowo pisarka, prywatnie zaś matka samotnie wychowująca 5-letnią córkę Ellen. Kobieta ze szczerością wyznaje, że nie uważa się za wybitną artystkę, przyznaje, że jest solidną wyrobniczką: Nie była to wielka powieść. Ani szczególnie wyrafinowana. Nie podważała norm gatunku, patriarchatu ani późnego kapitalizmu jako formy życia społecznego. Była po prostu wynikiem uczciwej, rzemieślniczej pracy, ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. Ot, niedługa historia o miłości i cierpieniach, z odpowiednią dawką trywialności łączącej jedno z drugim [1]. Dzieła powstające według powyższego schematu pozwalają prowadzić w miarę uporządkowany i przewidywalny żywot (przy wsparciu ze strony uporządkowanej i odpowiedzialnej siostry, zawsze gotowej, by w razie konieczności zająć się siostrzenicą). Ów byt dobiega końca w momencie rozpoczęcia książki, kiedy heroina, nagle i niespodziewanie zaczyna słyszeć w swojej głowie głos złośliwie kontestujący wartość dotychczasowej pracy, poddający w wątpliwość pisarką działalność, negujący zawodowy dorobek. Bohaterka popada w twórczy kryzys, który szybko wdziera się również do życia prywatnego.

Początkowo narratorka liczy, że rezygnacja z pisarstwa to sposób na nowe otwarcie (Na pewno wpadnie mi do głowy jakiś pomysł, jakaś okazja z pewnością się pojawi. Odnajdę swoje miejsce na świecie i się w nim rozgoszczę. Moje życie stanie się przechadzką po drodze spokoju, czystości i regularności. Każdego dnia przynosić będę pożytek ludzkości, systematycznie i bez poklasku spełniać codzienne obowiązki i odczuwać bliżej nieokreśloną wdzięczność [2]), tyle, że prędko okazuje się, iż wykonywany zawód nadawał do tej pory także poczucie życiowego celu. Zaprzestanie literackiej aktywności odsłania tym samym pustkę wiedzionej egzystencji, sprowadzającej się do wykonywania powtarzalnych (niemal mechanicznie) zajęć, bezrefleksyjnego trwania z dnia na dzień. Tym samym Addzie Djørup dobrze udaje się pokazać duchowy kryzys przedstawicieli zachodnich społeczeństw, ludzi, którzy mają zapewnione niemal wszystkie podstawowe potrzeby, którzy od najmłodszych lat otrzymują szerokie spektrum możliwości realizowania i wyrażania siebie, a którzy nie do końca potrafią z tej wolności i szans korzystać – nadmiar dobrobytu utrudnia docenienie tego, co się posiada, utrudnia też znalezienie egzystencjalnego sensu (Gdyby się w to wgłębić, wszystko szło mi lepiej, niż można tego zasadnie oczekiwać od przeciętnego ludzkiego życia. Urodzona w przerwie między wojnami. W wolnym, zamożnym o demokratycznym społeczeństwie. Człowieka, kobieta, matka, uwarunkowana, podporządkowana i zdominowana, ale mimo to w znacznym stopniu pani własnego czasu, ciała i duszy. Czego mi brakowało Czego tak naprawdę, poważnie mi brakowało? Niczego! Niczego, no może poza… może tylko… Gdyby tylko można było dostać troszkę… [3]), stwarza ryzyko ugrzęźnięcia w bagienku płytkiego hedonizmu i materializmu (Stała praca i dobre bzykanko, odezwałam się do drzewa. Właśnie to jest mi potrzebne. To i nic poza tym. Prawda? [4]).

W kontekście tego metafizycznego zagubienia jeszcze mocniej wybrzmiewają pytania o rolę literatury we współczesnych świecie, pytanie, które przekornie zadaje znany z Mistrza i Małgorzaty tytułowy kot Behemot wchodzący w bardzo bliską relację z narratorką (wrażliwszych czytelników i czytelniczki ostrzec należy, że dosłowne czytanie o przygodach wspomnianej pary może wywołać niesmak, ba, wręcz obrzydzenie). Zwierzak, jak na szatański pomiot przystało, kusi i zwodzi główną bohaterkę, starając się ją odwieść od literatury, przybliżając przy tym najbrzydsze aspekty ludzkiej natury, ukazując różne oblicza jej szkaradności przekonując, że zło to immanentna składowa człowieczej duszy, zaś książki w żadnej mierze nie mogą jej uszlachetnić, że nie przyczyniają się do stworzenia lepszego świata, że nie mogą czegokolwiek zmienić, poprawić, że wszelkie tego typu próby to próżne i jałowe zajęcie: Lepiej byłoby, gdybyśmy przyznali sami przed sobą, że nie mamy najmniejszego znaczenia i że jesteśmy bezsilni, i cieszyli się z tego ułamka życia, które nam dano! [5].

Literackie akcenty w Kocie Bułhakowa przejawiają się także w autotematyzmie. Narratorka zdradza przed nami swój warsztat, wspominając jak wyglądała codzienność przed kryzysem, uzmysławiając, że pisarstwo to w ogromnej mierze umiejętność wsłuchiwania się w otaczający nas świat i wyławianie z tego chaosu, kakofonii interesujących motywów, które następnie można przetworzyć i odpowiednio skomponować: Wypijałam kawę i, jako pierwszy punkt mojej rutyny, przejrzałam przy biurku codzienną gazetę. Czytałam o topniejących lodowcach, wojnach, katastrofach naturalnych, biedzie i głodzie, oportunizmie polityków, oportunizmie wszystkich ludzi, przemocy ulicznej, przemocy rodzinnej, socjopatach na rynku pracy, tańcu marionetek wokół złotego cielca, młynach biurokracji, ogólnej głupocie, pokrzepiających czynach bohaterów codzienności oraz paski komiksowe. Pochłaniałam wszystko. Po dobrej półgodzinie jak z pieca buchały ze mnie empatia, strach, oburzenie i dobre pomysły [6]. Nie mniej interesującym akcentem jest skrótowy opis powieści, którą bohaterka wymyśla w chwilowi słabości (pisarstwo jawi się tutaj niczym nałóg) – rozgrywająca się w Wenecji historia ciekawie wykorzystuje motyw koła, zapętlenia, kradzieży tożsamości (co silnie przywodzi na myśl płody spod szyldu nouveau roman).

Uwzględniając te wszystkie elementy, po które sięga Adda Djørup, można by się spodziewać co najmniej bardzo dobrej prozy. Tymczasem dzieło Dunki nie prezentuje się zbyt dobrze – po obiecującym początku na scenę wprowadzony zostaje Kot Behemot, któremu towarzyszy oniryzm, dziwność, niezwykłość – fragmenty z futrzakiem nie tylko zadziwiają, ale i szokują w sposób raczej prymitywny. Sam Behemot też nie ma zbyt wiele ciekawego do przekazania – jego mdłe i banalne wywody podkreślają kontrast, uzmysławiają przepaść pomiędzy arcydziełem Bułhakowa a utworem Djørup. Wydaje się, że Dunka mogła wybrać bardziej pospolitego przedstawiciela Zła, by nie skazywać się na porównania z literaturą z najwyższej półki. Gdyby nieco inaczej poprowadzić wątek szatański Kot Bułhakowa mógłby być solidną opowieścią o psychicznym kryzysie współczesnej niezależnej kobiety, przepracowanej pisarki i samotnej matki, która poszukuje wytchnienia od ról, w jakie na co dzień musi się wcielać. A tak Kot Bułhakowa to książka, która zdecydowanie więcej obiecuje, niż daje. Mocno przeciętna, choć nie można jej odmówić wartościowych momentów.


 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie

 
 
Ambrose

 ------------------------------------

[1] Adda Djørup, Kot Bułhakowa, przeł. Zuzanna Zywert, Wydawnictwo ArtRage, Kraków 2023, s. 10
[2] Tamże, s. 13 – 14
[3] Tamże, s. 71
[4] Tamże, s. 30
[5] Tamże, s. 74
[6] Tamże, s. 10
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)