Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 31 marca 2025

"Krew i flaki w szkole średniej" Kathy Acker - Kontrowersyjnie o krzywdzie

Kathy Acker

Krew i flaki w szkole średniej

Tytuł oryginału: Blood and Guts in High School
Tłumaczenie: Andrzej Wojtasik
Wydawnictwo: Ha!art
Seria: Przekładów
Liczba stron: 320
Format: .epub
 
 

JESTEM SAMA. SRAM NA ROZRÓŻNIENIA MIĘDZY OBŁĘDEM I ZDROWIEM PSYCHICZNYM. CZY KTOŚ WIE, CO SIĘ DZIEJE? [1].

Zaznana krzywda, poczucie niesprawiedliwości czy doświadczone prześladowanie może stanowić paliwo dla gniewu, którego płomień bywa trudny do ugaszenia. Jeśli jednak pozwolić mu się rozprzestrzeniać w sposób niekontrolowany, chaotyczny, jego języki mogą dosięgnąć i nas. Ostrze agresji obraca się ku nam samym, i w autodestrukcyjnym galopie pędzimy na czołowe spotkanie z otchłanią. Jak jednak żyć, trwać czy choćby wegetować, jeśli świat, za sprawą naszych bliźnich, jawi się jako arena nieustannej walki, zmagań, gdzie słabsi są nieustannie poniżani, upodlani i dręczeni? Cóż innego poza złością pozostaje, kiedy poraża nas bezradność własna, ale i innych, udających, że nie dostrzegają żadnego problemu? Można tylko krzyczeć i wyć, licząc, że w końcu nasz skowyt przebije się do uszu ogółu – takim rozpaczliwym wołaniem jest eksperymentalna i nieszablonowa powieść Krew i flaki w szkole średniej, autorstwa Kathy Acker (1947 – 1997), amerykańskiej powieściopisarki, reprezentantki feminizmu w literaturze.

Główną bohaterką utworu jest Jane Smith, 10-latka mieszkająca w Meksyku, którą samotnie wychowuje ojciec. Choć słowo „wychowuje” jest tutaj mocno nieadekwatne, bowiem rodzic pozostaje w kazirodczym związku ze swoją nieletnią córką, związku, który w momencie rozpoczęcia fabuły przechodzi poważny kryzys: Wtedy Johnny powiedział, że moje cechy, które go początkowo pociągały, teraz go odpychają. Sugerował, że jestem krzykliwą, bezczelną Żydówką. Jestem od niego zbyt zależna i to doprowadza go do szału. Co gorsza, mimo że potrzebuję pomocy, nie potrafię nikogo o nią poprosić. Tak więc zawsze się na nim wyżywam i go obwiniam [2]. Ojciec ma kochankę, w którą jest ślepo zapatrzony i gdy Jane uzmysławia sobie, że nie ma szans na poprawę sytuacji, postanawia się uniezależnić i wyrusza do Nowego Jorku. Sprawy nie toczą się jednak po jej myśli, ba, wydaje się, że z każdym kolejnym krokiem, bohaterka coraz bardziej zanurza się w bagnie beznadziei i złych wyborów. Książka jest zapiskiem jest 4-letniej gehenny, w jaką zamienia się jej żywot.

Śledząc poplątane losy Jane, przekonujemy się, jak trudno funkcjonuje się w społecznej masie jednostce wyróżniającej się, odstającej od przyjętych szablonów, nie potrafiącej przestrzegać sztywnych reguł czy konwenansów (Istniejecie w tej ciemności. Wichrzyciele. Dziwadła. Wyrzutki. Samotnicy. Ludzie, którzy nienawidzą wszystkich. Ludzie, którzy czują się niepewnie przy wszystkich. Ludzie, którzy wiedzą, że wszyscy ich nienawidzą. Ludzie, którzy nienawidzą krępowania, ograniczania, uciskania i ogromnych wijących się węży [3]). Bohaterka jest marginalizowana, pada ofiarą zarówno ostracyzmu, jak i przemocy. Odpowiedzią jest bunt, negacja, walka, która nakręca spiralę agresji: To nie nienawiść, rozumiesz, musimy się odegrać. Walczyć z tępotą gównianego społeczeństwa. Z wyalienowanymi, zrobotyzowanymi obrazami [4]; Smarowaliśmy napisy na ścianach budynków. Nosiliśmy niebezpieczną broń i używaliśmy jej. Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by stępić nasze skrupuły i działaliśmy z jak największą możliwą brutalnością. Sraliśmy na ulicach. Atakowaliśmy nieznajomych obtłuczonymi butelkami. Biliśmy ludzi po głowach twardymi przedmiotami. Wypruwaliśmy przechodniom flaki na ulicach. Wszczynaliśmy bójki i rozróby [5].

Krew i flaki w szkole średniej to także uniwersalny portret męskiego szowinisty-oprawcy, którzy krzywdzi kobiety poprzez swój egoizm, folgowanie najniższym instynktom, nie liczenie się z potrzebami innych. Pomijając już pedofilski i kazirodczy aspekt związku z Jane, Johnny to zakochany w sobie samiec, u którego nadmiar spermy zdaje się zaburzać funkcjonowanie mózgu – podążanie za pożądaniem sprawia, że Johnny co rusz znajduje nowe obiekty uczuć, nie umie budować trwałych relacji, zaś emocjonalne zaangażowanie jawi się dla niego jako ograniczenie wolności: Och, Janey. Wiesz, że bardzo mi na tobie zależy. (To wywołuje skutek, o który mu chodziło: Janey wybucha płaczem) Jestem teraz po prostu zdezorientowany. Chcę być sobą [6]. Johnny to także zdolny manipulant, który wady, słabości i problemy dostrzega jedynie u innych, siebie zaś postrzega wyłącznie w roli ofiary: Naucz się nie wywierać tak silnej presji. To by się nie wydarzyło, gdyś sama do tego nie doprowadziła [7].

Wątek damsko-męskich relacji służy Kathy Acker również do ukazania przedmiotowego traktowania kobiet, które nierzadko sprowadza się do roli seksualnych obiektów, służących do zaspokajania męskich potrzeb: Mimo, że jestem młodsza, to jestem twardą, zginą, zepsutą wołowiną. Moja pizda czerwona fuj. Jest szczupła i piękna; widziałam ją [8]. Kobieta w ujęciu niektórych jest także inkubatorem – jej funkcją jest obdarzanie świata nowym życiem; co jest jednoznaczne z kompletną bezwartościowością i bezużytecznością w przypadku bezpłodności: Mieć raka to jak mieć dziecko. Jeśli jesteś kobietą i nie możesz mieć dziecka, bo jesteś głodującą nędzarką, bo żaden mężczyzna nie chce mieć z tobą nic wspólnego, bo jesteś samotna, nieszczęśliwa, przerażona i całkowicie szalona, możesz równie dobrze zachorować na raka [9]. Z drugiej jednak strony, gdy dziecko okazuje się niepożądane, to kobiecie przypada niewdzięczna rola pozbycia się „problemu” – w krajach, w których aborcja jest nielegalna, poddanie się takiemu zabiegowi jest niejednokrotnie zawierzeniem swojego życia w ręce lekarza, nie poczuwającego się do odpowiedzialności za ewentualne komplikacje: Kilku kobietom towarzyszyli faceci. Mają szczęście, pomyślałam. Większość z nas była sama. Kobietom w mojej kolejce wręczono długie urzędowe formularze: na końcu każdego z nich znajdował się akapit stwierdzający, że udziela się lekarzowi prawa do zrobienia wszystkiego, co zechce, a jeśli podpisująca nie przeżyje zabiegu, to nie będzie jego wina [10]. W kontekście tych wciąż opresyjnych realiów, jakże gorzko brzmią slogany na temat wyzwolenia kobiet, bowiem jedynym oferowanym rodzajem wolności jest samotność i konieczność liczenia na samą siebie: Wszystko zależy od ciebie, dziewczyno. Musisz być silna. Ogarnij się. Jesteś nowoczesną kobietą. Żyjemy w epoce post-feminizmu. A więc, co zamierzasz zrobić? Dorosłaś już i musisz sama o siebie zadbać. Nikt ci nie pomoże. Jesteś tylko ty – sama [11].

Co istotne, Acker rozwija zagadnienie systemowej przemocy, pokazując do jakich sytuacji prowadzi kapitalizm pozbawiony jakichkolwiek moralnych bezpieczników, gwarantowanych przez sprawnie działające państwo, chroniące obywatela w starciu z osobnikami mającymi na podorędziu potężne środki i zasoby (zarówno pieniędzy, jak i władzy). Amerykanka podkreśla, że ekonomiczne podporządkowanie w zasadzie niewiele różni się od niewolnictwa – człowiek, który pracuje w podłych warunkach, zarabiając przy tym pieniądze, nie pozwalające na zapewnienie egzystencjalnego minimum, w dodatku szantażowany widmem utraty tego uwłaszczającego zajęcia, to człowiek ograbiany z godności, po części ubezwłasnowolniony (No cóż, co mogę zrobić? Nie mogę pozabijać wszystkich swoich pracowników. Wówczas sam musiałbym pracować [12]), mocno spętany łańcuchem finansowych zależności, łańcuchem, który nierzadko okazuje się trudniejszym do zrzucenia, niż łańcuch metalowy.

Mimo bogatej gamy interesujących kwestii, poruszanych przez Kathy Acker, Krew i flaki w szkole średniej pozostają lekturą niełatwą, wymagającej ogromnej dozy skupienia, ale i uporu, samozaparcia. Amerykanka stawia bowiem na słowną prowokację, usiewając swój tekst ogromną porcją wulgaryzmów. Chuje przeplatają się z pizdami, i w zasadzie to jedyne określenia organów rozrodczych, jakimi jesteśmy raczeni. Jakby tego było mało, w książce nie brak obscenicznych rysunków (przyznaję, że czytanie tej powieści w komunikacji miejskiej było dla mnie pewnym wyzwaniem – niektóre strony jakoś szybciej przerzucałem na czytniku), które korelują z perwersyjną treścią. Oprócz tego prowokacyjnego epatowania bezpardonowością i ordynarnością, Acker mocno eksperymentuje z formą. Tradycyjna narracja przeradza się we fragmenty, przywodzące na myśl teatralną sztukę – kwestie wypowiadane przez bohaterów poprzecinane są wtrąceniami, zarysowującymi kontekst sceny, doprecyzowującymi uczucia i atmosferę; są to więc ni mniej, ni więcej, klasyczne didaskalia. Do tego dochodzą kolejne transgresje, gdy tekst przepoczwarza się w poezję, wyimki z pamiętnika i dziennika, zapiski snów naznaczone onirycznym sznytem. Nie brak nawet parafrazy Szkarłatnej litery czy wywiadu przeprowadzonego z Jeanem Genetem (1910 – 1986), francuskim pisarzem i dramaturgiem, który w pewnym momencie zostają ważką postacią drugoplanową.

Wypadkową tego postmodernistycznego i antysystemowego kolażu jest płód, który ciężko jednoznacznie ocenić. Kathy Acker porusza ważką tematykę, sygnalizując sprawy, wobec których zbyt wielu ludzi przechodzi obojętnie, tyle, że sposób, w jaki to czyni jest mocno kontrowersyjny. Acker nie bierze jeńców, wsadza palce w otwarte rany, jątrząc je niemiłosiernie, wypruwa z mózgów czytelniczek i czytelników mentalne flaki. Mniemam, że nie wszyscy są gotowi na tego typu doświadczenie, choć, gdy przywykniemy do środków stosowanych przez Amerykankę, to prawdopodobnie docenimy tę powieść, będącą trudną historią dziewczynki ograbionej ze swojego dziecięctwa, dziewczynki, którą najbliżsi oraz okoliczności zmuszają do tego, by błyskawicznie stała się kobietą, i to w dodatku kobietą upadłą. 

 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutka na naszych medyków pola walki działających na froncie pomagam.pl/dfa8df


------------------------------

[1] Kathy Acker, Krew i flaki w szkole średniej, przeł. Andrzej Wojtasik, Wydawnictwo Ha!art, Kraków 2022, s. 83

[2] Tamże, s. 21

[3] Tamże, s. 55

[4] Tamże, s. 35

[5] Tamże, s. 44

[6] Tamże, s. 14

[7] Tamże, s. 22

[8] Tamże, s. 19

[9] Tamże, s. 98

[10] Tamże, s. 30 – 31

[11] Tamże, s. 31

[12] Tamże, s. 122


5 komentarzy:

  1. Zastanawiam się, czy historia jest na tyle istotna i ciekawa, żeby "przywykanie do środków", po które sięga autorka, było warte zachodu... To chyba nie jest książka dla mnie, ale dziękuję za jej przybliżenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę namawiać, bo środki stosowane przez Acker są bardzo kontrowersyjne, wręcz obrazoburcze. A nawet, jeśli przymknie się na nie oko, to lektura może być o tyle dołująca, że mimo iż książkę napisano wiele lat temu (wydano ją w latach 80-tych, ale stworzona została jeszcze w 70-tych), to niewiele (albo zgoła nic) zmieniło się na lepsze w takich kwestiach jak prawa kobiet, sytuacja mniejszości czy prawa pracownicze.

      Usuń
    2. Aniu Twoje recenzje są ciekawsze, niż Ambrosa :) Pisz nam jak najczęści

      Usuń
  2. Jakaś masakra... teraz to coraz bardziej w modzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra, owszem. Ale książka nie jest nowością, trochę lat temu już została wydana.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)