piątek, 1 lutego 2013

Metafizyczny erotyzm

Okładka książki Pornografia 

Pornografia

Witold Gombrowicz

Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 152
 
 
 
 
 
 
Pornografia to trzecia z kolei powieść Witolda Gombrowicza. Pracę nad nią, przebywający na emigracji Gombrowicz rozpoczął w roku 1955, tuż po porzuceniu pracy w Banco Polaco w Buenos Aires. W momencie jej wydania, polski twórca, mający na koncie Ferdydurke, Trans-Atlantyk, zbiór opowiadań Bakakaj oraz dramaty Iwona, księżniczka Burgunda i Ślub, cieszył się już sporą estymą w literackim światku. Książka, która ukazała w 1960 roku na łamach emigracyjnego Instytutu Literackiego wywołała niemałe kontrowersje.
 
Bowiem Pornografia to nie tylko prowokacyjny tytuł. To głównie negacja wartości, tradycji, kultury, utartych wzorców zachowań. Cytując jeden z listów Konstantego Jeleńskiego do Gombrowicza: Jest to – trudno o bardziej entuzjastyczne zdanie – książka najbardziej skandaliczna, jaka kiedykolwiek została napisana w języku polskim. Skandaliczna po prostu dlatego, że odsłania pewne pokłady prawdy i rzeczywistości, które wymykają się najodważniejszym, najbardziej obiektywnym i najgłębszym podejściom „psychologicznym”.
 
Akcja powieści rozgrywa się w okupowanej przez hitlerowców Polsce w roku 1943. Już w tym momencie należy się zatrzymać i zaznaczyć, że czas oraz miejsce wydarzeń to kwestia bardzo ciekawa i istotna. Rok 1943, Polska w środku zawieruchy wojennej. Tymczasem, od 1939, Gombrowicz przebywa na emigracji, w dalekiej Argentynie, więc wszystkie opisywane wydarzenia, jak również całe tło, to projekcja wyobraźni autora. Jak zaznacza w bardzo krótkim wstępie Gombrowicz przedstawiona Polska to Polska imaginacyjna, czasem pewnie pomylona, a czasem fantastyczna.
 
Sama fabuła powieści, przynajmniej na pozór, jest dosyć prosta. Pierwszoosobowy narrator, przedstawiający się jako Witold Gombrowicz oraz jego dystyngowany w każdym calu przyjaciel Fryderyk, na co dzień mieszkańcy stolicy, zostają zaproszeni do Pogórnej przez Hipolita S. Ów ziemianin z Sandomierskiego prosi o przybycie do swego majątku celem omówienia pewnych spraw. Dotarcie do Pogórnej po kolejowej włóczędze. Dni wypełnione nudą i nic nie robieniem. Inteligencja na wsi czerstwej. W końcu nadchodzi niedziela, dzień Pański. Wizyta w kościele. Narrator, a później jak się okazuje, również Fryderyk dostrzegają w przybytku Bożym chłopaka, który idealnie pasuje do dziewczyny, Heni, córki Hipolita S. Para wydaje się być stworzona dla siebie. Nie trudno sobie wyobrazić, jakież rozczarowanie przeżywają obaj starsi, poważni panowie, kiedy okazuje się, że Henia jest już zaręczona z Wacławem, właścicielem sąsiedniego majątku, podstarzałym adwokatem, z zaczątkiem łysiny oraz brzuszkiem. Od tego momentu Witold oraz Fryderyk, początkowo na własną rękę, następnie wspólnie, robią wszystko, by połączyć 16-letniego Karola, syna zarządcy majątku Hipolita, byłego partyzanta oraz o rok starszą Henię.
 
Wiejską sielankę przerywa przyjazd Siemiana, dowódcy Armii Krajowej. Postawny mężczyzna to będący po czterdziestce kresowiak, służący w stopniu oficera. Po kilku dniach wychodzi na jaw, że Siemian postanowił zrezygnować z dalszej działalności w AK. Odważnego oraz pełnego buty żołnierza obleciał strach. Zaskoczony faktem, że do tej pory nie podwinęła mu się jeszcze noga, zaczyna oczekiwać katastrofy, która w jego mniemaniu musi nadejść. Paraliżująca obawa oraz ciągłe wyczekiwanie nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Będąc z natury uczciwym, Siemian przyznaje się swoim przełożonym, że nie nadaje się do dalszej działalności w konspiracji. Jednak człowiek na takim stanowisku, z taką wiedzą, nie może pozwolić sobie na luksus dezercji. Na Siemiana zostaje podpisany wyrok śmierci, którego wykonanie, na skutek pewnych komplikacji, zlecono Hipolitowi.
 
Wątek Siemiana oraz Karola i Heni zostaje sprytnie spleciony przez Fryderyka. Starszy pan ze zdecydowanymi inklinacjami reżyserskimi, pragnie, by Siemian stał się glistą, którą kilkanaście dni wcześniej zdeptali wspólnie Karol i Henia. W zamyśle Fryderyka, młodzi ludzie, którzy wyraźnie nie garnęli się do siebie (Karol preferował dojrzalsze panie, skupiając się bardziej na fizyczności, natomiast Henia, nie będąca nawet dziewicą wolała związać się z Wacławem, co jak sama to ujęła, pozwoliłoby jej zaprzestać puszczania się) powinni połączyć się brudnym węzłem grzechu, poprzez udział w zamordowaniu oficera AK.
Jęzory Wiktora Sadowskiego [http://www.gombrowicz.net]
 
Pierwsze skrzypce w Pornografii gra właśnie Fryderyk. Jak mówi o nim sam Gombrowicz w rozmowie z Dominiquem de Roux: Bohater tej powieści, Fryderyk, jest Krzysztofem Kolumbem, wyruszającym na odkrycie lądów nieznanych. Czego szuka? Tej właśnie nowej piękności i nowej poezji, utajonych pomiędzy dorosłym a chłopcem. To poeta o wielkiej, krańcowej świadomości, takim go chciałem mieć w powieści. Ale jak trudno porozumieć się w dzisiejszych czasach! Niektórzy krytycy ujrzeli w nim szatana, ni mniej, ni więcej, a znów inni – Anglosasi przeważnie – zadowolili się naklejką bardziej trywialną, „voyeur”. Mój Fryderyk nie jest ani szatanem, ani „voyeur’em”, natomiast ma w sobie coś z reżysera, czy nawet z chemika, który kombinując ludzi między sobą usiłuje wytworzyć z nich alkohol nowego uroku.
 
Łatka voyera, czyli podglądacza została przypięta ze względów zrozumiałych. Narrator oraz Fryderyk sycą się widokiem młodych ludzi, których usilnie pragną zespolić w miłosnym uczuciu. Przy każdej nadarzającej się okazji obserwują ich poczynania, nierzadko z ukrycia, w tajemnicy. Ponieważ wielu rzeczy nie mogą uczynić osobiście, nie nadają się do nich ze względu na upływ czasu i przywary starzejącego się ciała, starają się wyręczyć Karolem oraz Henią. Fryderyk oraz narrator, specjalnie dla swoich pragnień oraz zachcianek, przerzucają pomost pomiędzy starością a młodością.
 
W roli szatana, Fryderyk również spisuje się całkiem nieźle. Już na początku utworu, w czasie wizyty w kościele, Fryderyk, zadeklarowany ateista, desakralizuje mszę świętą swoją postawą. Za parawanem modlitwy, którą rzekomo odmawia, ukrywa on cały bezmiar swojej niemodlitwy. Fryderyk poprzez swoje nieudolne chowanie nie-wiary odbiera nabożeństwu wszelką treść oraz sens. Krytyczna świadomość oraz sceptycyzm doprowadzają do negacji transcendentalnych wartości. Ruchy księdza, odpowiedzi wiernych, słowa pieśni, dźwięk dzwonków – wszystko to staje się pustym i niezrozumiałym rytuałem, grą gestów, celebracją niczego. Fryderyk otwiera na oścież drzwi świątyni, do której chciwie wdziera się pustka, czy raczej przestrzeń. Jest to przestrzeń czarna, bo kosmiczna. Człowiek staje się tym, czym jest w rzeczywistości, tj. niewielką, nic nie znaczącą drobinką zawieszoną gdzieś w bezmiarze Kosmosu.
 
Bóg, za sprawą nihilisty Fryderyka zostaje zarżnięty niczym ofiarne zwierzę. Ta śmierć Boga pozwala na wysnucie domysłu, że imię bohatera nie jest przypadkowe i w pewnym sensie nawiązuje do Fryderyka Nietzschego. Obaj zdają się trafnie diagnozować kondycję ludzkości, którą postrzegają w kategoriach nihilistycznych. W ich mniemaniu Bóg, czyli symbol wartości najwyższych, najważniejszych, umarł. Pozostała tylko wyzuta z sensu skorupa, gra pozorów, którą w dalszym ciągu podejmuje ludzkość, nie potrafiąca stworzyć w miejscu ziejącej pustki niczego nowego. Za wartość postrzegane jest zatem nic, coś, co swą wartość już dawno i bezpowrotnie utraciło.
 
Śmierć Boga, przynajmniej w mniemaniu bohatera Pornografii nie jest jednak radosną nowiną (czy też formułując rzecz bardziej adekwatnie: wiedzą radosną). Bezsilność wiary, brak moralnych fundamentów, niemoc ludzkiej godności to przecież konsekwencje ogromnego kryzysu wartości, obejmującego całą ludzkość, którego niepodważalnym dowodem jest toczona wojna. 
 
Fryderyk nie jest również wiernym odwzorowaniem Nietschego. Niemiecki filozof na skutek negacji ukrytego sensu stworzenia, postrzegał świat jako bezładną plątaninę, kocioł pełen chaosu. Tymczasem bohater Pornografii w tego bezliku znaczeń stara się utworzyć wzór, nowy twór, który zająłby miejsce dotychczasowego Absolutu – Boga. I właśnie podczas celebrowanej mszy dochodzi do swoistej transsubstancjacji – katolicki Bóg zostaje zamieniony w ziemskie bóstwo, stąpające pod postacią dwójki młodych ciał, Karola i Heni. Owa niedoskonała istota, pełna zmysłowości, cielesności i erotyzmu (czy raczej pornografii) stanowi w zamyśle demiurga – Fryderyka strukturę zamkniętą, której formę oraz kształt nadaje twórca. Narrator Gombrowicz oraz Fryderyk są jedynie świadkami oraz podglądaczami tego cudownego tworu, w pełni usatysfakcjonowanymi ucieleśnieniem uroku, który wywiera na nich widok młodych ciał, splecionych w miłosnym uścisku.
 
Pornografia to z pewnością książka, która nie posiada jednej warstwy znaczeniowej. Wydaje się, że dopiero kilkukrotna lektura pozwoliłaby chociaż trochę przybliżyć się do wszystkich możliwych interpretacji tego niezwykłego utworu. Zastanawiający jest już sam tytuł powieści. Wyraz pornografia to zlepek greckich słów: porné (najtańsza i najbardziej poniżana prostytutka, seksualna niewolnica należąca do wszystkich wolnych obywateli Grecji) i gráphō (rysować, pisać). Pornografię można zatem dosłownie tłumaczyć jako pisanie, czy też rysowanie prostytutki. Najbardziej znaną dziwką w kulturze masowej jest Nierządnica z Babilonu, będąca symbolem wszelkiego zła, zepsucia, nierzadko traktowana jako wcielenie samego Antychrysta. Być może właśnie również z tego powodu Fryderyk uważany jest za szatana?
 
O czym właściwie traktuje Pornografia polecam przekonać się osobiście, bowiem w moim mniemaniu, każdy może wyczytać z niej coś zupełnie innego. Uważam przy tym, że książka to znakomita lektura. Można w niej odnaleźć wszechobecne w przypadku Gombrowicza zmagania z formą (Podano mu herbatę, którą wypił, ale pozostał mu na talerzyku kawałek cukru – i wyciągnął rękę żeby go podnieść do ust – ale może uznał ten ruch za nie dość uzasadniony, więc cofnął rękę – jednakże cofnięcie ręki było właściwie czymś jeszcze bardziej nieuzasadnionym – wyciągnął tedy rękę powtórnie i zjadł cukier – ale zjadł już chyba nie dla przyjemności, a tylko, żeby odpowiednio się zachować... wobec cukru, czy wobec nas?... i pragnąc zatrzeć to wrażenie kaszlnął i, aby uzasadnić kaszlnięcie, wyciągnął chusteczkę, ale już nie odważył się wytrzeć nosa – tylko poruszył nogą.), pojawiają się również niezwykłe perspektywy oraz oryginalne punkty widzenia (i znów jak poprzedniej nocy, byłbym wychylił się z powozu aby zajrzeć w twarz furmanowi, ale nie wypadało... więc pozostaliśmy za jego nieodgadnionym grzbietem i jazda nasza odbywała się jemu za plecami). Wszystko obficie nafaszerowano metafizycznym nadzieniem, przez co fabuła zdaje się lepka i ciężka, płynie jakby od niechcenia, gra tutaj rolę drugorzędną. Niemal każde wydarzenie jest rozkładane na czynniki pierwsze, co prowadzi w rezultacie do fantastycznych obserwacji ludzkiej natury.
Kończąc, rzeknę tylko, że ta niezwykła książka dostarczyła mi wielu, nierzadko perwersyjnych wrażeń. Śmiało rzec można, że niemal każde zdanie ociera się o metafizyczny erotyzm. Polecam!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)