niedziela, 16 lutego 2020

Podwójna retrospekcja i kłopoty z pamięcią, czyli Detektyw 3



Detektyw 3

True Detective (season 3)





Ponieważ pierwszy sezon True Detective bardzo mi się spodobał i podzielam zachwyt tych, którzy określają go jako kultowy, a i drugi sezon tego serialu mnie nie zawiódł, nie było wyjścia innego, jak sięgnąć po jego trzecią odsłonę. I znów, podobnie jak w dwójce, choć uważny widz znajdzie w trójce nawiązanie do jedynki, to można powiedzieć, iż w zasadzie poza nazwą Detektyw 3 nie jest kontynuacją poprzednich sezonów i łączy je tylko tytuł oraz nazwisko Nic Pizzolatto. Był on pomysłodawcą, scenarzystą i producentem wszystkich odsłon True Detective, a w trójce jest również reżyserem poszczególnych odcinków.




W pierwszym sezonie wszystko rozgrywało się na odludnych mokradłach południa USA docenionych już przez licznych autorów sensacji, kryminałów i thrillerów, a wprost stworzonych do stworzenia tajemniczej, narkotycznej wręcz atmosfery, która urzekła widzów. W drugim sezonie mieliśmy dla odmiany klimaty miejskie, a trójka znów wraca na pustkowia, tym razem niegościnnych scenerii Arkansas i gór Ozark.


Po miejskim, podporządkowanym mamonie, racjonalnym drugim sezonie, mamy powrót do zbrodni i klimatu rodem z pierwszego. Znów mamy tajemnicze zaginięcie, którego okoliczności jednym kojarzyć się mogą z magicznymi rytuałami i siłami nadprzyrodzonymi, a innym z aberracjami seksualnymi i związanym z nimi rodzajami przestępczości zorganizowanej.

W pierwszej odsłonie Detektywa nowością była narracja przełączająca się pomiędzy czasem teraźniejszym i przeszłym. W trzecim Pizzolatto poszedł na całość i uraczył widzów ciągłymi przeskokami pomiędzy trzema równoległymi ciągami wydarzeń z lat 1980, 1990 i współczesności (decyzja o produkcji sezonu została ogłoszona w 2017, a premiera miała miejsce w 2019). Ten zabieg wymaga od widza wytężonej uwagi; ponadto odbiór filmu utrudniony jest jeszcze przez fakt, iż jeden z dwóch protagonistów ma problemy z postępującą utratą pamięci.

Powróciła tak uwielbiana w jedynce, a porzucona w dwójce, atmosfera tajemnicy, niesamowitości, deliryczny klimat i balansowanie na granicy wytrzymałości psychicznej głównych bohaterów, którymi ponownie, jak w pierwszym sezonie, jest dwuosobowy team detektywów, tym razem w wersji black and white (oskarowy Mahershala Ali jako Wayne Hays i Stephen Dorff jako Roland West).

True Detective 3 jest gratką dla miłośników wytężania umysłu, tym bardziej, iż śledztwo w miarę przybywania nowych dowodów, poszlak, danych i okoliczności, zamiast się prostować, coraz bardziej się gmatwa i komplikuje, zdecydowanie bardziej niż w poprzednich częściach serii. No i coś, czego nie było ani w jedynce, ani dwójce – wisienka na torcie – kompletnie zaskakujące zakończenie. Jakie, tego oczywiście nie zdradzę.

Sezon pierwszy detektywa pokochali chyba wszyscy. Ja również. Może dlatego, że nie można dwóch rzeczy kochać równie mocno, a trójka jednak jedynki nie przeskoczyła, nie powiem, że ją pokochałem. Na pewno jednak i trzecia odsłona True Detective zasługuje na uznanie i polecenie, o czym z przekonaniem Was zapewniam i zapraszam do oglądania



Wasz Andrew




Ocena:

  • nie podobało mi się 
  • było w porządku 
  • podobało mi się 
  • naprawdę mi się podobało
  • było niesamowicie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)