sobota, 28 grudnia 2019

Kazuo Ishiguro "Malarz świata ułudy" - Wszystko płynie

Malarz świata ułudy

Kazuo Ishiguro

Tytuł oryginału: An Artist of the Floating World
Tłumaczenie: Maria Skroczyńska-Miklaszewska
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 302
 
 
 
 
 
Każdy z nas kieruje się indywidualnym kompasem moralnym, za sprawą którego posiada przeświadczenie na temat tego, jakie postępowanie jest słuszne i właściwie, a jakie godne krytyki. Poczucie to kształtowane jest w sporej mierze przez czynniki zewnętrzne – powszechnie obowiązujące wzorce i normy są niebagatelne przy ocenie cudzych zachowań. Warto jednak zauważyć że przyjęte standardy i ideały mogą ulec niezwykle gwałtownym zmianom, o czym przekonują się choćby narody, które po opadnięciu wojennej zawieruchy znalazły się po niewłaściwej stronie barykady, tj. po stronie przegranych. O tym, że historię piszą zwycięzcy, a ci którzy znaleźć się w gronie pokonanych muszą z pokorą przyjąć przypisaną im rolę czarnych charakterów bardzo ciekawie pisze Kazuo Ishiguro (ur. 1954), brytyjski noblista japońskiego pochodzenia, autor książki Malarz świata ułudy.
 
Akcja powieści osadzona jest w latach 1948 – 1950, w okresie gdy Kraj Kwitnącej Wiśni znajdujący się pod amerykańską okupacją z wolna podnosi się po poniesionej w II wojnie światowej klęsce. W tych czasach naznaczonych żałobą, tragedią, ale i odradzającą się nadzieją, swoje miejsce próbuje na nowo odnaleźć Masuji Ono, malarz cieszący się sławą i uznaniem w Cesarskiej Japonii. Emerytowany artysta, podobnie jak wielu rodaków, doświadczył wojny w najbardziej bolesny sposób – ofiarą nalotu bombowego padła żona, natomiast syn zginął w walce. Przy życiu pozostały dwie córki – w chwili rozpoczęcia utworu starsza z nich jest mężatką i matką kilkuletniego chłopca, druga zaś, mimo 26 lat, ciągle nie może znaleźć odpowiedniego kandydata na męża. Masuji Ono, który wedle słów wnuka bezwiednie powtarzającego opinię swojego ojca (…) musiał skończyć z malowaniem, bo Japonia przegrała wojnę [1], uświadamia sobie, że problemy najmłodszego dziecka ze znalezieniem małżonka mogą wynikać z bezkompromisowej postawy oraz przedwojennej działalności. Tym samym bohater, orędownik starego porządku, zyskuje bodziec do refleksji, a jednocześnie uzmysławia sobie, że nadszedł moment, by spojrzeć w przeszłość i rozliczyć się z dokonanych wyborów i podjętych decyzji.
 
Pierwszoosobowym narratorem dzieła Kazuo Ishiguro jest Masuji Ono, co sprawia, że czytelnik zyskuje okazję, by na powojenną rzeczywistość Japonii spojrzeć z perspektywy człowieka, który w pewnej mierze przyczynił się do nieszczęść, jakie spadły na ten kraj. Militarystyczne zadęcie, mocarstwowe aspiracje, nacjonalistyczne przekonania – Cesarstwo Wielkiej Japonii dążyło do konfrontacji, by ugruntować swoją pozycję na arenie międzynarodowej, a przedstawiciele świata sztuki mieniący się patriotami (wśród nich był Masuji Ono) mieli obowiązek hartować ducha narodu. Co ciekawe protagonista nie jawi się jako konformista czy oportunista podążający za prądem epoki w celu uzyskania maksimum korzyści – to człowiek szczerze wierzący, że robił tylko to, co uważał za nieodzowne i konieczne, by jak najlepiej przysłużyć się ojczyźnie.
 
Sylwetka Masujiego Ono, reprezentanta starszego pokolenia, które doprowadziło Japonię do wzięcia udziału w światowym konflikcie, zestawiana jest z młodymi ludźmi biorącymi bezpośredni udział w wojnie. Czytelnik szybko dostrzeże, że kontakty z zięciem Suichim oraz byłym uczniem Kurodą, naznaczone są napięciem oraz lepiej lub gorzej skrywaną wrogością. Obaj mężczyźni uosabiają głębokie rozczarowanie, któremu towarzyszy (…) ślad zapiekłego żalu [2] – zarówno młodzi cywile jak i żołnierze, patrioci oraz przeciwnicy militaryzmu czują się oszukani przez państwowych oraz wojskowych przywódców. Dobrze wyrażają to słowa Suichiego, która wyrzuca swojemu teściowi: Połowa mojej klasy maturalnej zginęła waleczną śmiercią. A wszystko dla głupiej sprawy, choć oni sami nigdy o tym się nie dowiedzieli [3], podkreślając przy tym, że to co wzbudza największy gniew jest fakt, iż: Waleczni młodzi ludzie umierają dla głupiej sprawy, a prawdziwi winowajcy ciągle są wśród nas. Boją się ujawnić, przyznać do odpowiedzialności [4].
 
Tym samym Malarz świata ułudy to uniwersalna opowieść o zgrzytach i tarciach, do jakich zawsze dochodzi pomiędzy kolejnymi pokoleniami. Reguły i zasady nie są niezmienne, podlegając nieuchronnym przeobrażeniom, co prowadzi do mniejszych bądź większych iskrzeń. Świat, jaki znamy w danej chwili może wydawać się nam stały i trwały, ale w dalszej perspektywie czasowej takie mniemaniu okazuje się wyłącznie ułudą – czas gna do przodu generując nieustannych ruch, którego rezultatem są najróżniejsze, mniej lub bardziej subtelne transformacje, a jedyną przestrzenią, która przynajmniej pozornie może oprzeć się zmianom jest człowiecza pamięć, tyle, że ustawiczne wegetowanie wśród mar przeszłości nie jest możliwe.
 
Lektura powieści Kazuo Ishiguro jest doświadczeniem o tyle przyjemnym, że poruszane zagadnienia okraszane są bardzo zgrabną symboliką. Bar pani Kawakami – ostatnia pozostałość po przedwojennej dzielnicy rozrywki, niegdyś tętniącej nocnym życiem, obecnie usianej nowo powstającymi wieżowcami – jako podkreślenie wspomnianych już, niemożliwych do powstrzymania zmian; prowadzący do dzielnicy rozrywki Most Rozterki jako wyrażenie wyrzutów sumienia i niepewności czy drzewko bonsai jako przykład przesadnej kontroli i chęci kształtowania cudzej osobowości wedle własnych oczekiwań i upodobań to tylko kilka z przykładów, na jakie natkniemy się w trakcie spotkania z prozą Ishiguro.
 
Dzieło Brytyjczyka o japońskich korzeniach przesycone jest melancholią, będącej rezultatem tęsknoty za bezpowrotnie utraconą przeszłością. Ponadto autor operuje językiem, którego cechuje zwiewność i subtelność. Obrazy, które kreśli przed nami Masuji Ono są żywe i plastyczne, a istotną funkcję odgrywa w nich gra światła i cienia z architektonicznymi detalami (O tej porze dnia nasza jadalnia jest mocno zacieniona (…) [5]; We dnie jadalnia wygląda dość ponuro, jako że słońce jest tam rzadkim gościem, za to po zmroku, z ocienioną abażurem lampą tuż nad stołem, ma przytulną atmosferę [6]; Wczoraj, gdy wsiadłem do tramwaju zdążającego do Arakawy, wagon był pełen jaskrawego jesiennego słońca [7]; A było to, jak sobie przypominam, jedno z tych ostatnich, wspaniałych zeszłorocznych jesiennych popołudni, rozjaśnionymi miękkim światłem padającym przez listowie [8]). 
 
Malarz świata ułudy dobrze ukazuje też sposób, w jaki funkcjonuje nasza pamięć. Utwór to historia snuta przez Masujiego Ono, która nie jest linearną opowieścią – starszy pan co rusz przerywa podjęty wątek, pozwala sobie na liczne wtrącenia i długie dygresje, nierzadko odwołuje się do wydarzeń z minionych lat. Bardzo wartościowe jest zasygnalizowanie, że to co odtwarzane na podstawie naszych wspomnień może różnić się od tego, co w istocie zaszło – Kazuo Ishiguro pokazuje, że nasza pamięć nie jest aparaturą na tyle doskonałą, by rejestrować wszystko, co zachodzi z absolutną precyzją, a same reminiscencje mogą zmieniać się na przestrzeni lat.
 
Interesujące pozostaje również tło powieści, jakim jest krajobraz powojennej Japonii. Pod tym względem Malarz świata ułudy stanowi bardzo dobre uzupełnienie One Men’s Justice Akiry Yoshimury. W przypadku Ishiguro powojnie przybliżane jest z punktu widzenia człowieka, który szczerze popierał działania rządu Cesarstwa Wielkiej Japonii, ale pod okupacją amerykańską nie zaznał zbyt wielu nieprzyjemności, zaś u Yoshimury oglądamy rzeczywistość oczami młodego żołnierza, w trakcie wojny wypełniającego rozkazy przełożonych, a po klęsce Nipponu uznanego za zbrodniarza wojennego.
 
W rezultacie utwór Kazuo Ishiguro to bardzo ciekawa literatura, która w sensie najbardziej ogólnym jest opowieścią o człowieku mającym odwagę, by podążyć za wyznawanymi ideałami oraz o cenie, jaką należy zapłacić za takie podejście. Wydaje się, że wymowa utworu zawiera się w przeświadczeniu, że od bierności lepsze jest działanie, nawet jeśli jest naznaczone jest błędami czy niepowodzeniami, bowiem (…) na dobrą sprawę ktoś, kto ma ambicję wznieść się ponad przeciętność, być czymś więcej niż zwykłym zjadaczem chleba, zasługuje chyba na podziw, nawet jeśli w końcu przegrywa i traci fortunę z powodu swych ambicji [9].


[1] Kazuo Ishiguro, Malarz świata ułudy, przeł. Maria Skroczyńska-Miklaszewska, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2017, s. 46
[2] Tamże, s. 90
[3] Tamże, s. 85 – 86
[4] Tamże, s. 86
[5] Tamże, s. 40
[6] Tamże, s. 53
[7] Tamże, s. 128
[8] Tamże, s. 157
[9] Tamże, s. 194

7 komentarzy:

  1. "Malarz świata ułudy" kojarzy mi się z inną powieścią noblisty - "Pejzaż w kolorze sepii", którą czytałam jakiś czas temu. Sposób myślenia, opisywania świata jest tu specyficznie japoński, charakterystyczny dla Ishiguro: pejzaże niewyraźne, jakby zamglone, zachowania ludzi nieoczywiste, nie do końca zrozumiałe, tak jakby pisarz celowo nie dopowiadał wszystkiego i dawał czytelnikowi tylko zarys dzieła. W "Pejzażu" (podobnie jak w 'Malarzu') unika ocen, jakichkolwiek osądów moralnych. "Pejzaż" to celowo niewyraźny obraz powojennego Nagasaki, mimo że konflikty między starymi wartościami a tym, co zmieniło się w ludziach podczas wojny, musiały być bardzo silne. Przyznam się, że takiej bardziej socjologicznej analizy oczekiwałam, ale u Ishiguro tego się nie znajdzie.
    "Malarz świata ułudy" kojarzył mi się dotąd (pewnie ze względu na okładkę) z drzeworytami ukiyo-e, które bardzo lubię. Na pewno kiedyś sięgnę po ten tytuł, właśnie ze względu na tę ułudę piękna, którą Japończycy pielęgnowali przez tyle lat, a z którą (tak boleśnie) musieli się pożegnać po wojnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z książek traktujących o japońskim powojniu, w których znaleźlibyśmy nieco więcej analizy a mniej niedopowiedzenia, mogę polecić "Morze i trucizna" Shūsaku Endō oraz "One Man's Justice" Akiry Yoshimury. Obie opowiedziane z perspektywy Japończyków, którzy po wojnie uznani zostali za zbrodniarzy wojennych.

      A jeśli chodzi o drzeworyty ukiyo-e to miałem przyjemność je podziwiać w ubiegłym roku w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha na wystawie "Mistrzowie ukiyo-e".

      Usuń
    2. Och, to żałuję, że akurat wtedy nie byłam w Krakowie. Specjalnie kiedyś się wybrałam, sądząc, że drzeworyty są w stałej ekspozycji, ale niestety tak nie było... Widziałam jednak wystawę drzeworytów japońskich w Muzeum Narodowym w Warszawie w 2017 roku, mam też trochę albumów.
      "Morze i trucizna" - zapisuję sobie.

      Usuń
    3. Też chciałem pisać o "Pejzażu...", ale widzę, że ktoś mnie wyręczył. Była to pierwsza powieść Ishigurą, którą czytałem i pamiętam, że kwestie powojennych relacji też były tam ważne.

      Usuń
    4. Siła dobrego na jednego w takim razie ;) Czuję się w pełni przekonany, by sięgnąć po "Pejzaż w kolorze sepii".

      Usuń
  2. Bogata symbolika, język, który "cechuje zwiewność i subtelność", niedopowiedzenie -lubię te elementy w prozie. Z przyjemnością zmierzę się z tym autorem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jeszcze nie czytałaś Ishiguro, to tym bardziej polecam. Wydaje mi się, że jego proza powinna przypaść Ci do gustu.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)