piątek, 5 maja 2017

Albert Cossery "Szyderstwo i przemoc" - Kto śmiechem wojuje

Szyderstwo i przemoc

Albert Cossery

Tytuł oryginału: La violence et la dérision
Tłumaczenie: Mateusz Kwaterko
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 203


Ślepiec Jorge, bohater powieści Imię róży autorstwa włoskiego geniusza pióra Umberto Eco, stwierdza, że: Śmiech to słabość, zepsucie, jałowość naszego ciała [1]. Owa konstatacja wynika z przekonania, że: Śmiech odrywa wieśniaka na jakiś czas od strachu. Lecz prawo narzuca się poprzez strach, którego prawdziwym imieniem jest trwoga przed Bogiem [2]. Zatem śmiech jawi się jako groźne narzędzie, za sprawą którego można rozsadzić dotychczasowy porządek świata – rzeczy, osoby, zasady, które można wyśmiać z miejsca tracą swoją autorytarną powagę, ulegają deprecjacji, nie wzbudzają należytego szacunku, nie są źródłem obaw. Innymi słowy, wszelkie przymioty, które niezbędne są do kontroli, do wymuszania posłuszeństwa, do podporządkowywania, blakną, bledną i nikną – tyle, że respekt i atencję można próbować przywrócić. Najprymitywniejszą (i pozornie najskuteczniejszą) metodą jest demonstracja siły. O tym właśnie traktuje dzieło Szyderstwo i przemoc, pióra Alberta Cossery’ego, egipsko-francuskiego pisarza żyjącego w latach 1913 – 2008.
 
Akcja powieści osadzona jest w bliżej niezidentyfikowanym, arabskim mieście, rządzonym przez gubernatora, który (…) przekroczył wszelkie granice niegodziwości i głupoty [3]. Okrucieństwo satrapy, idiotyczne rozporządzenia, irracjonalne dekrety wywołują naturalną reakcję społeczną – tyrana usiłują zwalczyć rewolucjoniści, działacze śmiertelnie poważni w swoich aktach terroru i przemocy. Ich celem jest utworzenie nowego rządu i zajęcie w nim intratnych pozycji, zapewniających dostatek i władzę. Na marginesie tego konfliktu pojawia się grupa oryginałów i odszczepieńców – konstruktor latawców, kupiec analfabeta z kryminalną przeszłością, nauczyciel z anarchistycznym zacięciem. Szajce przewodzi zblazowany elegant, posiadacz jednego garnituru, który na rzeczywistość spogląda z gorzkim cynizmem. Dziwaczna zgraja zawiązuje spisek, w wyniku którego tyran ma zostać usunięty – orężem jest chichot, którym wszystko, nawet najbardziej patetyczne i wzniosłe hasła, można zamienić w czczą błazenadę.
 
Tym, co łączy protagonistów jest skłonność do drwiny oraz wybujałe poczucie humoru. Człowieczy byt jawi się w ich oczach jako komedia pomyłek i niedorzeczności, które warto wyłapywać i kolekcjonować, tak, by w pełni móc nacieszyć się nonsensem. Kąśliwość może jednak stać się celem samym w sobie – głęboka, wręcz chorobliwa fascynacja tępotą, głupotą i bezmyślnością oraz wprawne operowanie zjadliwą kpiną mogą sprawić, że bohaterowie nie będą mogli pozwolić sobie na pełną szczerość i otwartość we własnym towarzystwie, bowiem jakikolwiek głębszy odruch mógłby zostać uznany za przejaw tak zaciekle zwalczanej powagi. Z tego względu akcja książki rozgrywa się na kilku poziomach – czytelnik obserwuje zarówno zmagania z opresyjnym systemem, który zaczyna trzeszczeć pod naporem używanej w absurdalnych ilościach wazeliny, jak również wewnętrzną walkę poszczególnych postaci, które za wszelką ceną usiłują zachować pogodę ducha i rozbawienie, płynące z prowadzonej działalności.
 
Wyjątkowość cossery’owskich bohaterów wyraża się również w ich stosunku do pracy, a więc rzeczy, którą większość ludzi wykonuje z przymusu – posiadanie zawodu jest konieczne, by zdobywać pieniądze, a te z kolei są nieodzowne, by egzystować. Tymczasem protagoniści to typy malowanych ptaków – są wśród nich tacy, którzy nie zhańbili się żadną pracą, bądź zarabiają, nie wkładając w to najmniejszego wysiłku, wreszcie nie brakuje takich, którzy robią to, co lubią, i co sprawia im szczerą przyjemność i satysfakcję. To właśnie wyzwolenie z oków monotonii zarobkowej roboty, która przejawia tendencje do konsumpcji ogromnych ilości czasu, pozwala mężczyznom na tropienie burleskowych aspektów człowieczego żywota.
 
Utwór Alberta Cossery’ego to swoisty manifest wyrażający bunt wobec tego, co dostojne i zasadnicze. Protagoniści to wichrzyciele ustalonego ładu, przeciwnicy surowych reguł i sztywnych gorsetów norm, które skutecznie tamują człowieczą wolność, wciskając ludzkie istoty w ciasne ramy stereotypu, schematu i powtarzalności. Owocem tych zniewalających i tłamszących indywidualizm zasad są kasty ponuraków i pracusiów – ludzi posępnych, o urzędniczym charakterze, nacechowanym skrupulatnością i brakiem wyobraźni; o usposobieniu (…) karierowiczów podążających utartymi ścieżkami [4]. Bohaterowie zuchwale wkraczają w ten świat, bezceremonialnie obnażając jego brzydotę, skrytą pod blichtrem kostiumów i masek. Na światło dzienne wywlekane są społeczne mechanizmy i zachowania, za sprawą których rzeczywistość jest miejscem tak nieprzyjaznym i pełnym nieszczęścia. Surowej krytyce poddawane są egoizm, głupota, brutalna zajadłość oraz rozjątrzone ambicje, które stanowią motor napędowy nienawiści, zawziętości, rywalizacji, niechęci, wyrażających się w oszustwach, matactwach, wzajemnym krzywdzeniu się. Gra pozorów, umowność i kruchość dogmatów oraz obyczajów zostaje zdemaskowana – kobieca próżność, męski szowinizm, bezmyślne umiłowanie władzy eksponowane są w pokracznych rozmiarach, co sprawia, że na kartach lektury bardzo łatwo doparzyć się przejawów mizoginizmu (kobiety traktowane są instrumentalnie, bardzo często redukuje się je do fizycznych przymiotów, jakimi zostały obdarzone) oraz mizantropii (pogarda odczuwana do motłochu, tłumu, gromady jest wręcz namacalna i wylewa się z wielu refleksji oraz sentencji poświęconych społecznej zbiorowości).
 
Reasumując, Szyderstwo i przemoc, to książka bezkompromisowa, a przy tym ciągle aktualna. Powieść można odczytywać w kontekście współczesnej kultury masowej, strojącej się w kolorowe piórka, spod których wyzierają płytki hedonizm oraz konsumpcjonizm. Żądza posiadania, umiłowanie tego, co materialnie, przywiązanie do przedmiotów, bogactwa, pieniędzy, przywilejów – wszystko to trafia pod pręgierz prozy Cossery’ego. Dzieło można również traktować w kategoriach apoteozy teraźniejszości – chwila obecna, moment, w którym aktualnie przebywamy, są cennym darem, którego jednak nie potrafimy należycie docenić. Ich najbardziej oddanymi czcicielami okazują się dzieci oraz bon vivanci i lekkoduchy. Brak chorobliwych ambicji, obojętność i próżność, silna koncentracja na ulotnych aspektach człowieczego bytu pozwalają wyrwać się z wiru egzystencji prowadzonej na złamanie karku, bezmyślnie i bezrefleksyjnie. 
 

[1] Umberto Eco, Imię róży, przeł. Adam Szymanowski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987, s. 547
[2] Tamże, s. 548
[3] Albert Cossery, Szyderstwo i przemoc, przeł. Mateusz Kwaterko, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2013, s. 71
[4] Tamże, s. 70


8 komentarzy:

  1. Książka skojarzyła mi się z motywem tyranii jaki pojawia się w "Tangu" Mrożka, czy "Szewcach" Witkacego. Ciekawa jestem, czy idę w dobrym kierunku, czy też Cossery zupełnie inaczej ujmuje ten problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale "Tanga" jeszcze nie czytałem. Jeśli chodzi o "Szewców" to owszem, można doszukać się podobieństw. Opozycja, ta śmiertelnie poważna, jest bardzo podobna do Sajetana, który de facto pragnie zamiany stołkami z dotychczasową władzą. A Gnębonowi Puczymordzie faktycznie niedaleko do gubernatora :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię (mimo że nie sięgam po nie zbyt często) pozycje takie jak ta, obnażające absurdy współczesnego świata, satyryczne oraz w jakiś sposób walczące z wpychaniem ludzi w sztywne reguły i formy. Tutaj dodatkowym plusem wydają mi się bohaterowie, którzy są nie tylko jakimś zbiorem iksińskich walczących z systemem, ale oprócz tego mają także indywidualne rysy. Cieszę się, że kiedyś kupiłam tę powieść i będę mogła po nią sięgnąć, gdy tylko najdzie mnie na nią ochota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, widzę, że nasze czytelnicze zwyczaje są bardzo podobne. "Szyderstwo i przemoc" również nabyłem dość dawno temu i dopiero ostatnio zdecydowałem się na jej lekturę.

      Książka jest o tyle ciekawa, że z tego, co wyczytałem na temat samego autora, zdaje się w pewnym stopniu odzwierciedlać jego podejście do rzeczywistości.

      Usuń
  3. Absurd, szyderstwo i maski? Zestaw czytelniczo wysoce inspirujący. Jeśli zaś chodzi o takie kulturowo-społeczne starcie, to ja lubię doszukiwać się pewnych... odbić, z braku lepszego słowa. Bardzo często bowiem bywa tak, że walka z czyjąś pozą i zrywanie masek wiąże się z inną pozą i założeniem własnej maski. Gdzieś tu zawsze wybrzmiewa nietzscheańskia sentencja o patrzeniu w otchłań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, maski i pozory to bardzo istotny element fabuły - nawet bohaterowie, którzy kontestują normy społeczne, stereotypy i obyczaje nie są wolni od uprzedzeń czy powierzchownych osądów.

      Usuń
  4. Fotka na okładce super! Z tego, co piszesz, to i zawartość też interesująca, ale jak ze strawnością? - rozrywka, czy raczej nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie większość książek z serii "Nowy Kanon" charakteryzuje się bardzo udanymi okładkami (na ogół są to czarno-białe fotografie).

      A zawartość "Szyderstwa i przemocy" jest równie ciekawa - powieść nie jest przegadana, nie jest to także styl eksperymentalny. Klasyczny narrator, klasycznie przedstawiona historia, która zachęca do tego, by na rzeczywistość spojrzeć z przymrużeniem oka i by nie brać jej zbyt poważnie. Podejście bohaterów odrobinę kojarzy mi się z postawą Bukowskiego i jego protagonistów, chociaż w prozie Cossery'ego odnajdziemy więcej przemyśleń poświęconych ludzkiej naturze.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)