piątek, 20 grudnia 2013

Mroźna strona człowieczeństwa



Okładka książki Zimowa kwatera 

Zimowa kwatera

Tomoji Abe

Tytuł oryginału: Fuyu no yado
Tłumaczenie: Ewelina Tchórzewska-Adamowska
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
Liczba stron: 248







Wyrażenie bezstronna relacja to na dobrą sprawę oksymoron, bowiem coś takiego nie istnieje. Widz, świadek, obserwator może jedynie starać się zachować maksymalną obiektywność, ale nigdy nie uda mu się jej w pełni osiągnąć. Już sam dobór przedstawianych faktów wiąże się z ich selekcją, a więc procesem, w którym część wydarzeń zostaje w ogóle odrzucona, pominięta, na rzecz ważniejszych, które z kolei są mocniej i wyraziściej eksponowane. Sam sposób prezentacji danej kwestii narzuca w pewnym stopniu ramy, w obrębie których możliwe będzie do rozpatrzenia wybrane zagadnienie. Nie można jednak zaprzeczyć, że są relacje (rzecz jasna cały czas pozostające subiektywne), które czytamy chętniej oraz takie, od których stronimy, nie potrafiąc znaleźć w nich niczego wartościowego. Dobry pisarz, zdolny literat to osobnik, który oprócz trudnej i dość rzadkiej umiejętności opowiadania o rzeczach w sposób interesujący, posiada zdolność wyławiania z otaczającej go rzeczywistości motywów, przedmiotów czy postaci, które mogą stanowić kanwę literackiego materiału. Sztuka obserwacji musi być ponadto połączona z talentem do transkrypcji swoich spostrzeżeń oraz refleksji za pomocą literatury tak, by wrażenia autora mogły stać się również udziałem czytelnika.

W mojej opinii żadnej wymienionych cech nie można odmówić prozie Tomojiego Abe, kolejnego artysty z Kraju Kwitnącej Wyspy, którego miałem przyjemność poznać w trakcie moich coraz częstszych wypraw nad Morze Japońskie. Żyjący w latach 1903 – 1973 roku Tomoji Abe to japoński nowelista, powieściopisarz, krytyk oraz tłumacz literatury angielskiej, którą studiował na Uniwersytecie Tokijskim. Pierwsze literackie dzieła Abe powstawały pod szyldem modernizmu, jednak stosunkowo szybko artysta przerzucił się na nurt intelektualny, który w literaturze japońskiej nie cieszył się zbytnim uznaniem. Jego twórczość stała w wyraźnej opozycji do ówczesnej sytuacji społecznej oraz politycznej, panującej w Japonii późnych lat trzydziestych. Rosnący w siłę faszyzm oraz militaryzm, łączący fascynację tradycją feudalną spychały na margines dzieła, które koncentrowały się na umysłowości człowieka, jego stanach emocjonalnych czy reprezentowanych wartościach moralnych. Co interesujące, szczególnie po wojnie, niezależny oraz bezkompromisowy Tomoji Abe przekonany był o ogromnej odpowiedzialności, jaka wiąże się z działalnością literacką. W mniemaniu artysty, zarówno pisarze jak i literatura powinni być użyteczni dla społeczeństwa, stanowiąc dla niego bodziec, stymulujący do ciągłego rozwoju i doskonalenia się.

Powieścią, dzięki której Tomoji Abe wypłynął na literackie wody była wydana w 1936 roku Zimowa kwatera. Akcja utworu rozpoczyna się w momencie, gdy młody człowiek, student Uniwersytetu Tokijskiego, intelektualista znudzony otoczeniem bogatej rodziny, kolegów zaangażowanych w społeczne ruchy, pogrążony w duchowej depresji postanawia odpocząć od dobrze znanego mu wykwintnego świata. Narrator wyrusza w krótką podróż po Tokio, którą wieńczy wynajęcie pokoju u państwa Kirishima, japońskich chrześcijan, zamieszkujących skromną dzielnicę mieszkaniową. Oś dzieła obraca się wokół perypetii tej niezwykłej familii.

Główny bohater, pierwszoosobowy narrator niemal z miejsca porzuca bierną rolę świadka, kreując się we własnym mniemaniu na badacza, któremu jednak bardzo blisko do podglądacza. Przeprowadza on wiwisekcję na żywym ciele rodziny, z którą spędza bardzo wiele czasu. Znużony dotychczasową egzystencją, dokonuje wnikliwej analizy wszelkich szczegółów, które udaje mu się uszczknąć z życia ludzi, z którym początkowo łączą go wyłącznie stosunki płatnicze. W pewnym sensie, obserwacja dokonywana jest z większą precyzją oraz drobiazgowością, niż miałoby to miejsce w przypadku badania relacji, panujących we własnej rodzinie. Narrator jest w końcu obcym elementem, wydestylowanym składnikiem, który dzięki temu, że pozostaje na uboczu, ogląda wszystko na chłodno, z większym dystansem, a więc i z lepszej perspektywy.

Zbieranie informacji, interesujących faktów ułatwia bohaterowi dość skryta natura, która przejawia się m.in. uprzejmym milczeniem. Taka osobowość szczególnie przypada do gustu głowie rodziny, wielkiemu, zwalistemu Kamonowi, który z chęcią dzieli się nawet najbardziej intymnymi szczegółami ze swojego życia osobistego. Ze strzępków wspomnień narrator buduje obraz utracjusza, hulaki – byłego milionera, który na skutek nieodpowiedzialnego zarządzania własnym majątkiem pogrąża się w biedzie, pociągając za sobą żonę oraz dzieci. Mimo wad Kamona, które widoczne są gołym okiem, pośród których prym wiodą nieodpowiedzialność, krótkowzroczność, skłonności do mitologizacji oraz wyolbrzymień, główny bohater odczuwa sympatię do tego dziwacznego osobnika, nawiązując z nim swoistą nic porozumienia.

Zupełnym przeciwieństwem swojego małżonka jest Matsuko. Ta wciąż młoda kobieta, którą mało łaskawy los powoli odziera z resztek piękna, prowadzi trudną egzystencję, pełną wyrzeczeń i bólu. W udręce zgotowanej jej przez męża, czerpie siłę oraz poczucie sensu dalszego bytu z niezachwianej wiary. Jako przykładna chrześcijanka regularnie uczęszcza na niedzielne msze święte, ciągnąc na nie również swojego małżonka, którego w obliczu złożonej przed Bogiem przysięgi nie jest w stanie się wyrzec. Od początku widoczny jest jej zdecydowany stosunek wobec Kamona – tłumiąc jego seksualny popęd, ograniczając ilość spożywanego alkoholu oraz wypalonych papierosów, przejawia troskę o jego grzeszną duszę (albo mści się za doznane krzywdy).

Narrator szybko przekonuje się, że fanatyzm religijny Matsuko w połączeniu z degeneracją moralną Kamona stanowi mieszankę iście wybuchową. Ale nieustanne konflikty, wstrząsające domową mikrospołecznością, nie są w stanie zmusić go do zmiany swojego lokum. Główny bohater, przejawia zagadkową nawet dla niego samego niechęć do opuszczenia domu rodziny Kirishima. Trudno orzec, czy kieruje się on sympatią do Kamona, podświadomym pożądaniem, odczuwanym względem Matsuko, czy troską o zdrowie najmłodszej domowniczki, niewinnej Sakiko. Oceniając narratora przez pryzmat współczesności, można by go posądzić o poorism, czyli rodzaj turystyki, która polega na poznawaniu świata poprzez zwiedzanie dzielnic nędzy, podglądaniu życia najbiedniejszych. Teza nieco koślawa, szczególnie jeśli uwzględnić, że bohater również dość często cierpiał na brak gotówki.

Ponadto fascynująca jest sylwetka Kamona, który przypomina nieco postać Bachusa, boga wina, kojarzonego z upojną, ekstatyczną zabawą. Pan Kirishima to typ człowieka, którego pieniądze się po prostu nie trzymają. Z trudem udaje mu się zebrać kwotę, która pozwoliłaby zapewnić podstawowe potrzeby jego rodzinie. Ostatnie pieniądze potrafi oddać nieznajomemu, pod wpływem nagłego impulsu, czy wzruszenia. Jest on niczym ogromny, zwalisty niedźwiedź, wybuchowa i porywcza góra mięsa, kierująca się pierwotnymi instynktami, zupełnie pozbawiona elokwencji, w umyśle której można czytać jak w otwartej księdze. Ale najbardziej intrygującą postacią pozostaje Matsuko. Zadziwiające są jej niespożyte siły duchowe, które pozwalają przezwyciężyć nawet skrajne wycieńczenie organizmu. Zastanawiająca jest również tendencja do dźwigania, czy może wręcz poszukiwania krzyża. Matsuko za żadną cenę nie chce opuścić Kamona, który jest przecież niczym kamień młyński, przywiązany do jej szyi. Śledząc jej zachowanie nietrudno posądzić ją o egzaltację religijną, płynącą z dręczenia samej siebie połączoną z satysfakcją, wynikającą z goryczy cierpienia. Można zatem zadać sobie pytanie o to, czy to aby na pewno religia omotała Matsuko. Być może to kobieta, której natura podświadomie podszeptuje dążenie do autodestrukcji z chęcią przyobleka się w cierpiętnicze szaty, tłumacząc swoją postawę właśnie nakazami religijnymi.

Trudno jest także o jednoznaczną ocenę głównego bohatera. Czy jest on zwykłym egoistą i konformistą, który z powodu apatii oraz bierności pogrąża się w swoistym letargu, ograniczając swoje życie do roli podglądacza, czyniąc przy tym interesujące go spostrzeżenia? Odpowiedź, przynajmniej w pewnym stopniu przyniesie lektura powieści, ale faktem jest, że rodzina Kirishima okaże się również swoistą soczewką, która pozwoli mu skupić strumienie świadomości na własnej psychice, odkrywając w niej niezbadane dotąd pokłady.

Reasumując krótko, Tomoji Abe zaserwował mi bardzo przyjemną, choć krótką lekturę, w której możemy również odszukać ciekawe wątki związane ze słabo znaną w naszym kraju historią narodu koreańskiego. Ponadto proza, która powstała na początku XX wieku okazuje się zaskakująco aktualna – w moim odczuci pozwala ona w oryginalny sposób spojrzeć na dramat, który przecież rozgrywa się za drzwiami wielu polskich domostw. Słaby psychicznie mężczyzna, nie potrafiący udźwignąć ciążącej na nim presji otoczeniu, w końcu pogrąża się w nałogu, a obowiązek utrzymania domu, wychowania dzieci, zapewnienia im godziwych warunków bytu spada na kobietę, która odnajduje nieskończone wręcz pokłady sił w modlitwie i dźwiga swoje brzemię aż do kresu sił. Proza Abe może ułatwić nam poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące pytanie, czym kieruje się taka kobieta. Czy jest to jeszcze miłość?

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe portrety członków tej dziwnej rodziny. Odniosłam wrażenie, że Matsuko nierówno traktuje swoje dzieci, wyróżnia syna i chce wychować córkę na swoje podobieństwo, bo pozwala synowi, by znęcał się nad siostrą i nigdy nie staje w jej obronie. Cicha, nieśmiała dziewczynka od dzieciństwa ma cierpieć z powodu kaprysów brata. Na jaką kobietę wyrośnie?... Według mnie Kamon miał tylko jedną zaletę - był dobry dla córeczki.

    A książka świetna. Czytałam ją kiedyś, a niedawno ponownie odczytałam kilka ulubionych fragmentów. Szkoda, że wydano u nas tylko tę jedną książkę Abe, z wielką chęcią sięgnęłabym i po inne jego utwory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To traktowanie córki przez matkę jest faktycznie bardzo interesujące - tak jakby od najmłodszych lat chciała ją wtłoczyć albo przyzwyczaić do roli kobiety bezwzględnie podporządkowanej woli mężczyzny, która cicho i pokornie powinna znosić grzechy i występki swojego oblubieńca.

      Ja także rozglądałem się za innymi książkami Abe jak tylko zapoznałem się z "Zimową kwaterą" i również poczułem się rozczarowany, stwierdziwszy, że jak dotąd nie przetłumaczono żadnego innego utworu.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)