piątek, 2 grudnia 2016

Thomas Pynchon "Wada ukryta", czyli Saying Goodbye to a Counterculture

Wada ukryta

Thomas Pynchon

Tytuł oryginału: Inherent Vice
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 464

 





Wada ukryta towaru lub dobra to defekt niemożliwy do wychwycenia tuż po zakupie lub po krótkim okresie użytkowania, który prowadzi do pogorszenia, uszkodzenia czy całkowitego zniszczenia danego przedmiotu. Wadami ukrytymi (doprowadzające do upadku i ruiny) mogą być także obciążone projekty społeczne czy całe ideologie, co błyskotliwie zademonstrował Thomas Pynchon w swojej książce zatytułowanej (nomen omen) Wada ukryta. Amerykański prozaik, którego twórczość mogłem poznać dzięki lekturze Vineland, tym razem zaprasza czytelnika do odwiedzenia słonecznej Kalifornii lat 70-tych, skąpanej w promieniach słońca i osnutej mgiełką marihuanowego dymu.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Robinson Crusoe na Marsie czyli jedyna powieść Andy’ego Weira




Andy Weir

Marsjanin

tytuł oryginału: The Martian
Tłumaczenie: Marcin Ring
Wydawnictwo: Akurat 2014
liczba stron: 384




Lekturą listopada w moim, czyli rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki był Marsjanin pióra Andy’ego Weira. Nie od rzeczy będzie dodać, że jest to jak dotąd jedyna znana powieść tego Amerykanina. Oczywiście nie świadczy to ani na jej korzyść, ani na niekorzyść.



niedziela, 27 listopada 2016

Kapusie w sutannach, czyli co wynikło z prób nowego softu foto









Dopóki nie stałem się szczęśliwym posiadaczem wodoodpornego aparatu potrzebowałem czegoś, co by było rezerwą dla mojego ulubionego sprzętu fotograficznego, który ma same zalety poza tym, że jest wrażliwy na wilgoć, a i pyłoodporność też nie jest jego mocną stroną. Świetnie się do tego nadał smartfon odporny na wodę, kurz i inne takie atrakcje. Po jakimś czasie jednak podkusiło mnie, by wypróbować kilka programów dających podobno lepsze efekty niż standardowe oprogramowanie foto dla smartfonów. No i kilka dni temu się do tego zabrałem.


piątek, 25 listopada 2016

Takiji Kobayashi "Poławiacze krabów", czyli manifest w literackich szatach

Poławiacze krabów

Takiji Kobayashi

Tytuł oryginału: Kanikōsen
Tłumaczenie (z j. czeskiego): Andrzej Kamień
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 96
 
 
 
 
Socjalizm, rozumiany jako ideologia negująca ideę kapitalizmu i promująca społeczną sprawiedliwość i równość, której naczelnym celem była budowa społeczeństwa wolnego od ubóstwa oraz działania sił rynkowych, opartego na koncepcie wspólnej własności, samopomocy, wzajemnej współpracy oraz altruizmie wywarł ogromny wpływ na człowieczą cywilizację i jej dziedzictwo. Socjalizm stanowił podwaliny marksizmu oraz komunizmu, które wieściły niechybne powstanie państwa robotniczego, w którym to proletariat kontrolowałby środki produkcyjnego. Echa komunizmu dotarły także do odległej Japonii, która po okresie sakoku (polityki izolacjonizmu) niczym gąbka chłonęła nurty i światopoglądy oferowane przez zachodnią cywilizację (oczywiście należy dodatkowo uwzględnić fakt, że po dokonaniu cywilizacyjnego skoku, w Japonii narodziła się nowa klasa społeczna w postaci robotników). Spadkobiercy duchowej spuścizny Marksa i Engelsa nie mieli jednak łatwo w Kraju Kwitnącej Wiśni – rodzący się nacjonalizm oraz militaryzm, wyrastające na gruncie kultu cesarza oraz przekonaniu o konieczności nieustannego udowadniania wielkości imperialnej Japonii, skutecznie blokowały i tłamsiły wszelkie inne ruchu. Mimo niesprzyjających warunków w Kraju Kwitnącej Wiśni powstała partia komunistyczna, pojawiła się również literatura proletariacka. Jej przedstawicielami byli m.in. Takiji Kobayashi (1903 – 1933), pisarz i aktywista proletariacki, który po aresztowaniu za swoją polityczną działalność został śmiertelnie skatowany przez policję za odmowę składania zeznań obciążających współpracowników. Jednym z ważniejszych dzieł Kobayashiego jest wydana w 1929 roku pozycja Poławiacze krabów, która wkrótce po opublikowaniu została objęta zakazem rozpowszechniania.

sobota, 19 listopada 2016

Lekki niedosyt, czyli Pogromca lwów Camilli Läckberg






Camilla Läckberg

Pogromca lwów

tytuł oryginału: Lejontämjaren
tłumaczenie: Inga Sawicka
cykl: Saga o Fjällbace (tom 9)
wydawnictwo: Czarna Owca 2015
liczba stron: 432
wersja audio:
czyta: Marcin Perchuć
długość:12 godzin 38 minut



Camilla Läckberg plasuje się obecnie w ścisłej czołówce szwedzkich powieściopisarzy kryminalnych, więc bez przesady można stwierdzić, że automatycznie zalicza się zarazem do europejskiej, a nawet światowej elity gatunku. Trzeba jednak zaznaczyć, że od czasów Conan Doyle’a wiele się w świecie kryminału zmieniło – ewolucja przeszła w rewolucję i mamy obecnie w dziedzinie literackiej zbrodni tyle podgatunków, często bardzo od siebie się różniących, że już chyba tylko SF dysponuje szerszym wachlarzem konwencji. Z tego wynika niezbędna różnorodność kryteriów oceny i mnogość gwiazd uznanych za mistrzów kryminalnego pióra. Camilla Läckberg, w moim odczuciu, jest prekursorem maniery, która być może, o ile znajdzie godnych następców, stanie się osobnym kanonem, który nazwałbym szwedzkim kryminałem obyczajowym, w odróżnieniu od wyodrębnionego już jakiś czas temu nurtu zwanego szwedzkim kryminałem społecznym.




piątek, 18 listopada 2016

Harry Mulisch "Czarne światło", czyli kakofonia niedorzeczności

Czarne światło

Harry Mulisch

Tytuł oryginału: Het zwarte licht
Tłumaczenie: Ewa Dijk-Borkowska
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 112
 
 
 
 
 
Oksymoron, zwany też epitetem sprzecznym to figura retoryczna, którą konstruuje się poprzez przenośne zestawienie pojęć o przeciwstawnym, wykluczającym się wzajemnie znaczeniu. Ponieważ barwa czarna to w teorii całkowity brak światła widzialnego, dobrym przykładem oksymoronu jest wyrażenie Czarne światło, będące jednocześnie tytułem noweli autorstwa holenderskiego pisarza Harry’ego Mulischa. Czarne światło, za które pisarz został uhonorowany Nagrodą Literacką De Bijenkorf to pokręcona afirmacja człowieczego bytu, który wysławiany jest poprzez wyeksponowanie jego niedorzeczności i absurdu.

piątek, 11 listopada 2016

Dino Buzzati "Pustynia Tatarów", czyli sztuka obserwacji czasu

Pustynia Tatarów

Dino Buzzati

Tytuł oryginału: Il deserto dei Tartari
Tłumaczenie: Alojzy Pałłasz
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 183
 
 
 
 
Absurd to integralna część człowieczego żywota – element na ogół niepożądany i niechętnie ukazywany, ale wrośnięty na tyle mocno w ludzką naturę, że nie sposób go wyplenić i uwolnić się spod jego jarzma. Podejmowane przez nas działania często nie doprowadzają nas do zamierzonego celu, ba, nierzadkie są przypadki deformacji i wypaczeń, za sprawą których ziszcza się to, czego usilnie staraliśmy się uniknąć. Pragnieniem naszym jest, by codzienna egzystencja toczyła się pod dyktando ładu i logiki, tymczasem jej ramy wyznaczają przypadek i ślepy traf, nadając jej znamiona niedorzeczności i bredni. O tym jak przewrotny bywa człowieczy los przekonuje się choćby Giovanni Drogo, główny bohater powieści Pustynia Tatarów autorstwa Dina Buzzatiego (1906 – 1972), włoskiego dziennikarza i pisarza.

piątek, 4 listopada 2016

Sándor Márai "Pierwsza miłość", czyli zakazany owoc

Pierwsza miłość

Sándor Márai

Tytuł oryginału: Bebi, vagy az elso szelesem
Tłumaczenie: Feliks Netz
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 308
 
 
 
 
Miłość to pojęcie, które bardzo trudno jest spętać w karby słów. To uczucie, którego sens i znaczenie jest ulotne niczym dym, wymykające się prostym definicjom, równie skutecznie opierające się wyszukanym formułom i frazom. Wszelakiej maści odcienie emocji traktowanych jako przejawy miłości, bardzo różny sposób jej postrzegania oraz niekonsekwencja określaniu jej przymiotów sprawiają, że miłość od dawna jest przedmiotem wielu badań i analiz. Miłość jest także wdzięcznym tematem literackich tekstów, chociaż jest to zagadnienie zdradzieckie i śliskie – bardzo łatwo jest popaść w banał, sprowadzić całe dzieło do steku sloganów czy też zbyt mocno skoncentrować się wyłącznie na jednym aspekcie tej skomplikowanej materii, plącząc się przy tym niemiłosiernie w swoich przemyśleniach i refleksjach. Tych wszystkich meandrów oraz groźnych piargów w swojej debiutanckiej powieści Pierwsza miłość, uniknął Sándor Márai, wybitny węgierski pisarz, z którego prozą zetknąłem się już dzięki interesującej lekturze dzieła Pokrzepiciel.