Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

wtorek, 16 sierpnia 2022

Breaking Bad - rubel za wejście, za wyjście dwa



Breaking Bad (2008)

serial prod. USA AMC
reż. Vince Gilligan

No i się skończyło! Za mną wszystkie pięć sezonów, 62 odcinki.

Rzecz zaczyna się niepozornie i tak jakoś country. W Albuquerque (półmilionowa stolica stanu Nowy Meksyk, ale w realiach USA postrzegana jako otoczona pustynią prowincja), mieszka sobie nauczyciel chemii Walter White (gra Bryan Cranston). Kiedyś świetnie się zapowiadał jako genialny naukowiec, ale w życiu mu nie wyszło. I tak by sobie powoli zmierzał ku temu, ku czemu wszyscy nieuchronnie zmierzamy, dorabiając w myjni samochodowej na utrzymanie żony w ciąży (Skyler - Anna Gunn), niepełnosprawnego syna (Walter Jr. „Flynn” - RJ Mitte) i spłacanie hipoteki na podmiejskim domku, gdyby nie rak. Pewnego niepięknego dnia dowiaduje się, iż ma obcego w płucach i pozostało mu kilka miesięcy życia. Pragnąc zapewnić rodzinie środki na utrzymanie się po jego śmierci, wpada na pomysł rozpoczęcia produkcji metamfetaminy. Serial obejmuje wydarzenia z mniej więcej dwóch lat od tego momentu, ale co się dalej wydarzy nie będę zdradzał. Fabuła jest bardzo przemyślnie skonstruowana i po mistrzowsku rozplanowana. Wciąga powoli i z każdym odcinkiem mocniej. Coś, co po pierwszym odcinku było trudne do oceny, z czasem coraz mocniej widza interesuje i jest coraz bardziej doceniane. Po pewnym czasie naprawdę się w tym serialu rozsmakowałem. Po pewnym czasie – to bardzo dobrze określa maestrię twórców serialu. Stworzyli coś, czego się nie połyka, ale smakuje, z każdym kolejnym odcinkiem odkrywając nowe nuty, nowe wartości i coraz bardziej się uzależniając.


czwartek, 11 sierpnia 2022

to się nazywa autokrytycyzm



Przyszłość pokaże, czy nie lepiej by było dla spokoju świata, gdybyśmy, ani Rousseau, ani ja, nie urodzili się wcale.

Napoleon Bonaparte do Louisa Stanislasa de Girardin nad grobem Jeana-Jacquesa Rousseau

środa, 10 sierpnia 2022

"Cytryna" Motojirō Kajii - O drobnym zakłócaniu rutyny i urokach z tego płynących

Motojirō Kajii

Cytryna

Tytuł oryginału: Remon
Tłumaczenie: Anna Karpiuk
Wydawnictwo: Tajfuny
Seria: Tajfuny Mini
Liczba stron: 78
Format: .epub


Zdarza się, że kiedy nasz żywot wstąpi raz na ścieżkę niepowodzeń, to długo nie możemy się z niej wyplątać. Jedno nieszczęście przyciąga kolejne, pech zdaje się nas nie opuszczać, a jakby tego było mało, kapryśna co rusz podkłada nam nogę. Walka wydaje się bezcelowa i może faktycznie tak jest? Bywa, że lepiej chwilowo odpuścić, otulić się płaszczykiem spleenu i zaszyć się w cieniu, z którego możemy nieniepokojeni przez wszelakiej maści uciążliwców oddać się skrupulatnej obserwacji rzeczywistości. I wówczas, gdy pozwolimy biec rzeczywistości swoimi torami, samemu stojąc nieco na uboczu, okazuje się, że pod podszewką tego, co pozornie szare, nudne i monotonne, skrywają się małe cuda, których kontemplacja przynosi ukojenie i spokój, umożliwiając choćby na krótko zapomnieć o trapiących nas problemach. Pięknie uświadamia nam to Motojirō Kajii (1901 – 1932), przedwcześnie zmarły na gruźlicę japoński pisarz z okresu Shōwa, autor nieco ponad dwudziestu opowiadań, jednej noweli i kilku niedokończonych szkiców. Polski czytelnik może zapoznać się z częścią dorobku artysty dzięki zbiorowi Cytryna wydanemu w ramach serii Tajfuny Mini.

wtorek, 9 sierpnia 2022

jeśli też tak macie, to chyba nadchodzi starość ;)



Współczesny świat ma inny zapach, moja wrażliwość do niego nie pasuje. Jestem skazany na wymarcie, jestem przedstawicielem ginącej kultury. Mój świat odchodzi w zapomnienie - właściwie już go nie ma, istnieje tylko w mojej pamięci. Istnieją jego relikty, kiedy życie było prawdziwe i piękne, kiedy miało smak...

Tomasz Budzyński, lider grupy "Armia"

niedziela, 7 sierpnia 2022

słowo na niedzielę - „masowe wtargnięcie”



Dziś cytat ciekawostka - o brytyjskim zwyczaju masowego wtargnięcia pokazującym jedną z mało znanych, choć niezliczonych różnic między mentalnością i realiami Brytyjczyków, a Amerykanami.

...większość waszych szlaków wytyczyły władze na obszarach należących do państwa albo na prywatnym terenie za zgodą właściciela. U nas ludzie mają prawo iść przez tereny prywatne, bo przez setki lat chłopi chadzali tamtędy po wodę albo pędzili bydło na pastwiska czy na targ. Historyczne prawo do przemieszczania się sprawia, że właściciele nie mogą tego zabraniać. Istnieje nawet grupa, która organizuje coroczne przemarsze wszystkimi szlakami pieszymi w Wielkiej Brytanii, żeby społeczeństwo nie straciło tego prawa. Nazywają to „masowym wtargnięciem”. – Hm. U nas mnóstwo ludzi by się wkurzyło. – Stany Zjednoczone są młode w porównaniu z Wielką Brytanią. Co kraj, to obyczaj – podsumował.

Craig Alanson SpecOps

sobota, 6 sierpnia 2022

prawda o modzie



...wandalizm mody i złego gustu jest niebezpieczniejszy od wandalizmu barbarzyńców, gdyż działa bardziej metodycznie...

piątek, 5 sierpnia 2022

"Lato, gdy mama miała zielone oczy" Tatiana Țîbuleac - Kojące implikacje przebaczenia

Tatiana Țîbuleac

Lato, gdy mama miała zielone oczy

Tytuł oryginału: Vara în care mama a avut ochii verzi
Tłumaczenie: Dominik Małecki
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Liczba stron: 200
Format: .epub
 
 
Ogniki furii igrają pod Twoją skórą. Nieznośnie swędzą, doprowadzając Cię do białej gorączki. Wszechogarniający gniew szuka ujścia. Działasz odruchowo, bez namysłu. Upust swoim negatywnym emocjom dajesz poprzez wyżywanie się na tych, którzy akurat znajdują się w polu rażenia. Pada na najbliższych, bo dobrze znasz ich słabe punkty. Wiesz, gdzie uderzyć tak, żeby zabolało. Ale czy takie bezmyślne ranienie członków własnej rodziny ma jakikolwiek sens? Czy z perspektywy minionych lat, takie zachowanie nie będzie dla Ciebie źródłem wyrzutów sumienia, bolesnym niczym jątrząca się rana? Jak jednak tkwiąc zanurzonym po uszy w "teraz" zorientować się, że wkrótce będzie przecież "jutro", które nie zjawi się od tak, niczym grom z jasnego nieba, a będzie przedłużeniem i konsekwencją bieżących wydarzeń? Czas to trudna do przepłynięcia rzeka, w której łatwo utonąć – boleśnie przekonuje się o tym Aleksy, protagonista książki Lato, gdy mama miała zielone oczy autorstwa mołdawsko-rumuńskiej pisarki Tatiany Țîbuleac.