Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 12 kwietnia 2019

Carlo Emilio Gadda "Pożar na ulicy Keplera" - Słowne-cudowne chimery

Pożar na ulicy Keplera

Carlo Emilio Gadda

Tytuł oryginału: I racconti. Accoppiamenti giudiziosi: 1924-1958, 1963
Tłumaczenie: Halina Kralowa
Wydawnictwo: PIW
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 254
 



Ludzka natura, którą z racji swojej niejednoznaczności śmiało można porównać do skomplikowanej pajęczyny (jej oczka stanowią cechy nierzadko wykluczające się; obok tych wzniosłych, godnych apoteozy spokojnie trwają te bardziej prozaiczne czy nawet wstydliwe, niegodne), stanowi wdzięczny temat dla całej rzeszy artystów, bowiem z pełnej blasków i mroków palety można wybrać dowolną ilość składników i skomponować z nich dzieło o wybranej tonacji – a kiedy skoncentrujemy się na sprzecznościach, od których niedaleko już do absurdu, to finalny płód niemal na pewno posiłkować się będzie dobrodziejstwami ironii. A o tym, jak smakowitym kąskiem mogą być krótkie formy nasycone subtelną nutką drwiny, możemy przekonać się sięgając po zbiór opowiadań zatytułowany Pożar na ulicy Keplera, autorstwa Carlo Emilio Gaddy (1893 – 1973), włoskiego poety i pisarza.

czwartek, 11 kwietnia 2019

Jak to za komuny było według Anny Kłodzińskiej, czyli Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny



Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny

Anna Kłodzińska

cykl: Porucznik Szczęsny (tom 1)
seria: Najlepsze kryminały PRL
wydawnictwo: Wydawnictwo CM 2015
liczba stron: 140



W Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej wymieniamy się nie tylko wrażeniami z planowych, comiesięcznych lektur, ale i rozmawiamy o książkach w ogóle. Jestem chyba znany z tego, że bardzo ostrożnie i krytycznie podchodzę do najnowszych „dzieł” rodzimej literatury, gdyż aż nazbyt często największe, najbardziej lansowane hity okazywały się szmirami, ale ostatnio dałem się namówić, by spróbować czegoś pióra Anny Kłodzińskiej*.



środa, 10 kwietnia 2019

Adidas vs. Salomon czyli trekkingowe dylematy




Dla miłośników spacerów, bliższych i dalszych, chyba najważniejszym elementem wyposażenia są oczywiście buty. Gdy byłem nastolatkiem wystarczały mi pionierki, choć łaziłem sporo i szybko, głównie po Kotlinie. Jednak kiedy, chyba ze 30 lat temu, zrujnowałem się na adidasy z membraną, była to wtedy na naszym rynku prawdziwa nowość, stwierdziłem, że niczego więcej mi do szczęścia nie trzeba. To był inny świat. Żadnych otarć, pastowania, skrzypienia. Tak je pokochałem, że szły w odstawkę zimą gdy śnieg się górą do środka sypał.




wtorek, 9 kwietnia 2019

Biedni nauczyciele 2






Kiedyś napisałem tekst pod tytułem Biedni nauczyciele. Miałem nadzieję, że do tej tematyki już wracać nie będę. Niestety, myliłem się...


Już od dłuższego czasu zauważam postępującą degenerację środowisk, które powinny być elitami, a co za tym idzie dawać przykład reszcie narodu. Służba zdrowia, sądownictwo, prokuratura i policja, dziennikarze, pisarze, księgarze i wydawcy, o politykach to już nawet nie wspomnę, bo w tej dziedzinie zawsze mieliśmy w świecie określoną markę. Brak wszelkich wartości poza mamoną, zakłamanie, niekompetencja, nepotyzm i korupcja... Wszystko to występuje w różnych proporcjach w poszczególnych środowiskach, ale całość sprawia, że jest jak jest.

Do nauczycieli już od dawna miałem wiele uwag. Najniższa chyba na świecie liczba godzin "przy tablicy", a ciągle te faryzeuszowskie argumenty, ile to czasu muszą poświęcić w domu. Tak jakby lekarz, prokurator czy ktokolwiek inny nie musiał się dokształcać, przygotowywać na wyzwania następnego dnia... A z drugiej strony - skoro przy 18 godzinach pensum nauczyciele są tak bardzo przemęczeni, i tak bardzo tego bronią, to możne powinien być wprowadzony zakaz dorabiania przez nauczycieli ponad etat w innych szkołach lub w formie nadgodzin? W trosce o ich zdrowie psychiczne oczywiście. Nie wspomnę o takich rzeczach, jak zakazanie powszechnej obecnie, a kiedyś uważanej za niegodną, praktyki dawania płatnych prywatnych korepetycji własnym uczniom...


Wbrew pozorom jednak nie chodzi mi o żądania płacowe - każdy ma do nich prawo i każdy ma prawo do godnych zarobków. Chodzi o co innego - tym razem nauczyciele poszli na całość i wzięli zakładników - dzieci. Dzieci, które podobno są dla nich dobrem nadrzędnym. Zawsze tak się zaklinają, że dobro dzieci i młodzieży ponad wszystko - ponad własną kieszeń nawet. Ciekawe, czy teraz jeszcze ktokolwiek uwierzy w ten kit? I zrobili to nie w skali lokalnej, którą zawsze można przełknąć i przerzucić pomoc z innych regionów, ale w krajowej, która sprawia, że może być prawdziwy problem.

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie*.



Nie da się wychować przez wciskanie dyrdymałów, zwłaszcza w coraz powszechniejszym ostatnio w szkolnictwie stylu, czyli czytanie z książki, często nawet nie oryginałów, a opracowań, lub wręcz "przeczytacie sobie w domu" i interpretacja według jedynie słusznego klucza. Młodzież jest bystrzejszym obserwatorem rzeczywistości niż starym się wydaje i błyskawicznie wyłapuje różnice między tym, co im się podaje jako prawdy objawione, a tym, co się samym sobą prezentuje. Myślę więc, że nauczycielom, i niestety również całemu społeczeństwu, za ten dysonans między prawdami nauczanymi a prawdami stosowanymi, w przyszłości przyjdzie drogo zapłacić.


Może jednak nie trzeba będzie czekać aż dzisiejsze dzieci i młodzież dorosną. Dorośli też cały czas się rozwijają. Biorąc to pod uwagę ciekaw jestem czy inne grupy zawodowe nie wezmą wzoru z nauczycieli; na przykład służba zdrowia nie zażąda podwyżki w razie epidemii i nie zagrozi kompletnym zaprzestaniem działań oraz pozamykaniem szpitali, strażacy nie poczekają na jakiś kataklizm, policjanci nie zachorują i nie zamkną komisariatów na przykład na początku sezonu wakacyjno-urlopowego a wojsko nie postawi żądań w razie potrzeby podniesienia stanu gotowości. Energetyka może nieźle wykorzystać jakiś większy blackout i tak dalej. Jak się dobrze pokombinuje, to każda grupa zawodowa znajdzie odpowiednich zakładników i odpowiedni moment, by nie dało się jej zlekceważyć. Potrzeba tylko trochę bezwzględności, wyrachowania i braku sumienia. Przykład już jest.

A może nie powinienem napisać ciekaw jestem czy, tylko ciekaw jestem kiedy?



Wasz Andrew


* Jan Zamoyski

piątek, 5 kwietnia 2019

Jeff VanderMeer "Zrodzony" - Granice człowieczeństwa

Zrodzony

Jeff VanderMeer

Tytuł oryginału: Borne, The Strange Bird
Tłumaczenie: Robert Waliś
Wydawnictwo: MAG
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 364





Jednym z obszarów działalności literatury science fiction jest futurologia. Autorzy usiłują przewidzieć jak może wyglądać przyszłość naszego gatunku, koncentrując się na aspektach zarówno technicznych jak i socjologicznych. Wśród przytaczanych wizji nie brak scenariuszy skrajnie katastroficznych, będących wynikiem ekstrapolacji obecnych tendencji ludzkiej cywilizacji do destrukcyjnej działalności, której ofiarą padają wszelkie elementy środowiska naturalnego, nie wyłączając samego człowieka. Intrygujący, a przy tym niepokojący krajobraz po kataklizmie prezentuje choćby Jeff VanderMeer (ur. 1968 r.) amerykański pisarz i scenarzysta, autor powieści Zrodzony.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Alona Kimchi "Płacząca Zuzanna" - Pępowinowa pętla

Płacząca Zuzanna

Alona Kimchi

Tytuł oryginału: סוזנה הבוכיה
Tłumaczenie: Leszek Kwiatkowski
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Z miotłą
Liczba stron: 403







Miłości, miłości, ach miłości, czymże właściwie jesteś, jak poznać Twe oblicze, jak dowiedzieć się, kiedy człowiek wpada w Twe sidła? I jak zareagować na podłe kalumnie, kiedy ktoś bezpardonowo stwierdza, że miłość to (…) rzecz najstraszliwsza, najmniej znacząca, najbardziej złudna, zwodnicza i samolubna ze wszystkiego, co kiedykolwiek stworzył Bóg [1]? Wydaje się, że próby odszukania odpowiedzi na wyżej wymienione pytania są próżne, jałowe i z góry skazane na porażkę, ale zawsze przecież można posłużyć się cudzymi doświadczeniami i dowiedzieć się, co też w materii tak szerokiej i wciąż niezgłębionej jak ludzkie emocje, mają do powiedzenia inni – w takim przypadku pomocą służy literatura. Dla przykładu, gdybyśmy chcieli poznać jeden z odcieni więzi, jaka może łączyć matkę i córkę, warto sięgnąć po powieść Płacząca Zuzanna, prozatorski debiut izraelskiej pisarki Alony Kimchi (ur. 1966).
 

piątek, 29 marca 2019

Ziemowit Szczerek "Wiedźmin. Turbolechita" - Próbując zdefiniować polskość

Wiedźmin. Turbolechita

Ziemowit Szczerek


Reżyseria: Piotr Sieklucki
Teatr: Nowy Proxima
Czas trwania: 90 min.
 
 
 
Założenie, że najlepszym – zaraz po Janie Pawle II oraz Lechu Wałęsie – polskim towarem eksportowym jest Wiedźmin, znany też jako Geralt z Rivii (czyli literacka postać wykreowana przez Andrzeja Sapkowskiego) jest może nieco ryzykowne, ale z pewnością warto je przyjąć, jeśli zdecydujemy się na udział w spektaklu Wiedźmin Turbolechita, wystawianym na deskach krakowskiego Teatru Nowego Proxima. Sztuka napisana przez Ziemowita Szczerka w reżyserii Piotra Siekluckiego to próba konfrontacji z problemami i kompleksami, które w pewnym stopniu są wyznacznikiem polskości.

poniedziałek, 25 marca 2019

Markus Muntean & Adi Rosenblum "Ranny, który może chodzić" - Metafizyka w banalności

Ranny, który może chodzić

Muntean/Rosenblum


Kurator: Monika Kozioł
Muzeum: Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK
Termin wystawy: 26.10.2018 - 24.03.2019
 
 
 
 
Literatura to tylko jedna z gałęzi sztuki, sztuki która jest tworem eklektycznym, właściwie niedefiniowalnym, ale za to stale ulegającym przemianom i konwersjom. Można by rzec, że domeną sztuki jest nieustanne eksperymentowanie z formą i treścią, ciągły ruch wynikający z chęci czy nawet konieczności nadążenia za zmianami, jakimi podlega człowiecza cywilizacja. W tej nieprzerwanej kotłowaninie mieszają się przeróżne idee i koncepty, w rezultacie czego nierzadko dochodzi do interesujących krzyżówek, splotów i połączeń. Dobrym przykładem takiego mariażu pozornie neutralnych wobec siebie dziedzin jest twórczość Markusa Munteana (ur. 1962) i Adi Rosenblum (ur. 1962), austriacko-izraelskiego duetu artystów, których prace w terminie 26.10.2018 – 24.03.2019 można było podziwiać w krakowskim Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK.