Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Śmichy–chichy z PRL, czyli o dzisiejszych apartamentach

plakat herkulesplaza
Plakat reklamujący apartamenty herkulesplaza w Świnoujściu


Płatni prześmiewcy PRL-u uwielbiają nabijać się z ówczesnego budownictwa mieszkaniowego. Mam wrażenie, że dzisiejsze dostarczy jeszcze więcej zabawnych tematów przyszłym pokoleniom. I nie mam tu na myśli apartamentowców „z widokiem na ...”, które po sprzedaniu są odgradzane od owego widoku następnym rzędem podobnych pudełek, które też są sprzedawane jako „z widokiem na...”. I nie chodzi mi o nowe osiedla, w których kolejne równoległe bloki są budowane tak blisko siebie, jak nawet „za komuny” nie było. Ani o ilość fuszerek, która bije „komunę” na głowę. Dziś chodzi mi o praktyki, które ośmieszają język polski, Polskę i całą dzisiejszą rzeczywistość. O reklamę.

Na głównych ulicach Świnoujścia, na przykład, straszy przedstawiona wyżej reklama apartamentowca. Szczególnie spodobały mi się te werandy w ścianie szczytowej o powierzchni zbliżonej raczej do sedesu niż prawdziwej werandy. Jakoś nie bardzo mi to pasowało do widniejącego pod zdjęciem napisu herkulesplaza Apartamenty na sprzedaż. Sprawdziłem na stronie reklamodawcy i okazało się, że Herkules Plaza dumnie oferuje „do wyboru lokale o powierzchni od 18 do 35m²”. Porównajmy to z definicją apartamentu (za wiki):

Apartament – wielopokojowe mieszkanie w wysokim standardzie lub zespół pomieszczeń przeznaczonych dla potrzeb jednego użytkownika np. w hotelu. Nazwa pochodzi od francuskiego appartement oznaczającego większe mieszkanie, które z kolei wywodzi się z włoskiego appartare (oddzielić).

Apartament 18m²(!); PRL wysiada!


Wasz Andrew

niedziela, 19 sierpnia 2018

Od nagłej i niespodziewanej śmierci, czyli o co się modlimy








Odkąd pierwszy raz pomyślałem o własnej śmierci, a było to dawno temu, bo jak mówią dostrzeżenie własnej śmiertelności jest jednym z pierwszych objawów dorosłości, moim największym marzeniem jest umrzeć nagle, bez bólu, najlepiej we śnie.

Od tego czasu mierzi mnie ten fragment hymnu Święty Boże 


Od nagłej i niespodziewanej śmierci

Zachowaj nas Panie!

Zachowaj nas Panie!



Wiem, katoliccy propagandyści, zarówno świeccy, jak duchowni, mają przygotowane godne faryzeuszy tłumaczenia, jak na przykład, że śmierć nagła jest zła, bo nie pozwala się pożegnać z rodziną. Mnie to nie przekonuje. Od wieków znana jest zasada budowlańców rzetelnych i rozsądnych:

Buduj tak, jakbyś miał żyć wiecznie,
Żyj tak, jakbyś miał umrzeć jutro

Nagła śmierć nie jest problemem, gdy żyjemy jak Bóg przykazał, gdy nie mamy niezałatwionych spraw i trupów pochowanych po szafach. A co nam da powolna śmierć? Kto się z nią spotkał, albo ma choć trochę wyobraźni i empatii ten wie, że aż nazbyt często jest ona tylko okrutna, ale wcale nie daje szans na uporządkowanie zaległych spraw. Najczęściej wiąże się z defektami umysłu lub koniecznością przyjmowania środków przeciwbólowych, co nie tylko uniemożliwia dokonywanie czynności prawnych, jak na przykład napisanie testamentu, nie tylko uniemożliwia jakiekolwiek rozsądne działania i zachowanie godności, ale niejednokrotnie sprawia, że chory staje się dosłownie innym człowiekiem. Nie wspomnę już o takich rodzajach nienagłej i spodziewanej śmierci jak śpiączka czy kompletny paraliż.

W dodatku, wbrew podświadomemu skojarzeniu, nagła i niespodziewana śmierć wcale nie znaczy przedwczesna. Można umrzeć nagle w wieku stu lat, albo przeżywać prawdziwie męczeńską, długą śmierć i w wieku lat dwudziestu.

W świetle tego wszystkiego, słysząc chór wiernych ochoczo powtarzających:

Od nagłej i niespodziewanej śmierci

zastanawiam się, ilu z nich czyni to z przekonaniem, bo naprawdę tak myślą, a ilu bezmyślnie klepie, bo inni też tak czynią.


Wasz Andrew

sobota, 18 sierpnia 2018

Margaret Atwood "Pani Wyrocznia" - Ucieczka przed samą sobą

Pani wyrocznia

Margaret Atwood

Tytuł oryginału: Lady Oracle
Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 496
 
 
 
 

Przeszłość, przynajmniej na pierwszy rzut oka, to zastygła skorupa, której kształt – formowany przez lata naszych przeżyć i doświadczeń – musimy zaakceptować, niezależnie od tego, czy się nam on podoba, czy też nie. Ale niekiedy pokusa, by zmienić to, co już minęło jest tak wielka, że człowiek gotów jest posunąć się do najbardziej śmiałych, absurdalnych czy wręcz szaleńczych czynów. Próba ponownego napisania swojego życiorysu to z pewnością przykład tego typu karkołomnego przedsięwzięcia, o czym przekonuje się Joan Foster, bohaterka powieści Pani Wyrocznia, autorstwa kanadyjskiej pisarki, Margaret Atwood.

piątek, 17 sierpnia 2018

Zakaz wyprzedzania dla tirów, czyli jak udawać, że się coś robi przed wyborami



Władze z wielkim wytężeniem pracują nad koncepcją zakazu wyprzedzania dal tirów na autostradach. Czy nikt na górze nie zdobył legalnie prawa jazdy? Jak inaczej wyjaśnić, że nie wiedzą, iż istnieje już art. 90 Kodeksu wykroczeń:

Art. 90. Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Nawet taryfikator wykroczeń przewiduje za jazdę z prędkością utrudniającą ruch innym kierującym mandat karny w wysokości od 50 do 200 zł oraz dwa punkty karne.

Dodam tylko, że powielanie przepisów prawa, zwłaszcza karnego, jest kardynalnym błędem tworzenia systemów prawnych, podobnie jak ich niekompletność lub sprzeczność albo też zbytnia szczegółowość.

Skoro już jest podstawa prawna, by karać kierowców, nie tylko "tirów", którzy wykonują, nie tylko na autostradach, zbyt długi manewr wyprzedzania, to o co chodzi?

No cóż, jak się nie wie, jak zapewnić przestrzeganie i egzekwowanie prawa, które już jest, to się dłubie i "poprawia" to, co jest, zgodnie z prześwietnym tekstem mistrza Młynarskiego Co by tu jeszcze?


Wasz Andrew

czwartek, 16 sierpnia 2018

otwieramy nowy dział, czyli outdoor i survival


Od zawsze zdarzają mi się refleksje typu „co by było gdyby”. Część z nich oczywiście dotyczy różnego rodzaju katastrof, a nawet bliżej nieokreślonej apokalipsy. Takie rzeczy zdarzały się w historii, ba zakończyły nawet historię wielu cywilizacji, więc zakładanie, że naszej to nigdy nie spotka, jest niezbyt racjonalne. W dodatku, o czym już kiedyś pisałem, w przeszłości cywilizacje były zawsze lokalne, więc w razie upadku jednej zawsze były na podorędziu inne cywilizacje, w innych miejscach Ziemi, które mogły ponieść dalej światło postępu, a ponieważ nasza jest globalna, więc z samej nazwy można wnosić, że jak już coś poważnie nawali, to problem też będzie globalny. Nie przeczę, że jednym z impulsów do poważniejszego zainteresowania się tematem była lektura powieści Blackout Marca Elsberga, po której z kolei przyszły informacje, że nie tylko niemieckie urzędy wydają dla obywateli instrukcje, jak należy się zawczasu przygotować na takie rzeczy, które oby się nigdy nie zdarzyły. W Szwecji rząd rozesłał nawet, bezpośrednio do gospodarstw domowych, broszury z instrukcją, jak się przygotować na wojnę z Rosją, gdyż oni akurat to zagrożenie uważają za najbardziej realne. U nas rząd i społeczeństwo, choć tak doświadczone przez historię, uważa, iż nic złego się nie zdarzy i poza wyjątkami, nie zawraca sobie głowy tym, że trzeba się jakoś zabezpieczyć. To tak, jakby pływać po oceanie bez tratwy ratunkowej, ani nawet kamizelki, bo przecież nasz jacht jeszcze się nigdy nie rozbił.




środa, 15 sierpnia 2018

Defilada jak w 39




Oglądaliście dziś defiladę w Warszawie? Dla mnie miała ona w sobie coś z ostatniej polskiej defilady z 1939 (z 3 maja). Tylko wtedy czołgi pokazywane w Warszawie były jednymi z najlepszych w świecie i w dodatku były naszej produkcji. Teraz jest jeszcze gorzej, co rozumie każdy, kto się choć trochę orientuje w technice wojskowej i kondycji naszych sił zbrojnych, i tym nie muszę mojego niesmaku tłumaczyć. Pozostałych zapraszam do lektury świetnie napisanego okolicznościowego artykułu z Newsweeka

Wielka defilada bezbronnej armii


Wasz Andrew

wtorek, 14 sierpnia 2018

Polska nie USA, czyli popsikaj się Roundupem




Jak się dowiedzieliśmy trzy dni temu: 


Producent popularnego środka na chwasty zapłaci rekordowe odszkodowanie ogrodnikowi choremu na raka.

Kalifornijski sąd skazał koncern Monsanto, producenta Roundupu, na zapłacenia 289 mln dolarów odszkodowania ogrodnikowi śmiertelnie choremu na raka wskutek - jak wykazały badania - długotrwałej ekspozycji na działanie tego herbicydu zawierającego glifosat.

46-letni Dewayne Johnson, ojciec dwojga dzieci, twierdzi, że pracując jako ogrodnik dla instytucji szkolnych okręgu San Francisco często stosował środki chwastobójcze Roundup Pro i Ranger Pro produkcji Monsanto.

Sąd uznał w piątek, że producent herbicydu nie umieścił na opakowaniu ostrzeżenia przed ewentualnymi skutkami tego środka, co stało się "istotną przyczyną" choroby Johnsona, który cierpi na chłoniaka nieziarniczego. 

Lekarze powoda zaświadczyli, że ich klientowi pozostaje dwa lata życia.

Kalifornijskie media podkreślają, że jest to tylko pierwszy z tego rodzaju przypadków, w związku z którymi koncern Monsanto czekają "setki podobnych procesów". (...)

Niektóre z krajów UE, np. Francja, Włochy, Holandia, Belgia, wprowadziły u siebie ograniczenia stosowania glifosatu.

Jacy ci Amerykanie chorowici. U nas tymi i podobnymi środkami pryska się wszystko, od sadów po rowy przydrożne, a nawet tereny szkolne i place zabaw dla dzieci. I jakoś nikomu nic się nie stało. Nawet tym pryskaczom, którzy nie używają żadnych środków ochrony skóry czy dróg oddechowych!

Popsikaj się i Ty!



Wasz Andrew



źródło:
http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/579228,monsanto-roundup-historyczny-wyrok-rekordowe-odszkodowanie-miliony-ogrodnik-choroba-rak.html

piątek, 10 sierpnia 2018

Pedro Paulo Rangel "Czarodziejka na karuzeli" - Przemoc, która spłyca

Czarodziejka na karuzeli

Pedro Paulo Rangel

Tytuł oryginału: O Carrossel e a Feiticeira
Tłumaczenie: Janina Z. Klave
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Proza Iberoamerykańska
Liczba stron: 260
 
 
 
Rzeczą trudną do powstrzymania się jest personifikowanie losu, który nierzadko płata nam brzydkie figle, rzuca nam kłody pod nogi, ale który potrafi też bardzo przyjemnie zaskakiwać, zsyłając nam niespodziewane prezenty. Owo nadawanie cech ludzkich fortunie, to swoista próba obłaskawienia i pogodzenia się z jej – nierzadko niezrozumiałymi bądź trudnymi do zaakceptowania – wyrokami. Bo faktem jest, że w mgnieniu oka, bez żadnych zapowiedzi, byt nasz potrafi przejść ze stanu statecznego i uporządkowanego w figurę nieprzewidywalną i chaotyczną, tak, jak gdybyśmy wskoczyli na rozszalałą karuzelę. Przekonują się o tym choćby bohaterowie książki Czarodziejka na karuzeli, autorstwa brazylijskiego pisarza Pedro Paulo Rangela (ur. 1948).