Dziś miała być kolejna recenzja, lecz będzie co innego. Myślałem, że do wszystkiego w Polsce już się przyzwyczaiłem, że nic mnie nie zadziwi, ale się myliłem. I nie wytrzymałem. W naszym kraju mamy coś, co nazywam Polskim Pendolino - mamy wszystko to, co gdzie indziej, tylko że na ogół różni się drobnym, lecz najbardziej znaczącym szczegółem od tego, co myślą wszyscy na całym świecie patrząc na coś i wymawiając jakąś nazwę. Pendolino (z wł. „wahadełko”) to rodzina włoskich elektrycznych zespołów trakcyjnych o prędkościach maksymalnych od 200 do 250 km/h. Mamy? Mamy! Ale inne niż wszyscy. Bo funkcja, która jest wyróżnikiem tej konstrukcji, i od której nazwa pochodzi, w Polsce nie działa*. I tak w niezliczonych aspektach naszej rzeczywistości, zwłaszcza tych najważniejszych, bo odpowiedzialnych za procesy regulacyjne w społeczeństwie, państwie, ekonomii, itd. W dodatku mamy w Polsce dwa światy - deklarowany i rzeczywisty. Tu też można wymieniać w nieskończoność. Dotąd jednak, jak się okazuje błędnie, myślałem, że współistnienie tych dwóch sprzecznych światów wymaga ich rozdzielenia - ksiądz nie może publicznie przyznać się do spłodzenia w trakcie pełnienia posług kapłańskich grupki dzieci, choć może do nich publicznie mówić „synu” i „córko”, urzędnik PIP jadący co dzień obok pola należącego do jego krewnego, który nikogo nigdy nie zatrudniał, może widzieć dwudziestu robotników rolnych zasuwających przy zbiorach, ale nie może na ten temat napisać oficjalnego dokumentu w pracy, itd. Ale okazuje się, że niedługo dojdziemy do takiego stopnia społecznego zakłamania, że i ten rozdział pozostanie tylko urokliwym wspomnieniem. W ostatnim programie z cyklu Kuchenne rewolucje właściciel restauracji bez najmniejszego cienia krępacji, wręcz z dumą, oświadczył Marcie Gessler, że kelnerka może u niego zarobić nawet 3 zł za godzinę, a kucharz nawet 5! I w dodatku z dalszej wypowiedzi wynikało, iż uważa, że to i tak za dużo. I co? I nic.
Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.
sobota, 15 sierpnia 2015
piątek, 14 sierpnia 2015
"Pewna prywatna sprawa" Beppe Fenoglio - Intymność czasu wojny
Pewna prywatna sprawa
Beppe Fenoglio
Tytuł oryginału: Una questione privata
Tłumaczenie: Krystyna i Eugeniusz Kabatcowie
Wydawnictwo: PIW
Seria: Współczesna Proza Światowa
Liczba stron: 123
Wojna to
czas intensywnego zamiatania śladów teraźniejszości – tej bliskiej, ciepłej,
dobrze znanej i wydawać by się mogło, trwałej i stałej, która gwałtownie
zmienia się w kurz przeszłości. Człowiek zostaje nagle i niespodziewanie
odcięty od swoich korzeni, wyrwany z bezpiecznej rutyny dnia codziennego, a
wszelkie rzeczy tracą swoją pierwotną wartość. Dotychczasowe zasady oraz reguły
albo odchodzą w zapomnienie, albo przybierają postać znacznie surowszą i bardziej
bezwzględną. Ludzkość zyskuje znakomitą sposobność, by zaprezentować wszelakiej
maści przywary, słabości, jak również małość i podłość. Sama natomiast wojna
jest chciwa i łapczywa, domagając się zarówno krwi ofiar jak i powszechnej
atencji. Pozostaje ona na ustach wszystkich czy to poprzez lament matek,
które grzebią swoich synów, jak również poprzez przeraźliwe jęki gwałconych
kobiet, krzyki skargi umęczonych cywili, stęsknionych za prowadzoną dotychczas
nudną egzystencją, przez przekleństwa młodych ludzi, zmuszonych by ginąć na
obcej ziemi, w imię równie obcych jak i abstrakcyjnych idei. Są jednak kwestie,
w obliczu których nawet wojna schodzi na dalszy plan, co świetnie ukazał Beppe
Fenoglio w swojej powieści zatytułowanej Pewna
prywatna sprawa.
czwartek, 13 sierpnia 2015
O potrzebie wielkich idei
Sakralna kultowość uwodzi miliony baranów, bo jej główny nakaz to kompletna rezygnacja z własnego myślenia gwoli akceptowania „prawd objawionych” i dogmatów, żyjątka hodowlane zawsze kierują się rozkazem. Osoby, które nie chcą podążać wedle rozkazów, bo wolą myśleć samodzielnie, stanowią mniejszość.
Waldemar Łysiak Satynowy magik
środa, 12 sierpnia 2015
O pomocy dla Afryki
Codziennie przed rozpoczęciem pracy zakonnice kładły na stole pięć strzykawek, którymi wykonywały iniekcję. Zużywały pięć igieł dziennie, obsługując setki ludzi w ambulatorium i klinice położniczej. Od czasu do czasu zakonnice i lekarze opłukiwali igły w misce z ciepłą wodą, by zmyć z nich krew, najczęściej jednak robili zastrzyki jeden po drugim, przechodząc od pacjenta do pacjenta i mieszając krew z krwią.
Realia pierwszego zidentyfikowanego ataku Ebola Zair w 1976 opisane w książce
Richarda Prestona Strefa skażenia
wtorek, 11 sierpnia 2015
O sile wirusów
...wirus (...) jest odporny na zmiany w ekosystemach. Wirus (...) i inne pojawiające się drobnoustroje przeżywają zagładę tropikalnej biosfery, ich zmiany są bowiem szybsze od zmian w ekosystemach. Wirusy muszą wykazywać zdolność uciekania w porę, jeżeli niektóre z nich istnieją od czterech miliardów lat. Nasuwa się tu porównanie ze szczurami uciekającymi z tonącego okrętu.
Richard Preston Strefa skażenia
niedziela, 9 sierpnia 2015
Żeglarz
Clive Cussler
Żeglarz
tytuł oryginału: Navigatortłumaczenie: Maciej Pintara
cykl: Kurt Austin (tom 7)
Wydawnictwo: Amber 2011
Plażowanie nie jest moją ulubioną rozrywką. Zwykle, jeśli już muszę w czymś takim uczestniczyć, korzystam z kosza i oferowanego przezeń chłodnego cienia. Oczywiście uzupełnieniem takiego zestawu wakacyjnego musi być książka. Przypadkowo, czyli z braku laku, padło na Żeglarza Clive’a Cusslera w wersji z serii wydawniczej Bestsellery do kieszeni. Paperbookowa seria okazała się w tym razem całkiem solidnym produktem, nawet w porównaniu do niektórych wydań z ambicjami. Miękka, ale solidna okładka odporna na działanie czytelnika, brak wylatujących kartek, no i co najważniejsze – naprawdę znikoma ilość śladów chochlika drukarskiego.
piątek, 7 sierpnia 2015
O tym się mówi, czyli "Temat na pierwszą stronę"
Temat na pierwszą stronę
Umberto Eco
Tytuł oryginału: Numero zero
Tłumaczenie: Krzysztof Żaboklicki
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 160
Stwierdzenie, że media są czwartą władzą jest truizmem, którego znaczenie zdaje się jednak umykać zdecydowanej większości społeczeństwa. Sprowadzenie tego oczywistego faktu do formy wyświechtanego sloganu powoduje, że zagadnienia dotyczące siły oddziaływania prasy, radia, telewizji oraz Internetu na kwestie światopoglądowe oraz kształtowanie się wzorców i zachowań społecznych zostają zepchnięte na margines. Określenie czwarta władza wynika z faktu, że media sprawują funkcje kontrolne wobec pozostałych monteskiuszowskich władz, czyli wykonawczej, ustawodawczej oraz sądowniczej. Oznacza to, że przynajmniej z założenia, media dbają o rzetelne i uczciwe wykonywanie obowiązków władzy publicznej poprzez ujawnianie i nagłaśnianie zachowań nieakceptowanych, nieetycznych czy niezgodnych z prawem, chroniąc tym samym obywateli przed nadużyciami polityków, nie dopuszczając do korupcji czy defraudacji środków publicznych. Media spełniają także rolę informacyjną – istotą środków masowego przekazu jest przedstawienie najistotniejszych wydarzeń, próba docieczenia ich przyczyn oraz przewidzenia następstw. Tyle, że świat, obecnie rozpatrywany jako globalna wioska, to niekończące się morze tematów, nad którymi warto się pochylić. Zatem jakie wypadki są godne uwagi, o których incydentach należy wspomnieć, a o jakich epizodach wystarczy zaledwie napomknąć? Jak klucz obrać, szczególnie wtedy, kiedy bardziej niż opisywać zamierza się kreować? Sporo interesujących odpowiedzi na powyższe pytania można odnaleźć w najnowszej powieści autorstwa Umberto Eco, zatytułowanej Temat na pierwszą stronę.
środa, 5 sierpnia 2015
Milimetr od śmierci
Richard Preston
Strefa skażenia
tytuł oryginału: The Hot Zonetłumaczenie: Jerzy Kuryłowicz
wydawnictwo: SQN Kraków 2015
liczba stron: 320
Co pewien czas, zwykle tylko przez dzień lub najwyżej kilka, media karmią nas katastroficznymi wizjami zagłady w następstwie pandemii grypy lub innego paskudztwa. Impulsem do fali takich newsów bywa zwykle wybuch jakiejś miejscowej zarazy, najczęściej bardzo ograniczonej obszarowo lub czasowo i daleko od nas. Po najdalej tygodniu, gdy sytuacja na miejscu wydaje się opanowana, temat wygasa i w mediach nie istnieje, aż do następnego razu. Podobnie ma się sytuacja z bronią masowego rażenia, którą powinno się raczej zwać bronią masowej zagłady. Wątkiem tym też mass media zajmują się tylko epizodycznie, najczęściej przy okazji jakiegoś incydentu dyplomatycznego lub zbrojnego z udziałem państw, które takimi środkami dysponują, choć przecież zagrożenie użyciem broni ABC pozostaje mniej więcej stałe zależąc głownie od ilości takich środków na świecie i procedur ich zabezpieczania oraz użycia, a te od lat zmieniają się bardzo mało dynamicznie. Ma to pewne uzasadnienie od momentu, gdy ilość broni jądrowej osiągnęła poziom wystarczający do wytrzebienia homos sapiens. Nie jest też specjalnie interesujący sam mechanizm zagłady w wyniku użycia broni atomowej, biologicznej czy chemicznej – skutki użycia takich środków są znane. Całkiem inaczej jest jednak z bronią biologiczną, jakiej może użyć przeciw nam biosfera zagrożona w swym obecnym kształcie radosną i natchnioną działalnością człowieka. Ona może nas zaskoczyć całkowicie, a właściwie zaskakuje nas permanentnie, więc tutaj owa infantylność mediów i brak systematycznie oferowanych informacji są dla ludzi lubiących wiedzieć bardzo bolesne, w związku z czym, gdy tylko w me ręce, przypadkowo zresztą, wpadła Strefa skażenia, rzuciłem się nią niczym wygłodniały pies na kość.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







