Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 3 listopada 2014

O tolerowaniu zła



Za to się płaci. To kiedyś w przyszłości da o sobie znać. Przez trzydzieści lat dawało znać o sobie i będzie jeszcze dawać znać, i odezwie się jeszcze okrutniej.

Aleksandr Isajewicz Sołżenicyn (Александр Исаевич Солженицын) przemówienie z 1975

przytoczyła Diana West w niezwykle wartościowej książce „Wielkie kłamstwa Ameryki


foto: CC-BY-SA-3.0-nlVerhoeff, Bert / Anefo - [1] Dutch National Archives, The Hague, Fotocollectie Algemeen Nederlands Persbureau (ANEFO), 1945-1989, Nummer toegang 2.24.01.05 Bestanddeelnummer 927-0019

piątek, 31 października 2014

Goffredo Parise "Pryncypał" - W służbie Pana

Pryncypał

Goffredo Parise

Tytuł oryginału: Il padrone
Tłumaczenie: Aleksander Konicki
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 240




Praca to forma aktywności, do której jesteśmy przysposabiani on najmłodszych lat. Dla zdecydowanej większości ludzi jest ona nieodzownym elementem życia, warunkiem koniecznym, ponieważ pozwala zgromadzić finansowe środki, niezbędne do codziennej egzystencji. Spełnia ona także rolę warstwy ochronnej, buforu oddzielającego nas od głodu, ubóstwa, nędzy, zapewniając przy tym poczucie (niestety raczej iluzoryczne i kruche) trwałości, stałości, a więc bezpieczeństwa. Dobrze płatne zajęcie gwarantujące emeryturę oraz opiekę socjalną, jest także szansą na w miarę wygodne przejście przez życie, często uchodzi również za cel społecznego bytu. Trudno wyobrazić sobie ludzkość bez pracy, w związku z czym równie niemożliwe jest pominięcie tego aspektu naszej egzystencji przez literaturę, która zawsze oferuje interesujące i wielowymiarowe spojrzenie na treści istotne dla człowieka. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po powieść Pryncypał autorstwa Goffredo Parise.

czwartek, 30 października 2014

O prawdzie




Prawda, która odbiera odwagę, ponieważ jest prawdziwa, i tak jest znacznie wartościowsza niż najbardziej stymulujący fałsz.”


Aleksandr Isajewicz Sołżenicyn (Александр Исаевич Солженицын)

przytoczyła Diana West w niezwykle wartościowej książce Wielkie kłamstwa Ameryki

foto: CC-BY-SA-3.0-nlVerhoeff, Bert / Anefo - [1] Dutch National Archives, The Hague, Fotocollectie Algemeen Nederlands Persbureau (ANEFO), 1945-1989, Nummer toegang 2.24.01.05 Bestanddeelnummer 927-0019

środa, 29 października 2014

O wadze stylu






Z chwilą gdy człowiek zaakceptuje język ideologii, pozwala, aby wraz z językiem odebrano mu jego świat psychiczny i jego poczucie szacunku do samego siebie. Choćby posłużył się oficjalnym językiem zupełnie nieumyślnie, jest teraz częścią ideologii i, by tak rzec, zawarł pakt z diabłem (...).”



Alain Besançon


przytoczyła Diana West w niezwykle wartościowej książce Wielkie kłamstwa Ameryki

wtorek, 28 października 2014

Faszyzm, komunizm, islam...





Diana West



Wielkie kłamstwa Ameryki.

Tłumienie niewygodnej prawdy historii.

Szpiegowska Rosja manipuluje – dokumentalny thriller.



tytuł oryginału: American Betrayal: The Secret Assault on Our Nation's Character.

tłumaczenie: Barbara Gadomska

wydawnictwo: A.M.F. Plus Group 2014

liczba stron: 465,  w tym 52 strony przypisów



Jeszcze kilka dni temu imię i nazwisko Diana West niczego mi nie mówiło, choć ta urodzona w 1961 w Hollywood w Kalifornii publicystka i pisarka ma ugruntowaną pozycję w amerykańskich mediach i często porusza kontrowersyjne tematy.

Biorąc do ręki jej książkę, miałem mieszane uczucia. Jak zwykle tytuł i podtytuł w polskim wydaniu znacząco różny od oryginału. W dodatku ta końcówka drugiego podtytułu: „dokumentalny thriller” i początek notki na tylnej okładce: częściowo dokumentalny thriller, częściowo narodowa tragedia. Ciekawe, co autor miał na myśli – thriller, czyli dreszczowiec, to literatura piękna, rzecz zmyślona. Więc co? Drakula oparty na faktach? I gdzie przebiega granica pomiędzy tymi częściami, o których mowa? Narodowa tragedia nie jest dreszczowcem i nie jest dokumentalna, a jakiś (jaki?) dreszczowiec jest dokumentem? Nie wspominałbym o tym może tak wyraźnie, ale... Później okazało się to ważne, więc w swoim czasie wrócimy do tego.

poniedziałek, 27 października 2014

Wuwuzela i Mandela




Wojciech Jagielski



Trębacz z Tembisy. Droga do Mandeli.


Wydawnictwo Znak Kraków 2013


Październikową lekturą w Rawskim DKK* była książka Wojciecha Jagielskiego Trębacz z Tembisy. Droga do Mandeli. Z twórczością tego autora, absolwenta Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, wielokrotnie nagradzaną, dotąd się nie spotkałem, dlatego po książkę sięgnąłem z ciekawością i dużymi nadziejami.

Okres przemian ustrojowych w Republice Południowej Afryki, odejście od apartheidu, dojście do władzy Mandeli, jest niezwykle interesujący z wielu punktów widzenia; historyka, socjologa, psychologa, politologa, czy po prostu człowieka, który lubi wiedzieć. Jagielski sięgając po ten temat obiecywał wiele. Tym bardziej, że nie ograniczył się tylko do wrażeń i obserwacji z tego burzliwego okresu w dziejach RPA, ze swoich działań, jakie podejmował, by spotkać się z Mandelą oraz przeprowadzić z nim wywiad. Wątki wiodące nakładają się na opowieść o Freddiem „Saddamie” Maake, fanatycznym kibicu piłki nożnej, znanym głównie jako twórca wuwuzeli, co wnosi do całości powiew świeżości i oryginalność spojrzenia. Wszystko to przeplata się ze wspomnieniami autora z wcześniejszych wojaży po świecie, z innych konfliktów wojennych. Zamierzenie ambitne, koncepcja ciekawa, lecz...

piątek, 24 października 2014

Kōbō Abe "Kobieta z wydm" - Piaskowy zamek

Kobieta z wydm

Kōbō Abe

Tytuł oryginału: Suna no onna
Tłumaczenie: Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Proza Współczesna
Liczba stron: 178






Niejeden człowiek jest śmiertelnie znużony prowadzoną dotychczas egzystencją, w której wszystkie rzeczy, przedmioty, osoby, relacje są należycie uporządkowane, piekielnie przewidywalne. Proza życia oraz przekonanie, że nic interesującego nie ma prawa się w nim wydarzyć przytłaczają, wypełniając byt marazmem oraz apatią. Człowiek brnie mozolnie przed siebie, zbliżając się powoli, acz sukcesywnie do wyznaczonego kiedyś celu, pytając się jednocześnie, do czego właściwie zmierza. Czy ucieczkę od dobrze znanej codzienności, która powinna być środkiem, można traktować jako ów mistyczny, dawno zapomniany cel? Czy świadomość nieodwracalności podjętych wyborów oraz decyzji nakazuje rozpatrywać je w zupełnie innym świetle, stosując do tego kompletnie inne miary? Jak to jest z osobnikiem wyrzuconym z koleiny swojej codzienności, wtłoczonym do całkowicie nowej formy? Dobra literatura ma to do siebie, że zmusza to zadawania sobie wszelakiej maści pytań oraz to, że na wiele z nich znajduje jeśli nie prawidłowe, to z pewnością interesujące i godne rozważenia odpowiedzi. Nie inaczej jest w przypadku dzieła Kōbō Abego, zatytułowanego Kobieta z wydm.

piątek, 17 października 2014

Haruki Murakami "Kronika ptaka nakręcacza" - Sprężyna świata

Kronika ptaka nakręcacza

Haruki Murakami

Tytuł oryginału: Nejimakidori kuronikuru
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 632








Bukowski w Szmirze, mojej ulubionej książce tego autora, pisał „Jemy i jemy. Jesteśmy obrzydliwi, skazani na swoją nędzną egzystencję. Jemy, pierdzimy, drapiemy się, uśmiechamy i obchodzimy święta”. Trudno zanegować powyższą konstatację. Proza codziennego życia, jeśli tylko na chwilę zwolnić jego pęd, zatrzymać się na moment i pogrążyć się w refleksji, oddać się zadumie, jest porażająco trywialna. Z każdą przeżytą godziną, z kolejnym wybiciem zegara przybliżamy się do grobu, ale w zgiełku codzienności nie mamy nawet czasu, żeby się nad tym dłużej zastanowić. Koncentrujemy się na krótkich odcinkach czasu, nie wybiegamy myślami zbyt daleko w przyszłość, zamykamy się w ciasnej klatce teraźniejszości. Staramy się zasypiać o regularnych porach, by będąc wypoczętym i pełnym sił stawić czoła następnemu dniu harówki. Podejmujemy pracę zarobkową, często taką, do której nie żywimy ani cienia sympatii, po to, by zaspokoić swoje podstawowe potrzeby – żywność, która coraz więcej ma wspólnego z chemią, a coraz mniej z naturą, lokum (a w przypadku sporej rzeszy mieszkańców naszego kraju – klitka) do egzystencji oraz lekkostrawna rozrywka pochłaniają większość naszych oszczędności. W ten sposób upływa doba za dobą. W tym samym rytmie, w tym samym tempie. Sukcesywnie i niezmiennie. Co jednak, jeśli wytrącić nas z koleiny tego bytu? Jak to jest, kiedy sprężyna, która nakręca nasz codzienny świat zatnie się i cały mechanizm zatrzyma się? W moim przekonaniu Haruki Murakami ma naprawdę sporo do powiedzenia w tej kwestii, o czym przekonałem się za sprawą lektury Kroniki ptaka nakręcacza.