Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Gomorra 2


czyli Formacja trójkąta

Mariusz Zielke

seria/cykl wydawniczy: Czarna Seriawydawnictwo: Czarna Owca 2013


Powieściowy debiut Mariusza Zielke, którym był Wyrok, okazał się dla mnie wielkim zaskoczeniem i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jego styl od razu skojarzył mi się z nieodżałowanym mistrzem szwedzkiego kryminału społecznego Stiegiem Larssonem i nadal uważam, że jest to jedna z najlepszych polskich powieści kryminalnych. Po Formację trójkąta sięgałem więc po równi z nadzieją, co obawą. Z nadzieją, że Zielke utrzyma poziom, z obawą, że nie podoła.


Formacja trójkąta rozpoczyna się od tajemniczego zabójstwa prezesa warszawskiej giełdy. Za namową starszego kolegi po fachu Bartek Milik, początkujący dziennikarzyna marzący o wyrobieniu sobie nazwiska, próbuje ugryźć temat; odkryć prawdę o przyczynach i sprawcach tej śmierci, by zdobyć temat na jedynkę, czyli reportaż, który ukaże się na pierwszej stronie gazety i ustawi go zawodowo. Jak nietrudno się domyślić, sprawa okaże się trudniejsza niż mogłoby się wydawać. Na szczęście głównego bohatera w jego misji wesprą doświadczony policjant i piękna agentka ABW.

Tradycyjnie fabuły, nawet w przybliżeniu, nie będę ujawniał, gdyż jej skomplikowanie jest jednym z wielkich atutów powieści. Czytelnik nie ma najmniejszych szans, by przed czasem odkryć kto i dlaczego, choć niby pierwszą sceną, która książkę rozpoczyna, jest właśnie wspomniane morderstwo. Już jednak z samego zestawienia kluczowych postaci można domniemywać, iż od klasycznego kryminału w wersji dziennikarskiej, z jakim mieliśmy do czynienia w Wyroku, autor przeszedł do sensacji. I jest to przewidywanie bardzo celne: będziemy mieli i niespodziewane zwroty akcji, i trup ścielący się gęsto, i pościgi w amerykańskim stylu, i seks. Z tego też powodu nie ma co się rozwodzić nad głębią postaci pierwszo i drugoplanowych, gdyż niczego takiego się nie doszukamy. Nawet wiodąca trójca – dziennikarz, glina i agentka – zarysowana jest wyraziście, ale dość płytko. W pewnym sensie komiksowo nawet. Oczywiście w kanonie znanym z Wyroku, nie wspominając o Millennium Larssona, na pewno by to raziło, ale w konwencji meandrującej ku manierze Ludluma ujdzie. Czy ta ewolucja w kierunku akcji i momentów wyszła prozie Mariusza Zielke na dobre? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony sprawia, iż pomimo tła społecznego, które nadal pozostało bardzo istotnym elementem, powieść jest niezwykle wciągająca i czyta się ją jednym tchem. Warstwa sensacyjna w ogólnych zarysach, podobnie jak tło społeczne, została poprowadzona z maestrią. Z drugiej jednak… Ten seks…

Nie tylko ja porównuję Zielke do Larssona. Jednak oceniając ich w sferze opisu stosunków damsko - męskich, odnoszę wrażenie, iż jest między nimi różnica klas. Na niekorzyść naszego rodaka niestety. Główny bohater szwedzkiego mistrza potrafi zobaczyć piękno w kobiecie niezależnie od jej wieku i zbieżności z lansowanym aktualnie modelem urody. Każdą ocenia indywidualnie, niczym dzieło sztuki, a nie hamburgera z fastfooda. W Formacji trójkąta pożądanie ze strony mężczyzn i super seks są zarezerwowane tylko dla „pięknych” kobiet. Inne zresztą w tej powieści nie występują, a w dodatku ta uroda jest pod jeden strychulec, jakby autor kierował się własnymi, nieco wąsko ukierunkowanymi marzeniami, i nie zauważył, że różne są kanony kobiecej urody nie tylko jednocześnie funkcjonujące w określonym społeczeństwie, ale nawet zmieniające się w ciągu życia jednej osoby w miarę upływu czasu i zdobywanych doświadczeń. A same opisy konsumpcji tych gwałtownych namiętności… Trochę za bardzo, jak dla mnie, zalatują sztampą z pornusa. W konwencji sensacji z masowej produkcji, nastawionej tylko i wyłącznie na bicie rekordów sprzedaży, może by i uszły, ale w połączeniu ze wspomnianymi aspiracjami społecznymi i z klasą poprzedniej powieści autora - trochę rażą. Inny target czytelniczy. Mam tylko nadzieję, że był to celowy zabieg obliczony na zwiększenie poczytności, z którego następnym razem Zielke się wycofa, a nie rys charakterystyczny autora, gdyż na dłuższą metę raczej oceny jego twórczości nie podniesie.

Podobnie jak z seksem, jest i z zabójstwami. Główny czarny charakter prezentuje modus operandi nie do końca przystający do jego profesji, a w ogóle sprzeczny z zawodowstwem. Czy znacie rzeźnika, który tak lubi zabijać zwierzęta, że gdy już zajeżdża do gospodarza na umówioną robotę, a okazuje się, że krowa sama zdechła, to mu zabija inną, jako zamiennik, w dodatku gratis, bo tak go to kręci? Jak można myśleć, że zawodowy zabójca różni się czymś od rzeźnika poza gatunkiem, na którym swój zawód praktykuje? To tak jak ze specjalistami od tortur – ci, którzy zbyt lubią swój zawód, nie mogą być zawodowcami, gdyż nadto przedkładają przyjemność nad efekty, a te ostatnie są decydujące dla ich mocodawców. Sadysta może być na usługach mafii lub innych podobnych klientów, ale tylko do czasu, aż przegnie i nie będzie można na nim polegać. Na dłuższą metę prawdziwy profesjonalista musi być równie wiarygodny co dobry lekarz lub prawnik i w tym świetle czarny charakter z Formacji trójkąta jest kolejnym sporym dysonansem. Niestety nie ostatnim. Zbyt zalatuje mi to ścieżką, którą wybrał Bret Easton Ellis w American Psycho. Niektórzy się zachwycają, lecz dla mnie to zwykłe pisanie pod publiczkę, w dodatku pod jej najciemniejsze instynkty.

Jeśli już jesteśmy przy czarnym charakterze, to wypada wspomnieć o konkretnych, żenujących wręcz wpadkach. Z jednej strony czytamy, iż morderca pozwala sobie na stosunek z ofiarą bez użycia prezerwatywy (raczej nie do pomyślenia u zawodowca, nawet i z zabezpieczeniem, gdyż zawsze jakieś ślady się pozostawi), a jednocześnie na innej stronie dowiadujemy się, że polskie służby dysponują wynikami badań DNA po kilku godzinach (dosłownie) od momentu zgonu, czyli po odjęciu czasu na czynności na miejscu zdarzenia, transport materiału dowodowego, itd. po sekundach? Takie rzeczy, to tylko w Erze. Następny lapsus, to komputery. System XP nazywany jest staruteńkim, co pozwala jako tako określić ramy czasowe, a jednocześnie 4 mega RAM są oceniane jako znośne. To tak, jakby jednocześnie napisać, że FN Five-seven to dość stary model i jednocześnie rzucić uwagę, że Colt Dragoon to całkiem przyzwoita broń. To różne epoki!

Na szczęście nie jest tych błędów dużo, choć do pewnych rzeczy jeszcze można się przyczepić, jak na przykład do strzelania w głowę biegnącego faceta z glocka z pięćdziesięciu metrów. Drobne, całkiem niepotrzebne mankamenty, zwracające jednak uwagę czytelnika i podważające wiarygodność całości. A szkoda, gdyż choć fabuła fikcyjna, to realia układów przestępczych, czyli głównie biznesowo – politycznych, są oddane aż nadto wiernie, podobnie jak relacje władza -media czy służby -reszta świata. Nadto, gdyż ukazują rzeczywistość znaną czytelnikom Gomorry z realiów neapolitańskich i prawdę, że rzeczywiście groźna przestępczość to nie złodzieje i gangsterzy lecz biznesmeni. Nadto, gdyż pokazują, że chyba u nas jest teraz jeszcze gorzej. Ale widać, że autor wie o czym pisze. Fikcja wolnych mediów i ich kontrolnej roli wobec innych elementów systemu władzy, fikcja niezależności sądów, uczciwości policji i skuteczności służb. Powieść ewidentnie nawiązuje do znanych i głośnych wydarzeń ostatnich lat, jak choćby tajemnicze zgony i samobójstwa znanych osób, czy afery, którymi interesowano się tylko przez chwilę, bez żadnych konsekwencji dla kogokolwiek. Nie każdy czytelnik to przełknie, gdyż nieświadomy znaczy szczęśliwy, a kto chce być ze szczęścia odarty. A ponury, beznadziejny obraz polskiej rzeczywistości politycznej odmalowanej w powieściach Mariusza Zielke odbiera niestety również nadzieję na przyszłość. Łatwiej się czyta, gdy zła rzeczywistość nas nie dotyczy. Jakaś Afryka, jakieś Stany. Ale Polska? Tym, którzy myślą, że autor maluje zbyt czarnymi barwami, proponuję poszukanie odpowiedzi na kilka pytań. Czy jest drugi kraj w Europie, w którym w czasie pokoju bezkarnie zabito szefa policji? Czy jest drugi kraj w Europie, w którym po zabójstwie byłego premiera domniemani sprawcy w trakcie procesu, po długoletnim przebywaniu w areszcie, zamiast kary otrzymują odszkodowania? Takie pytania można mnożyć, a ile jest takich, których nawet nie potrafimy postawić, choć powinniśmy nie tylko umieć, ale i znać odpowiedzi?

Mam wrażenie, że pisarz postąpił tak jak Lem, który pisał w konwencji SF o rzeczach, których cenzura nie puściłaby napisanych wprost. Mariusz Zielke w formie sensacji przedstawił nam po raz drugi swoją ocenę Polski, której nie mógłby opublikować inaczej, jak w formie fikcji literackiej. Tak więc nowa jego powieść, poza kilkoma drobnymi błędami, poza moim zdaniem niepotrzebnie wprowadzonymi nowościami, jest znów jedną z najlepszych polskich produkcji w swym gatunku. Nie aż tak perfekcyjną, jak Wyrok, ale może przez to, przez te błędy właśnie, stanie się bardziej atrakcyjna i znajdzie więcej czytelników. Choć z drugiej strony rzecz biorac, aż tak boleśnie prawdziwa ocena stanu naszej rzeczywistości, a co za tym idzie i przyszłości, nie rokuje jej zbyt dobrze. Żydzi też w większości nie wierzyli, że Hitler może być aż tak zły. Większość zawsze woli się oszukiwać do ostatniej chwili i nic nie robić. I nie chce o tym czytać. Ale ja mimo wszystko polecam Wam Formację trójkąta zdecydowanie i gorąco, gdyż warto, choć jak już wspomniałem, Wyrok był w moim odczuciu znacznie lepszy. Nie jako kryminał społeczny, ale jako społeczna sensacja, nowa powieść Mariusza Zielke jest naprawdę warta przeczytania. Może nie każdy ją wysoko oceni, ale chyba każdy przeczyta z zapartym tchem. A o to w tym kanonie chodzi


Wasz Andrew

Formacja trójkąta [Mariusz Zielke]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

"Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" Haruki Murakami - A imię jego ...

Okładka książki Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa 

Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa

Haruki Murakami


Tytuł oryginału: Shikisai o motanai Tazaki Tsukuru to, kare no junrei no toshi
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Liczba stron: 350
 
Wiara, że liczby oprócz konkretnej wartości matematycznej, kryją w sobie dodatkowe treści i znaczenia jest niemal tak stara jak ludzkość. Numerologia, czy symbolika liczb stanowiły integralną część niejednej cywilizacji, a i dzisiaj cieszą się one niesłabnącą popularnością. Dla przykładu cyfra 5 uważana jest za liczbę człowieka – każdy z nas posiada 5 palców, zarówno u rąk jak i u nóg oraz 5 zmysłów. Starożytni Grecy wiązali cyfrę 5 z harmonią świata, złożonego z 5 żywiołów. Dla Hindusów cyfra 5 nieodzownie łączyła się z 5 elementami, stanowiącymi istotę człowieczeństwa, do których należą substancja cielesna i powiązane z nią poszczególne zmysły, zbiór uczuć, obejmujący wszelkie odcienie emocji, świadomość, czyny i idee nimi kierujące oraz zasoby umysłowe, ściśle powiązane z inteligencją i mądrością. Cyfra 5 odgrywa również niepoślednią rolę w najnowszej książce Harukiego Murakamiego.

niedziela, 15 grudnia 2013

O stresie



Otóż my, ludzie, ewoluowaliśmy, ucząc się unikać zagrożeń tak, jak robi to zebra. Powinniśmy więc przez większość dnia relaksować się, goniąc jak szaleni tylko wtedy, gdy pojawia się zagrożenie. Lecz zamiast okresowych fizycznych zagrożeń, takich jak drapieżniki, jako ludzie spotykamy się z ciągłymi zagrożeniami psychologicznymi (…). Mimo zmiany rodzaju zagrożeń, z jakimi się spotykamy, nasze biologiczne reakcje pozostają bez zmian. W przeciwieństwie do krótkich, fizycznych zagrożeń, zagrożenia psychologiczne trafiają nas w najgłębszych zakątkach naszych mózgów. Nieważne, jak bardzo byśmy chcieli się ich pozbyć, by móc koncentrować się na jedzeniu trawy, nie przestają nas dręczyć.

Philip Zimbardo i John Boyd Paradoks czasu

sobota, 14 grudnia 2013

O kasynach



Koncentrując się na teraźniejszości, dokonujemy innych wyborów niż wtedy, kiedy koncentrujemy się na przyszłości. W żadnej gałęzi przemysłu prawda ta nie jest lepiej wykorzystywana niż w przemyśle hazardowym. W chwili, gdy przekraczasz próg kasyna w Las Vegas, wkraczasz do pozbawionego czasu świata teraźniejszego hedonizmu, w którym przyszłość nie istnieje. Temperatura, oświetlenie czy poziom natężenia dźwięku, przez 24 godziny na dobę pozostają takie same. Nie ma zegarów, a kelnerzy nigdy nie wzywają na ostatniego drinka.

Philip Zimbardo i John Boyd Paradoks czasu

piątek, 13 grudnia 2013

Rzeka czasu



W swoich książkach, przy okazji terapii PTSD (i nie tylko), Zimbardo często wspomina o tym filmiku jako wartościowym elemencie kuracji. Zdecydowanie polecam, nawet jeśli wszystko wszystko u Was O.K. Idealnie pomaga się odprężyć, na przykład po stresującym dniu pracy.

Przy okazji - jeśli ktoś trafi na wersję PL, proszę o info.

czwartek, 12 grudnia 2013

O teraźniejszości



Przy zachowaniu pewnego umiaru teraźniejszość może być cudownym miejscem do życia, lecz w nadmiarze pozbawi cię zdolności do uczenia się z przeszłości oraz planowania na przyszłość.

Philip Zimbardo i John Boyd Paradoks czasu

środa, 11 grudnia 2013

O fizykach i czasie




Dla nas, zatwardziałych fizyków, różnica między przeszłością, teraźniejszością a przyszłością jest iluzją, chociaż bardzo rzeczywistą.


Albert Einstein

przytoczone przez Philipa Zimbardo i Johna Boyda w Paradoksie czasu

wtorek, 10 grudnia 2013

O tolerancji inaczej



Większość ludzi jest zgodna co do porządku oraz prędkości upływania czasu. To porozumienie rodzi pokusę, by uznawać ludzi posiadających inne nastawienie do czasu za dziwnych, nienormalnych lub wręcz szalonych. Musimy jednak zachować ostrożność, by nie pomylić konwencjonalnego konsensusu z głęboko ukrytą prawdą. W źródłach czasu gnieżdżą się bowiem zagadki, na które nawet najbardziej błyskotliwi spośród nas nie znaleźli jak dotąd pełnej odpowiedzi.

Philip Zimbardo i John Boyd Paradoks czasu