Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

niedziela, 28 lipca 2013

Niemieckie pociągi pancerne




Deutsche Eisenbahngeschütze


Horst Scheibert

Seria wydawnicza Waffen Arsenal
numer broszury 016
Wydawnictwo PODZUN-VERLAG 1975

Ostatnio przedstawiłem Wam niezmiernie interesującą publikację z cyklu Armor Photogallery traktującą o niemieckim dziale kolejowym Leopold. Wcześniej były też przykłady z takich serii wydawniczych jak IN ACTION, The Military Book Club i Танк на поле боя. Mieliśmy więc literaturę dokumentalną rosyjsko- i anglojęzyczną, najbardziej strawną w naszym kraju. Dziś przykład, że i w niemieckiej jest co poczytać i pooglądać, gdyż podobnie jak we wspomnianych, i w dzisiaj omawianej lekturze obraz jest chyba nawet ważniejszy niż słowo. Poznajmy serię Waffen Arsenal wydawnictwa PODZUN-VERLAG.





Numer 16 cyklu, jak sam tytuł mówi, jest poświęcony niemieckim działom kolejowym II Wojny Światowej. Publikacja o objętości 51 jeden stron, podobnie jak we wspomnianych, konkurencyjnych wydawnictwach, wypełniona jest świetnie dobranym zdjęciowym materiałem dokumentalnym i oszczędnym, ale konkretnym i interesującym tekstem. Całość wzbogacają rysunki poglądowe omawianych konstrukcji, sposobu ich ustawiania na stanowiskach ogniowych, czy przykładowego składu w jakim się poruszały. Choć osobiście preferuję opracowania monograficzne, jako z przyczyn oczywistych bardziej wyczerpujące i mniej ogólnikowe, jednak trzeba przyznać, że Deutsche Eisenbahngeschütze prezentuje się interesująco pomimo dość szerokiej tematyki; obejmuje bowiem niemiecką artylerię kolejową kalibrów 15, 17, 20.3, 21, 24, 28, 30.5, 32, 34, 37 i 80cm. Już z tego wymienienia różnorodności kalibrów, a co za tym idzie konstrukcji, można się domyślić, iż niektóre typy dział zostały omówione naprawdę skrótowo i zobrazowane tylko jednym, a inne kilkoma zdjęciami. Z tego powodu publikacja nie jest marzeniem modelarza, choć może być cenna jako źródło uzupełniające, jako że fotki nie są zbyt „ograne” co jest wadą większości polskich wydawnictw. Dla zainteresowanych historią techniki zbrojeniowej i II Wojny Światowej jest to ciekawa pozycja oddająca ducha uzbrojenia tego typu. Do myślenia o sensie tych konstrukcji dają w szczególności informacje o składach osobowych jednostek przewidzianych do obsługi tego sprzętu. Oczywiście przeszkodą może być aspekt językowy – niewielu Polaków zna język swego zachodniego sąsiada. Właściwie to niewielu Polaków zna jakikolwiek język; nawet z ojczystym nie jest najlepiej. Z drugiej strony, w dobie internetu i komputerów, chcący zawsze jakoś sobie z tłumaczeniem poradzi.




Z dostępnością na rynku wtórnym, bo chyba tylko to wchodzi w rachubę, nie jest najlepiej, ale zdaje się, że jak już coś się pojawi, to ceny są przystępne, właśnie ze względu na język.

Gdybyście napotkali, warto poczytać. Do kupowania nie zachęcam, jeśli temat specjalnie Was nie rajcuje. No chyba, że cena wybitnie atrakcyjna będzie


Wasz Andrew

sobota, 27 lipca 2013

O złych Niemcach


Gdyby w Stanach Zjednoczonych wprowadzono system obozów śmierci tego rodzaju, jaki obserwowaliśmy w nazistowskich Niemczech, to w każdym amerykańskim mieście średniej wielkości można by znaleźć wystarczający personel dla tych obozów.


Efekt Lucyfera Philip Zimbardo

za The psychology of helping and altruism: Problems and puzzles. McGraw-Hill series in social psychology. Schroeder, David A.; Penner, Louis A.; Dovidio, John F.; Piliavin, Jane A.

Zakochany szczeniak

Okładka książki Maggie Cassidy 

Maggie Cassidy

Jack Kerouac

Tytuł oryginału: Maggie Cassidy
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 255







Jack Kerouac to pisarz równie znany, co kontrowersyjny. Pijak, wagabunda, niestrudzony, eksplorator kobiecych wagin. Uchodzi za jednego z najważniejszych przedstawicieli Beat Generation. Popularni beatnicy tworzyli nieformalny ruch literacko-kulturowy o zabarwieniu stricte awangardowym, który wychwalał różnorakie idee, na czele z silnym poczuciem indywidualizmu, niezależnością, poszukiwaniem samego siebie, pozostając w głębokiej opozycji do konsumpcyjnego stylu życia prowadzonego przez rzesze Amerykanów. Nie stroniący od wszelakich używek, wśród których prym wiodły narkotyki, alkohol oraz seks, beatnicy przejawiali głęboki opór oraz bunt wobec ustalonych wzorców i norm. Za najważniejsze pozycje, definiujące całą filozofię Beat Generaton uważa się Skowyt Allena Ginsberga, Nagi lunch Williama S. Burroughsa oraz W drodze Jacka Kerouaca. Z tego względu mogę pokusić się o stwierdzenie, że moja przygoda z beatnikami zaczęła się od zupełnie innej strony. Najpierw poznałem twórczość Henry’ego Millera, który wywarł spory wpływ na świeżo formujący się ruch, a całkiem niedawno przeczytałem Maggie Cassidy autorstwa Kerouaca.

Powieść została napisana w 1953 roku, jednak dopiero sześć lat później, na fali ogromnej popularności wydanej w 1957 roku W drodze, pozycja ukazała się na rynku księgarskim. Maggie Cassidy to opowieść o Jacku Duluozie, alter ego Jacka Kerouaca, który dopiero wkracza w dorosłość. To interesująca historia obrazująca przyszłego króla beatników jako całkiem zwykłego nastolatka, który nie pijał jeszcze alkoholu, a tym bardziej nie stosował mocniejszych używek, takich jak narkotyki. Maggie Cassidy to świat widziany oczami młodego człowieka, u którego postrzeganie rzeczywistości ogranicza się do rodzimego miasta z dobrze znanymi zakątkami, ulicami. Z tego względu, zamiast metafizycznych rozważań, prób osiągania wewnętrznej doskonałości, czy podróży w głąb siebie przy akompaniamencie dobrej literatury, otrzymujemy rozmyślania i dylematy związane z baseballem oraz lekką atletyką, zawiłe meandry młodzieńczych przyjaźni oraz pierwsze miłosne fascynacje, nieskażone jeszcze czysto fizycznym pożądaniem.

Chociaż pierwszoosobowy narrator książki to nastoletni Jack Duluoz, powieść jest w rzeczywistości powrotem do młodzieńczych lat autora, nurzaniem się we wspomnieniach. W końcu w momencie ukończenia dzieła w 1953 roku, Kerouac (rocznik 1922) miał już 31 lat na karku. Maggie Cassidy jest spojrzeniem w przeszłość, oglądaniem własnego dzieciństwa z perspektywy czasu. Czasu, który doświadcza, który uczy pokory, który zmienia płaszczyznę, na której postrzegamy poszczególne wydarzenia. Co prawda książki o świetlanej młodości, a więc o okresie, w którym niemal wszystko się udawało, a przynajmniej jakoś układało, tak, że suma wydarzeń, zawsze była dodatnia, oscylując bardziej wokół bieguna szczęścia niż smutku, są raczej domeną autorów zbliżających się do końca literackiej drogi życiowej, ale Kerouac w roli apologety czasów swego dojrzewania, również spisuje się całkiem nieźle.

Powieść, z zachowaniem pewnego dystansu i niewielkiej dozy nieufności wobec sporego interwału czasowego, który może zakłócać klarowność młodzieńczych wizji, pozwala poznać człowieka, z którego narodził się legendarny król beatników. W końcu Kerouac, ikona i mesjasz swoich czasów, nie wyskoczył jak diabeł z pudełka, a jego ideologia nie została zerwana z drzewa poznania, objawiając mu się w całej rozciągłości w ciągu jednego dnia. Stosunek wobec innych ludzi, podejście do otaczającego go świata, koncepcje, schematy myślowe, czy wreszcie idee, wszystko to kiełkuje w człowieku przez całe życie, a chyba najbardziej intensywnie w chwili, kiedy opuszczamy przytulne mury dzieciństwa i wyruszamy na niebezpieczne i pełne sztormów morze dorosłości. Jack Kerouac, chętnie odnoszący się w swoich powieściach do własnych życiowych doświadczeń, zabiera nas w sentymentalną podróż po rodzinnym Lowell w stanie Massachusetts.

Nastoletni Jack Dolouz to dusza towarzystwa, osoba chętnie otaczająca się gronem bliższych i dalszych znajomych. Ogromne role w życiu Jacka odgrywają przyjaciele, na których zawsze można liczyć, którzy służą wsparciem w każdej sytuacji, przed którymi nie istnieją żadne tajemnice. Nietrudno dostrzec analogię do dojrzałego Kerouaca, również posiadającego nierozłącznych kompanów, z którymi dzielił troski oraz radości codziennego życia. Zatem, podobnie jak legendarni już beatnicy, Allen Ginsberg, Neal Cassady i William S. Burroughs, kumple ze szkolnej ławy również doczekali się swoistego hołdu złożonego na kartach powieści. Dolouz wiele słów poświęca na przybliżenie sylwetek najbliższych mu osób, tak, że książka urasta niekiedy do swoistego albumu niezwykłych i oryginalnych postaci, którzy wypełniali wszechświat młodego Jacka.

A przyznać trzeba, że w dość krótkim, dotychczasowym życiu Dolouza zaczęły zachodzić ogromne zmiany. Egzystencja, wypełniona do tej pory namiętnie uprawianym sportem, wspólnymi eskapadami z kolegami oraz różnymi sympatiami, zostaje przewrócona do góry nogami, kiedy na horyzoncie pojawia się tytułowa Maggie Cassidy. Sylwestrowe przyjęcie, na który Jack wybiera się z całą hordą swoich kumpli staje się momentem przełomowym – życie młodego Dolouza zostaje podzielone na tę gorszą i mniej wartościową część przed poznaniem ukochanej oraz na ciągle trwającą chwilę, przepełnioną gorącym, miłosnym żarem. Jack wkracza w dorosłość przez szeroko otwarte drzwi miłości. To dzięki Maggie poznaje cały wachlarz pozostałych uczuć, tj. niepokoju, troski, zazdrości – stanowiących nierozłączne towarzyszki miłosnych uniesień.

Na szczęście książka nie jest wyłącznie niekończącym się ciągiem rozważań pt. kocha, nie kocha. Maggie Cassidy, pierwsza, prawdziwa miłość Jacka staje się równocześnie pretekstem do zaprezentowania rozległej panoramy młodości Dolouza. Rzecz, która zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan to znaczne zdolności oraz osiągnięcia sportowe. Nieco zamyślony i tajemniczy Jack Dolouz to znakomity biegacz, bardzo obiecujący atleta, dobry koszykarz oraz zapalony baseballista. Biorąc pod uwagę późniejszy, jakże awanturniczy tryb życia, aż dziw bierze regularność, z jaką Jack rozpoczynał kolejne treningi, stanowiące przecież wyciskającą hektolitry potu oraz wymagającą samodyscypliny pracę, od której nie robi się przerw. Powszechny w kulturze obraz Kerouaca – pijaka i narkomana wyraźnie koliduje ze zdrowym, sportowym trybem życia, prowadzonym w czasach młodości.

Tak jak wspomniałem, Maggie Cassidy to sentymentalna podróż Jacka Kerouaca, który zamienia się w gawędziarza i snuje historię swojej młodości. Akcja powieści jest jednak kapryśna niczym górski potok. Momentami płynie wartko i szybko, odkrywając przed nami kolejne sekrety z życia młodego Dolouza, by znienacka raptownie zwolnić i zatrzymać się na dłużej przy danym wspomnieniu. Z tego powodu fabuła, o ile w ogóle można użyć tego określenia, jest dosyć rwana – niekiedy można odnieść wrażenie, że książka jest napisana zdecydowania dla autora, a nie dla czytelnika. Oczywiście taki stan rzeczy jest po części zrozumiały i wytłumaczalny – w końcu każdy człowiek posiada inaczej skonstruowany aparat percepcyjny. W związku z tym zupełnie odmiennie oceniamy choćby wydarzenia, które zaszły w naszym życiu. To co dla nas wydawać się może mało znaczącym epizodem, niegodnym aż takiej ilości poświęconej uwagi, dla autora może stanowić jeden z kamieni milowych jego młodości. Mnie takich nieporozumień w trakcie lektury Maggie Cassidy zdarzyło się kilka, ale nie wpłynęło do szczególnie negatywnie na odbiór całej książki, którą przeczytałem ze sporym zainteresowaniem.

Największym rozczarowaniem jest za to klimat późnych lat trzydziestych, którego spodziewałem się odnaleźć w książce, a którego zdecydowanie mi zabrakło. Rodzinne miasto autora, Lowell zostało zredukowane do kilku budynków, klubów oraz jadłodajni. Natomiast sama atmosfera kojarzy mi się wyłącznie dosłownie, tj. z ciężkimi warunkami pogodowymi, panującymi w zimie, uniemożliwiającymi swobodną komunikację. W mojej opinii Lowell stanowi głównie dekorację, tło, na którym trzeba było osadzić akcję całej powieści. Malowanych słowem obrazów przeszłości jest wg mnie zdecydowanie za mało.

Reasumując krótko, król beatników, którego twórczość miałem okazję poznać po raz pierwszy, w swojej podróży do lat dziecięcych wypadł całkiem nieźle. Kerouac w interesujący sposób odsłania kolejne epizody swojego życia, oddając się wspomnieniom oraz refleksjom. Z kart powieści wyłania się wrażliwy młodzieniec, prowadzący całkiem spokojną egzystencję. Można odnieść wrażenie, że o mały włos, a Kerouac skończyłby jak większość porządnych chłopców z jego rocznika – przytulny dom, kochająca rodzina, stała praca – być może Jack nie umarłby tak młodo (w wieku 47 lat), ale w takich warunkach na pewno nie powstałyby najważniejsze dzieła króla beatników. Na końcu pojawia się sztandarowe pytanie w przypadku wszystkich powieści wydawanych niejako z odzysku – czy gdyby Kerouac nie napisał powieści W drodze, zapewniającej mu sławę i rozgłos, Maggie Cassidy dotarłaby kiedykolwiek do czytelnika, czy też do dzisiaj spoczywałaby w odmętach jakieś rozlatującej się i pleśniejącej szuflady? Ale na pytanie, czy książka zasłużyła na odkurzenie i wyciągnięcie z niebytu, najlepiej odpowiedzieć sobie samemu.

piątek, 26 lipca 2013

O indywidualności i przeciętności


Należy docenić znaczenie różnic indywidualnych, lecz w obliczu potężnych, powszechnie występujących sił sytuacyjnych różnice indywidualne kurczą się i ulegają spłaszczeniu. W takich przepadkach badacze reprezentujący nauki o zachowaniu potrafią przewidzieć, co zrobi większość, nie wiedząc nic o poszczególnych ludziach, którzy wchodzą w skład grupy, a tylko znając charakter kontekstu ich zachowania.




Efekt Lucyfera Philip Zimbardo

czwartek, 25 lipca 2013

Dziadzio i wnusio


Siedzi dziadek z wnuczkiem nad rzeczką. Patrzą, gadają, aż tu z nurtem płynie gówno.
- Dziadku, dziadku, skąd ta kupa się tu wzięła?
- Widzisz - odpowiada dziadek - dawno, dawno temu, za górami, za lasami, było piękne królestwo, w którym żył piękny młody król. Szukał on żony, aż pewnego dnia spotkał piękną, mądrą mieszczkę. Pobrali się i żyli długo i szczęśliwie...
- No, dobrze dziadku, ale skąd się wzięło to gówno?
- Nie wiem. Pewnie ktoś nasrał!

środa, 24 lipca 2013

W sex shopie



Jeśli masz skończone 18 lat, możesz czytać dalej na własną odpowiedzialność ;) 

Właściciel sex-shopu musiał wyjść na chwilę i zostawił za ladą młodego sprzedawcę. Po chwili wchodzi młoda biała dziewczyna i pyta:
- Ile kosztują wibratory ?
- 35 dolarów za białego i w promocji 35 dolców za czarnego.
- Hm - myśli dziewczyna - białych miałam już wielu, ale czarnego jeszcze nie...
- Poproszę czarnego.
Sprzedawca pakuje zakup do pudełka i wkłada do dyskretnej reklamówki, dziewczyna płaci i wychodzi.
 Po pewnym czasie wchodzi Murzynka i pyta:
- Po ile są wibratory?
- 35 dolców za czarnego i dziś w promocji tylko 35 dolarów za białego -mówi sprzedawca.
- Hm - myśli czarnoskóra dziewoja - czarnych miałam już wielu, ale białego jeszcze nie..
- Poproszę białego.
Sprzedawca pakuje zakup do pudełka i wkłada do dyskretnej reklamówki, dziewczyna płaci i wychodzi.
Mija jakiś czas i do sklepu wchodzi blondynka. Pyta:
- Po ile są u Pana wibratory?
- 35 dolarów; czarne i białe do wyboru.
- A ten w czarne i białe paski stojący w drugim rzędzie?
- Ten?... no... to jest bardzo specjalny model, na razie mamy jeden egzemplarz dla wymagających klientów... kosztuje 180 dolarów - odpowiada sprzedawca.
- Hm - myśli blondynka - białych i czarnych już zakosztowałam, ale takiego w paski to raczej nie spotkam...
- To ja poproszę! - mówi zdecydowanym głosem blondynka, płaci, zabiera jedyny egzemplarz i wychodzi.
Po chwili wraca właściciel i pyta:
- No i jak ci poszło?
- Wyśmienicie - odpowiada sprzedawca - sprzedałem po jednym białym i czarnym wibratorze po 35 dolców sztuka, a także pański termos za 180$ !!!

wtorek, 23 lipca 2013

O psychologii społecznej





Tym, co psychologia społeczna wniosła do rozumienia natury ludzkiej, jest odkrycie, że siły większe niż my sami determinują nasze życie psychiczne i nasze działania – główną z tych sił [jest] przemożny wpływ sytuacji społecznej.

Mahrzarin Banaji, Ordinary Prejudice, Psychological Science Agenda 8 (2001)

przytoczone w książce Efekt Lucyfera Philip Zimbardo

poniedziałek, 22 lipca 2013

O buntownikach i spolegliwych


Kiedy myśli się o długiej i ponurej historii ludzkości,
nasuwa się wniosek, że dużo więcej ohydnych zbrodni
popełniono w imię posłuszeństwa niż w imię buntu.

C.P.Snow, Either – Or (1961)

przytoczone w książce Efekt Lucyfera Philip Zimbardo