fot. Jacek Turczyk
Prezydent Bronisław Komorowski uraczył nas prezentem godnym... No właśnie; kogo?
Uznał mianowicie, co z dumą ogłosił, iż Polska powinna wybudować sobie własną tarczę antyrakietową, niezależnie od tej made in USA. Mało mnie szlag nie trafił! Może Pan Prezydent nie zauważył, że mamy kryzys?
Czy punkt widzenia aż tak bardzo może zależeć od punktu siedzenia? Jak się okazuje, może. Z wysokości urzędu i dobrobytu Pana Prezydenta nie widać, iż bezrobocie mamy już większe niż w USA, a wśród młodych osiągnęło ono takie przerażające rozmiary, pomimo masowych wyjazdów za granicę trwających od wielu lat, iż niełatwo dokopać się do rzetelnych danych na ten temat.
Uważam za hańbę i obrazę resztek przyzwoitości, jaka została w polskiej klasie politycznej, by w celu odwrócenia uwagi wyborców od ważkich problemów kraju, z którymi nie wiadomo co zrobić, i od miałkości własnej działalności, proponować wojskowym zakup dalszych, bezużytecznych, za to kosztownych zabawek, by połechtać naszą narodową dumę i ułańską fantazję.
W kraju, w którym jak w żadnym innym odbiera się chorym leki onkologiczne nawet w trakcie kuracji, w którym odmawia się refundowania nawet leków na SM i dziesiątków innych refundowanych w większości krajów aspirujących do miana cywilizowanych, w tym kraju Prezydent rzuca takie propozycje.
Nie potrafię sobie wyobrazić czym skończyłaby się taka propozycja w Hiszpanii, Grecji, a nawet w obecnych Niemczech. Pewnie ich przywódcy nie potrafią sobie wyobrazić, by w czasie rozmów o obecnym kryzysie choćby bąknąć o takich pomysłach. Nas jednak stać.
Nie stać nas na porządne nagrody dla olimpijskich medalistów, obciachowe nawet w porównaniu do tych, które afrykańskie ojczyzny ufundowały swoim zawodnikom, ale stać nas na tarczę! Własną!
Nie stać nas na porządną opiekę zdrowotną, na powszechną opiekę stomatologiczną, na prawdziwie darmową edukację, ale na to nas stać! Powiedzcie to chorym, umierającym w poczuciu braku godności i ich rodzinom, którym się tłumaczy, że nie ma pieniędzy. Powiedzcie sportowcom, powiedzcie uzdolnionym, którzy nie mogą się rozwijać, dla dobra Polski zresztą, gdyż ojczyzny nie stać na prawdziwe wsparcie. Polski nie stać na nic, co mogłoby pomóc tym, którzy są poniżej średniej, ale stać na marmurowe elewacje urzędów, limuzyny i przywileje dla polityków, niekoniecznie najwyższego szczebla. Nie stać na mniej urągające przyzwoitości zapomogi dla chorych i najbiedniejszych, dla rodzin poległych w Afganistanie, ale stać na kolosalne odszkodowania dla rodzin kolesiów, którzy zginęli w Smoleńsku. Stać nawet na TARCZĘ!
Kiedyś w Europie głośny stał się slogan „Armaty zamiast masła”, którego autorem był bodajże Rudolf Hess. Pomijając tragedię jaka z tego wynikła, miało ono cel i gdyby sprawa się udała, a brakowało niewiele, Niemcy byłyby rzeczywiście „über alles, über alles in der Welt”. Nas nie stać nawet na ofensywnego ducha i zamiast armat w haśle mamy tarczę!
Od dość dawna każdy inteligentny w stopniu choćby minimalnym wie, iż podstawą sukcesu na wojnie jest manewr i inicjatywa. Każdy, kto chciał się chronić za tarczą przegrywa. Pancerz czołgów od zawsze przegrywa starcie z pociskiem. Czołg pozbawiony możliwości manewru jest skazany na zagładę. Przegrali wierzący w Linię Maginota. Nie oparła się nawet Linia Mannerheima*. Kto ma inicjatywę i możliwość manewru ten decyduje o sposobie ataku i obrony. Co nam z własnej tarczy antyrakietowej, jeśli każdy będzie o niej wiedział? Tarcza rodem z USA ma wartość tylko jako symbol i element wsparcia ze strony amerykańskiej potęgi. Bez tego wsparcia jest bezużyteczna. Potencjalny przeciwnik może nas po prostu rozjechać czołgami lub rozwalić artylerią. Dokładniej, biorąc pod uwagę w kim go upatrujemy, może nas po prostu zatupać.
Nie wiem, czy Prezydent nie zdaje sobie sprawy z bezcelowości takich wydatków jak owa tarcza, a jeśli nie zdaje, to dlaczego, czy też zdaje, ale dla osobistych korzyści jest gotów rzucać takie pomysły, którym pewne wąskie kręgi zainteresowanych głośno przyklasną, gdyż są dla nich prawdziwą gratką, ale które są zdecydowanie szkodliwe dla społeczeństwa. Dla mnie obie możliwości są równie godne napiętnowania.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że internauci, a więc zasadniczo młodsza część społeczeństwa, nie widzi bagna w jakie daje się wpędzać. Większość z nich nie dożyje emerytury albo jej nie otrzyma, bo kto poza politykiem i urzędnikiem zdoła utrzymać się w pracy dłużej, niż średnia życia w danym kraju. Oni zdają się tego nie widzieć i jak pokazuje sonda Onetu dwie trzecie respondentów na portalu popiera pomysł Prezydenta!
Wydaje się, że dzisiejsza młodzież jest mądra, ale to pozory, Jest jeszcze głupsza niż starsze pokolenia w ich wieku. Otumaniona reklamami i pseudowiedzą z internetu nie ma nawet tego krytycyzmu wobec kitów wciskanych przez władzę, który komuna zaszczepiła ich rodzicom i dziadom. Jaki to kontrast choćby w porównaniu do pragmatycznych Czechów, którzy poważnie przymierzają się do całkowitej likwidacji swej armii!
Historia jest przewrotnie sprawiedliwa. Najbardziej na polską komunę psioczyli niebogaci i teraz oni najbardziej biorą w tyłek od polskiego kapitalizmu. Dzisiejsza młodzież, przynajmniej ta mająca większość w internecie, zachłystuje się wolnością polegającą na kupowaniu coraz to nowych gadżetów (gdzie tu ekologia), nowych ciuchów i wszystkiego, co nowe, a właśnie ona będzie pracować na emerytury poprzednich pokoleń w większości bez szans na doczekanie własnej. Jedni przekonają się, jaką to jesteśmy Zieloną Wyspą, gdy stracą pracę, inni gdy zachorują, czego zresztą nikomu nie życzę. Pewnie niewielu z nich będzie stać na refleksję, że w czasie, gdy oni marzyli o Tarczy, w innych krajach, jak choćby w Hiszpanii, młodzi przynajmniej próbowali walczyć o swoją przyszłość. Czy im się uda nie wiem i czarno to widzę, ale przynajmniej próbują. U nas najbardziej mnie boli łatwość z jaką społeczeństwo daje się złapać na hasła, zamiast patrzeć co tak naprawdę zrobiono dla niego, a co przeciw niemu. Niemiec czy Amerykanin, Hiszpan czy Anglik – wszyscy głosują i popierają tego, kto bardziej przekonująco obieca im pracę, płacę, opiekę zdrowotną, emeryturę czy inne korzyści. Mam wrażenie, że większość z nas, niestety, nadal idzie za tymi, którzy dmą w górnolotne hasła w ogóle nieprzystające do potrzeb i rzeczywistości. Chciałbym uwierzyć, że się omyliłem, ale to chyba niemożliwe
Wasz Andrew
* Linia Mannerheima – zespół fińskich umocnień obronnych z lat 1930-tych na Przesmyku Karelskim, osłaniających kraj przed atakiem ze strony Związku Radzieckiego. Uważana była za nie do pokonania, nawet w sprzyjających warunkach, zarówno przez wojskowych, jak i cywilnych ekspertów. Podczas wojny zimowej 1939–1940 (w czasie prawdziwej rosyjsko-fińskiej zimy!) tylko przez 3 miesiące powstrzymała ataki Armii Czerwonej.







