poniedziałek, 17 czerwca 2019

Remigiusz Ryziński - Foucault w Warszawie


Foucault w Warszawie
Remigiusz Ryziński
wydawnictwo: Dowody na Istnienie 
stron: 220




Słowna skala ocen:
  1. beznadziejna
  2. bardzo słaba
  3. słaba
  4. może być
  5. przeciętna
  6. dobra
  7. bardzo dobra
  8. rewelacyjna
  9. wybitna
  10. arcydzieło

6 komentarzy:

  1. Więcej uwag będzie?;) Mnie też się nie podobała, ale kilka interesujących drobiazgów udało mi się wyłuskać np. przedwojenne wspomnienia pana z Filtrowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłem ograniczyć się do minimum, ale zawsze chętnie porozmawiam o każdej książce. Tutaj na ocenę wpłynął styl, a właściwie jego brak. Podejrzewam, że w każdej klasie maturalnej znalazłoby się kogoś z lepszym piórem. Gorzej, że jest to firmowane nie jako fikcja (literatura piękna), a jako literatura faktu. Tylko o jakich faktach mowa, skoro gość nie wie o czym pisze - wspomnę tylko, że dla niego frachtowiec, to okręt (s. 23). Nie weryfikuje informacji, które przekazuje, nawet jeśli na tej samej stronie są one wzajemnie sprzeczna (na 82 stronie podaje dane o spożyciu wódki w Warszawie i z jednego akapitu wynika półtora setki na łeb na dzień, a z drugiego (po przeliczeniu) półtora ćwiartki na dzień na łeb. Takie błędy widać od razu, a co z informacjami, których nie można sprawdzić bez kopania w źródłach? I co z wiarygodnością tych źródeł? Nie wspomnę o klimacie - homoseksualizm w latach 50-tych bez użycia słowa pedał?!? Gdzie realizm? Tak się ma do Kapuścińskiego czy Szejnert jak... Zresztą, brak porównania. Tak kolosalna różnica klasy, poziomu merytorycznego i wszystkich innych aspektów, że nie nazwałbym tego w ogóle literaturą faktu....

      Usuń
    2. Nie ośmieliłabym się stawiać RR w jednym rzędzie z Szejnert i Kapuścińskimbo ta książka jest za słaba. Więcej waty niż faktów.
      I sprostowanie mojej wypowiedzi: te wspomnienia o przedwojennej Warszawie pojawiły się w drugiej książce RR, jeszcze słabszej niż Foucault.;(

      Usuń
    3. Ha Ha :) Dzięki za ostrzeżenie :)

      Usuń
    4. I ta książka dostała nominację do Nike? Aż będę musiał sobie sprawdzić uzasadnienie.

      A tak językowo, popędziłem poczytać o rozróżnieniu okręt/statek i znalazłem coś takiego: http://doroszewski.pwn.pl/haslo/okr%C4%99t/

      Usuń
    5. Ja osobiście jestem zwolennikiem rozróżnienia okręt=wojenny, statek=cywilny. Oczywiście słownikowo, potocznie, czyli dla dyletantów, jest trochę inaczej. Diabeł jednak tkwi w szczegółach - zwróć uwagę na kluczowe słowo wielki w przytoczonej przez Ciebie definicji. Nawet potocznie nie można więc uznać pierwszego lepszgo frachtowca za okręt. Musi być to bowiem nawet nie coś dużego, a wielkiego. To jednak tylko jeden drobiazg z wielu, które złożyły się na moją ocenę :) A nagrody? Komuś trzeba je dawać. Nie można wszystkich dawać tym naprawdę najlepszym, bo kilka osób non stop zgarniałoby wszystkie i nic by się nie sprzedało. Konsekwencją jest oczywiście między innymi fakt, że o ile na przykład kryminały świetnie się importuje, to z eksportem jest o wiele gorzej :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)