poniedziałek, 25 marca 2019

Markus Muntean & Adi Rosenblum "Ranny, który może chodzić" - Metafizyka w banalności

Ranny, który może chodzić

Muntean/Rosenblum


Kurator: Monika Kozioł
Muzeum: Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK
Termin wystawy: 26.10.2018 - 24.03.2019
 
 
 
 
Literatura to tylko jedna z gałęzi sztuki, sztuki która jest tworem eklektycznym, właściwie niedefiniowalnym, ale za to stale ulegającym przemianom i konwersjom. Można by rzec, że domeną sztuki jest nieustanne eksperymentowanie z formą i treścią, ciągły ruch wynikający z chęci czy nawet konieczności nadążenia za zmianami, jakimi podlega człowiecza cywilizacja. W tej nieprzerwanej kotłowaninie mieszają się przeróżne idee i koncepty, w rezultacie czego nierzadko dochodzi do interesujących krzyżówek, splotów i połączeń. Dobrym przykładem takiego mariażu pozornie neutralnych wobec siebie dziedzin jest twórczość Markusa Munteana (ur. 1962) i Adi Rosenblum (ur. 1962), austriacko-izraelskiego duetu artystów, których prace w terminie 26.10.2018 – 24.03.2019 można było podziwiać w krakowskim Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK.

Wystawa zatytułowana Ranny, który może chodzić to wycinek dorobku Muntean/Rosenblum, na który składają się fotografie, filmiki kręcone przy współpracy z youtuberami oraz crème de la crème w postaci efektownych obrazów na płótnie. Podstawowym narzędziem pracy jest realizm traktowany jako bodziec, za pomocą którego można skłonić odbiorcę do rozważań poświęconych kwestiom stricte egzystencjalnym. Zadanie o tyle karkołomne i wymagające, że we współczesnym świecie, który pędzi na złamanie karku w pogoni za sukcesem, pieniądzem czy miłością własną, niełatwo jest o przykucie uwagi czymś, co skłania do zwolnienia i chwili refleksji.

Przyznaję, że czynnikiem, który najmocniej zachęcił mnie do odwiedzenia MOCAK-u były sporych rozmiarów, a intrygujące w treści malowidła (270 x 430 cm, 285 x 545 cm). Już sama geneza ich narodzin jest niezwykle ciekawa, bowiem materiał wyjściowy stanowią zdjęcia pochodzące z prywatnego archiwum artystów, archiwum, do którego trafiają fotografie znalezione w odmętach Internetu bądź w czasopismach. Wybrane postacie bądź elementy są następnie przemalowywane na powstające w ten sposób malarskie kolaże. Ich przedmiotem są na ogół pospolici ludzie, codzienne sceny czy szeroko rozumiana proza życia. Zaskoczeni przez fotografa (a następnie malarzy) bohaterowie zostają schwytani w klatkę kliszy (a potem płótna) i skazani na wieczną nieruchomość, nawet jeśli w ich postawach widać ślady dynamizmu. Ten pomnikowy bezruch jest świetnie podkreślony przez światło, którym artyści operują z ogromną wprawą – za jego sprawą obrazy okraszone zostają nutą świętości, a skojarzenia z epifanią, boskim natchnieniem cudownie kontrastują z błahością przedstawionego incydentu. Warto przy tym dodać, że składową każdego rysunku jest krótki literacki cytat zamieszczony pod spodem – fragmenty pochodzące z wierszy Rilkego, Eliota, Celana bądź Bowlesa wzmacniają wymowę dzieła, rozszerzając interpretacyjne możliwości odbioru. Na skutek tego nawet obrazy bazujące na kadrach z wideo zamieszczanych na YouTubie (a tutaj prozaiczność jest szczególnie widoczna, bowiem na pierwszy rzut oka niełatwo jest doszukać się artyzmu w kadrach prezentujących wnętrze gabinetu dentystycznego czy siłowni) przyjmują formę medium, za sprawą którego przekazać można pobudzające do refleksji przemyślenia.

Równie zajmujące jest zetknięcie z tą częścią dorobku, którego wyróżnikiem są okaleczenia. Fotografie ludzi z charakteryzacją imitującą pokiereszowanie – rany cięte i kłute znajdują się praktycznie na całym ciele – zdają się w pewnej mierze nawiązywać do eksperymentów Lucio Fontany (1899 – 1968). Ten pochodzący z Argentyny włoskich malarz i rzeźbiarz rozpoczął w 1958 roku serię prac z obrazami przestrzennymi – trzeci wymiar uzyskiwano poprzez przecięcie bądź dziurawienie płótna. W przypadku duetu Muntean/Rosenblum rozdarciu ulega ludzka skóra. Pozostaje przy tym pytanie o dodatkowy wymiar, jaki uzyskują tym sposobem artyści. Czy jest to próba zwrócenia uwagi na drugiego człowieka, który swoje blizny – w dobie mediów społecznościowych i związanych z nimi presji, by swój byt ukazywać w jak najjaskrawszych kolorach – musi nieustannie ukrywać? Przy okazji technologii internetowych należy nadmienić, że Muntean/Rosenblum z niemałą wprawą używają ich jako materiału roboczego – dobrym przykładem jest seria filmików nakręconych przy współpracy z youtuberami. Każdy z nich opublikował w sieci materiał, w którym wystąpił ze wspomnianą charakteryzacją imitującą skaleczenia, co stanowi dobre uzupełnienie wcześniejszych fotografii. Warto przy tym zauważyć, że sama treść nagrań także jest bardzo ciekawa – małżeństwo międzynarodowe, prawo do okazywania smutku czy zamierzone samookaleczenia bez intencji samobójczych (NSSI – z ang. Nonsuicidal Self-Injury) to bardzo zajmujące zagadnienia. Wisienką na torcie jest wideo gdzie zasygnalizowano rolę sztuki oraz nauki, jaką jest usiłowanie zrozumienia mechanizmów, wedle których funkcjonuje nasz świat. Przy czym owo zrozumienie zasad niekoniecznie musi być wiedzą utylitarną, tj. taką, która znajdzie natychmiastowe zastosowanie praktyczne.

Summa summarum, wizyta wystawy Ranny, który może chodzić okazała się bardzo zajmującym doświadczeniem. Część prac duetu Muntean/Rosenblum zgromadzonych w MOCAK-u stanowi dowód na uniwersalność poezji, a jednocześnie pokazuje, że artyści posiadają ogromną zdolność do obserwacji, dzięki czemu potrafią oni dostrzec piękno, wielkość czy niezwykłość w każdej, nawet pozornie najbłahszej czy najbanalniejszej chwili.

P.S. Zdjęcia z wystawy można obejrzeć na oficjalnej stronie Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK Ranny, który może chodzić.

2 komentarze:

  1. Widziałam tę wystawę. Powiedziałabym, że jest intrygująca. Dużo mówi o współczesności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie szczególnie przypadł do gustu pomysł, by zaprosić do współpracy youtuberów - podobno dość ciekawe (zróżnicowane) były też reakcje śledzących dane kanały.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)