wtorek, 24 kwietnia 2012

Zabijcie Odkupiciela



Zabijcie odkupicielaGrzegorza Drukarczyka jest klasycznym przykładem science fiction. Niektórzy twierdzą, że fikcji naukowej w niej nie ma, gdyż sądząc ze stanu techniki, akcja dzieje się praktycznie w czasach nam współczesnych, no może w niedalekiej, bliżej nieokreślonej przyszłości. Dowodów na to ostatnie jednak w książce brak. Dlaczego więc science? A socjologia? Też nauka. Podobnie jak teologia i wiele innych logii.


Powieść Drukarczyka jest właśnie fikcją socjologiczną i religijną. Pierwszoplanową postacią powieści jest Schizo. Kiedyś człowiek sukcesu, a obecnie alkoholik i lump na własne życzenie. Nie do końca bezdomny, ale do tej właśnie ferajny należący i z nią się identyfikujący. W środowisku miłośników diety ze śmietników i jak najtańszych, a zarazem najmocniejszych, napojów wyskokowych pozostała część społeczeństwa, uczciwie biorąca udział w bojkotowanym przez naszych bohaterów wyścigu szczurów, jest nazywana „normalnymi”. Ten epitet oczywiście ma mocno specyficzne znaczenie, zabarwione po równi negacją, pogardą i ironią, jak i filozoficznym dystansem.

Schizo i jego kompania żyją od łyka do łyka, od gryza do gryza, bez planów na przyszłość, bez pragnień innych niż łyk kolejny i następny kęs. Obok nich toczy się życie wielkiego miasta. Istnieją prawie niezależnie od siebie.

Ulubionym miejscem bardziej kulturalnych popijaw naszych bohaterów jest speluna „Gott mit Uns”. Nazwa o tyle przekorna, iż jednym z jej bywalców, jednym z członków ekipy naszego dzielnego Schizo, jest Apostoł. Pijaczyna, niedoszły adept sztuki nauczania o Bogu, wywalony z seminarium, autor Najnowszego Testamentu. Najnowszy prorok, który przepowiedział ponowne nadejście Mesjasza.

I jest też On. Syn Boży znów zstąpił na ziemię. Jak, gdzie i co z tego wynikło? Przeczytajcie sami.

Książka jest krytyką naszego konsumpcyjnego świata w którym, głownie w państwach „rozwiniętych”, coraz bardziej upodabniamy się do niewolników. Zniewoleni przez reklamy, przez pożądanie coraz to nowych, nikomu do niczego nie potrzebnych rzeczy, nie mamy już czasu wolnego, czasu na lenistwo. Nawet urlopy muszą być aktywne, a laba i nieróbstwo to coś złego.

Dla mnie książka ta ma również aspekt osobisty. Spotkałem kiedyś byłego milionera, który wybrał życie na śmietniku. Mówił, że wreszcie ma czas; zapić kiedy chce i kiedy chce pomyśleć. Nie chciał być znów maszyną do zarabiania pieniędzy i z tego co wiem, nigdy nie wrócił do majątku ani do rodziny. Dlatego Schizo jest dla mnie szczególnie przekonujący i bliski.

Jak Chrystus zostałby przyjęty, gdyby znów zszedł na Ziemię? To główne pytanie, jakim krzyczy powieść Drukarczyka. Podobnie jak autor mam obawy, że niestety jeszcze gorzej niż za pierwszym razem. Przynajmniej w naszym amerykańsko- europejskim świecie. Świecie mamony i gadżetów. A nawet bym powiedział, że przede wszystkim gadżetów. W islamskim albo innym... Kto wie?

Powieść napisana jest świetnym językiem. Stonowany folklor pijackiej subkultury bezdomnych sprawia, że jest łatwo strawna dla każdego. Nieliczne błędy merytoryczne i stylistyczne nie są w stanie przesłonić plusów: dość wartkiej, interesującej akcji i ciekawego ujęcia problemu. Bardzo barwne, plastyczne postacie, nieco nawet przerysowane, są konwencją, która idealnie współgra z niesamowitym klimatem, jaki udało się osiągnąć autorowi. Wszystko to wciąga jak najlepsze dzieła gatunku. Pomimo wspomnianych defektów jest więc to książka warta przeczytania. Zapewni dobrą rozrywkę i da do myślenia o czym szczerze Was zapewniam


Wasz Andrew

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)