Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

sobota, 19 maja 2007

SUMIENIE PiSu



Premier rozważa przywrócenie kary śmierci

Źródło:wiadomości.onet.pl za PAP, PU 17.05.2007

Za surowymikarami dla przestępców opowiedział się premier Jarosław Kaczyński, podczasspotkania przedwyborczego z mieszkańcami Łomży, zorganizowanego w związku zniedzielnymi wyborami do sejmiku woj. podlaskiego.

- Mimo obecności na tej sali ekscelencji biskupów, muszę powiedzieć, że należy rozważyć przywrócenie kary śmierci - powiedział premier. (...)

I oto mamy słowa godne bojownika o ochronę życia w każdej postaci. Słowa godne człowieka natchnionego naukami Jana Pawła II, który wybaczył własnemu niedoszłemu zabójcy i uczył, że miłość i miłosierdzie, a nie nienawiść i zemsta, odróżniają dobrego katolika od zezwierzęconego ateisty. Słowa godne człowieka pouczającego innych, co to znaczy być katolikiem, wyznawcą Jana Pawła II i patriotą.

Premier,nawiązując do niedzielnych wyborów samorządowych i referendum w sprawie obwodnicy Augustowa, powiedział, że ważne jest by wziąć udział w wyborach,głosować za budową obwodnicy i wybrać kandydatów z listy PiS. (...)

Szkoda, że premier jest gotów przehandlować nie tylko swą wiarę, nauki Chrystusa i idee Jana PawłaII, ale nawet Rospudę za głosy dla PiS. Wiarę każdy ma w sobie, zresztą wyznań jest w świecie wiele, można nawet powiedzieć, że wciąż ich przybywa. Wiarę raz sprzedaną zawsze można odzyskać, można też zamienić na inną, pewnie dlatego jest taka tania. Politycy zawsze frumarczyli wiarą, nie tylko katolicką. Może po to zresztą te wszystkie religie zostały wymyślone. Rospuda jest tylko jedna.Nie da się do niej wrócić, gdy się ją raz zniszczy. Ze sprzedaniem jej zadoraźne korzyści polityczne nie można się pogodzić.

Wprowadzamy wżycie zasady równości, równości wobec prawa i równości społecznej. (...)
- Czas równychi równiejszych w Polsce się skończył - powiedział premier.

To widać zwłaszczapo sposobie traktowania petentów przez IPN. Poseł z PiSu załatwia sprawę odręki, a inni czekają miesiącami. Ostatnie zdanie powinno brzmieć „Czas równych w Polsce się skończył" i wtedy żaden komentarz nie byłby już potrzebny.


Wasz Andrew

WYMAZYWANIE HISTORII



Wiemy dokładnie wszyscy, że w Polsce katolicy stanowią 97% społeczeństwa, a pozostałe 3% to też katolicy, tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Ja osobiście bym z tym dyskutował,ale załóżmy, że faktycznie tak jest.

Polskie oszołomstwo nie zna granic i nie ma odpowiednika w świecie. Nawet talibowie,którzy niszczyli w Afganistanie zabytkowe posągi Buddy, nie dorastają nam dopięt. Dlaczego? Talibowie niszczyli rzeczy programowo im obce. Robili tozgodnie ze swym sumieniem, swą wiarą i swą misją polityczną. Dla mnie jest toniewybaczalne, ale to co się u nas dzieje przebija nawet ich. Może niegwałtownością, ale wytrwałością, głupotą i konsekwencją.

W latach osławionej komuny niszczono wszystko, co nie było zgodne z „linią partii”. Tak przynajmniej się teraz twierdzi. Tylko kto tak naprawdę to robił? Przecież wnaszym kraju jest 97% katolików. Można więc z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że to głównie katolicy niszczyli kościoły, sławili komunizm, jako członkowie UB i SB donosili na siebie nawzajem innym katolikom, itd. To katolicka młodzież, działając w ramach zbrodniczej organizacji ZHP niszczyła materialne świadectwa naszej historii. Nie boję się nazywać jej zbrodniczą, bo choć nikogo nie mordowali, to im w dużej mierze zawdzięczamy tragiczny los niezliczonych drobnych pamiątek, które wylądowały w piecach hutniczych. W ramach akcji zbierania złomu szabrowano po strychach i piwnicach, po komórkach i po stodołach, i wieziono na złom co popadnie. Bez żadnych wyrzutów sumienia oddawano do pieca stare wagi, moździerze, dzwonki, żelazka i tysiące innych przedmiotów, które dziś mogłyby radować oko kolekcjonera i poprzez pokazanie historycznej ciągłości dnia powszedniego uczyć prawdziwego patriotyzmu,wyrastającego z ciągłości, z trwania od dziada i pradziada, a nie z wymachiwania szabelką i z ciągłych klęsk. Działania z okresu komuny, prowadzone przez Polaków będących w 97 % katolikami, doprowadziły do tego, że jesteśmy jednym z najuboższych krajów w niektórych dziedzinach zabytków. Nawet Sowieci nie posłali na złom wszystkich starych czołgów. Zostawili sobie „małe co nieco”a Kubinka to jedno z kilku najlepszych muzeów broni pancernej. U nas nie przeżył okresu komuny chyba żaden znany ówczesnym okaz polskiej przedwojennej ani hitlerowskiej broni pancernej. Po upadku PRL na złom masowo zaczęły trafiać militarne pamiątki minionej epoki i już teraz większą kolekcję sowieckichczołgów można spotkać w Anglii czy w USA niż w Polsce.

Kiedy padła komuna, przez krótką chwilę nastała nadzieja na normalność. Niestety okazało się, że czas niszczenia trwa nadal, że III RP nie będzie w tym odmienna od PRL-u. Choćby akcja zmiany nazw ulic za panowania AWS-u. Pamiętam jak wmieście, w którym wówczas mieszkałem, nie podam nazwy, bo chluby mu to nie przynosi, jeden z radnych wyszedł z inicjatywą, by w ramach masowej zmianypatronów, ulicę Józefa Bema przemianować na inną, bardziej godną. Zapytany o powody tak olśniewającego pomysłu wyłuszczył, że to się jakoś tak za bardzo ze Stanem Wojennym kojarzy.

Rządy III RP to dalszy ciąg działań katolickiego społeczeństwa, które teraz, pod nowym przewodnictwem, po staremu robiło swoje. Po cmentarzach i pomnikach niemieckich, które zniszczono za PRL-u, teraz zabrano się za pozostałości po Armii Czerwonej. Szkoda opisywać, bo każdy wie.

A okres Kwaśniewskiego? Kto mu dał władzę jak nie katolicy? Takiego poparcia jak on nie miał nawet Wałęsa, a obecny prezydent to nawet pomarzyć o tym nie może. Dlaczego katolickie społeczeństwo bardziej lubiło, to ważne – nie tylko popierało, ale i lubiło bardziej Kwaśniewskiego niż Wałęsę, o Kaczyńskich nie wspominając?

Obecnie nastała najjaśniejsza IV RP. I co? I nic. Wszystko po staremu. Nasze w 97% katolickie społeczeństwo zakasało rękawy i znów zabiera się do niszczenia. Prezydent,wsłuchany w głos narodu i przepełniony patriotyzmem, zamierza zgodnie z narodową tradycją, w drodze ustawy usankcjonować wymazanie wszelkich śladów poprzedniego rozdziału. Niby ma się zabrać ze deubekizację i dekomunizację, ale ponieważ III RP w dużej mierze budowali, jak się okazuje, agenci i konfidenci,więc pewnie i jej się oberwie.

Jestem antykomunistą. Jestem antyfaszystą. Jestem patriotą. To dlaczego nie jestem szczęśliwy w tym kraju? Ano dlatego, że ile razy wyjadę za granicę, to widzę normalność, a jak wracam, to widzę oszołomstwo, nienawiść i głupotę. WCzechach, kraju prawie ateistycznym, do dziś można zobaczyć w centrach miast pomniki ku czci poległych Czerwonoarmiejców. Zrozumiałe. Walczyli za wolność naszą i waszą. Polegli, więc nie można im czci odmawiać. W chrześcijańskich w większości Niemczech można, nierzadko w jednym i tym samym mieście, zobaczyć cmentarz żydowski, który przetrwał nawet Hitlera, cmentarz żołnierzy Wehrmachtu i cmentarz oraz pomnik Armii Radzieckiej. U nas, w kraju zamieszkałym przez 97%katolików, w kraju przepełnionym duchem tolerancji i będącym pod nieodpartym wpływem moralnym Jana Pawła II, cmentarze niemieckie już dawno zaorano a na żydowskich maluje się swastyki. Radzieckie rozbiera się systematycznie iskutecznie niszczy a teraz jeszcze dostaniemy ustawę pozwalającą usunąć wszystko co poradzieckie. Ba – widziałem nawet w Polsce ołtarz zbudowany z potrzaskanych niemieckich płyt nagrobnych, z których nawet nie usunięto napisów! Parafianie nie widzą w tym niczego złego! Jakby tego było mało,będziemy zwalczać nawet Brzechwę i Tuwima. Nie tylko piętnować ich życiorysy,ale opluwać ich dzieła. Brawo. Przecież w ten sposób zacieramy nasze własne,narodowe i katolickie ślady. Może to ślady katolików, którzy trochę pobłądzili,ale czy jest jakieś usprawiedliwienie dla takiej nienawiści? A gdzie miłosierdzie, gdzie wybaczenie? To może jeszcze wyklniemy Kopernika, bo nie usłuchał papieża? Był tak samo krnąbrny jak reszta. Polski naród sprawia wrażenie tak ciemnego, iż nie zauważa, że politycy cały czas kręcą ideologią, by nie zabrać się za rzeczy istotne. Burzą stare, bo tak naprawdę nie mają pomysłu na to, co trzeba zrobić. Z kraju uciekają już nie tylko elity, nie tylko roboleszukający dobrego zarobku, ale nawet firmy. Kto tu zostanie? Czy tylko nieroby,nawiedzone oszołomy i księża? Mamy wielu świetnych sportowców, ale oni pokazują tylko, że mamy tak jak każdy naród potencjał ludzi pracowitych i zdolnych. Ale jak długo jeszcze? Już rząd myśli, jak na siłę zmusić lekarzy, by zostali w kraju. Czy to przypadkiem nie zalatuje komuną? Po lekarzach przyjdzie kolej na inżynierów, hydraulików, potem na salowe, sprzątaczki i śmieciarzy. Tylko księży nie trzeba zatrzymywać. Czy poza ilością kościołów, poza trąbieniem oaborcji i innych bzdurach, poza tą magiczną liczbą 97%, jesteśmy w stanie pokazać światu coś więcej? Nie mówię o Noblach z fizyki czy medycyny. Nie mówię o drugim Koperniku. Nie mówię o super bogactwie. Czy stać nas choćby rozsądek,wyrozumiałość, wybaczenie, tolerancję i miłość? A może oczekuję zbyt wiele?

Z ostatniej chwili– wariactwo wspięło się na nowy poziom. Rozebrać Pałac Kultury! Gdy komuniści rozbierali kościoły, był to dowód ich zaślepienia. Katolicy rozbiorą wszystko,co postkomunistyczne. Niech to będzie dowodem ich tolerancji. Proponuję rozebrać jeszcze warszawską starówkę i Pałac Królewski, bo to też po wojnie od zera wybudowali komuniści...


Wasz Andrew

ROSPUDA - FILOZOFIA KALEGO



Kiedy oglądamy w telewizji dewastację lasów w Ameryce Południowej, jesteśmy poruszeni i chętnie byśmy tego zakazali. Wiemy, że dla wielu ludzi ten sposób gospodarowania jest jedynym źródłem utrzymania, ale stwierdzamy zgodnie, że nie można dla dobra wąskiej grupy ludzi niszczyć przyrody, która jest dobrem całej ludzkości. Argumentujemy, że wycinanie lasów powoduje potężne skutki nie tylko dla tego regionu, ale i dla całego świata.Argumentujemy, że nic nie usprawiedliwia dewastacji środowiska, nawet jeśli dla pewnej grupy osób i ich rodzin jest to jedyna możliwość przeżycia.

Kiedy mowa o rzeziach wielorybów i delfinów, tępieniu słoni i nosorożców, zgodnie twierdzimy, że trzeba temu zapobiegać za wszelką cenę.Popieramy zakazy i surowe kary za ich łamanie. Nie interesuje nas, że polowaniana te zwierzęta są jedynym źródłem utrzymania wielu ludzi. Nie interesuje nas,że niejedno dziecko z biednej rodziny umrze w nędzy z tego powodu. Jest dla nas jasne, że ważniejszy jest interes ludzkości jako całości. Ludzkości jako nie tylko obecnych, ale i wszystkich przyszłych pokoleń. Dobrze rozumiemy, że gdy zabraknie jednego gatunku, wyginą i inne. Zginą te, które się nim żywią. Mogą rozmnożyć się nad miarę te, którymi on się żywił i następna katastrofa gotowa.Przypominamy różne ekologiczne wpadki i tłumaczymy, że różnorodność gatunkowa jest wartością samą w sobie, niemożliwą do przecenienia i być może warunkującą istnienie człowieka na Ziemi.

Przykładów ryzyka, jakie niesie zmniejszenie liczby gatunków nie trzeba daleko szukać. Lasy mało zróżnicowane gatunkowo padają łatwym łupem szkodników. Fermy, te swoiste monokultury, są podatne na epidemie i inne niekorzystne zjawiska. Wszystko to dobrze rozumiemy. Rozumiemy do czasu...

Telewizja ostatnio z upodobaniem pokazuje człowieka z Augustowa (lub okolicy, nie wiem dokładnie bo mam obrzydzenie do dziennika i widuję takie rzeczy tylko przez ramię, gdy inni masochiści katują się papką z newsów i płytkich komentarzy). Dżentelmen ten w pięknym przykładzie demagogii, szkoła naszych polityków z ostatnich lat, woła: „Co jest ważniejsze? Moje życie, czy życie malutkiego kwiatka?”. Więc odpowiadam. Życie kwiatka.

Nie jestem zielonym oszołomem. Wiele akcji ekologów oceniam bardzo negatywnie. Tutaj jednak muszę im przyznać całkowitą słuszność. Rospuda jest ważniejsza niż obwodnica a kwiatek ważniejszy niż mieszkaniec Augustowa.

W Dolinie Rospudy żyją unikalne gatunki. Gatunki, których nie da się przenieść w inne miejsce. Gatunki, którym grozi wyginięcie. Jak ich zagłada wpłynie na przyszłość świata nikt tak naprawdę nie wie, bo przyroda to system naczyń połączonych o zbyt wielu zmiennych, by można było do końca przewidzieć konsekwencje takich działań. Augustów natomiast nie jest zamieszkały przez ludzi wyjątkowych. To na mapie świata wiocha zabita dechami.Gdyby nawet szlag trafił wszystkich jej mieszkańców, ludzkość nawet by tego nie odczuła. W mieście tym nie rodzą się nobliści ani papieże. To miasto nie ma ludzkości niczego do zaoferowania poza bliskością przyrodniczych perełek, a do ich zniszczenia właśnie dąży. Poza tym mieszkańcy Augustowa mogą się przeprowadzić choćby do Włoszczowej, jeśli im źle u siebie. Rośliny i zwierzęta tego nie mogą. Ludzie z okolicy nie muszą się nawet przeprowadzać. Mogą po prostu zbudować obwodnicę inną trasą. Budują i tak za cudze pieniądze. W czym więc problem? Nie wiem. Wiem za to jedno. Przyszłe pokolenia nie podziękują mieszkańcom Augustowa. Betonu na świecie mamy dość. Mam nadzieję, że przyjdzie jeszcze opamiętanie, choć rozum mi mówi, że to nie ten kraj, by moje nadzieje mogły się spełnić.

Wasz Andrew

UWAGA NA JOGOBELLĘ



Jak wykazują najnowsze badania, spożywanie jogurtu Jogobella może prowadzić do skrajnego skretynienia. Każdy może się o tym przekonać oglądając najnowszą reklamę tego specjału. Kobieta wcina jogurt, z kilometra widać, że truskawkowy, i doznaje orgazmu od tych "owoców prosto z drzewa". Mam wrażenie, że wielu polityków, zwłaszcza z prawej strony, regularnie spożywa wspomnianą miksturę:-)

Zniechęcenie



Ostatnio nie mogłem się zabrać do napisania czegoś mądrego, po części z powodu różnych zajęć, a po części z powodu zniechęcenia.

Zaczynając pisać ten blog miałem nadzieję, że może w tym kraju kiedyś będzie normalnie. Nie miałem złudzeń, że mogę coś wielkiego zdziałać w tym kierunku. Uważałem jednak, że nawet jeśli nikt nie zmieni poglądów pod wpływem lektury moich tekstów, to może chociaż osoby, które mają podobne poglądy i czują się źle w naszej przepełnionej duchem zemsty i nietolerancji rzeczywistości zobaczą, że nie są tak całkiem osamotnione. Jeśli chociaż kilka osób, choć przez chwilę poczułoby się lepiej, to uważałbym, że warto pisać. Ostatnie wydarzenia jednak coraz bardziej mnie zniechęcają.

To co się dzieje w naszej polityce przekroczyło już dawno nie tylko granice dobrego smaku, ale także elementarnej uczciwości, honoru i w ogóle zdrowego rozsądku. Wielu osobom to nie przeszkadza. Wielu wystarcza, że mogą robić interesy, niekoniecznie uczciwe, że mogą zeżreć dwie kiełbasy naraz, że mogą kupić sobie nową furę,skórę i komórę. Ja jednak rozumiem ludzi, którzy chcą żyć nie tylko na poziomie, ale przede wszystkim godnie, uczciwie i normalnie. Rozumiem ich, bo sam tego pragnę i boli mnie, że to co się dzieje w kraju rządzonym przez Prawo i Sprawiedliwość jest zaprzeczeniem nie tylko prawa i sprawiedliwości, ale zwykłej uczciwości, zwykłego rozróżnienia dobra i zła. Nie mogę ścierpieć, że w kraju zamieszkałym podobno w 97% przez miłujących pokój i bliźniego swego katolików,połowa społeczeństwa popiera rząd owładnięty manią zemsty i czyniący swą misją nie budowanie, nie godzenie, ale niszczenie i zwaśnianie. Nie mogę rozumieć jak kraj pozostający pod nieodpartym wpływem moralnym Jana Pawła II może z dnia nadzień stawać się coraz bardziej nie tolerancyjnym, obłudnym i zdemoralizowanym.

Kiedy obserwowałem wybory we Francji uderzało mnie najbardziej to, że tam zarówno zwolennicy Nicolasa Sarkozy jak i sympatycy Segolene Royal uważali, że ich przywódcy poprowadzą Francję ku wielkości, ku lepszej przyszłości. Lepszą przyszłość rozumieli dwojako. Po pierwsze jako to, że nowe władze podejmą takie działania,by im, zwykłym obywatelom, się wiodło lepiej niż przed wyborami, a po drugie jako to, żeby Francja była silniejsza i bogatsza jako państwo. Przy czym ważne podkreślenia jest również to, że w rozumieniu wielu normalnych ludzi w normalnych krajach, jedno jest powiązane nierozerwalnie z drugim. Nie można być naprawdę bogatym i trwale pewnym swego bezpieczeństwa w kraju biednym i niestabilnym. Z drugiej strony w bogatym, harmonijnie rozwijającym się państwie, nawet biednym obywatelom żyje się lepiej niż w państwach ubogich i przeżywających coraz to nowe rewolucje. Poza tym bogate państwo daje duże szanse aktywnym i zdolnym na wydostanie się z ewentualnej biedy, natomiast biedne państwo łupi bogatych a i tak nie może pomóc biednym.

Jestem generalnie sympatykiem lewicy (takiej bliżej centrum), ale gdybym był Francuzem, to w tych wyborach być może głosowałbym na kandydata prawicy, gdyż miał on konkretniejszy plan, a przywódczyni lewicy miała program bardziej życzeniowy, więcej obiecanki niż schemat działania.

I jeden program, i drugi, całe wybory zresztą, są jednak jakby nie z tego świata, gdy się patrzy przez pryzmat Polski. Nasi liderzy przed wyborami obiecują gruszki na wierzbie.Nie mają żadnych wizji uzdrowienia czegokolwiek a hasła, którymi szermują takmało się różnią, że gdyby pozamieniać im kartki z programami, zwłaszczagospodarczymi, to nikt z wyborców by się nie połapał, gdyby nie treśćnagłówków.

Wybory we Francji nasuwające się porównania z Polską to jednak pikuś w porównaniu z tym, co serwuje nam na co dzień PiS. Naród został skutecznie skłócony, odmóżdżony i poszufladkowany. Nie ma już ludzi, mężczyzn i kobiet, są tylko nasi z jednej strony, a z drugiej ubecy, esbecy, homofile, wykształciuchy, łże-elity. Jednym słowem nasi i oni. Nasi są w porządku, a tamci są źli. Nie ma już fachowców i partaczy. Nie ma już uczciwości i honoru, prawdy i kindersztuby.

Jeśli ktoś nie jest z PiSem, to jeśli tylko nie jest martwy, na pewno wcześniej czy później trafi do jednej z szufladek: komuch, agent, ateista, aferzysta... Szufladek jest dużo, znajdzie się jakaś dla każdego. Nie jest ważne, czy ktoś jest fachowcem, czy nie. Lepszy głupi ale swój. Głupi wie, że w każdej chwili go można wywalić, więc będzie słuchał, nie cofnie się przed żadnym świństwem,jakie zleci mu wódz, byle zatrzymać stołek i zasłużyć na kolejną marchewkę.

Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Choćby dzisiejsze: Giertych odznacza Jankowskiego medalem KEN. Mularczyk w imieniu PiS oczernia dwóch członków TK (Mularczyk zataił przed Trybunałem, iż sędzia Adam Jamróz został wyrejestrowany w 1978 r.przez wywiad PRL, bo "odmówił współpracy z powodów moralnych", zaś Marian Grzybowski został zarejestrowany dopiero 19 czerwca 1989 r.). A ogólnie?Trzy czwarte kadencji PiS za nami, a oni tylko dekomunizacja, deubekizacja,desowietyzacja, i inne de... Mieli budować IV RP, a oni wciąż tylko prowadzą prace rozbiórkowe. W dodatku nikt nie słyszał jak ta IV RP ma wyglądać. To nie Francja. Tu nikt nie pyta jaki jest plan tej budowy.

Jan Paweł II w grobie się przewraca. On nadstawiał drugi policzek, wybaczył nawet swemu niedoszłemu zabójcy. Tymczasem państwo polskie, które podobno pozostaje pod wpływem jego nauk, zajęte jest tylko i wyłącznie zemstą. Trzeba rozliczyć Solidarność, trzeba rozliczyć ubeków, esbeków, komuchów, SLDeków, PRL i III RP.Tylko nikt nie mówi o tym, jak zbudować Polskę bogatą, silną, pokojowo współistniejącą z sąsiadami, jak zrobić, by w Polsce żyło się dobrze zwykłym ludziom, by nie uciekali za granicę dla pieniędzy, dla godności, szacunku i dla zwykłego,świętego spokoju.

Prezydentura Kwaśniewskiego może nie przyniosła Polsce jakiegoś olśniewającego rozwoju. Ale ludzie żyli spokojnie. Katolicy nie żarli się z całą resztą. Urzędnicy nie mówili do biedaków „Spieprzaj dziadu!”. Politycy obozu rządzącego w swych telewizyjnych wystąpieniach nie atakowali z nienawiścią wszystkich i wszystkiego, czego nie popiera rząd i co rządu nie popiera. Było po prostu normalnie. Żadnych rewelacji, ale i bez poważnych zgrzytów.

Bracia Kaczyńscy plują na komuchów, na PRL, na gejów i agentów. Plują na każdego, kto nie jest w PiS. Jednocześnie wystarczy popierać PiS, by nie być rozliczanym za swą przeszłość. Przykładem może być choćby piewca Stanu Wojennego, znawca ewolucji i kreacjonizmu, tatko Jaśnie Oświeconego Ministra Edukacji. Nie jestem komuchem. Na PRL praktycznie się nie załapałem, partia umarła gdy dojrzewałem,nikt mi nie zaproponował, bym został agentem, ZOMOwcem ani innym -owcem. Niby PiS nic do mnie nie ma. Pod żadną lustrację się nie łapię. Mimo to czuję się tutaj gorzej niż za komuny, dużo gorzej niż w III RP. Coraz poważniej rozmyślam nad wyjazdem na stałe. Gdziekolwiek. Nie za pracą. Po prostu za normalnością,za uczciwością, za tym, by dobro dobro znaczyło a zło złem było. By człowiek mógł być dobry choć nie ma gęby pełnej katolickich frazesów, by był głupi, jeśli głupio czyni, nawet jak jest z PiSu. By nie był potępiany tylko za to, że jest gejem, komuchem albo kimkolwiek innym.

Kto wiatr sieje,ten burzę zbiera. Prosperity zawsze się kiedyś skończy. W państwie, które przez lata tłuste scementowało się w jedną całość jest duża szansa, że lata chude da się przejść w miarę spokojnie. Polska jednak dzięki rządom PiSu i bratnich partii jest tak podzielona, jak jeszcze nigdy od lat świeżo powojennych, a być może jak jeszcze nigdy w ogóle. Tak naprawdę, to w Polsce poza Kaczyńskimi i ich kumplami praktycznie nie ma Polaków. Przecież jeśli weźmiemy pod uwagę ilość głosów z jaką Kwaśniewski został prezydentem, to dojdziemy do wniosku, że większość obywateli naszego kraju to, jak mawiają nasi obecni przywódcy duchowi, komuchy i pachołki Moskwy. Jeśli z tych, którzy pozostali, odejmiemy członków PZPR, agentów, wykształciuchów i całą resztę uznawaną przez Kaczyńskich za niegodnych miana Polaka, to może się okazać, że w Polsce jest tylko dwóch Polaków i w dodatku są oni bliźniakami.

Modę na odnoszenie się z pogardą do każdego, kto myśli inaczej, a właściwie do każdego, kto myśli,od rządzących przejmuje coraz większa część społeczeństwa. A czy można być tolerancyjnym wobec kogoś, kogo się ma w pogardzie? Czy można żyć w jednym państwie z kimś, kogo się nienawidzi? Wątpię. Kiedy sytuacja gospodarcza się pogorszy, a nie jest do tego wcale tak daleko, góra jedno pokolenie, wtedy w Polsce będzie naprawdę źle. Kryzysy gospodarcze nawet w krajach tradycyjnie mocno scementowanych społecznie wywołują poważne wybuchy niezadowolenia, niesprawiedliwości i przemocy, w wyniku których najbardziej cierpią zwykli,uczciwi obywatele. To, co robi obecna władza sprawia, że Polska dzieli się na coraz więcej grup, które patrzą na siebie z zawiścią, niechęcią, a nawet z nienawiścią.Politycy wołają, że „ich” trzeba rozliczyć. Ale ulica swoje wie. Rozliczyć to znaczy wytłuc. A kiedy przyjdzie czas, plebs sobie przypomni, kto to są ci„oni”. Lekarze, bo bogaci. Komuchy, bo to pachołki Moskwy. Geje, bo to zboczeńcy. Inteligenci, bo to wykształciuchy. Bo to wszystko nie są ludzie,tylko „oni”. Jedyne, co na razie udało się osiągnąć obecnej koalicji, to przygotować warunki do wybuchów przemocy, gdy nadejdzie odpowiedni czas.

Trzeba się stąd wynieść zanim się zacznie rozliczanie „onych” na ulicach.

ZUS jest już wstanie przedzawałowym. To jeden z wielu objawów wskazujących na bliski poważny kryzys finansowy państwa. Alenie to jest największym zagrożeniem.

Ostatni nie zgasi światła. Zgaśnie ono samo dużo wcześniej. Wielkimi krokami zbliża się kryzys energetyczny. Może ja tego nie dożyję ale dzisiejsi nastolatkowie na pewno. Co Polska będzie mogła zrobić? Kto wybuduje elektrownie atomowe i słoneczne? Kto wdroży nowe, drogie technologie. Panowie z PiSu? Tak jak od lustracji i dekomunizacji nie przybywa autostrad, tak nie przybędzie i źródeł energii. Będą problemy a ziarno nienawiści najlepiej kiełkuje właśnie przy nich. Faszyzm i komunizm nie bez powodu wyrosły właśnie tam, gdzie były poważne kłopoty. W bogatych krajach nie przyciągnęłyby nikogo poza garstką oszołomów. W normalnym państwie nigdy nie przejęły bywładzy. W biednych, skłóconych i pełnych ludzi pozbawionych godności znalazły świetne warunki. A koalicja sieje i sieje. Ziarno za ziarnem.

Nie wiem jak wy,ale ja chyba prysnę zanim wzejdzie.


Wasz Andrew

Szczyt głupoty



Myślałem, że w tym kraju nic mnie już nie zadziwi. PKP pobiła jednak wszystko!

Dziś się dowiedziałem, że jest pociąg z Kudowy do Warszawy Centralnej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że kursuje... przez sześć dni w roku. I to kiedy? W Święta? W Nowy Rok? Na początku wakacji? Nie!!!W Prima Aprilis! Dokładnie od 01 do 6 kwietnia!!! Złoty fioł dla PKP! No comments...

piątek, 18 maja 2007

katolicyzm vs. komunizm



Wielu czytelników mojego bloga może odnieść wrażenie, że moje teksty czasami są antyreligijne, a w szczególności antykatolickie. To jednak błędne wrażenie,narzucające się zwłaszcza tym czytelnikom, którzy zanim zaczną czytać, z góry szufladkują tekst jako anty-taki czy anty-siaki.

Dlaczego najczęściej przyczepiam łatkę Kościołowi Katolickiemu? Dlatego, że w Polsce on jest. Inne wyznania są obecne w naszym kraju w ilości śladowej i są praktycznie bez wpływu na życie publiczne. Trudno krytykować coś, czego nie ma i co nie może w związku z tym podlegać błędom i wypaczeniom.

Jakkolwiek bardzo krytycznie oceniam wiele aspektów religijności, to trudno powiedzieć, bym był przeciw religii w ogóle. Można powiedzieć natomiast, że jestem zadeklarowanym antykomunistą. Z drugiej strony, widzę wiele dobrych rzeczy, które pozostawił nam w spadku komunizm, a dużo mniej dobrych rzeczy, które ludzkość zawdzięcza chrześcijaństwu, a zwłaszcza katolicyzmowi. Skąd ta pozorna sprzeczność?

Najpierw zajmijmy się doktryną.

Do doktryny chrześcijańskiej, podobnie jak do teorii innych wielkich religii, w zasadzie trudno się przyczepić. Po głębszej analizie, można wykazywać, że noszą w sobie od zarania podstawy późniejszych ciągłych błędów i wypaczeń, ale ponieważ ogólnie promują pozytywne wartości, takie jak dobro, miłość, miłosierdzie, to pozytywne cechy przeważają w nich nad negatywnymi. Teoretycznie.

Komunizm, już ze swych założeń teoretycznych, sugerował jak będzie wyglądać świat urządzony według jego reguł.To co wyprawiał Stalin i jego ideologiczni koledzy nie było żadnym wypaczeniem,tylko realizacją programowych założeń. Ktoś, kto popiera komunizm, albo jest niespełna rozumu, albo jest na tyle cyniczny, że wykorzystujezbrodniczą ideologię dla osiągnięcia własnych celów. Paradoksem jest to, że komunizm dał ludzkości więcej, niż całe chrześcijaństwo.

Wyobraźmy sobie historię bez Chrystusa i bez chrześcijaństwa. Wielkie cywilizacje powstawały przed nową erą i powstawałyby nadal. Raz rozpoczętego postępu naukowo-technicznego nic nie zdołałoby zatrzymać. Chrześcijaństwo nie tyle go przyspieszyło, co hamowało.Pięknym objawem wkładu chrześcijaństwa w postęp jest powiedzenie, iż nauka z każdym odkryciem morduje kawałek Boga. Bo Kościół właśnie, od początków swego istnienia, stał w opozycji do nauki. Największy syn naszej ziemi, Mikołaj Kopernik, dokonał swych odkryć pomimo tego, że podlegał papieżowi, a nie dzięki jego wsparciu. Nie bez kozery dzieło swego życia wydał z takim wyrachowaniem, by pierwszy jego egzemplarz otrzymać na łożu śmierci. Nie chciał po prostu zbyt wcześnie powiększyć grona aniołków (za pośrednictwem stosu oczywiście). Kościół nie tylko nie przeciwdziałał takim zbrodniom jak wytępienie Indian w Ameryce Północnej, ale chętnie czerpał z takich imprez profity i użyczał im ideologicznej podbudowy. Doprawdy trudno powiedzieć, że chrześcijaństwo wniosło do historii świata cokolwiek, poza zestawem zabytków i pewnym wkładem do filozofii. Gdyby chrześcijaństwo nigdy nie powstało, byłyby inne wielkie albo małe religie, wyznania powszechne i niszowe. Zamiast kościołów budowano by minarety lub innej maści budowle sakralne. Niewiele by się zmieniło.

Inaczej jest z komunizmem. Jakkolwiek spowodował niewyobrażalne cierpienia, to nie były one wcale takie wielkie (w historycznej i globalnej skali oczywiście). Zauważmy, że komunizm urodził się między innymi dzięki pierwszej wojnie światowej. Nikt jakoś tak naprawdę nie płacze nad jej ofiarami. Historycy dyskutują o niej raczej beznamiętnie. Nikt nie woła, że trupy pod Verdun to zbrodnia. Zbrodnią są natomiast trupy Gułagu,Łubianki i Katynia. Zresztą, że ustrój zbrodniczy w założeniach (choć podobnie jak wielkie religie promujący równość, wolność i braterstwo) dokonywał masowego ludobójstwa, to nikogo nie powinno dziwić. Był zbrodniczy w teorii i w praktyce. Przejdźmy jednak do jego osiągnięć. W Polsce wszyscy opluwający w mediach „komunę” albo są ślepi, albo zbyt zakłamani, by je zauważać. Mało kto zdaje sobie sprawę, że do dziś jedna trzecia ludności świata(!) żyje bez prądu.To dzięki „elektryfikacji miast i wsi” Rosja i „bratnie” kraje nie należą dziś do tej jednej trzeciej. To, że w Polsce naród nie jest dziś aż tak ciemny jak przed wojną, to też zasługa bardzo intensywnej edukacji prowadzonej na wsi i wśród mas pracujących przez pachołków komunizmu. Najważniejszym jednak osiągnięciem komunizmu było to, że zmienił on kapitalizm. Nie ma się co oszukiwać. Kapitaliści to nie ludzie pokroju Matki Teresy. Tylko dlatego powojnie gwałtownie polepszyła się sytuacja „klasy robotniczej i ludzi pracy” na zachodzie, że kapitalizm bał się komuchów. Bał się wyrwania kolejnych państw spod swej sfery wpływów, a wiadomo, że jak ktoś ma pełny brzuch, to na barykady nie pójdzie. Komunizm poniósł klęskę i dzięki Bogu za to, ale trzeba być zaślepionym by twierdzić, że nie wniósł niczego pozytywnego do historii świata.Faszyzm czekał od swej klęski pół wieku na sprawiedliwą w miarę ocenę. Może komunizm też za pół wieku doczeka się uczciwego napiętnowania swych zbrodni,ale i uznania dla tego, co zmienił w historii. Martwi mnie tylko, że teraz, gdy nie ma komunistycznego straszaka, kapitalizm znów pokaże swe prawdziwe oblicze.Chyba już widać pierwsze objawy ale może się mylę. Mam nadzieję.

O zbrodniach komunizmu wie każde dziecko w Polsce. Katolicyzm nie objawia się w formie samodzielnego, wyznaniowego państwa na miarę państwa komunistycznego (dzięki Bogu), więc nie może pokazać,co potrafi. Dlaczego nie mówi się jednak nigdy o zbrodniach chrześcijańskich?Nie mam tu na myśli palenia na stosach, wojen krzyżowych czy innych zamierzchłych czasów. Mamy przecież przykłady działań ludzi natchnionych duchem bożym z lat wcale nie tak odległych. Weźmy na przykład Jasenovac z czasów IIwojny światowej. Skoro Oświęcim jest obozem niemieckim, choć znajdował się w Polsce, bo „obsługiwali” go Niemcy, to Jasenovac jest obozem katolickim. Dowodził nim franciszkanin Filipović, powszechnie zwany Szatanem. Jego specjalnością było mordowanie ludzi motyką, Także kobiet i dzieci… W Jasenovac’u “pracowały” dziesiątki innych katolickich duchownych. Jasenovacz znany był z masowego ścinania głów ludziom (w ten sposób oszczędzano kule). 28sierpnia 1942 r. załoga obozu urządziła zawody. Zwycięzca, katolicki duchowny,franciszkanin Brzica, w jeden dzień specjalnym nożem ściął głowy 1360 ludziom!!! Oczywiście Kościół nigdy go nie wykluczył ze swych szeregów. Wszystko to w imię wiary i tępienia innowierców. Nowsze? Proszę bardzo. Ruanda i Burundia1994 rok. Afryka natchniona pielgrzymkami Jana Pawła II. Walki pomiędzy Tutsi i Hutu. W ciągu kilku tygodni wymordowano bez użycia cyklonu i bomb atomowych setki tysięcy ludzi. Wystarczyły maczety i zapał do „pracy”. Mordowano wszystkich, nawet kobiety i małe dzieci. Czy to mordowali komuniści? Czy może ateiści? To katolicy mordowali katolików. Społeczeństwo było tam niewiele mniej katolickie niż u nas. Nie przeszkadzała im wiara w Jezusa, ani nieodparty wpływ nauk papieża, który niedługo zostanie świętym. Po wojnie o bezpośredni udział w ludobójstwie oskarżono nawet tamtejszych biskupów. Jedyną grupą społeczną,która konsekwentnie nie brała udziału w tym bestialstwie, choć nieraz płaciła za to życiem, byli świadkowie Jehowy. Dlaczego wiara katolików nie powstrzymała ich od udziału w rzeziach?

W mojej ocenie z porównaniem komunizmu i katolicyzmu jest tak, jak z porównaniem bólu głowy i bólu zęba. Trudno mówić co jest lepsze, prędzej co jest gorsze.Komunizm był zły od zarania i taki pozostał do końca, ale wywarł niezatarty wpływ na historię świata. W dodatku pewne jego zdobycze były zdecydowanie pozytywne. Katolicyzm był piękny zanim się upaństwowił. Dawał oparcie słabym ludziom, którzy bali się śmierci, którzy bali się świadomości, że po śmierci nic po nich nie pozostanie. Którzy nie mogli się pogodzić z tym, że nie są osią świata. Dawał zestaw przykazań, który zwalniał ich od myślenia i rozstrzygania co jest dobre, a co złe. Odciążał umysły i sumienia. Jednak potem okazał się tak samo podatny na manipulacje władzy jak inna wielka religia – islam (islam wielu Europejczykom kojarzy się z terroryzmem, ale mało kto wie, że terroryzm jako jedni z pierwszych, masowo i skutecznie, zastosowali Żydzi w czasie walki o utworzenie państwa Izrael). W wiekach średnich katolicyzm był świetnym narzędziem sprawowania władzy. Nikt nie tai, że motywem chrztu Polski była polityka, a nie miłość do Boga. Teraz jednak wiara utraciła i to zastosowanie.Nie widać wyższości społeczeństw katolickich nad innymi jeśli chodzi o standardy moralne, nie te głoszone z mównic i ambon, ale te stosowane w życiu.Można porównać choćby Polskę i Włochy z jednej strony a Czechy, Słowację czy Szwecję z drugiej. Katolicyzm pozostał natomiast świetnym narzędziem dla ludzi żądnych władzy, dla chcących szerzyć nienawiść i nietolerancję, tępić wiedzę i wolność myśli.

Katolicy mają krótką pamięć. Zapominają jak się czuli za komuny. Wszak mogli odprawiać swoje obrządki. Czemu więc było im źle? Bo władza wszędzie atakowała ich inną ideologią. Teraz role się odwróciły. Władza wszędzie afiszuje się ze swym katolicyzmem. Weźmy szkoły. Co innego, gdy w szkole niepublicznej wiszą krzyże. Wstępując do takiej szkoły,wybierając ją z własnej woli, godzisz się na zwyczaje w niej panujące. Co innego szkoła publiczna. Czy ateista, muzułmanin lub świadek Jehowy czują się lepiej w szkole obwieszonej symbolami katolicyzmu, niż katolik w szkole obwieszonej symbolami komuny? Czemu katolicy robią innym to, co gdy im robiono,uważali za objaw ucisku i totalitaryzmu?

Świadkowie Jehowy mają ciekawą rzecz.Jeśli ktoś popełnia czyny niegodne, sprzeczne z Prawem Boskim, zostaje wykluczony z ich wspólnoty. Można zostać wykluczonym nawet za nadużywanie alkoholu. Katolicyzm nie przewiduje czegoś takiego. Można mordować, gwałcić,robić co się tylko chce, ale z Kościoła cię nie wyrzucą. Dla odmiany można być dobrym, poświęcać się dla innych, być prawie świętym, ale jeśli podważy się zdanie papieża w kwestii wiary, można zostać z Kościoła wykluczonym. Podkreślmy zdanie papieża, który akurat jest przy władzy, bo kto czyta historię wiary katolickiej, ten wie, że jeden święty przeczy drugiemu a jeden papież innemu.Choćby kwestia bycia człowiekiem od poczęcia. Święci wcale nie byli w tej kwestii jednomyślni ale zawsze obecna władza na Watykanie ma rację i koniec dyskusji.

Nie jestem przeciwny katolikom, ich wierze, ani żadnej innej wierze. Szanuję wierzących, którzy Boga mają w sercu i swym zwykłym, codziennym życiem dają mu świadectwo. Niestety takich spotykam bardzo rzadko. Znacznie częściej spotkam tych drugich, którzy Boga mają tylko na ustach i za słowami o Bogu ukrywają złe czyny i złe myśli. Oni właśnie każdy objaw krytyki ich poczynań traktują jako atak na wiarę i jako obrażanie uczuć religijnych. Dla tych nie mam szacunku i myślę, że prawdziwi wierzący bardziej powinni się ich wystrzegać niż ateistów, materialistów, racjonalistów i innych przeciwników ideologicznych. Oby kiedyś zaczęli tak czynić.


Wasz Andrew

niedziela, 1 kwietnia 2007

Firmy uciekają na Wschód




Trwa exodus Polaków zagranicę. Nie dość, że w poszukiwaniu przyzwoicie płatnej pracy wyjechało już grubo ponad dwa miliony naszych rodaków, to teraz przychodzi kolej na przedsiębiorców. Coraz więcej firm przenosi produkcję na wschód Europy. Powody są dwa: wysokie podatki, jakie płacą w Polsce i brak rąk do pracy - pisze"Dziennik".
Postawienie fabryki w Rosji zapowiedziała właśnie Amica. Czołowy w Polsce producent sprzętu AGD w 2009 roku uruchomi fabrykę w Wielkim Nowogrodzie, 200 km od St. Petersburga. Jak wynika z informacji "Dziennika" firma ma coraz większe problemy z wypracowaniem zysku. W III kwartale minionego roku, mimo sprzedaży sprzętu na kwotę o 45 mln wyższą niż rok wcześniej, zysk spółki zmniejszył się o 2,7 mln zł.

Wcześniej na przeniesienie produkcji zdecydował się Inter Groclin Auto. Zrezygnował z postawienia fabryki w strefie ekonomicznej w Nowej Soli i zatrudnienia tysiąca osób.

Inni producenci kalkulują podobnie. Produkcję w Rosji chce rozwijać Grajewo, Forte, Bioton i Bella. NaUkrainie budować będą m.in. Cersanit i Koło. Również 56 firm z Doliny Lotniczejna Podkarpaciu rozpoczęło przymiarki do przeniesienia części produkcji.

Źródło: Biznes WiadomościOnetu za (Dziennik, pr/31.03.2007, godz.09:20)

To,że z Polski uciekają najlepiej wykształceni, to normalne. Negatywne aleniestety normalne. Tak do końca, to żaden kraj nie potrafi sobie poradzić ztym, by najlepsze mózgi nie zostały podkupione przez bogatsze kraje. Nawet zNiemiec, Francji czy Japonii super talenty przenoszą się do USA, zwłaszczajeśli zajmują się najnowszymi technologiami. Fakt, że najbardziej energiczniemigrują za pracą do krajów bogatszych też jest zrozumiały, choć w Polsce rozmiary tego zjawiska zbliżają się do totalnej katastrofy. Rząd zajętysprawami aborcji i innych równie ważnych tematów nie ma czasu zabrać się za to,co może doprowadzić nas do totalnej zapaści, której skutków nie można dziśnawet w przybliżeniu przewidzieć. To jednak, że z kraju zaczynają uciekać dużefirmy i kapitał, to zapowiedź czegoś, co się w ogóle nie mieści w głowie. Wrazz tymi firmami uciekną również miejsca pracy i wpływy do budżetu. Z czego utrzymamy państwo, jeśli najbardziej wydajni pracownicy wyjadą, a w krajuzostaną tylko nieroby, emeryci, renciści i politycy. RP to nie statek, niezatonie w ciągu pięciu minut. Do czego może doprowadzić taka sytuacja nadłuższą metę trudno jednak przewidzieć. Jeśli kraj mocno zbiednieje, a wdodatku będzie otoczony przez kraje znacznie bogatsze, co będzie powodować dodatkową frustrację społeczeństwa, to obawiam się najgorszego. Historia pokazuje, że taka bieda daje pole do popisu wszelkiego rodzaju oszołomom,ekstremie albo wręcz zbrodniarzom. Hitler i Lenin nie mieliby czego szukać wkrajach dobrobytu, ich idee nie znalazłyby szerszego poparcia w sytym, wygodnymspołeczeństwie. Wiadomo że, gdy nie ma co do garnka włożyć, najlepiej wymyślićjakiegoś wroga, by go obarczyć winą za wszelkie zło. Może to być Żyd,muzułmanin, kułak, kapitalista, ktokolwiek. Ważne by przypisać mu jakieś zło izacząć z nim walczyć. Początki tego już mamy. Giertychów i Kaczyńskich na tlenurtów ideologicznych dzisiejszej Europy trudno nie nazwać ekstremą. Ideologię,która pozwala im podzielić rzeczywistość na dobro i zło już znaleźli – to wypaczony katolicyzm, który zamiast uczyć tolerancji i akceptacji obraża innychzarzucając im moralną zgniliznę i antagonizując kraj wobec Europy, a katolikówwobec całej reszty społeczeństwa. Mało tego – antagonizuje nawet społeczeństwowobec nauki, podobnie jak robił to Kościół w średniowieczu, bo nie ma innegowytłumaczenia na istnienie takiego ministra oświaty jak Roman Giertych i natolerowanie działalności jego ojca. Prywatnie każdy może sobie wierzyć w UFO,krasnoludki i w to, że aparat fotograficzny kradnie duszę. Jednak jeśli takiekuriozalne pomysły, jakimi raczy nas rodzina Giertychów, propagują osoby publiczne, do tego na stanowiskach, a rząd to toleruje, to nie można tegowyjaśnić inaczej, jak przyzwoleniem na takie właśnie działania.

To,że w kraju będzie bieda, jeśli tak dalej pójdzie, to można przeżyć, gdyby tylkoo samą biedę chodziło. Każdy, kto chce mieć przysłowiowego Mercedesa możezostawić rodzinę, dzieci i wyjechać na Zachód. Problem w tym, że za biedą idzieniesprawiedliwość tym większa, im większe ubóstwo, a powyżej pewnej granicynawet przemoc i zbrodnia. Takiego rozwoju sytuacji powinniśmy najbardziej sięobawiać, tym bardziej, że na poprawę sytuacji mamy góra 20-30 lat. Potemnastanie kryzys paliwowy i biedne państwa cofną się do średniowiecza.Najbogatsi budują wciąż nowe elektrownie atomowe, próbują ze słonecznymi i innymi źródłami energii. My nie mamy nawet autostrad i niczego nie budujemy.Najwięcej sił nasz rząd poświęca na niszczenie. Zmiana nazw ulic – oto wyzwaniegodne Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy zaczniemy budować? Gdy zacznie się kryzyswybudujemy tuzin elektrowni atomowych w ciągu roku? Kto je wybuduje? Kryzysobejmie jednocześnie cały świat i gwałtownie wzrośnie zapotrzebowanie nawszelkich specjalistów związanych z energetyką ze szczególnym uwzględnieniemfizyki jądrowej. Im będziemy biedniejsi, tym łatwiej bogaci wyssą z naszegokraju wszystkich fachowców. Dotąd Polską filozofią było „moja chata skraja”.Problem w tym, że za 20-30 lat w tej chałupie może nagle zbraknąć prądu,ogrzewania i wody. Nie będzie papu i nawet nie będzie skąd ukraść. Bogate krajejuż przygotowują dla swych rządów i armii strategie działania w warunkachniedoboru surowców a my? Naszym problemem jest życie poczęte, lustracja księżyi odsądzanie od czci i wiary Brzechwy i Tuwima. Opamiętajmy się!!! Bo powiadam wam: Nie będzie, że ostatni gasi światło – ono samo zgaśnie!


Wasz Andrew